Supplementum

Suplement XXVI

PRZEGLĄD ZOOLOGICZNY XXXII, 2 (1988)

O niektórych sposobach zachowania się ryb akwariowych w okresie tarła i opieki
nad potomstwem
On some patterns of behaviour among aquarium fish during spawning and fry
care periods

JAN WOJTASZEK

Zakład Fizjologii Zwierząt Instytutu Zoologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego
ul. Cybulskiego 30, 50-205 Wrocław

 

Obserwacja zachowania się zwierząt zarówno w ich naturalnym środowisku jak również w ściśle kontrolowanych warunkach laboratoryjnych jest podstawą badania ich behawioru. Analizą i interpretacją reakcji behawioralnych zajmuje się dziedzina nauki zwana kiedyś zoopsychologią a obecnie etologią, nauka będąca połączeniem ekologii, neurofizjologii i psychologii. Bardzo często obiektem badań etologicznych są ryby, obserwowane najczęściej — niestety z konieczności a nie wyboru — w sztucznych zbiornikach hodowlanych.

Ryby podobnie jak inne grupy zwierząt kręgowych wykazują pewne cechy behawioru społecznego (migracje, terytorializm, kojarzenie par i rozród, walki, opiekę nad potomstwem, tworzenie ławic), jednak jego organizacja jest dość prosta w porównaniu na przykład ze złożoną strukturą społeczną owadów. Z etologicznego punktu widzenia niewątpliwie najciekawsze obserwacje dotyczące form i sposobów zachowania się ryb związane są z okresem rozrodu i opieki nad potomstwem.

Jednym z lepiej poznanych zjawisk jest zachowanie godowe ciernika (Gasterosteus aculeatus L.) — gatunku zimnolubnego najczęściej hodowanego w akwarium nieogrzewanym. Ryby te od sierpnia do marca żyją spokojnie we wspólnych stadach. Wiosną pod wpływem wzrostu temperatury wody wędrują z zimowych kwater do płytszych i cieplejszych miejsc, gdzie samce opuszczają stado, szukają dla siebie odpowiednich rewirów i przywdziewają szatę godową. Ich niepozorne szarozielone ubarwienie prawie identyczne dla osobników obu płci zaczyna się różnicować. Początkowo podgardle, potem pokrywy skrzelowe i dolna partia brzucha stają się intensywnie czerwone. Wraz ze zmianą ubarwienia i po wytyczeniu terytorium lęgowego wzrasta również agresywność samca. Wyznaczony rewir jest broniony przed wszelkimi intruzami, a zwłaszcza rywalami — samcami tego samego gatunku. Na ogół do przepędzenia konkurenta wystarcza przyjęcie postawy grożącej tj. pionowej pozycji ciała z głową skierowaną w dół i jednoczesne odsłonięcie czerwono wybarwionej brzusznej strony ciała. Następnie właściciel rewiru przystępuje do budowy gniazda; najpierw wybiera ziarna piasku i przenosi je na odległość kilkunastu centymetrów, a powstałe w ten sposób zagłębienie wypełnia częściami roślin wodnych i układa aż do utworzenia zwartego kopczyka. Ostatnia czynność to przewiercenie własnym ciałem tunelu w utworzonym gnieździe. Teraz ciało samca przybiera dodatkowego blasku, grzbietowa partia jego ciała przyjmuje niebieskobiałe, metaliczne zabarwienie. W tym czasie barwa samicy również ulega zmianie, jej ciało pobłyskuje srebrzyście, wyraźnie odznacza się nabrzmiały ikrą brzuch. Gdy taka dojrzała do tarła samica zbliży się do rewiru samca, ten zaczyna wykonywać swój rytualny taniec godowy podczas którego zygzakowatymi ruchami co chwilę podpływa do boku samicy, dotykając swymi kolcami jej brzucha. Samica ustawia się przed samcem z uniesioną ku górze głową i kieruje w jego stronę swój nabrzmiały, wypełniony ikrą brzuch. Wówczas samiec podpływa do gniazda i wskazuje wybrance pyszczkiem wejście do gniazda. Samica wślizguje się do tunelu, a samiec ustawiony pionowo nad gniazdem, z głową skierowaną w dół, uderza ją pyszczkiem kilkakrotnie u nasady ogona. Jest to bodziec wyzwalający składanie ikry. Po złożeniu ikry samica opuszcza gniazdo do którego wpływa samiec, aby zapłodnić ikrę. Następnie wypływa z gniazda i przepędza samicę ze swego rewiru. Opisany przebieg wydarzeń powtarza  się jeszcze raz lub dwa razy z innymi samicami. Po zakończonym tarle samiec wachlując ikrę płetwami dostarcza jej nowych porcji tlenu.

