Supplementum

Suplement XLI

Szlauer L., 1970, Reakcja ryb na światło w jeziorze Ińsko.
Rocz. Nauk rol., H, 92, 1, ss. 85-107

REAKCJA RYB NA ŚWIATŁO W JEZIORZE IŃSKO

Lech Szlauer

Wyższa Szkoła Rolnicza, Katedra Hydrozoologii, Szczecin Kierownik Katedry:
doc. dr Lech Szlauer

 In α-mesotrophic lake Ińsko were carried out investigations upon fish response to the light. The investigations consisted in catching fishes into a gill net illuminated in one point by an electric lamp. In summer and autumn in the lake surface water a positive reaction to light was found in adult Coregonus albula L., in adolescent Rutilus rutilus (L), and Perca fluviatilis L., as well as in Alburnus alburnus (L) and Osmerus eperlanus (L). In Coregonus albula there were found seasonal changes in the intensity and moreover the otherness in reacting to light in individuals, depending on whether they live, in epilimnion or in hypolimnion.

WSTĘP

Znana od dawna metoda połowu ryb na światło w ostatnich latach została na szeroką skalę wykorzystana do połowów ryb morskich. Równolegle z rozwojem tego typu rybołówstwa,postępowały badania reakcji ryb na światło, które ze zrozumiałych względów koncentrowały się na przemysłowo poławianych gatunkach morskich. Literatura na ten temat jest dość obszerna.

To co zrobiono w tej dziedzinie w stosunku do ryb słodkowodnych przedstawia się bardzo skromnie. Reagowanie ryb słodkowodnych na światło badano w warunkach naturalnych, w sadzach i akwariach. Betge, Rohde i Kulow (1965) badali reakcję na światło ryb słodkowodnych w zbudowanym z sieci sadzu o długości 10 m i szerokości 3 m. Sadz był zanurzony we jeziorze. Na jednym końcu sadz znajdowała się samołówka z lampą. Płynące w kierunku światła ryby łowiły się do tej samołówki. Wymienieni wyżej autorzy stwierdzili dodatnią reakcję na światło u większości ryb słodkowodnych oraz ich wybiórczość w stosunku do pewnych barw światła. Jedynie węgorz reagował zdecydowanie negatywnie na światło. Priwolniew (1956) używał do tego typu badań blaszanej skrzyni o długości 114 cm. Badał w niej również wyrośniętą sielawę, dochodzącą do ciężaru 200 — 250 g. Podobne badania prowadził też w akwariach. W wyniku tych doświadczeń stwierdził dodatnią reakcję sielawy na światło słoneczne i podążanie do światła słonecznicy, narybku okonia i wylęgu leszcza. Narybek karpia zachowywał się obojętnie w stosunku do światła a karaś reagował negatywnie. U słonecznicy stwierdził on obniżenie dążności do światła w okresie zimowym, a u okonia zróżnicowanie reakcji w zależności od wieku. Narybek tego gatunku reagował dodatnio, dorosłe osobniki — negatywnie. Autor ten próbował poławiać sielawę w jeziorze do oświetlonego włoka i sieci stożkowej. Nie uzyskał pozytywnych rezultatów. Badania reakcji ryb słodkowodnych na światło w warunkach naturalnych prowadzone były głównie przez zespół Borisowa (1955). Stwierdzono przy tym podążanie do światła sielawy, certy, uklei, słonecznicy, ciernika i cierniczka. U słonecznicy w stawie oraz uklei i ciernika w Zatoce Ryskiej, obserwowano charakterystyczne krążenie wokół zanurzonej lampy.

Ponadto stwierdzono sezonowe różnice w reakcji słonecznicy na światło. Celem przedstawianej obecnie pracy było zbadanie reakcji na światło sielawy i innych gatunków ryb w warunkach naturalnych.

METODYKA BADAŃ

 Badania prowadzono w jeziorze Ińsko, położonym w powiecie Stargard Szczeciński. Powierzchnia tego jeziora wynosi 337 ha, a maksymalna głębokość — 41 m. Odznacza się ono dużą przezroczystością, przekraczającą przeważnie 12 m i wysoką zawartością tlenu w strefie przydennej w ciągu całego roku. Zaliczane jest do typu α-mezotroficznego. Głównie zajmowano się badaniem reakcji na światło dojrzałych osobników sielawy (Coregonus albula L.). Ponadto przeprowadzono obserwacje i badania reakcji na światło młodocianej płoci (Rutilus rutilus L.), młodocianego okonia (Perca fluviatilis L.), dorosłej uklei (Alburnus alburnus L.), dojrzałej i młodocianej stynki (Osmerus eperlanus L.). Badania prowadzono w październiku i listopadzie 1967 r. oraz w okresie od lipca do października 1968 r.

Siecią służącą do badania reakcji ryb na światło był zastawiany w jeziorze wonton, oświetlany w jednym miejscu przez przytwierdzoną do niego żarówkę lub żarówki. Połowów dokonywano w okresie nocnym. Na przemian z połowami na światło łowiono ryby tym samym wontonem, lecz nieoświetlonym. Dokonywano też kontrolnych, nocnych połowów przy pomocy bliźniaczego wontonu bez światła, zastawianego w pobliżu wontonu oświetlonego. Doświadczalne wontony podzielone były na kilka równych sektorów przy pomocy pionowych linek. Punkt świetlny, w danym wariancie doświadczenia, znajdował się zawsze w tym samym sektorze wontonu. Ryby złowione do poszczególnych sektorów liczono oddzielnie. Informacje o sposobie reagowania ryb na światło osiągane były zawsze  dwoma drogami. Pierwsza z nich polegała na analizowaniu rozmieszczenia na sieci złowionych ryb w stosunku do punktu świetlnego. Pozwalało to określać ich dążność do światła. Za miernik tego podążania przyjęto stopień koncentracji ryb przy żarówce, wyrażany procentem osobników łowiących się do 22 m, przyświetlonego odcinka wontonu (w centrum tego odcinka znajdowała się żarówka). Procent ten obliczano w stosunku do połowu z całego wontonu. Drugim źródłem informacji o reagowaniu ryb na światło było porównywanie połowów na światło z połowami kontrolnymi, dokonywanymi przy pomocy wontonu nieoświetlonego. Większość połowów na światło przeprowadzono przy pomocy żyłkowego wontonu sielawowego o długości 100 m i wysokości 10 m, podzielonego na 7 lub 9 sektorów. Zielonawo zabarwiona sieć tego wontonu posiadała oczka o boku 24 mm. Do połowu mniejszych ryb stosowano wonton uklejowy o długości 18 m i wysokości 2 m, podzielony na 6 sektorów. Sieć tworząca ten wonton, utkana ze stylonowej, zielonej przędzy, posiadała oczka o boku 13 mm.

Wontony oświetlano od zmierzchu do rana. Do oświetlania znad powierzchni używano przezroczystych żarówek (150 W). Stosowano też obudowane wodoszczelnie matowe żarówki (100 W) do oświetlania sieci pod powierzchnią wody. Żarówki zasilał prąd z sieci miejskiej o napięciu 220 V. Lampy przy wontonie połączone były z gniazdkiem umieszczonym na zakotwiczonej boi, a ta łączyła się z lądem kablem elektrycznym o długości 500 m. Zdecydowano się na oświetlenie wontonu stosunkowo mało jasnymi żarówkami dlatego, aby przywabiać bliżej ryby i przez to stworzyć większe szanse ich złowienia. Z tych samych względów stosowano żarówki matowe. Z literatury wiadomo, że światło żarówek słabych i matowych przyciąga ryby bliżej niż żarówek jaśniejszych i bardziej przezroczystych (Borisow 1955, Nikonorow 1963).

W poszczególnych doświadczeniach wonton zastawiano na różnych głębokościach, jednakże w czasie trwania danego doświadczenia wonton pozostawał na tym samym miejscu i poziomie. Złowione ryby wyjmowano z sieci zawsze o 7 rano. Ponieważ wontonu sielawowego nie wyjmowano na okres dnia z jeziora, połów obejmował nie tylko ryby złowione nocą, ale i za dnia. Przeprowadzone kontrole wykazały jednak, że podczas dnia łowiły się do wontonu tylko pojedyncze okonie. Wobec tego połów do wontonu obejmował praktycznie jedynie ryby złowione w nocy. Wonton uklejowy wyjmowano na dzień z wody. Połowów dokonywano w strefie śród jeziornej, w odległości 500 m od brzegu, w miejscu o głębokości przekraczającej 20 m. Jedno doświadczenie przeprowadzono w litoralu. Wśród badanych ryb wyróżniano osobniki częściowo zjedzone przez węgorza. U złowionych płoci i okoni badano zawartość przewodów pokarmowych. W czasie prowadzenia omawianych połowów obserwowano zachowanie się ryb skupiających się przy świetle, a w miarę możliwości starano się określić ich przynależność gatunkową. Obserwacji tych dokonywano przeważnie godziną 22 i 23. W okresie trwania badań dokonywano pomiarów temperatury, natlenienia i przezroczystości wody. Przedstawiona metoda badań była dotychczas w bardzo małym stopniu stosowana. Poprzez połowy w oświetlone i nieoświetlone wontony badano reakcję certy na światło w dopływie Dźwiny (Borisow 1955). Prichodko łowił w Morzu Kaspijskim śledzia do dryfujących sieci z podwodnym oświetleniem żarówkami o różnej barwie (cyt. za Nikonorow 1963).

WYNIKI POŁOWÓW WONTONEM SIELAWOWYM

 Pierwszą serię połowów przeprowadzono od 26 do 31 października 1967 r. W tym okresie temperatura wody wynosiła 12°C, a widzialność krążka Secchiego — 6 m. Wonton podzielony na 7 sektorów sięgał od powierzchni wody do głębokości 10 m. Punkt świetlny, w postaci dwu umieszczonych obok siebie żarówek (po 150 W) znajdował się pośrodku 3 sektora wontonu. W wonton łowiła się prawie wyłącznie sielawa o długości całkowitej od 19 do 27 cm (zbliżonymi wymiarami cechowała się też sielawa łowiona w innych okresach) i nieco płoci, okonia i stynki. Gatunków tych nie wzięto pod uwagę. Zebrane w tabeli 1 wyniki pięciu powtórzeń połowów na światło są wyjątkowo zgodne. W każdym powtórzeniu stwierdzano najobfitszy połów w sektorze, nad którym znajdowało się światło. Wiele złowionych ryb tkwiło tuż przy górnej krawędzi sieci, pod samymi żarówkami. W miarę oddalania od światła liczba złowionych osobników stopniowo malała,osiągając minimum w 7 sektorze, najdalej usytuowanym w stosunku do światła. Po dokonaniu odpowiednich przeliczeń okazało się, że do 22 m przyświetlonego odcinka wontonu, złowiło się 608 osobników sielawy, tj. 57,7% całego połowu.

Drugą serię połowów przeprowadzono w dniach od 1 do 4 listopada 1967 r. W pierwszych dniach tego miesiąca temperatura powierzchniowej warstwy wody wynosiła 9°C, a widzialność krążka Secchiego — 6,5 m. Podzielony na 7 sektorów wonton zastawiony był przy powierzchni jeziora. Dwie umieszczone obok siebie żarówki (po 150 W) znajdowały się pomiędzy 2 i 3 sektorem. Oświetlały one wonton znad powierzchni wody. W wonton łowiła się głównie sielawa (tab. 2). Również i w tym przypadku największy połów osiągnięto w sektorach sąsiadujących ze światłem (2 i 3). Stwierdzono stopniowe zmniejszanie się liczby złowionych ryb w miarę oddalania się od światła, aż do minimum w 7 sektorze. Wyliczono, że do 22 m przyświetlonego odcinka wontonu złowiło się 136 osobników, co stanowiło 51,5% całego połowu.

Podczas prowadzenia połowów na światło w końcu października i na początku listopada 1967 r. przeliczono osobniki sielawy złowione w ciągu 4 nocy w nieoświetlony, bliźniaczy wonton, zastawiony przy powierzchni jeziora w tym samym rejonie co wonton oświetlony. Wyniki te zestawiono z połowami na światło uzyskanymi podczas tych samych nocy (tab. 3). Połowy wontonem oświetlonym były we wszystkich przypadkach wyższe niż nieoświetlonym. Ponadto jeszcze przewaga połowów wontonem oświetlonym wzrastała w kolejnych badaniach. Maksymalną, bo aż 7-krotną, przewagę połowu na światło stwierdzono w nocy z 1 na 2 listopada.

Trzecią serię połowów przeprowadzono w okresie od 20 lipca do 2 sierpnia 1968 r. Łowiono w wonton podzielony na 9 sektorów, zastawiony przy powierzchni jeziora i oświetlany znad wody dwoma żarówkami (po 150 W) oraz zanurzoną pod nimi na głębokości 8 m, matową żarówką (o 100 W). Wszystkie żarówki znajdowały się na granicy pomiędzy 6 i 7 sektorem. W wonton łowiła się głównie sielawa i okoń, mniej —  płoć (tab. 4,5). Połowy z tego okresu okazały się bardzo nikłe, gdyż złowiono tylko 115 osobników sielawy w 9 powtórzeniach. Połowy w sektorach przyświetlnych (6 i 7) jedynie około 2-krotnie przewyższały liczbę osobników złowionych w innych sektorach. W przyświetlnym odcinku wontonu, o łącznej długości 22 m, złowiło się 34,7% osobników.

Okonie łowiące się w oświetlony wonton wraz z sielawą posiadały długość całkowitą od 17 cm do 22 cm. W sektorach przyświetlnych złowiło się ich w sumie najwięcej — 35 sztuk, tj. 29,4% całego połowu (tab. 5). Łączna liczba osobników złowionych w sektorach dalej położonych od światła (5 i 8) wynosiła 31; w jeszcze dalej położonych sektorach złowiło się 27 osobników. W sektorach najbardziej oddalonych od światła złowiło się tylko kilka okoni. W przewodach pokarmowych złowionych przy świetle okoni znajdowano młodocianą stynkę, niekiedy w bardzo dużych ilościach.

Czwarta seria połowów przeprowadzona została od 2 do 12 sierpnia 1968 r. Mierzona 6 sierpnia widzialność wynosiła aż 6,8 m. Wyniki pomiarów temperatury i natlenienia dokonanych w tym dniu podane są w tabeli 6. Uwzględniając to, że w poprzednich połowach w wonton zastawiony przy powierzchni łowiło się bardzo mało sielawy, zdecydowano się tym razem przeprowadzić połowy w strefie przydennej, gdzie sielawa była w tym okresie zgromadzona.

Wonton zastawiano w ten sposób, że jego góra znajdowała się na głębokości 12 m, a dół — około 1 m nad dnem. Wonton obejmował zasięgiem prawie cały hypolimnion. Punkt świetlny w postaci dwu złączonych, matowych żarówek (po 100 W) znajdował się w połowie wysokości wontonu, na głębokości 16 m, a zarazem pomiędzy 2 i 3 sektorem wontonu, podzielonego na 9 odcinków. Na przemian z połowami na światło dokonywano połowów w ten sam, lecz nie oświetlony wonton. Wyniki połowów na światło są zawarte w tabeli 7. We wszystkich pięciu powtórzeniach przestrzenne rozmieszczenie złowionych osobników sielawy było takie same. Najwięcej łowiło się w sektory najbardziej oddalone od światła (9, 8 i 7). Ten obraz jeszcze wyraźniej rysuje się przy rozpatrywaniu sumarycznego połowu w poszczególnych sektorach. Na łączną liczbę 595 osobników sielawy, złowionych w tej serii badań, 14,6% było częściowo zjedzonych przez węgorza.

Kolejna tabela 8 przedstawia wyniki połowów przeprowadzonych na przemian z połowami na światło tym samym, lecz nieoświetlonym wontonem. Liczby osobników złowionych w poszczególnych sektorach były w tym przypadku bardzo zbliżone. Łącznie w nocy złowiono nieoświetlonym wontonem 866 sielaw, z tego około 15% to osobniki nadjedzone przez węgorze. W tym przypadku połów bez światła przewyższał 1,5-krotnie połów wontonem oświetlonym. Podczas omawianych badań prowadzone były przez rybaka normalne połowy sielawy przy pomocy wontonów. Między innymi  wontonem o tych samych wymiarach co wonton doświadczalny. Wyniki połowów tym wontonem, z pięciu nocy pierwszej dekady sierpnia, przedstawia tabela 9. Łącznie złowiło się w tę sieć 884 osobników sielawy. Rozmieszczenie złowionych ryb w wontonie było równomierne. Należy dodać, że wonton ten zastawiony był na tej samej głębokości co doświadczalny, a także w tym samym rejonie jeziora. Podzielony na 6 sektorów.