Starannie przeprowadzone przez etologów eksperymenty dowodzą, że przyjęcie postawy grożącej i następujące po tym kolejne reakcje instynktowne, mające na celu przepędzenie z własnego terytorium potencjalnego rywala, można wywołać przez wprowadzenie do akwarium różnokształtnych i różnobarwnych atrap. Okazuje się, że wierny model samca ciernika, któremu brakuje jedynie czerwonej plamy w okolicy brzusznej, nie wyzwala agresywnego zachowania. Natomiast różnokształtne modele od cygara do talerzyka, ale posiadające czerwono zabarwioną stronę brzuszną wywołują reakcję obrony terytorium. Wykazano również, że ciernik atakuje rywala bardziej zajadle wówczas, kiedy pokazuje mu się go w pozycji pionowej, głową skierowaną ku dołowi niż w normalnej pozycji horyzontalnej (Tinbergen, 1961; Van der Kloot, 1971). A zatem w opisanym przypadku zachowania się samca ciernika, bodźcem kluczowym wyzwalającym reakcję obrony terytorium jest czerwona barwa. O tym jak silnie oddziaływującym jest ona bodźcem świadczy opisany w literaturze przypadek skrajnie agresywnego zachowania się umieszczonego w akwarium na oknie samca ciernika w momencie przejeżdżającego ulicą czerwonego autobusu (Manning. 1976). Badania z atrapami pozwoliły również ustalić, że bodźcem wyzwalającym zygzakowaty taniec godowy samca jest nabrzmiały, wypełniony ikrą brzuch samicy, a składanie ikry można sztucznie wywołać uderzając rytmicznie okolice nasady jej ogona szklaną pałeczką (Sevenster, 1961; Wilz, 1970). Gotowość do walki i siła agresji samca jest największa w centralnym punkcie rewiru, zmniejsza się w miarę oddalania ku granicom terytorium. Jeśli idzie o ryby, to centralny punkt rewiru prawie zawsze znajduje się u podłoża zbiornika, a obniżanie się siły agresji jest najsilniejsze w kierunku pionowym, być może dlatego, że każdej rybie grozi od góry szczególne niebezpieczeństwo.

Z przytoczonego wcześniej przykładu widać wyraźnie, że zachowanie godowe ciernika związane jest z wyodrębnieniem i objęciem w posiadanie pewnej przestrzeni (terytorium) na określony czas potrzebny do odbycia tarła. W tym wypadku przejawiany terytorializm ma charakter czasowy, przejściowy, ale bywają przypadki gdy ma charakter stały, np. gdy istnieje silna konkurencja pokarmowa zwłaszcza przy silnym zagęszczeniu osobników. Gatunkiem przejawiającym terytorializm troficzny jest monofagiczny Gyrinocheilus aymonieri (Tirant) — tajlandzki glonojad — przykład skrajnej specjalizacji sposobu odżywiania się. Ryba ta w warunkach naturalnych obejmuje w posiadanie obszar troficzny o powierzchni ok. 2 m² i na tym terytorium nie toleruje innych osobników swego gatunku. Częstym błędem hodowlanym, popełnianym przez akwarystów, jest trzymanie w zbiorniku kilku osobników tego gatunku co z reguły prowadzi do tragicznych następstw. Mówiąc o terytorializmie trudno nie zadać pytania w jaki sposób dochodzi do jego wytyczenia.