Piątą serię połowów przeprowadzono od 7 do 13 września 1968 r. Przezroczystość wody spadła w tym okresie do minimum rocznego. Biały krążek był widoczny tylko do 4,1 m. Wonton podwieszony był w hypolimnionie; górna krawędź na głębokości 12 m, dolna — 1 m nad dnem. Oświetlenie w postaci dwu złączonych, matowych żarówek (po 100 W) umieszczono w środku wontonu, pomiędzy 3 i 4 sektorem. W tej serii badań dokonano na przemian 3 powtórzeń połowów na światło i 3 bez światła (tab. 10, 11). Połowy na światło były nadzwyczaj niskie.  Zło wiło się zaledwie 30 sielaw, z tego połowa w sektorze 9, najbardziej oddalonym od światła. W sąsiadujące ze światłem sektory sielawa się nie łowiła lub wchodziły tam tylko pojedyncze osobniki. Połowy bez światła tym samym wontonem były prawie 7-krotnie wyższe. Złowiono doń łącznie 204 osobniki. Stwierdzono w tym przypadku brak równomiernego rozmieszczenia ryb złowionych wontonem. Znacznie więcej osobników złowiło się w 8 i 9 sektorze, w porównaniu z innymi odcinkami.

Szósta seria badań zrealizowana została w okresie od 13 do 24 września 1968 r. Jezioro zaczęło się już wtedy oziębiać. W dniu 17 września temperatura epilimnionu wynosiła 16,9°C; widzialność krążka Secchiego — 5,2 m. Minimum tlenowe występowało na granicy termokliny; warstwy przydenne były jednak dość dobrze natlenione (tab. 6). Łowiono w wonton zawieszony w toni wody, którego górna krawędź znajdowała się na 4 m głębokości, a dolna na 14 m, około 9 m nad dnem. Punkt świetlny, znajdujący się pomiędzy 3 i 4 sektorem, tworzyła żarówka (150 W) nad powierzchnią wody oraz matowa żarówka (100 W) zanurzona pośrodku wysokości wontonu, na głębokości 8,5 m. Na serię badań złożyło się 5 połowów na światło oraz 5 połowów bez światła. Łowiła się głównie sielawa. Rezultaty połowów na światło przedstawia tabela 12. Z zamieszczonych danych wynika, że na łączną liczbę 116 sielaw — 44 ryby złowiły się na 22 metrowej strefie, przylegającej bezpośrednio do światła (sektor 3 i 4). Stanowiło to 37,9% połowu. W kolejnej, bardziej oddalonej od światła strefie (sektory 2 i 5) złowiło się 29 osobników. W jeszcze bardziej oddalonej od światła strefie złowiło się już tylko 20 osobników (sektory 1 i 6). W najbardziej oddalonej od światła części wontonu (sektory 7, 8, 9) złowiło się najmniej osobników. Większość złowionych ryb (55,1%) była nadjedzona przez węgorze. W pięciu połowach bez światła, w ten sam wonton, złowiono łącznie 76 sielaw (tab. 13). Przewaga połowu na światło nad kontrolnym była wiec 1,5-krotna. Rozmieszczenie złowionych ryb w wontonie nieoświetlonym było nieregularne. W połowie zdecydowanie dominowały ryby nadjedzone przez węgorze (80,2%).

Pragnąc zakończyć cykl badań próbowano przeprowadzić serię połowów w październiku 1968 r. aby w ten sposób powtórzyć badania z tego miesiąca przeprowadzone w 1967. Niestety, próba nie powiodła się najprawdopodobniej z powodu braku sielawy w rejonie badań. W ciągu trzech nocy złowiono łącznie tylko 7 sielaw. Wobec tego dalszych połowów zaniechano.

WYNIKI POŁOWÓW WONTONEM UKLEJOWYM

 Połowy na światło wontonem uklejowym przeprowadzano na śródjezierzu (500 m od brzegu) w dniach od 13 do 25 sierpnia 1968 r. Mierzona w dniu 23 sierpnia temperatura tuż pod powierzchnią jeziora wyniosła 18°C, a widzialność krążka — 5,2 m. Wonton zastawiony był przy powierzchni jeziora. Punkt świetlny tworzyły dwie matowe żarówki (po 100 W) zawieszone w połowie wysokości wontonu, pomiędzy 2 i 3 sektorem sieci, podzielonej na 6 odcinków. Połowy na światło powtarzano  w ciągu 7 nocy. Na przemian z nimi tym samym wontonem w ciągu 5 nocy dokonywano połowów bez światła. W wonton łowiła się głównie młodociana płoć, o długości około 10 cm i dojrzała ukleja. Łowiącego się również młodocianego okonia nie wzięto pod uwagę, ze względu na małą liczbę osobników. Na światło złowiono łącznie 63 młodociane płocie, z tego 30 ryb w sektorach przyświetlnych (tab. 14). Dalej od światła, w sektorze 1 i 4, złowiono łącznie już tylko 17 osobników. Zbliżoną liczbę (16 sztuk) złowiono również w sektorach najbardziej oddalonych od światła (5 i 6).  Średnio w ciągu nocy w wonton oświetlony łowiło się po 9 osobników, podczas gdy w wonton nie oświetlony przeciętnie jeden osobnik. Połów na światło przewyższał więc 9-krotnie połów bez światła.

Łączny połów uklei wynosił 47 ryb (tab. 15). Zdecydowanie większa część złowiła się w sektory 5 i 6, najbardziej oddalone od światła. Średnio w ciągu nocy łowiło się 6,7 osobników, a w wonton nie oświetlony 0,6 osobnika (3 osobniki na 5 połowów). Połowy na światło przekraczały więc przeszło 11-krotnie połowy kontrolne.

Połowy na światło wontonem uklejowym prowadzono też w litoralu od 29 sierpnia do 14 września. Wonton stał na dnie, równolegle do brzegu, na głębokości około 3 m, przy zwartym łanie roślinności zanurzonej. Widzialność krążka Secchiego w dniu 2 września wynosiła 4,3 m. Wonton oświetlano przy pomocy matowej żarówki (100 W) umieszczonej pomiędzy 2 i 3 sektorem sieci. Łowiono na przemian w oświetlony i nieoświetlony wonton. Na połowy składały się głównie młodociana płoć i okoń (około 10 cm długości). Podczas 5 nocy złowiono łącznie oświetlonym wontonem 86 płoci (tab. 16). Z tego przeszło połowa (44 osobniki) przypadła na najbliższą w stosunku do światła strefę — 2 i 3 sektor. W nieoświetlony wonton podczas 5 nocy złowiło się znacznie mniej płoci — 54 osobniki (tab. 17). Przewaga połowu na światło była więc 1,6-krotna.

Połów okoni w wonton oświetlony był bardzo niski (43 osobniki podczas 5 nocy). Rozmieszczenie złowionych ryb wskazuje na zdecydowane skupianie się przy świetle lampy (tab. 18). W wonton nieoświetlony łowiły się pojedyncze osobniki — 14 sztuk w ciągu 5 nocy. Połów na światło przewyższał więc 3-krotnie połów bez światła. Okonie złowione wontonem oświetlonym posiadały przewody pokarmowe wypełnione skorupiakami i poczwarkami Tendipedidae.

OBSERWACJE ZACHOWANIA SIĘ RYB W STREFIE OŚWIETLONEJ

Równolegle z opisanymi badaniami obserwowano zachowanie się ryb skupionych w kręgu światła żarówek oświetlających wonton. Obserwacje te prowadzono w październiku 1967 r. i w ciągu lipca, sierpnia i września 1968 r. Rozpoczynano je zwykle po zapadnięciu ciemności. W sumie dokonano 15 takich obserwacji, głównie w strefie śródjeziornej.

Obecność sielawy w oświetlonej strefie stwierdzono tylko jeden raz. W październiku 1967 r. widziano dwa osobniki tego gatunku, które dość szybko przepłynęły przez oświetloną strefę.

Stynka, to gatunek stwierdzany w okolicy lampy podczas każdej obserwacji. Były to osobniki młodociane różniące się znacznie pomiędzy sobą wymiarami. Jedynie w październiku 1967 r. stwierdzono również osobniki wyrośnięte. Skupione przy świetle ryby wykazywały bezładne i dość powolne ruchy. Bardzo charakterystycznym elementem zachowania się stynki było dość powolne wyginanie ciała w kształt litery „S”, po czym następowało gwałtowne wyprostowanie połączone z szybkim skokiem do przodu. Stynka wykazywała mała płochliwość. Dopiero energicznym płoszeniem udawało się skłonić ją do chwilowego opuszczenia kręgu światła do którego niebawem wracała.

W oświetlonej strefie prawie zawsze skupiały się młodociane płocie. Czasami liczyły one setki osobników. Wśród młodych ryb, osiągających około 10 cm długości, bardzo rzadko stwierdzano osobniki większe. Płoć przejawiała dwa odrębne sposoby zachowania się. Najczęściej obserwowano bezładne i dość spokojne poruszanie się tych ryb, zarówno przy powierzchni, jak i głębiej. Płocie te żerowały, wychwytując przypływające do światła skorupiaki lub wpadające do wody owady, zwabiane również światłem. Dwukrotnie obserwowano zgoła odmienne zachowanie się płoci, polegające na utworzeniu ławicy, która w szybkim tempie okrążała żarówki po kole o promieniu kilku metrów. Krążąca ławica posiadała znaczną wysokość; rozciągała się od 2 m głębokości do granicy dostrzegalności ryb, tj. 8 — 9 m. Sieć wontonu, przegradzająca drogę ławicy, nie stanowiła przeszkody dla ryb. Bez zmniejszenia prędkości przenikały one prze oczka sieci. Należy zaznaczyć, że 24 mm oczka wontonu w zupełności pozwalały rybom na swobodne przepływanie przez sieć. W czasie trwania obserwacji (około godziny) ryby nie zmieniały swego zachowania się. Kierunek krążenia był w dniu 25 lipca przeciwny w stosunku do ruchu wskazówek zegara, a w dniu 14 września ryby krążyły zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Płocie wykazywały większą płochliwość niż stynka. Wracały jednak do światła po wypłoszeniu.

Kolejnym gatunkiem stwierdzanym w oświetlonej strefie był okoń. Wyłącznie młodociane osobniki tego gatunku tworzyły skupienia sięgające od powierzchni wody do 8 m, a może i głębiej. Obserwowane ryby zawsze poruszały się wolno i bezładnie, wykonując tylko od czasu do czasu gwałtowne skoki, w celu pochwycenia zdobyczy. Zawsze stwierdzano żerowanie okoni. Łupem ich padały skupiające się przy świetle młodociane stynki i duże skorupiaki planktonowe. W litoralu obserwowano okonia, który w ciągu wielu minut nieustannie chwytał przypływające do światła skorupiaki, sam zaś pozostawał w bezruchu, zaczajony za oprawką żarówki. Przewody pokarmowe okoni złowionych wontonem w rejonie światła były wypełnione bądź młodocianą stynką, bądź dużymi skorupiakami. Wielokrotnie obserwowano młode okonie przenikające przez ścianę sieci. Czyniły to ostrożnie, często zatrzymując się przed siecią, a nawet zawracając. Szczególnie dużą ostrożność wykazywały płocie i okonie w stosunku do gęstego wontonu uklejowego, zbudowanego z dość grubej przędzy stylonowej. Z reguły zawracały przed siecią. Łowienie się ich w wonton następowało głównie w wyniku spłoszenia. Płoszenie powodowane było bardzo często szybkim zbliżaniem się drugiego osobnika.

Poza rybami światło żarówek przywabiało duże skorupiaki planktonowe (Leptodora kindtii, Bythotrephes longimanus i Heterocope appendiculata). Masowe skupianie się tych skorupiaków przy świetle stwierdzano jednakże tylko w końcu lipca. Podczas ciepłych i bezwietrznych nocy obserwowano gromadny lot na światło imaginalnych postaci owadów wodnych — jętek, chruścików i Tendipedidae.

 

 OMÓWIENIE WYNIKÓW

 

Badania reakcji ryb na światło prowadzone drogą porównywania połowów wontonem oświetlonym i nieoświetlonym, drogą analizy rozmieszczenia złowionych ryb w stosunku do punktu świetlnego i poprzez bezpośrednie obserwacje, dostarczyły wyników uzyskanych w zasadzie trzema różnymi metodami. Należy to uznać za walor metodyki, ponieważ dostarczała ona wyników wzajemnie sprawdzających się. Zebrano stosunkowo najwięcej danych dotyczących sielawy.

Sielawę poławiano na światło w przypowierzchniowej i przydennej strefie jeziora. Badania w strefie przypowierzchniowej (do głębokości 10 — 14 m) prowadzone w czterech miesiącach (lipiec-październik) wykazały, że w tych okresach sielawa, bytująca w górnej warstwie jeziora, tworzyła wyraźne skupienia przy żarówkach (tab. 1, 2, 4, 12). Równocześnie stwierdzano u tego gatunku przewagę połowów na światło nad połowami kontrolnymi (tab. 3  i 13). Wynika z tego, że sielawa bytująca w górnej warstwie jeziora odznaczała się podążaniem do światła sztucznego. Reakcja ta różniła się ilościowo w poszczególnych okresach. W lipcu stopień koncentracji sielawy przy świetle, wyrażony procentem osobników skupiających się w 22 metrowym przyświetlonym odcinku wontonu, wynosił 34,7. We wrześniu wzrósł on do 37,9%. W październiku i listopadzie osiągnął najwyższy poziom — 57,7% i 51,5%. Równolegle z tymi zmianami szedł wzrost połowów na światło.

We wrześniu połów na światło przewyższał 1,5-krotnie połów kontrolny, a w październiku i listopadzie przewaga ta była (średnio) przeszło 2-krotna (tab. 3). W listopadzie stwierdzono najwyższą w ogóle, bo aż 7-krotną przewagę połowów na światło nad połowami kontrolnymi. Te wyraźnie jednokierunkowe zmiany świadczą o sezonowych różnicach w dążeniu sielawy do światła. Dążenie to, stosunkowo niskie w szczytowym okresie stagnacji letniej, stopniowo się nasilało, osiągając znacznie wyższy poziom w październiku i listopadzie. Godne odnotowania są dane na temat reagowania sielawy na światło podczas stagnacji zimowej. Dostarczyły to badania M. Husa (maszynopis), prowadzone identyczną metodą w jeziorze Ińsko od 3—17 lutego 1968 r. W tym okresie sielawa wykazywała najwyższą dążność do światła. Połowy na światło przewyższały 10 — 16-krotnie połowy kontrolne, były więc znacznie wyższe niż latem i jesienią.

Sielawa przebywająca podczas lata w hypolimnionie jeziora (poniżej 12 m) reagowała na światło sztuczne krańcowo odmiennie w stosunku do osobników badanych w strefie przypowierzchniowej. Badania przeprowadzone w pierwszej połowie sierpnia wykazały, że w strefie przyświetlnej wontonu łowiło się bardzo mało osobników, w porównaniu z ich zagęszczeniem na najbardziej odległych od światła odcinkach wontonu (tab. 7). Takie rozmieszczenie było oczywiście spowodowane reakcją na światło. Świadczy o tym równomierne rozmieszczenie ryb w wontonach bez światła (tab. 8 i 9). Stwierdzone rozmieszczenie ryb w stosunku do światła można interpretować jako wynik negatywnego reagowania sielawy na światło. Wyniki połowów pozwalają sądzić, że większość osobników omijała z daleka punkt świetlny. Powyższy wniosek potwierdza fakt złowienia się większej liczby sielawy w wonton nieoświetlony, niż w oświetlony. Połów bez światła 1,5-krotnie przewyższał połowy na światło (tab. 7, 8, 9). Unikanie światła przez sielawę zasiedlającą hypolimnion zostało całkowicie potwierdzone w czasie badań od 7 do 13 września (tab. 10 i 11). Stwierdzone fakty świadczą o istnieniu latem dwu grup w obrębie populacji sielawy, odznaczających się odrębną reakcją na światło. Mniej liczna część populacji, zasiedlająca epilimnion, reagowała pozytywnie na światło, a zdecydowana większość osobników bytująca wtedy w  hypolimnionie, reagowała negatywnie. Z tego względu ujemną reakcję na światło należy uważać za bardziej typową dla sielawy w okresie letnim. Odrębność reakcji dwu grup sielawy na światło sztuczne jest prawdopodobnie przejawem ich stosunku do światła w ogóle. Sielawa zasiedlająca epilimnion — warstwę, która nawet w nocy nie jest zupełnie ciemna, zapewne reaguje dodatnio na światło naturalne, w przeciwieństwie do osobników bytujących w zawsze bardziej zaciemnionym hypolimnionie.

Opisane sezonowe zmiany reakcji sielawy na światło, jak również zróżnicowanie tej reakcji u osobników przebywających w epilimnionie i hypolimnionie, nie są podawane w literaturze. Brak jest również innych szczegółów dotyczących reagowania tej ryby na światło. Próbne połowy sielawy w oświetloną stożkową sieć, przeprowadzone latem w Jeziorze Czudskim przyniosły bardzo skromne rezultaty (Borisow 1955). Wykazały one jednak pozytywną reakcję sielawy na światło. Z literatury znane są dane o sezonowych zmianach reakcji na światło innych gatunków ryb, zarówno morskich, jak i słodkowodnych.

U słonecznicy na przykład stwierdzono, tak w warunkach naturalnych jak i w pracowni, wybitne obniżenie dążności do światła podczas zimy w porównaniu z latem i jesienią (Borisow 1955, Priwolniew 1956).

Połowów płoci na światło dokonywano tylko latem i tylko przy pomocy drobnookiego wontonu uklejowego. Z tego względu wyniki odnoszą się wyłącznie do młodocianych osobników o długości około 10 cm.

W czasie badań, prowadzonych od 13 do 25 sierpnia, stwierdzono 9-krotną przewagę połowów płoci na światło nad połowami wontonem nieoświetlonym (tab. 14). Ten fakt, podobnie zresztą jak rozmieszczenie ryb w wontonie oświetlonym, charakteryzujące się tworzeniem skupień przy żarówce, dowodzi wykazywania przez młodocianą płoć wysokiej dążności do światła. Do podobnego wniosku można dojść analizując połowy przeprowadzone w litoralu (tab. 16 i 17). Uzyskane tu wyniki nie są jednak tak przekonywujące jak ze środjezierza. Analizując omawiane badania trzeba pamiętać o tym, że wonton uklejowy o długości 18 m, z punktem świetlnym umieszczonym w pobliżu jego połowy, był prawie w całości w zasięgu światła żarówek. Wobec tego, zarówno ryby złowione tuż przy żarówce, jak i w inne sektory sieci, należy traktować jako złowione w wyniku podążania do światła. Bardzo przekonywujących dowodów świadczących o dodatniej reakcji płoci na światło żarówki dostarczyły obserwacje bezpośrednie. Prawie zawsze stwierdzano skupiska tych ryb przy żarówkach. Były to niemal wyłącznie osobniki o długości około 10 cm. Większe osobniki były sporadycznie obserwowane przy świetle, jak również sporadycznie poławiane wontonem sielawowym. Pozwala to sądzić, że dodatnia reakcja na światło jest charakterystyczna tylko dla młodocianych osobników płoci. Podążanie płoci do światła sztucznego stwierdzili w swoich badaniach Betge, Rohde i Kulow (1965).

Podążanie okonia do światła badano tylko w okresie letnim. Osobniki poławiane na światło wontonem sielawowym posiadały długość od 17 do 22  cm. Analizując rozmieszczenie połowu w sieci łatwo stwierdzić, ze w miarę oddalenia od światła ilość złowionych osobników spada (tab. 5). Wynika z tego, że okonie tej klasy wielkości reagowały dodatnio na światło. Niewątpliwie dodatnią reakcję na światło stwierdzono również u młodocianego okonia w litoralu (tab. 18). Dowodzi tego skupienie złowionych ryb tuż przy żarówce, jak również 3-krotna przewagą połowu na światło nad połowem kontrolnym. Bezpośrednie obserwacje potwierdziły również dodatnie reagowanie na światło tego gatunku. Wśród skupiających się przy świetle ryb nigdy nie stwierdzano dużych okoni. Dodatnia reakcja na światło była więc charakterystyczna tylko dla małych, względnie młodocianych osobników tego gatunku. Pokrywa się to poniekąd z wynikami doświadczeń Priwolniewa (1956), który stwierdził ujemną reakcję na światło osobników dorosłych, a dodatnią narybku tego gatunku.

Danych dotyczących reagowania uklei na światło dostarczył tylko jedyny połów, przeprowadzony w epilimnionie śródjezierza w okresie lata. Dane z tabeli 15, ukazujące rozmieszczenie złowionych osobników, pozwalają sądzić, że ryba ta wykazywała dodatnią reakcję na światło, ale nie łowiła się w bezpośrednim sąsiedztwie żarówki. Utrzymywała ona dystans w stosunku do światła, wynoszący 6 m. O wysokiej dążności uklei do światła świadczy prawie 11-krotna przewaga połowu na światło w stosunku do połowu bez światła. Dodatnią reakcję na światło w okresie letnim stwierdził u tego gatunku Borisow (1955) w Jeziorze Pieriesławskim oraz w zatoce Ryskiej. W tym ostatnim zbiorniku obserwował jej krążenie wokół lampy.

O zachowaniu się stynki wobec światła pozwalają wnosić tylko obserwacje. Na ich podstawie można określić młodociane osobniki tego gatunku, jako intensywnie podążające do światła i gromadzące się w oświetlonej strefie.

Wszystkie ryby z jeziora Ińsko o stwierdzonym podążaniu do światła, charakteryzowała planktonożerność.  Wyjątkiem były tylko niektóre osobniki okonia odżywiające się młodocianą stynką. Stwierdzona zależność występuje też u ryb morskich. Według Borisowa (1955) masowo skupiają się przy świetle właśnie ryby planktonożerne. Wytłumaczenia podążania tych ryb do sztucznego światła należy więc szukać w ich biologii. Ryby, podobnie zresztą jak i inne zwierzęta wodne, wykorzystują światło jako czynnik orientujący w przestrzeni. Dzięki reagowaniu  na światło odnajdują najkorzystniejszą dla siebie strefę, jak również utrzymują się w jej obrębie. Dla ryb planktonożernych taką optymalną strefą, przynajmniej w pewnych porach doby, jest strefa prześwietlona. Tylko w tej strefie mogą one, posługując się wzrokiem, łowić zdobycz (Borisów 1955, Manteifel 1960). Reakcja ryb na światło żarówek w okresie nocnym to według autora nic innego, jak podążanie do odpowiedniej dla nich oświetlonej strefy i utrzymywanie się w jej obrębie.

WNIOSKI

1. U dojrzałej sielawy stwierdzono występowanie sezonowych zmian w reagowaniu na światło sztuczne. W przypowierzchniowej strefie jeziora gatunek ten wykazywał podczas lata znacznie niższą dążność do światła w porównaniu z okresem późnej jesieni (koniec października, początek listopada).

2. Dojrzałe sielawy, przebywające latem w epilimnionie, wykazywały dodatnią reakcję na światło. Osobniki przebywające w tym okresie w hypolimnionie odznaczały się zdecydowanie ujemną reakcją na światło żarówek.

3. Młodociane płocie, o długości około 10 cm, wykazywały w okresie letnim silne podążanie do światła. Gromadzące się przy świetle płocie albo poruszały się bezładnie intensywnie łowiąc skorupiaki planktonowe, albo formowały ławicę szybko krążącą wokół żarówki.

4. Młodociane okonie, o długości około 10 cm, reagowały w okresie letnim dodatnio na światło sztuczne. Zgromadzone przy świetle osobniki łowiły zwierzęta planktonowe oraz młodocianą stynkę.

5. Stwierdzono, że dorosłe ukleje w okresie letnim podążały do światła sztucznego.

6. Młodociana stynka, zarówno latem, jak i w okresie późnojesiennym, gromadziła się w kręgu światła lampy.

7. Badane ryby zbliżały się na niewielką odległość do lampy. Jedynie ukleja w stosunku do żarówki zachowywała dystans około 6 m.

8. Wszystkie badane gatunki odznaczające się podążaniem do światła sztucznego łączyła wspólna cecha — planktonożerność.

9. Największa intensywność podążania do światła stwierdzona w czasie badań wyrażała się u sielawy 7-krotną przewagą połowu na światło nad połowem kontrolnym, u młodocianej płoci przewaga ta była 9-krotna, u uklei 11-krotna, a u młodocianego okonia — 3-krotna.

 

FISH REACTIONS TO THE LIGHT IN THE LAKE IŃSKO

Summary

 

In late autumn 1967 and during summer and autumn 1968 in α-mestotrophic Lake Ińsko (North-West Poland) were carried out observations and investigations of fish reactions to light. The investigations consisted in catching fishes into a gill net illuminated by an electric lamp. Control catches into the same but unilluminated net took place, too. There was used a net 100 m long, 10 high and the other 18 m long and 3 m high. Conclusions on fish reactions to light were drawn from comparisons between catches into the illuminated and unilluminated nets, from analysing the distribution of caught fishes in proportion to the lighting point and from direct observations of the behaviour of fish in light circle. There was found out the appearance of seasonal changes in reaction to electric lamps light in adult ablen (Coregonus albula L.). In lake surface water this species was showing far lower light tendency during summer when compared with late autumn time. Ablen living in summer in epilimnion was showing positive reaction to light. In the same time individuals living in hypolimnion were showing determinable negative reaction to electric light. Adolescent roaches (Rutilus rutilus L.) were showing a great light tendency in summer time. Roaches gathering by the light were either moving confusedly, catching plankton Crustacea intensely or they were forming into a shoal making fast rounds about the lamp. Adolescent perches (Perca fluvialilis L.), about 10 cm long, in summer were reacting positively to the electric lamp. By the light they were catching plankton Crustacea and adolescent smelt. Light tendency was found out also in ablet (Alburnus alburnus L.) and in smelt (Osmerus eperlanus L.). All examined species were approaching at a slight distance to the lamp. Only ablet was keeping herself about 6 m away the lamp. The greatest light tendency found during the experiments in ablen light-catch amounted to sevenfold preponderance over the control catch. In adolescent roach this preponderance was ninefold, in ablet elevenfold and in adolescent perch threefold. All examined species distinguished by light tendency had one feature in common — this was plankton-eating.

LITERATURA

 

1. Betge E., Rohde H., Kulow H. (1965) Deutsche Fisch. Ztg., 12, 10: 286—291.

2. Borisow P. G. (1955) Tr. Sowieszczanija po Woprosam Powiedienija i Razwiedki Ryb. AN SSSR, s. 121—143.

3. Manteifel B. P. (1960) Int. Counc. for the Explor. of the Sea. C.M. Plankton Committee, 173.

4. Nikonorow N. W. (1963) Łow Ryb na Swiet, Moskwa .

5. Priwolniew T. N. (1956) Wop. Ichtiol., 6: 3—20.

 

 STRESZCZENIE DOKUMENTACYJNE

 SZLAUER L.: Reakcja ryb na światło w jeziorze Ińsko. Rocz. Nauk rol., Ser. H, t. 92, z, 1, 1970, s. 85 — 107, tab. 18, bibliogr. 5, streszcz. ros., ang.

(Pl) Wyniki obserwacji i badań reakcji ryb na światło, prowadzonych w jeziorze Ińsko.  Ryby łowiono siecią skrzelową oświetlaną w jednym miejscu przy pomocy żarówek elektrycznych. W strefie przypowierzchniowej jeziora, w okresie letnio-jesiennym, stwierdzono dodatnią reakcję na światło dojrzałej sielawy, młodocianych płoci i okoni oraz uklei i stynki. U sielawy przebywającej w przypowierzchniowej strefie jeziora stwierdzono sezonowe zmiany w intensywności podążania do światła. Podczas późnej jesieni intensywność ta była wyższa niż latem. Sielawa przebywająca w epilimnionie reagowała dodatnio na światło, a przebywająca w hypolimnionie zdecydowanie unikała światła. U młodocianych płoci stwierdzono tworzenie ławicy krążącej wokół lampy. Wszystkie badane gatunki podążające do światła charakteryzowały się planktonożernością.

Przekazano do publikacji dnia 15.2.1969 r.

 

Linki:

http://www.researchgate.net/publication/230976853_Rozmieszczenie_narybku_w_Zatoce_Siemianskiej_Jeziora_Jeziorak_(Distribution_of_fry_in_the_Siemian_Bay_of_Lake_Jeziorak)/file/d912f506cafdfc05cd.pdf

2013/02/22 | Supplementum

Suplement XL

Wszechświat: Tygodnik popularny, poświęcony naukom przyrodniczym,
1904, T. 23, nr 22, s. 350-351

KRONIKA NAUKOWA

— Opieka nad potomstwem u ryby. Ryby należą wogóle do stworzeń, mało dbających o los potomstwa. Znane są jednakże i wśród nich gatunki, u których samice, a częściej samce opiekują się mniej lub więcej troskliwie ikrą, a następnie młodszymi w pierwszych okresach ich życia. Dość tu wspomnieć powszechnie znanego ciernika (Gasterosteus). Obecnie przybywają dwa nowe przykłady. Jeden obserwował Knauthe u drobnej (11-12 cm) rybki, zwanej owsianką (Leucaspius delineatus), pospolitej w rzekach i innych wodach słodkich Europy środkowej oraz wschodniej. Tutaj podobnie, jak u ciernika, opiekę nad ikrą obejmuje samiec: przytwierdziwszy ją tuż pod powierzchnią wody do ogonka liściowego żabieńca (Alisma), uderza on wciąż ogonem po nim i wstrząsa go bezustanku, a wraz z nim i otaczającą go wodę. W ten sposób odświeża ciągłe wodę koło jajek, co z jednej strony zapewnia im należytą ilość tlenu do oddychania, z drugiej zaś zapobiega rozwinięciu się pasorzytnych grzybków na ikrze. Oprócz tego samiec z nadzwyczajną odwagą rzuca się na każde przepływające stworzenie, mogące grozić jajkom, uderza on nie tylko na drobne owsianki i płotki, ale nawet na znacznie większe karpie i karasie. Podobną opiekę nad potomstwem obserwował Brandes u okazów północno-amerykańskiego gatunku Pomotis auritus (z rodz. okuniowatych, Percidae), hodowanych w akwaryum berlińskiem. Samice tych ryb pływają nad dołkiem w szlamie, w którym złożyły ikrę i starają się odpędzić inne ryby zbliżające się do dołka.

(Prom.).                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      B. D.

*    *    *

Zeitschrift für Naturwissenschaften Bd. 66. 1893, S. 356-357

Ichthyologische Notizen. Von Karl Knauthe

Eine andere Beobachtung liefert einen Beitrag
zur Naturgeschichte unserer Cypriniden.

Zu meinem kurzen Aufsatze über die „Lebensweise des Leucaspius delineatus v. Sieb,” der in Nr. 5 des 32. Jahrganges vom „Zool. Gart.,” Frankfurt a.M.(p. 145/146) erschien, gestatte ich mir einen sicherlich weitere Kreise interessirenden Beitrag zu publiciren.¹) Die im Nachstehenden registrierten Beobachtungen hatte ich im Frühlinge v. J. gleich, nachdem sie mir so zu sagen in die Hände gelaufen, Herrn Geheimrath F. v. Leydig zu Wurzburg Übermittelt, der sie in seiner ersten einschlägigen Arbeit verwerthen wollte, leider aber durch Krankheit daran verhindert worden ist.

In meinen flach bespannten Lettengruben sah ich, dass das ♂ vom Moderrapfen (Leucaspius delineatus Sieb,)²) nachdem der Laich an den pendelnden Blattstiel vom Froschlöffel dicht an der Oberfläche festgeheftet worden war, fortwährend durch Schlagen mit dem Schwänze den Stengel erschütterte und sich wüthend auf die um letzteren herumtändelnden Artgenossen: Alburnen, Elritzen (Leuciscus phoxinus), ja auf grosse Karpfen und Karauschen losstürzte. Dabei dachte ich mir nun anfangs gar nichts, bis ich anfing für Herrn von Leydig hochgradig embryonirten Laich des kleine Gesellen zu sammeln, um ein altes Versprechen einzulösen. Wie ich meine Hand   ins Wasser eintauchte, fühlte ich urplötzlich einen Gegenstand heftig dagegen stossen und hald wurde es mir klar, dass das der Vater war, der die Brut bewachte. Weitere Experimente bestätigten dies völlig.

Später — die Thiere laichten vom Mai bis in den Septb. hinein, zuerst die grösseren, dann die jüngeren³) — nahm ich sehr behutsam ganze Pflanzen von Alisma plantago, an deren einem Blattstiele die Eier festklebten, wie die des Ringelspinners am Obstbaumzweige heraus und setzte sie unter grösstmöglicher Vorsicht in eine reine Grube, doch immer wurden die Eier durch Saprolegnia rasend schnell vernichtet. Auf gleiche Weise verdarb ständig aller Laich, wenn ich das den Stengel fortwährend erschütternde Männchen wegfing.

_______________________

¹) Aus dem citirten Aufsätze sei folgendes mitgetheilt Die Lebensweise des „Moderlieschens” ähnelt dem der gemeinen Laube (Aburnus lucidus Heck). Es bewohnt meist versumpfte Pfützen, aber gerade in den Vorbergen des Zobten, der Heimath des Autors, bevorzugt es klare, kiesgiundige Teiche.
Die Fischchen lieben Geselligkeit und halten sich bei gutem Wetter ständig an der Oberfläche indem sie eifrig der Insectenjagd obliegen, wobei sie oft weit über den Wasserspiegel emporschnellen. Sie dürfen in Karpfenteichen nicht geduldet werden, da sie erstens den trägen Karpfen das gereichte Futter fortschnappen und zweitens sich sogar an ihren Eiern und der jungen Brut vergreifen. Sein Hauptfeinil ist der gemeine Barsch (Perca fluviatilis), vor dem er sich durch gewaltige Luftsprünge, die oft mehrmals hintereinander ausgeführt werden, zu retten sucht, wobei er häufig genug aufs Trockne geräth und umkommen muss.
(Anm. des Herausgebers.)
²) Der Moderrapfen findet sich in ganz Schlesien massenhaft vor. Hier wird er „Weissfisch” oder  „Sonnenbrüter,” in Breslau dagegen „Uckelei,” „Silberfisch” genannt.
³) In „Westfalens Thierleben” (Fische), berichtet ein Beobachter, dass der Leucaspius nicht über 2 Jahre zu leben scheine. Der herr irrt darin aber ganz gewaltig, ich habe hier schöne typische Stücke schon das 5. Jahr und hoffe sie noch längerzu erhalten.

*    *    *

Zoologische Garten: Zeitschrift für die gesamte Tiergärtnerei Band 37(1896), S. 220

 Blendlinge zwischen Bitterling und Rapfenlaube

In »Westfalens Tierleben, Fische«, ist, wenn ich nicht irre, von einem eigenartigen Fische die Rede, den der betreffende Beobachter für einen Blendling zwischen Bitterling (Rhodeus amarus Bl.) und Rapfenlaube (Leucaspius delineatus v. Sieb.) namentlich im Hinblick darauf anspricht, daß beide Fische das ganze Jahr hindurch gesellig miteinander herumschwimmen und zur selben Zeit laichen. Trotzdem wollte mir die Möglichkeit einer Bastardierung um so weniger einleuchten, als beide Species, jede auf ihre Art, eine ausgesprochene Brutpflege üben; indessen der Zufall sollte mich eines  Besseren belehren. Von zwei untereinander liegenden flachen Lettengruben mit ganz klarem Wasser, »Himmelsteichen«, hatte ich im zeitigen Frühling 1894 in die obere, nachdem sie gehörig mit Unio besiedelt worden war, eine Anzahl Bitterlinge, in die untere dagegen ausschließlich Moderrapfen geworfen, nur um das Laichgeschäft dieser beiden Cypriniden beobachten zu können. Anfang  Mai strahlten die männlichen Bitterlinge bereits im schönsten hochzeitlichen Gewande, während in dem anderen  Tümpel schon ab und zu ein Leucaspius-Vater die nach Art des Ringelspinners an den Stengel des Froschlöffels oder des Schilfes gereihten Eier durch Stoßen oder Schlagen mit dem Sehwanze gegen den Blattstiel in Bewegung hielt oder gegen seine Artgenossen verteidigte. Da kam eines Tages ein gewaltiger Gewitterguß, die obere Grube trat, weil ihre Dämme nur niedrig waren, über, und ein Rhodeus ♂ gelangte dabei zu den Moderrapfen. Als sich nach einigen Tagen das Wasser geklärt hatte, da konnte ich wirklich  herrliche Kämpfe zwischen den Insassen und dem Eindringlinge beobachten, dessen Kleid alsdann einen wunderhübschen Anblick gewährte. Schließlich hatte er doch, weil zu wenig Männchen dieser Art vorhanden waren, ein Leucaspius ♀ gefunden; er befruchtete deren dicht unter dem Wasserspiegel nach oben geschilderter Weise an Alisma plantago angeheftete Eier, kümmerte sich aber nicht weiter darum. Es kamen  nur wenige Fischlein aus, von denen einige zu Haus noch leben sollen, andere konserviert und der Sammlung des »Triton« in Berlin dediziert wurden. Diese Blendlinge waren ihrem äußeren Habitus nach dem Rhodeus ganz ähnlich, wuchsen aber weit schlechter als dessen Brut.

In die obere Pfütze, in welcher das Genus femininum ebenfalls beträchtlich überwog, warf ich absichtlich ein recht brünstiges Männchen von Leucaspius. Der arme Teufel wurde von den beträchtlich stärkeren und gewandteren Bitterlingsmännchen beinahe zu Tode gehetzt. Dennoch scheint es auch ihm geglückt zu sein, sich eine Schöne zu erobern; wenigstens sah ich ihn beständig einen im seichten Wasser liegenden Unio rostratus umtanzen und fand bei der Abfischung einige zwar Leucaspius ähnliche, aber doch in verschiedener Beziehung recht von ihm abweichende Fischchen vor.

Interessant ist hierbei jedenfalls die Wahrnehmung, wie schön sich die Männchen beider Species den gegebenen Verhältnissen anzupassen verstanden.

 

 Karl Knauthe

 

*    *    *

Naturwissenschaftliche Rundschau 9 (1894), S. 336


Vermischtes

Den bisher bereits bekannten Beispielen einer durch männliche Fische ausgeübten Brutpflege reiht sich nach einer kürzlich publicirten Beobachtung von Knauthe (Zeitschr. f. Naturw., Bd. 66, S. 354) auch Leucaspius delineatus an. Verf. beobachtete ein Männchen, welches die an einem Stengel von Alisma Plantago befestigten Eier bewachte, und mit Heftigkeit andere sich nähernde Fische zurücktrieb. Als Verf, die Eier aus dem Wasser herausnahm, fuhr das Männchen heftig gegen seine Hand. Von Interesse ist ferner, dass dasselbe Männchen den Pflanzenstengel durch beständiges Schlagen mit dem Schwänze in fortwährender Bewegung hielt. Auch hierin scheint ein Act der Brutpflege zu liegen, denn nach Entfernung des Männchens gingen die Eier alsbald durch Saprolegnia-Entwickelung zu Grunde. — Bei dieser Gelegenheit berichtigt Verf. eine frühere Angabe von Melsheimer, der zu Folge diese Fische nur zwei Jahre alt würden. Verf. besitzt völlig gesunde Exemplare von fünf Jahren und hofft dieselben noch länger am Leben zu erhalten.  R. v. Hanstein.

*    *    *

Zoologischer Anzeiger Bd. XIV. 1891, S. 410

4. Ichthyologische Mittheilungen II.

Von Karl Knauthe in Schlaupitz.

eingeg. 9. August 1891.

Vor etlichen Wochen fieng ich in einem arg versumpften Tümpel dahier einen echten Albino vom Moderrapfen (Leucaspius delineatus von Sieb.). Der ganze Körper dieses Cypriniden war weiß mit einem weißen Perlmutterglanze wie bei jenem Carassius carassius Günth., den A. Blanck in »Fische der Seen und Flüsse Mecklenburgs«, Schwerin 1881, p. 56/57 skizziert, ausgenommen die citrongelbe Mittellinie des Rückens; die Pupille war roth, auch die Iris schimmerte röthlich (cf. bloß v. Siebold, Süßwasserfische, p. 19). Bei microscopischer Untersuchung der Haut konnte ich an Kopf, Rücken und einem Theile der Seiten, wo sonst schwarze und braune Chromatophoren gedrängt stehen und expandiert wundervolle sternförmige Figuren zeigen, bloß ganz rar winzige rundliche, der Expansionsfähigkeit fast bare Pigmentzellen auffinden (s. d. Anatomie dieser Farbzellen im Folgenden).

Das in Rede stehende Thier, ein vor längerer Zeit abgelaichtes ♂, fraß eben gierig den an die Stengel des Froschlöffels (Alisma plantago L.) angehefteten Laich der eigenen Species ab; seinen Mageninhalt bildeten Eier und Brutfischchen von jener, sowie Leuciscus phoxinus Fl., endlich eine Planorbis nautileus L. in Fragmenten. Ich bemerke hierbei nochmals kurz, daß der Leucaspius delineatus überhaupt ein arger Feind der Fischbrut ist (cf. meine Notizen in »Mitth. d. westpr. Fisch. -Ver. «, Danzig, 3. Bd. p. 69/70) und selbst bei reichlicher Nahrung wie die Elritze (cf. Cowper »Mag. Nat. Hist.«, London, V, p. 290, F. Day »Instincts and Emotions in Fish«, »Linn. Soc. Journ. Zoology«, vol. XV, p. 57) über crepierte größere Fische herfällt; die Namen »Raapfenlaube« (Fitzinger, »Gattungen der europ. Cypr.«, p. 17, No. 15) und »Moderrapfen« (Heckel & Kner) sind daher treffend.

In diversen Bächen des »Zobtner Haltes« erbeutete ich heuer ferner zusammen drei Exemplare von Leucaspius delineatus und zwei von Gobio fluviatilis Cuv. mit völlig messinggelbem Habitus. Bei diesen Thieren war überall das schwarze Pigment von den kleinen orangegelben Fettzellen, die ich bereits früher erwähnte (No. 357 d. Ztschr.) verdrängt worden. (Ähnliche Fälle theilten Günther »Wiegmann’s Archiv«, 1855, p. 198 und Siebold, 1. c, p. 48/49 bei Perca fluviatilis Cuv. mit.)

Anmerkung: Merkwürdigerweise beobachtete ich unter stärkerer Vergrößerung auf fein zerzupften Hautstückchen, die nach Angabe von A. Lohde »Beiträge zur Anatomie und Physiologie des Farbenwechsels der Fische«, »Sitzgsb. d. K. Akad. d. Wissensch.« Wien, 99. Bd., 3. Abth., p. 140/141) präpariert waren, daß ab und zu diese »starren Pigmentierungen« (Siebold, 1. c, p. 14, 3. Fußnote) mit »deutlichen Nervenfasern« in Verbindung stehen. — [Man wolle sich hierbei daran erinnern, daß die Fettzellen vielfach die Stelle von schwarzem Pigment einnehmen.] — Die Nervenfasern erscheinen mir aber im Vergleich zu denjenigen, welche ganz allmählich in’s schwarze Pigment übergehen (s. Lohde, 1. c, Tab. Fig. 1, 2, 3 u. 4) verkümmert. (Dasselbe gilt auch für das Verhältnis der winzigen dunklen Chromatophoren zu den Nervenf as ern beim weißen Moderlieschen¹.) — Meist sah ich dagegen scharfe Ränder als Grenze zwischen Nerv und Fettconglomerat.

__________ 

¹Ich habe mich durch zahlreiche Versuche davon überzeugt, daß dieses starre gelbe Colorit unter Einwirkung unseres eisenhaltigen Wassers entsteht.

Linki:

http://bc.mbpradom.pl/dlibra/plain-content?id=10831

http://archive.org/stream/naturwissenschaf09brau#page/336/mode/2up

http://archive.org/stream/zoologischeranzege14deut#page/410/mode/2up

2013/02/18 | Supplementum

Suplement XXXIX

„Wierchy” t. LI (1984), s. 299-307
KRONIKA

Ryby wód Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Oglądamy i podziwiamy w Tatrach wyniosłe wierchy, granie i turnie, fantastyczne zerwy i zwaliska skalne, w różnych tonacjach barw narzuconych przez żywe komórki organiczne, porosty usiłujące pienić się na tym skalnym niegościnnym podłożu. Przepiękne, bajeczne scenerie wzbogacają niby błyski drogich kamieni lustra stawów i srebrzyste wstęgi narowistych potoków.

Woda — ważny element naszych gór — od zamierzchłych czasów jeden z kształtotwórczych czynników, niestrudzony rzeźbiarz Tatr.

Trudno odtwarzać dziś dawny stan naturalnego zarybienia wód tatrzańskich wobec nader skąpych wiadomości z ubiegłych stuleci o faunie ryb w basenach i potokach naszych Tatr. Po zdawkowych i najczęściej fantastycznych wzmiankach o rybach istniejących w wodach tatrzańskich, przekazywanych w relacjach pierwszych podróżników i „tourystów” odkrywających Tatry, ściślejsze wiadomości o faunie jezior tatrzańskich znajdujemy np. w pracach Maksymiliana Nowickiego1 i w relacjach Kazimierza Wodzickiego2, a nieco obszerniejsze w późniejszych pracach Antoniego Wierzejskiego3.

Zainteresowania ówczesnych badaczy fauny wodnej koncentrowały się prawie wyłącznie na Morskim Oku, zwanym dawniej Rybim Jeziorem, Małym Rybim Stawku wraz z Rybim Potokiem oraz na Popradzkim Jeziorze, zwanym dawniej również Małym Rybim Jeziorem.

Nieco później zainteresowania przeniesiono na Stawy Gąsienicowe, a z tych głównie interesowano się największym z nich — Czarnym Stawem Gąsienicowym.

Stopniowo zasięg zainteresowania znacznie się poszerzył, lecz przedmiotem zainteresowania i badań były nadal przeważnie bezkręgowce (dość spora ilość gatunków należących do różnych grup systematycznych), natomiast w znacznie mniejszym stopniu ryby.

W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia wymieniano już dwa gatunki ryb, których istnienie stwierdzono w Morskim Oku, mianowicie łososia (Salmo salar L.) i pstrąga potokowego (Salmo fario L. — Salmo trutta m. fario L.).

Należy w tym miejscu przypomnieć, że Morskie Oko miało wówczas całkowicie otwarte połączenie z morzem poprzez spływające z gór potoki (Rybi Potok, Biała Woda) i dalsze szerokie zlewiska, co — szczególnie w odniesieniu do gatunku Salmo salar — nie było bez znaczenia. Wymieniony pstrąg potokowy to jedyny tatrzański gatunek endemiczny, występujący zarówno w potokach, jak i stawach.

Szczególnie odczuwa się brak danych dotyczących zarybień sztucznych, dokonywanych przed dziesiątkami lat w różnych środowiskach wodnych Tatr. Jeśli zdołano w tej kwestii dowiedzieć się cokolwiek, to najczęściej brakowało istotniejszych szczegółów, dokładniejszych dat, gatunku materiału zarybieniowego, częstotliwości dokonywania tych zabiegów i in.

Kilka ściślejszych wiadomości o dokonanych w ubiegłym stuleciu zarybieniach znajdujemy w publikacjach poświęconych Tatrom lub w drukowanych relacjach pierwszych badaczy Tatr.Dowiadujemy się na przykład, że w r. 1881 wpuszczono do Morskiego Oka i Gąsienicowych Stawów (!?) narybek dwóch gatunków ryb jeziornych tj. Salmo lacustris (pstrąg jeziorny — troć jeziorna) i Salmo salvelinus (skałopstrąg)… i że dokonano tego z inicjatywy Towarzystwa Tatrzańskiego i Towarzystwa Rybackiego4.

Prawdopodobnie z tej samej inicjatywy wpuszczono także pstrągi do Czarnego Stawu nad Morskim Okiem. Poza krótką wzmianką o zarybieniu tego stawu, brak dokładnych danych o gatunkach łososiowatych wprowadzonych do niego. Jak z wyżej przytoczonej wzmianki (i innych podobnych) wynika, najczęściej wprowadzano do Tatr gatunki obce, sprowadzane z Alp.

Przeważnie sprowadzano narybek z Austrii, Szwajcarii i Niemiec, a także gatunki amerykańskie, m. in. pstrąga źródlanego (Salmo fontinalis Mitsch.).

Prócz akcji zarybieniowych, jak wyżej wspomniane, niejednokrotnie zdarzały się w Tatrach i inne, przeprowadzane z inicjatywy całkowicie prywatnej, przez niektórych ówczesnych „miłośników przyrody” (górali!): intencją — według ich własnych słów — było  „ożywienie” niektórych stawów tatrzańskich, dotychczas bezrybnych.

Z podobnych pobudek „ożywiły” się: w rejonie Doliny Stawów Gąsienicowych: Zielony Staw, Długi Staw, Kurtkowiec, a w rejonie Pięciu Stawów — Przedni Staw, a nawet Wielki Staw.

Rybie jezioro

Fot. A Załęski

Po tym krótkim wstępie należy przejść do omówienia  poszczególnych środowisk wodnych,  w których obecnie ryby występują, zwracając też uwagą na związane z tym faktem kwestie. Sądzą, że taki układ informacji umożliwi lepsze zorientowanie się w aktualnym rozsiedleniu ichtiofauny w naszych Tatrach.

Stawy

Morskie Oko zwane dawniej Rybim Jeziorem

Jak sama nazwa i stwierdzenia najwcześniejszych źródeł informacji wskazują, jest to jedyny staw w Polskich Tatrach o zarybieniu naturalnym (drugim w Tatrach jest Popradzki Staw, zwany dawniej Małym Rybim Jeziorem, znajdujący się po stronie słowackiej).

Jak już na wstępie wspomniałem, Morskie Oko  posiadało dawniej całkowicie otwartą łączność z morzem i rzeczywiście mogły wówczas swobodnie wpływać do niego łososie wędrujące i większe okazy, będące przyczyną tworzących się wokół tego stawu legend.

Dzisiaj łączność ta jest co najmniej utrudniona lub całkowicie zamknięta, począwszy od małej „tamy” bezpośrednio na odpływie ze stawu (zwanym w dalszym swym biegu Rybim Potokiem), a dalej przez istniejące niżej zapory. Przeszkodą jest również bardzo dziś rozwinięty sport wędkarski i kłusownictwo. Dodajmy, że wody podtatrzańskie penetrują nie tylko liczni wędkarze-tubylcy, lecz i liczna rzesza przyjezdnych wędkarzy-letników. Niezależnie od stwierdzanego rybostanu naturalnego, na który składały się głównie dwa gatunki, tj. łosoś i pstrąg potokowy, dokonano w ubiegłym stuleciu (od r. 1882) kilkakrotnych zarybień łososiowatymi, sprowadzonymi m. in. z Salzburga, mianowicie: pstrągiem jeziornym zwanym również trocią jeziorną (Salmo lacustris Salmo trutta lacustris) i skałopstrągiem zwanym też golcem lub palią (Salmo salvelinus). Wzmianka o zarybieniu Morskiego Oka, a zarazem Czarnego Stawu nad Morskim Okiem i Czarnego Stawu Gąsienicowego znajduje się m. in. w „Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego”5.

Niestety, jak wynika z tej wiadomości i podobnych, niżej jeszcze przytaczanych, zarybiano wówczas tatrzańskie wody prawie wyłącznie gatunkami obcymi, sprowadzanymi przeważnie z Alp. Czynności tych dokonywano nazbyt pochopnie, bez uprzedniego wszechstronnego zbadania właściwości tatrzańskich środowisk wodnych.Pomysły te miały cechy nieprzemyślanego eksperymentu, czego dowodem było choćby wpuszczenie ryb do takich biotopów wodnych, jak Czarny Staw nad Morskim Okiem i Wielki Staw w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, bez wykorzystania w tych celach gatunku endemicznego.

Podobne zasilania rybostanu Morskiego Oka przeprowadzano i w następnych latach, a zwłaszcza na początku naszego stulecia, podobnym, nieodpowiednim doborem gatunków. Po części można by uwierzyć w istnienie w Morskim Oku imponujących wielkością ryb w owych dawnych czasach, bowiem i dziś jeszcze widujemy w tym stawie bardzo duże okazy (oczywiście nie „z baranią głową”, o jakich opowiadały fantastyczne legendy o Morskim Oku).

W latach pilnie prowadzonych obserwacji tego stawu (np. 1952 — 1954), osobiście stwierdziłem obecność kilku większych sztuk o długości 60 — 90 (100) cm,  a ciężarze 5 i więcej kg. Jeden, wprawdzie nie największy, okaz spośród tych „olbrzymów” złowiony został w ramach połowów naukowych w dniu 22. 10. 1953 r.; miał ponad 60 cm długości i niespełna 5 kg wagi. Wbrew ogólnemu mniemaniu, po wyłowieniu stwierdzono, że nie był to łosoś, lecz pstrąg. Okaz ten dostarczony Katedrze Rybactwa ówczesnej WSR w Krakowie opracowany został przez dra S. Żarneckiego.

W wyniku zarybień powinny znajdować się obecnie w Morskim Oku co najmniej cztery gatunki pstrągów i łosoś, a w rzeczywistości głównym gatunkiem o zdecydowanej przewadze ilościowej pozostał pstrąg potokowy, co prawda w dość  różnych formach:

a) głodowej, chudej i nie wyrośniętej (spotykany przeważnie w części południowo-zachodniej i południowej stawu),

b) dobrze wyrośniętej, o dobrej wadze, niestety przekarmione nieodpowiednią karmą podawaną rybom przez  wycieczkowiczów (widywane licznie i prawie wyłącznie w północnej i północno-wschodniej części basenu, przede wszystkim przy „przystani”),

c) osobniki duże o kilkukilogramowej wadze, nie doznające już „ucisku drapieżników” i głodu wobec uprawiania kanibalizmu; nieliczne. Właśnie te osobniki duże, jak stwierdzono na dostarczanym do badań materiale, odbywały w niedawnej przeszłości dalsze wędrówki, a zmiany środowisk wpłynęły na ich znaczny rozrost. Istnienia w stawie właściwego łososia w latach powojennych nie stwierdzono (!). Tarło obserwowano w Morskim Oku od września do listopada.

Morskie Oko zamarza przeważnie pod koniec listopada, czyli nieco później od innych stawów rybnych w Tatrach.

Mały Rybi Stawek

W stawku tym, znajdującym się tuż poniżej Morskiego Oka i całkowicie połączonym z nurtami Potoku Rybiego, bytuje znaczna ilość pstrągów, głównie potokowych. Na obecne zagęszczenie w tym niewielkim i płytkim basenie wpływa prawdopodobnie zamknięcie swobodnego przepływu z Morskiego Oka, przynajmniej okresowo przy niskim poziomie wody w Morskim Oku.

Z drapieżników-reduktorów można by wymienić jedynie wydrę, która jednak wobec swej rzadkości nie odgrywa poważniejszej roli, ani jako reduktor, ani jako sanitariusz.

Natomiast wymienione wody nader często przyciągają amatorów nielegalnego połowu, a już szczególnie łakomym obiektem pożądania są te wspomniane duże sztuki, wyimaginowane łososie.

Czarny Staw nad Morskim Okiem

Jak już wspomniałem, przypuszczalnie około lat 1881/1882, wpuszczone zostały również i do tego stawu nie określone bliżej gatunki ryb łososiowatych, importowanych z inicjatywy Towarzystwa Rybackiego i Towarzystwa Tatrzańskiego.

Istnienia ryb w tym basenie nie zdołano jednak stwierdzić do dziś.

Wielki Staw w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

Zarybiony został około roku 1910, około 10 000 sztuk narybku pstrąga potokowego i prawdopodobnie innych gatunków. Jakie to  to były gatunki i w jakiej proporcji ilościowej, dziś już trudno ustalić, choć wiadomo, że bornie z narybkiem do Doliny Pięciu Stawów wyniesiono. M. in. wynosił bornie Andrzej Krzeptowski (ojciec relacjonującego o tym Andrzeja Krzeptowskiego). Narybek pochodził z wylęgarni Guta Mostowego w Poroninie, a wpuszczony został do Wielkiego Stawu na polecenie i koszt Krakowskiego Towarzystwa Wędkarskiego (Rybackiego?). Około 1960 r. wpuszczono do tego stawu pewną ilość pstrąga potokowego i prawdopodobnie źródlanego.

Przedni Staw w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

Zarybiony został niedawno, bo w latach 1950 — 1960. Wprowadzone do tego stawu gatunki to głównie pstrąg potokowy, w mniejszej ilości pstrąg źródlany, wpuszczone zostały jednak i inne gatunki lub odmiany, dziś nie do ustalenia; poza tym, że wpuszczone były w bardzo małej ilości, niejako „doświadczalnie”, nic ściślej nie wiadomo. Oczywiście była to inicjatywa prywatna, jeszcze jedna z tych, o których wyżej była mowa. Obserwowany ilościowy wzrost pstrąga w Przednim Stawie świadczy o raczej korzystnych warunkach biotopowych dla rozwoju wymienionych dwu gatunków.

Fot M. Żbik

Czarny Staw Gąsienicowy

Zamarza dość późno, np. w r. 1954 z końcem listopada.

Zarybiony przypuszczalnie już w połowie ubiegłego stulecia, natomiast mniej więcej od roku 1881 dokonywano tych zabiegów częściej, głównie z inicjatywy Towarzystwa Rybackiego w Krakowie i Towarzystwa Tatrzańskiego. Według wiadomości z r. 1883 w „Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego”5 zarybiono Czarny Staw Gąsienicowy pstrągami sprowadzonymi z Salzburga (Austria), mianowicie gatunkami: Salmo lacustris i Salmo salvelinus. Później zarybiano ten staw także innymi gatunkami sprowadzanymi pod koniec XIX wieku m. in. z Ameryki Północnej. W ten sposób dostały się do omawianego basenu następujące gatunki: wymieniony wyżej pstrąg jeziorny (troć jeziorna), skałopstrąg (golec, palia), pstrąg źródlany, pstrąg tęczowy, pstrąg potokowy, łosoś i troć. Oczywiście z czasem wzbogacił się ten zespół różnymi mieszańcami.

Dziś w Czarnym Stawie Gąsienicowym najliczniej występuje pstrąg potokowy, a obok niego także pstrąg źródlany, tęczowy i mieszańce.

Połowy dla celów badawczych przynoszą jednak czasem różne niespodzianki. Wyławiane okazy mają różne formy i większe rozmiary, zwykle są bardzo chude i skarlałe. Niejednokrotnie nader trudno oznaczyć ich przynależność gatunkową. Wygląd tych okazów, jak i okoliczności towarzyszące ich wyłowieniu, świadczą niewątpliwie o ich głębinowym (!) bytowaniu. (Taki okaz złowiony został przeze mnie i przekazany w formalinie do Katedry Rybactwa WSR w Krakowie, lecz w drodze (?) zginął). W latach 1915—1925 wyławiane były stosunkowo często okazy bardzo duże, ponoć były to łososie lub trocie.

O wielu takich okazach złowionych przez siebie opowiadał mi Jan Hubert, były pracownik Zarządu Dóbr Kórnickich, zapalony wędkarz, zmarły przed kilkunastu laty. (Inni świadkowie wspominają, że „jak wracał z nad Czarnego Stawu, to niósł ryby przewieszone przez ramię”).

Zielony Staw Gąsienicowy

Zamarza od połowy października, a z końcem tego miesiąca bywa już całkowicie zamarznięty (np. w r. 1954 grubość tafli wynosiła 4 cm).

Zarybiony został w r. 1948 pstrągiem źródlanym, a więc gatunkiem dla Tatr obcym. Odławiane w 1952 r. okazy miały około 1 kg wagi przy długości 42 cm. U pstrągów źródlanych złowionych z końcem września 1954 r. stwierdzono bardzo obfite ilości ikry o średnicy 2 — 3 mm i średnia długość tych ikrzaków wynosiła 23 cm.

Stwierdzono również, że większe osobniki spłynęły do niżej znajdującego się Stawku Litworowego (zwanego też Sobkowym Stawkiem lub Suczym Stawkiem). Obserwacje te dotyczą szczególnie okresu tarła.

Około roku 1960 zaobserwowano wyraźny proces degeneracji, a w roku 1965 (wrzesień-październik) poważne zagrożenie stanu zdrowotnego i dość liczne śnięcia ryb. Badania parazytologiczne wskazały jako przyczynę główną grzybek Ichthyophonus intestinalis, powodujący najczęściej ubytki zarówno w środowisku wodnym ubogim w zooplankton i witaminy, jak i w warunkach jednostronnych pod względem zasobów pokarmowych; przykładem takiego środowiska jest właśnie Zielony Staw.

Litworowy Stawek (Sobkowy. Suchy)

Zamarza w listopadzie, odmarza od kwietnia do maja (czerwca).

W porównaniu do innych oligotroficznych basenów wodnych ma dno na ogół muliste. Charakterystyczną cechą tego stawku jest przybrzeżna roślinność, a także silniej rozwinięty plankton roślinny.W baseniku tym występują nieliczne osobniki pstrąga źródlanego, spływające okresowo z Zielonego Stawu i częściowo w nim pozostające. Stan zdrowotny tych osobników jest dobry. Ponad wszelką wątpliwość (wyłowione okazy!) stwierdziłem obecność ryb także w następujących basenach wodnych:

Kurtkowiec

Złowiony w tym stawie egzemplarz nie był pstrągiem źródlanym ani potokowym. Przesłany został do Katedry Rybactwa WSR w Krakowie. Informacji o przynależności gatunkowej nie otrzymałem. Pochodzenie tych ryb pozostaje do dziś nie wyjaśnione.

Wiadome mi jest tylko, że w roku 1909 jakieś stawki na Hali Gąsienicowej, z inicjatywy górali-hodowców, a przy współdziałaniu jednego z ówczesnych gajowych zostały zarybione, lecz nawet znając nazwiska tych ówczesnych amatorów „ożywiania wód tatrzańskich”, nie zdołałem ustalić, którego stawku to dotyczyło — może właśnie Kurtkowca? Przypuszczalny wiek wyłowionej ryby wskazywałby na to.

Długi Staw Gąsienicowy zwany także Kuklatym Stawem

Żyją w nim pstrągi źródlane pochodzące niewątpliwie z narybku wpuszczonego w latach 1948 — 1949 przez inicjatorów zarybienia Zielonego Stawu Gąsienicowego.

Według dotychczasowych obserwacji (przeważnie tylko powierzchniowych) w obu najgłębszych stawach naszych Tatr trudno dopatrzeć się efektów dawniejszych zarybień. Jeśli przyczyną tego jest ówczesny niewłaściwy dobór gatunków, to obecnie dokonane próby z klimatyzowanym pstrągiem potokowym mogą dać rezultaty pozytywne.

Czy warto inicjować jakieś specjalne badania? Po własnych doświadczeniach i uwieńczonym dodatnim skutkiem sondażu Czarnego Stawu Gąsienicowego sądzę oczywiście, że taki Czy — podobnie jak w Czarnym Stawie Gąsienicowym — nie mogła i w tych basenach wykształcić się jakaś forma „głębinowa”?

Kilka słów należałoby poświęcić połączeniom wodnym wymienianych wyżej stawów. O odpływie z Morskiego Oka już wspominałem; jedynie ten staw ma otwarte połączenie z morzem, nie licząc spiętrzonych po drodze sztucznych tam i czyhających na przepławkach niebezpieczeństw. Inne baseny posiadają wprawdzie odpływy i połączenia wodne z głównymi zlewiskami tatrzańskimi, lecz są one dla ryb zbyt trudne lub wręcz niemożliwe do pokonania.

Ponoć pstrągi posiadają cudowne umiejętności pokonywania wartkich strug i kaskad wodnych pod prąd. Często medytowałem nad tym — obserwując np. Wodogrzmoty Mickiewicza w porach najwyższego stanu wód — przy jakiej grubości słupa wodnego (wody spadającej!) i do jakiej wysokości istnieje możliwość poruszania się pstrąga, pod prąd? (Oczywiście problemy takie rozważać można przy Wodogrzmotach Mickiewicza, lecz nie przy Siklawie w Roztoce).

Potoki

Do rybnych, o najwyższym stanie ilościowym, gatunkowo urozmaiconym, należą Rybi Potok i Biała Woda (Białka). W Rybim Potoku, „zasilanym” wprawdzie rybami z obu stron tj. Morskiego Oka i Białki, najwięcej jest osobników drobnych, natomiast w Białce spotyka się sporo różnej wielkości i pochodzenia ryb łososiowatych, wśród nich lipienia (Thymallus thymallus L.), niedrapieżnego przedstawiciela tej rodziny, typowego dla wód bieżących. W stawach tatrzańskich zatem nie występuje!

Tatrzański potok

Fot. M. Żbik

W potoku tym występuje wyraźnie odcinkowa „rejonizacja gatunkowa”, przestrzegana przez ryby,a wśród nich szczególnie przez lipienie.

Następny — nader obficie zasilany wodami spływającymi z rejonu Doliny Pięciu Stawów i Doliny Roztoki — jest potok Roztoka.

Jak mi wiadomo z czasów dawnych osobistych kontaktów z dziś już nie żyjącym Janem Hubertem, poprzednio wspomnianym byłym pracownikiem Fundacji Kórnickiej, najgoręcej sprawami ryb zainteresowanym, potok Roztoka był od roku 1930 (lub wcześniej?) aż do 1939 systematycznie zarybiany ilością około 50 000 sztuk narybku rocznie. Przypuszczalnie do tych zarybień wykorzystywano narybek pstrąga potokowego, nie sprowadzano bowiem wówczas dla tego celu obcych gatunków (czynności te nadzorował właśnie Jan Hubert).

Dla zobrazowania korzystnej wówczas sytuacji należy przypomnieć, że Fundacja Kórnicka i Nadleśnictwo Bukowina w wymienionych latach dzierżawiły tzw. rewiry rybackie, wody Dunajca i jego dopływów tatrzańskich, m. in. właśnie rewir rybacki nr 23 „Białka”. Każdy z rewirów zarybiano ilością około 50 000 sztuk narybku rocznie. To jedna przyczyna wyjaśniająca pochodzenie żyjących w tym potoku ryb; druga to dokonane kilkakrotnie, ale niewielką ilością narybku (palczaków?), zarybienie górnego nurtu Roztoki pomiędzy Siklawą a Wodogrzmotami Mickiewicza, już po wojnie, w latach pięćdziesiątych; trzecią byłaby właśnie wspomniana wyżej możliwość przedostawania się pstrągów przez Wodogrzmoty z Białki.

A co po długich latach stwierdziłem obecnie? Widywałem okazy duże, 60 — 70 cm długości, dużo sztuk o przeciętnej długości 30 cm; olbrzymie okazy widywałem np. w latach 1954 — 1955 w górnym odcinku Roztoki (powyżej Wodogrzmotów!) i po spływie wielkiej wody w nieckach Wodogrzmotów; w roku 1963 widziałem w Wodogrzmotach 4 sztuki ponad 60 cm długości.

Poza wymienionymi potokami ryby łososiowate, tj. pstrąg, jego odmiany i lipień (choć ten o wiele rzadziej), znajdują się także:

w Waksmundzkim  Potoku (zwanym przez górali także Koszystym Potokiem), wpadającym do Białki;

w Filipczańskim Potoku, zwanym w dolnym biegu Cichowiańską Wodą; w Suchej Wodzie, wpadającej do Cichowiańskiej Wody (do potoku tego spływają wody ze wszystkich Stawów Gąsienicowych, lecz częstokroć nikną w kanałach podziemnych już na terenie Doliny Gąsienicowej; podobnie dzieje się w niższych odcinkach z wodami Suchej Wody przy normalnym poziomie tych wód; z tego powodu stale spotyka się ryby jedynie w jej dolnym biegu, mniej więcej od Koziarczysk;

w Olczyskim Potoku wpadającym do Zakopianki; rybny jest głównie jego dolny bieg; jako woda pstrągowa ulega szybkiej degradacji (jak większość podreglowych strumieni!);

w Bystrym Potoku wpadającym do Zakopianki ryby występują zarówno w górnej, jak i dolnej części potoku, jednak znajdująca się pod Nosalem tama uniemożliwia swobodny ich przepływ wzdłuż całego koryta; na odcinku Kuźnice — Nosal widywałem do niedawna znaczną ilość pstrągów, a także lipienie (!), obecnie stosunki środowiskowe zostały poważnie zachwiane na skutek chemicznego zanieczyszczenia potoku w Kuźnicach.

W zachodniej części Tatr największe znaczenie i rybne „tradycje” mają dwa największe potoki tworzące — wraz z innymi drobnymi — Czarny Dunajec: Kościeliski Potok, zwany w dolnym biegu,
po opuszczeniu Tatr, Kirową Wodą i Chochołowski Potok, zwany w dolnym biegu Siwą Wodą.

Nie bez znaczenia były jednak i są nadal potoki: Małołącki i Lejowy.

Obecne dość znaczne obniżenie się ilości i jakości ryb w Kościeliskim i Chochołowskim Potoku spowodowane zostało wieloma przyczynami: omal całkowitą dewastacją naturalnego środowiska wodnego pstrągów w dolnym odcinku Kirowej i Siwej Wody, w okolicy ich połączenia, a następnie w Czarnym Dunajcu, wskutek eksploatacji kamienia rzecznego z koryt i brzegów, wreszcie przez nadmierne — w stosunku do pozostałej zredukowanej ilości ryb — połowy legalne i o wiele częstsze połowy kłusownicze, praktykowane niestety na całym przebiegu wspomnianych wód, a więc i na terenie TPN.

Dokonywane w niedawnych latach w zachodniej części Tatr nie skoordynowane zarybienia (także w Potoku Kościeliskim) przyniosły niewielką poprawę.

Pora wreszcie na postawienie zasadniczego pytania: czy istnieją jeszcze możliwości utrzymania i rozwoju ryb łososiowatych w wodach rejonu tatrzańskiego?

Aby otrzymać na to pytanie odpowiedź, musimy przede wszystkim opuścić cudowne uroczyska Wysokich Tatr, kryształowe wody, w bliskości których łatwo zapomina się o systematycznie wzrastającej u nas degradacji naturalnego środowiska — wszystkich żyjących istot. W powietrzu, wodzie, glebie, wszędzie rozprzestrzenia się trucizny!

Zejdźmy zatem w najniższe piętro Tatr, ku ich podnóżom. Tu spotkamy  się z odmiennym obrazem sytuacji, z faktami alarmującymi.

Wiemy, że rola pomniejszych potoczków spływających z wysoko częstokroć usytuowanych reglowych dolinek, po ich opuszczeniu — zanim wpadną do głównej arterii wodnej w dolinie zakopiańskiej — długo jeszcze wijących się, nie jest bynajmniej dla rozwoju pstrągów obojętna. W wielu małych strumieniach wędrują wtedy w górę tarlaki. Niektóre z tych strumieni posiadają szczególnie dobre warunki do wychowu drobnego narybku, zanim ten, w kolejnej fazie rozwoju, nie spłynie do wód bystrzejszych. Jest takich potoczków na północno-wschodnich i północnych terenach podreglowych wiele.

Pominąwszy już wspomniane dewastacje koryt wodnych, wybieranie wszelkich głazów i kamieni, degradujące środowisko wodne pstrąga (znikają niezbędne „ciszyny” i „plosa”, coraz silniej i coraz częściej wody potoków są zatruwane!). Różnie przyczyniają się do tego: schroniska górskie, domy wczasowe, sanatoria, zakłady przemysłowe, a także posesje prywatne, nie posiadające prawidłowej nowoczesnej kanalizacji i oczyszczalni.

Nie miejsce tu na szczegóły, jednak aby proces niszczenia środowiska zahamować — trzeba alarmować! Bowiem zbyt dużo martwych ryb spływa naszymi zakopiańskimi potoczkami, a głowacz pręgopłetwy — tak w nich dawniej pospolity — znika całkowicie. Czy nie dość to dowód dogłębnych już zanieczyszczeń tych strumieni?!

 

Leon Podobiński

_____________________________

1 Zapiski z fauny tatrzańskiej [w:] „Sprawozdania Komisji Fizjograficznej” 1:1867 s. 179—206, 2.:1868 s. 77 — 91 (przyp. red.).
2 Wycieczka ornitologiczna w Tatry i Karpaty Galicyjskie na początku 1850 roku przez …. Leszno 1851, s. 16—17 (przyp. red.).
3 O faunie jezior tatrzańskich [w:] „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego” 6:1881 s. 99 — 110,  Zarys fauny stawów tatrzańskich [w:] „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego” 8:1883 s. 95 — 123
(przyp. red.)
4 Leopold Świerz, Zarys działalności Towarzystwa Tatrzańskiego w pierwszym jego dziesięcioleciu (od roku 1814 do r. 1883). Skreślił… [w:] „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego” 10:1885 s. 118 (przyp. red.).
5 Tamże

Linki:
http://www.tpn.pl/pl/zwierzeta/news/149/Ryby-Tatrzanskiego-Parku-Narodowego

http://www.tpn.pl/pl/poznaj/wody/news/138/Zycie-tatrzanskich-wod-

2013/02/05 | Supplementum

Suplement XXXVIII

Wiadomości ekologiczne, z. 2 (1978),s. 425-426

WIADOMOŚCI HYDROBIOLOGICZNE

Konferencja na temat amura białego (Gainesville, Floryda, 8-13 I 1978 r.)
Grass carp conference (Gainesville, Floryda, 8-13 I 1978 r.)

Konferencję zorganizował Instytut Żywności i Nauk Rolniczych Uniwersytetu na Florydzie. Uczestniczyło w niej ponad 70 osób, głównie ze Stanów Zjednoczonych, oraz zaproszeni celem wygłoszenia referatów goście zagraniczni z Anglii, Holandii, Japonii, Polski i RFN.

Krótkie wprowadzenie pozwoli zrozumieć przyczyny dużego zainteresowania amurem białym na Florydzie. Plagą tego stanu jest trudny do opanowania, nadmierny rozwój roślinności wodnej. Zjawisko to jest spowodowane przez: (1) obfitość płytkich wód:  jezior o głębokości 3 — 5 m, rzek i kanałów, (2) niezwykle długi sezon wegetacyjny, (3) wprowadzenie szeregu allochtonicznych gatunków roślin. Najbardziej dokuczliwe z tych roślin to: hiacynt wodny (Eichhornia crassipes), przesiąkra okółkowa (Hydrilla verticillata), wywłócznik kłosowy (Myriophyllum spicatum) i moczarka brazylijska (Egeria densa). Praktycznie prawie cała suma 15 — 20 mln dolarów wydawana rocznie na Florydzie na walkę z roślinnością wodną jest zużytkowywana na kontrolę powyższych 4 gatunków.

W referatach omawiano stosowane obecnie metody mechaniczne i chemiczne walki z zarastaniem, ich niedogodności i niektóre skutki uboczne. Koszt chemicznego oczyszczania 1 ha z roślinności wynosi 300 dolarów, mechanicznego 89 dolarów, jednakże ten drugi zabieg należy powtarzać około 6 razy rocznie. Jak oceniono, przy mechanicznym usuwaniu roślinności niszczy się  około 35 kg ryb·haˉ¹.

Dotychczas stosowane metody kontroli biologicznej ograniczyły się w zasadzie do wprowadzenia 3 gatunków owadów, żywiących się dosyć wybiórczo wspomnianymi wyżej gatunkami roślin. Nadzieje zwracają się obecnie w kierunku amura białego, który to gatunek jest już dość dobrze znany w USA (pierwsze tarło w 1966 r.). Na podstawie przedstawionych wyników badań, efektywność amura w zwalczaniu roślinności wodnej w warunkach klimatycznych Florydy wydaje się nie ulegać wątpliwości.

Dwa problemy powstrzymują kompetentne władze amerykańskie  od podjęcia o decyzji o wykorzystaniu amura do zwalczania roślin wodnych w skali gospodarczej. Pierwszy to obawa przed możliwością rozrodu naturalnego tej ryby w wodach Florydy, a drugi to ewentualny wpływ amura na całość ekosystemu. Tym dwóm problemom była poświęcona w zasadzie cała konferencja, a ich naświetlenia oczekiwano od zaproszonych prelegentów amerykańskich i ekspertów zagranicznych.

Jeśli chodzi o możliwość naturalnego tarła amura, to uczestnicy obrad doszli do zgodnego wniosku, że jest ono mało prawdopodobne, choć nie całkiem wykluczone w wodach Florydy.  Co ważniejsze, nawet w wypadku dojścia do skutku naturalnego tarła amura, mało prawdopodobna jest „eksplozja populacyjna” tego gatunku. Warto wspomnieć ciekawe referaty na temat tarła naturalnego ryb roślinożernych wsiedlonych do Japonii oraz na temat metod sztucznego rozrodu i podchowu wylęgu stosowanych w tym kraju. Niektóre z tych metod warto wypróbować w Polsce. W Japonii np. odchodzi się od sztucznego pozyskiwania i zapładniania ikry ryb roślinożernych. Zamiast tego wprowadza się specjalne stawki tarłowe, z których następnie odławia się zapłodnioną ikrę i przenosi do aparatów inkubacyjnych oryginalnej konstrukcji (rysunki aparatów i inne szczegóły w posiadaniu autora sprawozdania).

Zwraca uwagę bardzo szeroki i kompleksowy program badawczy (częściowo zrealizowany lub znajdujący się w trakcie realizacji) dotyczący wpływu amura na całość ekosystemu. Badaniami objęty jest chemizm wody  (w bardzo szerokim ujęciu), skład mechaniczno-chemiczny osadów dennych, fitoplankton, roślinność naczyniowa, zooplankton, bentos, peryfiton, ryby (ich skład gatunkowy, liczebność, struktura wielkościowa i płciowa populacji, rozmieszczenie przestrzenne, sposób odżywiania się i rodzaj pokarmu, reprodukcja). Bada się również wpływ amura na ekologię innych zwierząt wodnych, w tym ssaków i ptaków wodnych. Obok standardowych metod hydrobiologicznych, stosuje się bardziej wyrafinowane techniki, jak np. wszywanie amurom miniaturowych nadajników radiowych w celu badania ich aktywności lokomotorycznej i rozmieszczenia przestrzennego w jeziorze lub wytruwanie ryb rotenonem dla oceny ich liczebności.

Trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski z przeprowadzonych badań. Widać było wyraźnie, że wpływ amura był różny w zależności od rodzaju ekosystemu, do którego został wprowadzony. Ogólnie jednak podkreślano mniejszy niż można było oczekiwać wpływ amura na proces eutrofizacji mierzony takimi wskaźnikami, jak dynamika azotu i fosforu w wodzie, zawartość chlorofilu czy produkcja pierwotna. Badania przeprowadzone w Holandii wręcz wykazały, że uboczny wpływ amura na całość ekosystemu był mniejszy niż wpływ usunięcia roślin za pomocą środków chemicznych. Brak widocznego wpływu amura na proces eutrofizacji badacze amerykańscy próbują tłumaczyć tym, że w wypadku zarośnięcia zbiornika zakorzenione w dnie rośliny pośredniczą w wymianie biogenów między dnem i tonią wodną. Gdy brak tej roślinności, biogeny opadające na dno w postaci fekalii amura są skuteczniej wiązane, między innymi przez kompleksy sorbcyjne.

Wpływ amura na rodzimą ichtiofaunę również nie okazał się jednoznaczny. W jednych wypadkach stwierdzano wyraźny spadek liczebności populacji gatunków rodzimych, w innych wpływu takiego nie stwierdzano. Jeśli oceniać wpływ amura na podstawie  wyników połowów wędkarskich, to wydaje się rysować ogólna tendencja spadku tych połowów w strefie litoralowej zbiorników, a wzrostu w strefie pelagicznej.

Ogólnym akcentem konferencji był optymizm co do możliwości wykorzystania amura białego dla zwalczania nadmiernego zarastania wód śródlądowych Florydy, pod warunkiem wypracowania skutecznych metod regulowania liczebności obsad tej ryby, dla utrzymania rozwoju flory wodnej na pożądanym z punktu widzenia interesów człowieka poziomie.

 

 Karol Opuszyński

Linki:

 

http://www.farmer.pl/produkcja-zwierzeca/inne-hodowle/hodowla-ryb/artykuly/amur-w-szuwarach,1820,2.html

 

 

2013/01/29 | Supplementum

Suplement XXXVII

PRZEGLĄD ZOOLOGICZNY XXXIII, z. 1 (1989), s. 109-123

ICHTIOLOGIA — ICHTHYOLOGY

Azjatyckie ryby roślinożerne wsiedlone do wód Polski
Asiatic herbivorous fish introduced into Polish waters

KAROL OPUSZYŃSKI

Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie, Zakład Rybactwa Stawowego, Żabieniec, 05-500 Piaseczno

 

Azjatyckie ryby roślinożerne: tołpyga biała, Hypophthalmichthys molitrix (Valenciennes), tołpyga pstra, Aristichthys nobilis Richardson i amur biały, Ctenopharyngodon idella (Valenciennes) zostały sprowadzone po raz pierwszy do Polski prawie ćwierć wieku temu.

Pomimo, że ryby te nie rozrodzą się tutaj chyba nigdy w sposób naturalny, zyskały one jednak stałe obywatelstwo w naszym kraju. Wynika to z faktu, że mają one duże znaczenie gospodarcze, szczególnie jeśli chodzi o rybactwo stawowe. Ryby te są rozradzane corocznie w Polsce w warunkach sztucznych, jak również materiał zarybieniowy jest w dalszym ciągu sprowadzany z zagranicy, głównie z Węgier i ZSRR. Azjatyckie ryby roślinożerne występują obecnie w rzekach i jeziorach w Polsce, zarówno w wyniku świadomych zarybień, jak i ucieczek ze stawów rybnych. Pomimo faktu, iż ryby te zostały sprowadzone do naszego kraju już stosunkowo dawno i budzą duże zainteresowanie, na ich temat krąży wiele sprzecznych opinii, nie tylko w szeroko rozumianym społeczeństwie, lecz również wśród fachowców: zoologów, ekologów i rybaków.

Celem niniejszego opracowania jest przedstawienie biologii i ekologii tych gatunków na podstawie badań własnych, jak i literatury.

W oparciu o dotychczasowe doświadczenia zarysowano również perspektywę gospodarczą azjatyckich ryb roślinożernych oraz ich wpływ na środowisko i biocenozę naszych wód ze szczególnym uwzględnieniem problemu eutrofizacji.

Tołpyga biała, Hypophthalmichthys molitrix (Valenciennes, 1844)

Tołpyga biała (ryc. 1) należy do podrodziny Hypophthalmichthinae. Zamieszkuje wody dorzecza Amuru oraz Chin. Do Polski sprowadzona została w 1964 r. ze Związku Radzieckiego. W naturalnym areale występowania tarło odbywa w rzece przy podwyższonym stanie wody. W Amurze okres tarła trwa od początku lipca do połowy  sierpnia (Nikolski, 1956). W rzekach chińskich największe nasilenie tarła przypada na koniec maja i początek czerwca, przy temperaturze wody od 26 do 30°C. Ikra jest semipelagiczna. Jej inkubacja następuje, gdy spływa z prądem wody. Okres inkubacji przebiega w temperaturze wody 23-25°C w ciągu 32 godzin. Płodność samicy wynosi średnio 500 000 jaj.

Powodem zainteresowania tołpygą białą i jej wsiedlenia do wód wielu krajów jest unikalny sposób odżywiania się tego gatunku. Rybę tę można w pewnym stopniu porównać do „naturalnej siatki planktonowej”. Plankton, dostający się wraz z wodą obmywającą podczas ruchów oddechowych skrzela, zatrzymuje się na wyrostkach filtracyjnych tworzących rodzaj siatki. Dzięki gęstemu ustawieniu tych wyrostków, mających u ryb dorosłych odstęp 20 do 25 mikronów (Voropajev, 1968), tołpyga biała zatrzymuje drobny plankton roślinny, który jest praktycznie niedostępny dla naszych zooplanktonofagów, posiadających znacznie rzadsze wyrostki filtracyjne.

Ryc. 1. Tołpyga biała, Hypophthalmichthys molitrix (Val.)

Należy wspomnieć, że porównywanie mechanizmu odżywiania się tołpygi do działania siatki planktonowej budzi sprzeciw szeregu badaczy. Sawina (1965a, 1965b) i Opuszyński (1979), porównując skład pokarmu tołpygi białej ze składem planktonu stwierdzili wybiórczość pokarmową tej ryby. Jedne gatunki planktonu były „wybierane”, podczas gdy inne były „unikane”. Borucki (1950) nie stwierdził wybiórczości pokarmowej tej ryby w rzece Amur. Wiosną głównym składnikiem pokarmu był detritus. Unosił się on w dużej ilości w toni wodnej i był wychwytywanyprzez ryby wraz z planktonem. Latem, wraz z pojawieniem się zakwitów wody, główne znaczenie w odżywianiu się ryb miał fitoplankton. Podczas największego nasilenia zakwitów, w końcu lipca i początku sierpnia, ilość detritusu w pokarmie spadała do 5-15%, zooplanktonu do 1%, resztę zaś stanowił fitoplankton. Późną jesienią, po zakończeniu okresów zakwitów, detritus stawał się znowu głównym składnikiem pokarmu tołpygi białej. Aby problem wybiórczości pokarmowej tołpygi bardziej skomplikować warto wspomnieć, że Borucki (1973) nie stwierdził wybiórczości pokarmowej w stosunku do fitoplanktonu w jednych stawach, podczas gdy w innych wybiórczość ta była wyraźnie widoczna. Kajak i inni (1977) stwierdzili wyraźną wybiórczość pokarmową tołpygi w jeziorach. Szczególnie duża rozbieżność poglądów istnieje odnośnie do zjadania przez tołpygę sinic (Cyanophyta). Jedni autorzy twierdzą, że są chętnie zjadane i przyswajane przez ryby, podczas gdy inni zaliczają je do pokarmu unikanego lub też nietrawionego.

 Ryc. 2. Procentowy skład pokarmu karpia, amura białego i tołpygi białej przy wspólnym chowie w stawach (wg Opuszyńskiego, 1969).
a — karp, b — amur biały, c — tołpyga biała (Podano dane dla trzech stawów) istnieje odnośnie do zjadania przez tołpygę sinic (Cyanophyta).

Skład pokarmu tołpygi białej w polikulturze z karpiem i amurem w stawach rybnych w środkowej Polsce przedstawia ryc. 2. Jak widać, tołpyga odżywiała się zarówno fito-, jak i zooplanktonem, przy czym stosunek obu komponentów pokarmu zmieniał się w poszczególnych próbach. Pasza sztuczna zadawana karpiom nie była przez tołpygę zjadana. Nie pobieranie paszy sztucznej przez tołpygę białą jest potwierdzane przez wszystkich autorów zajmujących się tym problemem.

Tołpyga biała osiąga długość 1 m i ciężar ponad 8 kg. W Amurze dojrzewa w szóstym roku życia, przy długości ok. 50 cm. W jeziorach mazurskich dożywa do 16 roku życia. Po 13 latach życia obserwuje się wzrost śmiertelności naturalnej. Tempo wzrostu tołpygi białej, choć wolniejsze od tołpygi pstrej i amura białego, jest szybsze niż tempo wzrostu wszystkich naszych gatunków niedrapieżnych. Roczne przyrosty wynoszą ponad 0,5 kg (Krzywosz i Białokoz, 1985). Wzrost w stawach jest zróżnicowany zależnie od zagęszczenia obsad i termiki sezonu. W pierwszym roku osiąga średnią masę od 2 do 37 g, zwykle rzadko więcej niż 10 g. W drugim roku 80 do 150 g. Najczęściej nie udaje się wyprodukować ryby towarowej o masie powyżej 0,5 kg w cyklu trzyletnim.

Tołpyga biała wzbudza nadzieje, a jednocześnie i duże kontrowersje, jeśli chodzi o jej znaczenie gospodarcze. Teoretycznie, przynajmniej w stawach karpiowych, gdzie nawożeniem mineralnym można stymulować rozwój glonów planktonowych, jej baza pokarmowa powinna być prawie nieograniczona. Jej konkurencja pokarmowa z karpiem jest również niewielka. Drugą sprawą o jeszcze większym znaczeniu jest możliwość wykorzystania tołpygi białej dla przeciwdziałania procesowi eutrofizacji naszych wód otwartych.

Wpływ tołpygi białej na produkcję stawów karpiowych został w Polsce dokładnie przebadany (Opuszyński, 1969, 1979a; Wolny 1970). Jak się okazało, dodatkowa obsada tołpygi białej może zwiększyć łączną produkcję bez obniżenia produkcji karpia. Ten dodatkowy wzrost produkcji nie byłby możliwy do uzyskania (bez żywienia karpi paszą) drogą dalszego zagęszczania obsad karpia (ryc. 3A). Pozostało jednak pytanie do jakich granic można zwiększać zagęszczenia obsad tołpygi i jak rzutuje to na produkcję stawową? Odpowiedź na to pytanie przedstawia ryc. 3B.

Prezentuje ona wyniki eksperymentu w jednakowych stawach doświadczalnych. Każdy punkt na wykresie jest średnią uzyskaną z 3 stawów.

Ryc. 3. Wpływ tołpygi białej na produkcję karpia w różnym zagęszczeniu obsad (wg Opuszyńskiego, 1987).
Cc — karp: Cc1 — narybek, Cc2 — dwulatki,  Sc2 — dwulatki tołpygi białej (linie pionowe pokazują odchylenie standardowe), A — bez żywienia karpi paszą (słupki puste — karp, słupek zakreskowy — tołpyga), B — we wszystkich stawach karpie żywione jęczmieniem w ilości 2830 kg/ha (przestrzeń zakreskowana — dodatkowa produkcja dzięki tołpydze białej)

Cztery grupy doświadczalne o jednakowym zagęszczeniu karpia (4000 K1/ha) posiadały dodatkową obsadę dwuletniej tołpygi o zagęszczeniu wzrastającym od 0 do 12 000 szt/ha. Wszystkie stawy jednakowo nawożono, a karpie we wszystkich stawach żywiono jednakowo jęczmieniem. W grupie kontrolnej (bez dodatkowej obsady tołpygi) uzyskano średnią produkcję 1260 kg/ha. Wraz ze wzrostem zagęszczeń tołpygi nastąpił niewielki spadek produkcji karpia. Spadek ten jednak był w pełni rekompensowany przez dodatkową produkcję tołpygi. Przy największym zagęszczeniu tołpygi łączna produkcja wyniosła średnio 2029 kg/ha, w tym karpia 998 kg i tołpygi białej 1031 kg. Należy podkreślić, że ten bardzo wysoki wzrost produkcji uzyskano bez dodatkowych nakładów robocizny, zużycia nawozów i paszy.

Wydawałoby się, że przedstawione powyżej wyniki powinny zachęcić gospodarstwa rybackie do produkcji tołpygi białej w skali masowej. Tymczasem tak nie jest.

Dotychczasowa produkcja ze stawów waha się w granicach kilkuset ton rocznie. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Tempo wzrostu tołpygi białej, podobnie jak karpia, jest zależne od zagęszczenia obsad. Wraz ze wzrostem zagęszczeń maleje. W podanym wyżej przykładzie w kolejnych zagęszczeniach tołpygi uzyskano następujące przyrosty jednostkowe: 169, 116 i 94 g. Należy dodać, że taka zależność była pewną niespodzianką, gdyż wraz ze wzrostem zagęszczeń tołpygi obserwowano wzrost biomasy fitoplanktonu w stawach. Stosunkowo wolne tempo wzrostu tołpygi w stawach i spadek przyrostów wraz z zagęszczeniem obsad nie zachęca do intensyfikacji produkcji tego gatunku. Polikultura utrudnia odłowy stawów, szczególnie gdy nie są one wyposażone w sprawnie działające odłówki. Tołpyga biała jest rybą wrażliwą na manipulacje i niesprawnie przeprowadzone odłowy znacznie zwiększają śmiertelność ryb w czasie zimowania. Dodatkową trudnością jest kłopot z uzyskaniem materiału zarybieniowego. Wylęg, jak dotąd, jest produkowany w skali produkcyjnej tylko przez jedno gospodarstwo specjalistyczne (Gosławice k. Konina). Ponadto przeżywalność wylęgu wpuszczonego do stawów zależy w dużym stopniu od aktualnych warunków termicznych. Nie sprzyja to stabilizacji produkcji materiału zarybieniowego. Stawy powinno zarybiać się wylęgiem podchowanym w warunkach kontrolowanych. Aczkolwiek technologia takiego podchowu została już opracowana, nie jest ona jeszcze stosowana w większej skali przez gospodarstwa rybackie w Polsce.

Podsumowując rolę tołpygi białej w gospodarce stawowej trzeba stwierdzić, że jest to ryba predysponowana do chowu w stawach o wysokiej sprawności technicznej i wysokiej produkcji karpia. Dodatkowe obsady tołpygi białej mogą zwiększyć produkcję o ok. 200 kg/ha, nie obniżając produkcji karpia. Ponadto tołpyga biała wpływa korzystnie na środowisko stawów karpiowych, przede wszystkim zwiększając efektywność nawożenia mineralnego i poprawiając warunki tlenowe (Opuszyński, 1979b, Wolny, 1970; Piotrowska-Opuszyńska, 1984).

W przeciwieństwie do gospodarki stawowej, rola tołpygi białej w gospodarce jeziorowej nie została dotychczas jasno określona i wymaga dalszych badań. Jak podają Krzywosz i Białokoz (1985), w jeziorach Polski uzyskiwano już bardzo wysoką produkcję tołpygi, sięgającą rocznie 100 kg/ha. Autorzy ci typują do zarybień tołpygą jeziora żyzne o powierzchni do 100 ha, łatwołowne, zamknięte lub posiadające możliwość zabezpieczenia obsady przed ucieczką. Według nich w jeziorach silnie zeutrofizowanych istnieje realna możliwość uzyskiwania produkcji tołpyg (tołpygi białej i tołpygi pstrej) na poziomie 150 kg/ha/rok. Znacznie ostrożniejsze stanowisko zajmują Mastyński i inni (1987) na podstawie analizy wieloletnich danych o zarybianiu tołpygą jezior Wielkopolski. Dochodzą oni do wniosku, że gospodarka tołpygami wymaga nadal bardzo ostrożnych i kontrolowanych działań, gdyż w pewnych przypadkach może powodować nie tylko obniżenie się ogólnej wydajności jezior, ale również w określonych zbiornikach stwarza zagrożenie dla cennych gospodarczo populacji  ryb autochtonicznych. Z kolei jednak powyższe stwierdzenia wymagają też ostrożnego traktowania, gdyż — po pierwsze — autorzy nie mogli oddzielić wpływu tołpygi białej i tołpygi pstrej (w statystykach połowów oba gatunki podawane są łącznie), a po drugie — nie mogli oddzielić wpływu ryb od wpływu wzrastających zanieczyszczeń i eutrofizacji jezior Wielkopolski. Na zakończenie należy przedstawić w skrócie poglądy na wpływ tołpygi białej na proces eutrofizacji. W niedawno wydanym podręczniku Ryby słodkowodne Polski (1986) można znaleźć stwierdzenie, że tołpyga biała, odżywiając się głównie fitoplanktonem, może przyczynić się do łagodzenia ujemnego wpływu eutrofizacji zbiorników wodnych. Według autorów, ryba ta powinna znaleźć szczególne zastosowanie w zwalczaniu nadmiaru fitoplanktonu w zbiornikach z wodą pitną, w których to dochodzi niejednokrotnie do zakłóceń w pracy filtrów i w konsekwencji do pogorszenia smaku wody. Do całkowicie przeciwnych wniosków doszedł Opuszyński (1978, 1979b), badając wpływ gęstych obsad tołpygi białej na warunki środowiskowe i stosunki biocenotyczne w stawach karpiowych. Wśród wywołanych zmian, najistotniejszą z punktu widzenia problemu eutrofizacji był wzrost biomasy fitoplanktonu i produkcji pierwotnej. Zostało to spowodowane: 1) małą efektywnością wyjadania glonów na skutek odżywiania się tołpygi detritusem, 2) eliminacją zooplanktonu, który również odżywia się fitoplanktonem, 3) szybszym obiegiem biogenów — fosforu i azotu, 4) pogorszeniem stopnia wykorzystania pokarmu na wzrost ryb w miarę zagęszczenia obsad.

Warto dodać, że powyższe wyniki stały się bodźcem do ogólnych rozważań nad możliwością rybackiego przeciwdziałania eutrofizacji. Sformułowano teorię ichtioeutrofizacji (Opuszyński, 1979b, 1980, 1987), która zakłada istnienie sprzężenia zwrotnego między eutrofizacją, a zmianami zespołu ryb. Proces eutrofizacji powoduje zmiany w strukturze zespołu ryb, a zmiany te — z kolei — przyspieszają tempo eutrofizacji.

W świetle teorii ichtioeutrofizacji, rybackie przeciwdziałanie procesowi eutrofizacji polega nie na intensyfikacji produkcji rybackiej, lecz na stosowaniu kompleksu zabiegów w celu zachowania pierwotnej struktury zespołu ichtiofauny z preferowaniem ryb drapieżnych.

Tołpyga pstra, Aristichthys nobilis Richardson, 1836

Tołpyga pstra (ryc. 4) występuje naturalnie w wodach południowych Chin. Do Polski sprowadzona została w połowie lat sześćdziesiątych. Należy do podrodziny Hypophthalmichthinae. Jest blisko spokrewniona z tołpygą białą. Różni się od tej ostatniej zarówno szeregiem cech morfologicznych, jak i rodzajem pobieranego pokarmu oraz zwykle szybszym tempem wzrostu. Jest ciemniej ubarwiona niż tołpyga biała, posiada większą głowę w stosunku do długości ciała i ostra krawędź brzusznej strony ciała (tzw. stępka lub kil) ciągnie się u niej tylko od nasady płetw brzusznych do odbytu. U tołpygi białej ta ostra krawędź jest już widoczna bezpośrednio za głową.

Ryc. 4. Tołpyga pstra, Aristichthys nobilis Richardson

Sieć filtrująca aparatu skrzelowego jest również rzadsza u tego gatunku niż u tołpygi białej. Odstęp między wyrostkami filtrującymi wynosi od 20 do 60 μm (Voropajev, 1968), brak jest również poprzecznych połączeń między wyrostkami. Te różnice anatomiczne powodują różnice w składzie pobieranego pokarmu. Jak widać z ryc. 5, udział zooplanktonu w pokarmie tołpygi pstrej jest znacznie większy niż u tołpygi białej. Gdy w zagęszczonych obsadach lub w polikulturze z tołpygą pstrą fitoplankton dominował w pokarmie tołpygi białej, to zooplankton stale był zasadniczym elementem pokarmu tołpygi pstrej. Co więcej, oba gatunki różnią się znacznie jeśli chodzi o skład zjadanego zooplanktonu. Widać to dobrze na przykładzie pokazującym skład zooplanktonu w pokarmie obu gatunków z tych samych stawów (ryc. 6). Podczas gdy tołpyga biała zjadała głównie wrotki oraz drobne skorupiaki (Bosmina longirostris), w pokarmie tołpygi pstrej przeważały duże Cladocera i Copepoda oraz larwy owadów wodnych. Pod tym względem pokarm tołpygi pstrej jest znacznie bardziej zbliżony do karpia. Trzeba również wspomnieć, że tołpyga pstra pobiera również paszę sztuczną zadawaną do stawów karpiowych.

Tołpyga pstra osiąga duże rozmiary ciała i jest rybą długo żyjącą. W Chinach osobniki o masie 35-40 kg nie należą do rzadkości. W jeziorach Polski roczne przyrosty tej ryby mogą przekraczać nawet 2 kg. Po 10 roku życia tempo wzrostu maleje. W jeziorach mazurskich tołpyga pstra dożywa do 17 roku życia. Śmiertelność nasila się jednak po 13 roku życia (Krzywosz i Białokoz, 1985). W stawach może osiągać w cyklu trzyletnim masy jednostkowe 0,5-1 kg.

Ryc. 5. : Średni udział zoo- i fitoplanktonu w pokarmie tołpygi białej i tołpygi pstrej w stawach (wg Opuszyńskiego, 1981). Sc — tołpyga biała, Bh — tołpyga pstra; 1, 5, 3 — zagęszczenie ryb w tys. osobników/ha. Pola czarne — zooplankton. Wielkość kół proporcjonalna do całkowitej masy pokarmu w przewodach pokarmowychryb. Masy te podano w mg poniżej kół

Ryc. 6. Skład procentowy zooplanktonu w pokarmie tołpygi białej i pstrej chowanych wspólnie w stawach (średnia z trzech stawów). Wg Opuszyńskiego, 1981.
1 — Cladocera (bez Bosmina), 2 — Bosmina longirostris, 3 — Copepoda, 4 — Rotatoria, 5 — inne

Szybkie tempo wzrostu tej ryby było powodem, że praktyka rybacka przedkładała ją nad tołpygę białą jeśli chodzi o chów stawowy. Ten niesłuszny pogląd rybaków stawowych utrzymuje się i do dzisiaj. Jako argumentu używa się twierdzenia, że tołpyga pstra pozwala uzyskać wyższą produkcję dodatkową z jednostki powierzchni stawu. W warunkach produkcyjnych, przy dużej zmienności wyników od stawu do stawu i przy dużych wahaniach produkcji z roku na rok, trudno jest jednak ocenić jak wpływa dodatkowa produkcja tołpygi na produkcję karpia. Jak jednak wykazały badania (Opuszyński, 1981), wzrost produkcji, dzięki tołpydze pstrej, może być często pozorny, gdyż konkurując z karpiem o pokarm obniża ona produkcję tego gatunku. Dodatkowym czynnikiem mogącym wpływać niekorzystnie na wyniki ekonomiczne jest zjadanie przez tołpygę pstrą paszy zadawanej karpiom. Dlatego tołpyga pstra powinna być chowana w stawach karpiowych na znacznie mniejszą skalę niż tołpyga biała. Może być ona zalecana do zarybiania stawów szczególnie obfitujących w plankton zwierzęcy. Taka sytuacja może występować, gdy stawy są nawożone ściekami bogatymi w substancję organiczną.

Co do zarybiania jezior tołpygą pstrą, to aktualne są tutaj wszystkie uwagi zrobione na ten temat przy omawianiu tołpygi białej. Zalecana jest jeszcze większa ostrożność, gdyż tołpyga pstra może wywierać znacznie większy wpływ niż tołpyga biała na środowisko jeziorowe. Oba gatunki tołpyg nie są obiektem zainteresowań wędkarzy, ponieważ z racji sposobu odżywiania nie udaje się ich poławiać na wędkę.Połowy gospodarcze najlepiej jest prowadzić sprzętem ciągnionym (przywloką lub niewód) w okresie zimowym, gdy aktywność obu gatunków jest mniejsza. Wtedy zmniejsza się szansa ucieczki ryb w wyniku długich skoków wykonywanych ponad skrzydłami sieci.

Amur biały, Ctenopharyngodon idella (Valenciennes, 1844)

Amur biały (ryc. 7) należy do podrodziny Leuciscinae. Zamieszkuje wody dorzecza Amuru oraz Chin. Do Polski został sprowadzony w 1964 r. ze Związku Radzieckiego. Sprowadzono go również do wielu innych krajów Europy, do Afryki, Ameryki i Australii. Zainteresowanie amurem białym jest wynikiem tego, że odżywia się on roślinnością naczyniową. Wiąże się z nim nadzieje biologicznej walki z nadmiernym zarastaniem wód, ponieważ zarastanie to stanowi często problem o dużym znaczeniu gospodarczym.

Początkowym pokarmem amura, podobnie zresztą jak tołpygi białej i pstrej, są organizmy zwierzęce. Pierwszym pokarmem są wrotki i drobne skorupiaki planktonowe, następnie większe formy skorupiaków oraz larwy Chironomidae i innych owadów wodnych. Pokarmem narybku o długości powyżej 30 mm stają się głównie makrofity (Nikolski, 1956; Opuszyński, 1969). Oczywiście, wraz z liśćmi i łodygami roślin dostaje się do przewodów pokarmowych ryb cała żyjąca tam flora i fauna: glony, wrotki, larwy Chironomidae, skąposzczety i inne organizmy wodne. Jednak ich liczba, a tym bardziej biomasa, jest znikoma w porównaniu z biomasą makrofitów. Wraz ze wzrostem amura zmienia się rodzaj zjadanego pokarmu roślinnego. Początkowo odżywia się on glonami nitkowatymi, mchami, ramienicami i drobnymi gatunkami flory kwiatowej, takimi jak rzęsy, rdestnice i moczarka kanadyjska. Ryby większe, począwszy od ciężaru ponad 250 g, zjadają także florę twardą, jak  np. oczeret jeziorny, strzałkę wodną, liście i młode pędy trzciny i manny mielec.

Wzrost udziału pokarmu roślinnego u ryb większych nie wynika tylko z  łatwiejszego mechanicznego pobierania pokarmu przez te osobniki. Wraz ze wzrostem ryb wzrasta również przyswajalność roślin wodnych. Narybek karmiony roślinnością wodną zjadał znacznie więcej pokarmu w stosunku do ciężaru ciała niż ryby dwuletnie. Jednakże, wzrost dwulatków, wyrażony w procentach ciężaru początkowego, był prawie dwukrotnie większy niż narybku (Opuszyński, 1967). Szybszy wzrost dwulatków wynikał z lepszego przyswajania przez nie pokarmu roślinnego. Współczynniki pokarmowe (ilość g masy pokarmu potrzebnego do przyrostu ryb o 1 g) dla narybku były bardzo wysokie: w temperaturze 22-28°C wynosiły 92 do 78. Współczynniki pokarmowe dla dwulatków były w tych samych temperaturach przeszło dwukrotnie niższe i wynosiły 36 do 35. Jak widać, były one również mniej zmienne pod wpływem temperatury. Nieco niższe współczynniki pokarmowe dla dwulatków otrzymali Werygin i inni (1963). Wynosiły one średnio 30. Ponieważ doświadczenia przeprowadzono w zbiorniku-ochładzalniku elektrowni podmoskiewskiej, temperatura wody była wysoka i wahała się od 30 do 34°C.

Ryc. 7. Amur biały, Ctenopharyngodon idella (Val.)

Wybiórczość pokarmowa amura białego w stosunku do roślinności wodnej ma ważne znaczenie z punktu widzenia wykorzystania tej ryby do zwalczania nadmiernego zarastania wód. Do roślin wodnych najchętniej zjadanych można zaliczyć: moczarkę kanadyjską, rogatek sztywny, rdestnicę grzebieniastą, wywłócznik kłosowy. Co do atrakcyjności dla amura innych gatunków roślin zdania są podzielone. Dotyczy to również twardej roślinności wynurzonej oraz glonów nitkowatych, które często występują masowo i stanowią znaczne utrudnienie w prowadzeniu prawidłowej gospodarki rybackiej i wykorzystaniu zbiorników wodnych do innych celów gospodarczych.

Niektórzy autorzy zaliczają pałkę i trzcinę pospolitą o wysokości powyżej jednego metra do roślin nie zjadanych przez amura (Stroganov, 1963), podczas gdy inni utrzymują (Aliev, 1963; Werygin i inni, 1963), że obie te rośliny są chętnie zjadane. Amur łamie wysoką trzcinę, chwytając za zwisające nad wodą liście, które następnie zjada wraz z najbardziej miękką górną częścią łodygi. Pałka, mniej twarda od trzciny, zostaje złamana u podstawy pędu i po przewróceniu do wody jest zjadana w całości. Taki sam sposób łamania trzciny oraz podobne, jak pałki, zjadanie oczeretu jeziornego przez amury o masie jednostkowej powyżej 1 kg, obserwowano w stawach w Polsce. Jednak nie znaczy to, że te gatunki roślin były przez ryby chętnie zjadane.

Amur biały jest rybą dużą, osiąga bowiem ponad 1 m długości i masę powyżej 30 kg (Nikolski, 1956). W stawach w naszym klimacie rośnie stosunkowo szybko. Zależnie od termiki stawów, zagęszczenia obsad i obfitości odpowiedniej roślinności, narybek może osiągnąć ponad 30 g, dwulatki 250 g, a trzylatki nawet 1 kg. W jeziorach mazurskich dożywa do 15 roku życia. Po 10 roku obserwuje się jednak nasilenie śmiertelności naturalnej (Krzywosz i Białokoz, 1985). W grupach wiekowych IV do X przyrosty roczne mogą dochodzić do 1 kg, a nawet być wyższe. Następnie tempo wzrostu słabnie.

Dotychczasowe badania pozwalają na określenie roli amura białego w gospodarce stawowej w Polsce (Opuszyński, 1969; Wolny, 1970). W przeciwieństwie do tołpygi białej, jest to ryba predysponowana do chowu w stawach płytkich i zarastających, gdzie intensyfikacja produkcji karpia jest utrudniona. Zagęszczenia obsad należy tak dobierać, aby amur nie wyjadł całej roślinności naczyniowej, gdyż wtedy stajesię on konkurentem pokarmowym karpia. Zagęszczenia obsad najlepiej ustalać, kierując się współczynnikami pokarmowymi amura oraz oszacowaną biomasą roślinności w stawach. W ciągu sezonu wyjściowa obsada dwulatków amura o masie 100 kg/ha zjada ponad 7000 kg/ha. Zużycie roślinności zielonej na 1 kg obsady wyjściowej może więc przekroczyć 70 kg.

Omówienia wymaga zużycie paszy sztucznej przy zarybianiu stawów karpiowych amurem. Amur zjada paszę zadawaną karpiom. Jednak przy dostępności roślinności zielonej, udział paszy w pokarmie jest mniejszy niż tej roślinności (ryc. 2). Co ważniejsze, dodatkowa obsada amura nie powoduje wzrostu zużycia paszy na produkcję karpia. Jedną z przyczyn jest wzrost wydajności naturalnej stawów, gdyż w wyniku działalności amura dostaje się do środowiska duża ilość dokładnie rozdrobnionej i jedynie częściowo strawionej masy roślinnej. Ponadto, odchody amura w postaci „granulatów” składających się z paszy pomieszanej z roślinnością są zjadane przez karpie.

W przeciwieństwie do stawów, ostrożnie trzeba podejść do zarybiania jezior amurem. Znane są przypadki, gdy nadmierne zarybienie amurem doprowadziło do całkowitego zniszczenia zespołu roślinności naczyniowej, a następnie degradacji jezior. Otwartą pozostaje jednak i sprawa korzyści gospodarczych przy stosowaniu obsad umiarkowanych. Jedni autorzy uważają, że w jeziorach naturalnych amur biały, jest cennym uzupełnieniem naszej rodzimej ichtiofauny (Ryby słodkowodne Polski, 1986). Inni, jak np. Mastyński i inni (1987),  na podstawie materiałów zebranych z 37 jezior Wielkopolski, oceniają jednoznacznie negatywnie wyniki gospodarcze zarybiania amurem. Problem ten wymaga więc dalszych badań. Należy jeszcze zaznaczyć, że w przeciwieństwie do obu gatunków tołpyg, które nie łowią się na wędkę, amur biały jest atrakcyjnym obiektem wędkarstwa.

Amur biały może być skutecznie wykorzystany do walki z zarastaniem takich wód, jak różnego rodzaju kanały komunikacyjne i melioracyjne, stawy parkowe, zarastające jeziora typu stawowego, czy też zbiorniki-ochładzalniki elektrowni cieplnych. Amur niszczy znacznie więcej roślinności aniżeli sam jej zjada. Na przykład ryba ta odrywa energicznymi ruchami pędy manny mielec przy samym dnie, zjada tylko kilkunastocentymetrowe odcinki bezpośrednio wyrastające z kłączy, a resztę pędu wypluwa (Wolny 1969). Odwrotnie rzecz ma się ze zjadaniem ponikła igłowatego (Heleocharis acicularis). Ta pospolita w płytkich wodach roślina ma słabo rozwinięty system korzeniowy. Amur chwyta za czubki roślin, odrywa je od podłoża i zjada tylko szczytowe odcinki. W Polsce zebrano dotychczas stosunkowo skromne doświadczenie z wykorzystaniem amura białego dla przeciwdziałania zarastaniu wód. Obiecujące wyniki uzyskano w stosunkowo chłodnym klimacie Holandii (Riemens, 1982), a doskonałe w subtropikalnym klimacie Florydy (USA). W tym ostatnim miejscu, ponieważ zachodzi obawa naturalnego rozrodu amura, można używać do zarybień tylko sterylnych triploidów, uzyskanych w wyniku manipulacji genetycznych (Shireman i Lindberg, 1985).

 Summary

Asiatic herbivorous fish: silver carp, Hypophthalmichthys molitrix, bighead carp, Aristichthys nobilis, and grass carp, Ctenopharyngodon idella were introduced into Polish inland waters about 25 years ago.

These fish species, despite their unlikely natural reproduction here, aroused a wide interest due to their commercial importance, especially as the pond culture fishes. However, there are still many contrary opinions about these fish among professional zoologists, ecologists and fishermen. The paper deals with the biology, ecology and commercial prospects of Asiatic herbivorous fish and their impact on water environment and biocoenosis with special attention paid to the eutrophication process.

Literatura

Aliev, D. S., 1963: Opyt ispolzovanija amura dla borby s zarastaniem vodoemov.Prob. ryb. ispol. rastitelnojadnych ryb v vod. SSSR. Ašchabad, 203-208.

Borucki, E., W., 1950: Materiały po pitaniju belogo tolstolobika Hypophthalmichthys molitrix Val. v basseinie Amura.  Trudy Amur. Ichtiol. Ekspedicji, 1945-1949, t. III, Moskva 505-511.

Borucki, E., W., 1973: Pitanie belogo (Hypophthalmichthys molitrix Val.) i pestrogo (Aristichthys nobilis Rich.) tolstolobikov v estestvennych vodojemach i prudach SSSR (W: Trofologija vodnych životnych. Ed. G. W. Nikolskij, P. L. Pirožnikov). Izd. Nauka, Moskva, 299-322.

Kajak, Z., Spodniewska, I., Wiśniewski, R., J., 1977: Studies on food selectivity of silver carp, Hypophthalmichthys molitrix (Val.), Ekol. pol., 25: 227-239.

Krzywosz, T.. Białokoz, W., 1985: Ryby roślinożerne w jeziorach. Gosp. rybna, 9: 5-8.

Mastyński, J., Małecki, J., Iwaszkiewicz, M.. 1987: Ryby roślinożerne w jeziorach — perspektywa czy niebezpieczeństwo?, Gosp. rybna, 1: 9-11.

Nikolski, G., W., 1956: Ichtiologia szczegółowa. PWRiL, Warszawa.

Opuszyński, K., 1967: Odżywianie się białego amura (Ctenopharyngodon idella Val.) roślinami wodnymi w warunkach akwaryjnych. Roczn. Nauk roln., H. 90: 453-462.

Opuszyński, K., 1969 : Produkcja ryb roślinożernych (Ctenopharyngodon idella Val. i Hypophthalmichthys molitrix Val.) w stawach karpiowych. Roczn. Nauk roln., H, 91: 221-309.

Opuszyński K., 1978: Wpływ tołpygi białej (Hypophthalmichthys molitrix Val.) na eutrofizację środowiska stawów karpiowych. Cz. VII. Podsumowanie. Roczn. Nauk roln., H. 99: 127-151

Opuszyński, K., 1979a: Silver carp, Hypophthalmichthys molitrix (Val.) in carp ponds. I. Fishery production and food relations. Ekol. pol., 27: 71-92.

Opuszyński, K., 1979b: Silver carp, Hypophthalmichthys  molitrix (Val.) in carp ponds. Influence on ecosystem. Ekol. pol., 27: 117-133.

Opuszyński, K., 1980: The role of fishery management in counteracting eutrophication processes. Developments in Hydrobiology, 2: 263-269.

Opuszyński, K., 1981: Comparison of the usefulness of the silver carp and the bighead carp as additional fish in carp ponds. Aąuaculture, 25: 223-233.

Opuszyński, K., 1987: Sprzężenie zwrotne między procesem eutrofizacji a zmianami zespołu ryb. Teoria ichtioeutrofizacji. Wiad. ekol., 33, 1: 21-30.

Piotrowska-Opuszyńska, W., 1984: Impact of the silver carp (Hypophthalmichthys molitrix Val.) on the ecosystem of carp ponds. Ekol. pol., 32: 307- 339.

Riemens, R., G., 1982: The result of grass carp stocking for weed control in the Netherlands, 2nd International Symposium on Herbivorous Fish, Novi Sad, 1-8.

Ryby słodkowodne Polski (Ed. M., Brylińska), 1986. PWN, Warszawa.

Sawina, R., A., 1965a: Flitracionnoe pitanie belogo tolstolobika. Vop. Ichtiol., 5: 135-140.

Sawina, R., A., 1965b: Pitanie i rost belogo tolstolobika v prudach. Vop. Prud. Ryb., 13: 47-54.

Stroganov, N., S., 1963: Izbiratelnaja sposobnost amurov k pišče. Prob. ryb. ispol. rastitielnojadnych ryb v vodoemach SSSR. Ašchabad: 181-191.

Shireman, J., V., Lindberg, W., J., 1985: A first look at Florida aquaculture. University of Florida, Gainesville, Circular, 702: 1-19.

Werygin, B., W., Nguen Wiet, Nguen Dong, 1963: Materiały po izbiratelnosti v pišče i sutocnom racionam belogo amura. Prob. ryb. ispol. rastitielnojadnych ryb v vod. SSSR. Ašchabad: 192-194.

Wolny, P., 1970: Wpływ czynników intensyfikacji na wzrost, przeżywalność i zwiększenie produkcji 3 gatunków ryb roślinożernych. Rocz. Nauk Roln., H, 92 : 97-119.

Voropajev, N., V., 1968: Morfologičeskije priznaki, pitanije i nekotoryje rybovodnyje pokaziteli tolstolobikov i ich gibridov.[W:] Novyje issledovanija po ekologii i razvedeniju rastitelnojadnych ryb. Nauka, Moskva: 206-217.

Wpłynęło 21 VI 1988

 

Linki:

http://www.iop.krakow.pl/gatunkiobce/default.asp?nazwa=opis&id=92&je=pl

http://www.iop.krakow.pl/gatunkiobce/default.asp?nazwa=opis&id=94&je=pl

http://www.iop.krakow.pl/gatunkiobce/default.asp?nazwa=opis&id=96&je=pl

http://www.iop.krakow.pl/ias/Gatunek.aspx?spID=203

http://www.iop.krakow.pl/ias/Gatunek.aspx?spID=207

http://www.iop.krakow.pl/ias/Gatunek.aspx?spID=208
http://www.warszawa.rzgw.gov.pl/upload/browser/_Admin/Edukacja/Ryba%20S%C5%82odkowodna%20.pdf

2013/01/27 | Supplementum