Wiadomo, że ssaki oznaczają granice swych rewirów wydalinami: kałem lub moczem, rzadziej spermą, a więc głównym narządem zmysłowym służącym do rozpoznawania wytyczonego przez innego osobnika terytorium jest węch. Ptaki zaś są „słuchowcami”. Śpiew rozbrzmiewający na terenie określonego rewiru jest jednocześnie informacyjnym sygnałem akustycznym i groźbą pod adresem potencjalnych rywali. Służy ponadto identyfikacji gatunkowej. A ryby? Od dawna zastanawiano się dlaczego ryby koralowe są tak bajecznie ubarwione. Czy ich jaskrawe barwy czemuś służą? Otóż plakatowe barwy ryb koralowych służą identyfikacji, wzajemnemu rozpoznawaniu się, ale równocześnie jest to sposób optycznego znakowania rewiru.

Rafy koralowe rządzą się swoistymi prawami. Wiadomo, że stanowią one przegęszczone siedlisko rozmaitych form i gatunków istot żywych. Istnieje tutaj znacznie silniejsza niż gdziekolwiek indziej konkurencja pokarmowa. Musi być w tym środowisku zachowana równowaga pomiędzy ilością pokarmu a liczbą korzystających z niego ryb. Dlatego każdy osobnik wyspecjalizowany w pobieraniu określonego rodzaju pokarmu dba o to, by jego potencjalni konkurenci nie stali się zbyt liczni. Musi zatem bronić swego rewiru przed innymi osobnikami zwłaszcza swego gatunku. Ponieważ w tym przypadku idzie o stały rewir pokarmowy, wszystkie tropikalne ryby koralowe są intensywnie wybarwione w ciągu całego roku. A zatem jaskrawe, plakatowe barwy ich ciała są optycznym sygnałem dla zbliżającego się osobnika tego samego gatunku i oznaczają, że terytorium jest już zajęte. Trwałe, plakatowe kolory ryb tropikalnych ulegają stonowaniu jedynie w okresie tarła. Wówczas ryby stają się mniej agresywne co sprzyja nawiązywaniu kontaktów seksualnych, umożliwia wyprowadzenie narybku i pozwala na zachowanie ciągłości gatunku (Lorenz, 1972). Istnieje więc jeszcze jedna prawidłowość — co łatwo można potwierdzić w warunkach hodowlanych — im jaskrawsze ubarwienie ciała, tym dany gatunek jest bardziej agresywny, a jego wojownicze zachowanie może być również skierowane przeciw  osobnikom należącym do innych gatunków.

Zależność pomiędzy siłą agresji a intensywnością ubarwienia można zaobserwować nie tylko u tropikalnych ryb słonowodnych; występuje ona również u gatunków słodkowodnych między innymi z rodziny pielęgnicowatych — ostatnio tak chętnie hodowanych w akwariach — znanych nie tylko ze swej troskliwości w okresie wychowywania potomstwa, ale również ze swego wyjątkowo wojowniczego usposobienia. Do tej rodziny należą gatunki bardzo atrakcyjnie ubarwione, a intensywność ich barw zdecydowanie nasila się w okresie tarła. W tym też czasie obserwuje się wyjątkową agresywność samców przejawianą nawet w stosunku do samic swego gatunku nawet w stosunku do samic swego gatunku. Interesujących obserwacji dokonano na przedstawicielach gatunku Etroplus maculatus Bloch (żółtaczek indyjski). Amatorzy tych ryb wiedzą doskonale, że aby doprowadzić parę żółtaczków do udanego tarła, należy oprócz właściwie dobranej pary trzymać w zbiorniku tarliskowym dodatkowo jednego lub dwa samce, spełniające rolę „kozłów ofiarnych”. Biorący udział w zalotach samiec atakuje je od czasu do czasu, dając upust swej agresji, ale dzięki temu nie obserwuje się zatargów wewnątrz pary. Jeśli w zbiorniku natomiast znajduje się wyłącznie para tarlaków, rzadko dochodzi do rozrodu, ponieważ samiec bez przerwy atakuje samicę (Rasa, 1969).

Ryby wykonują różnego rodzaju ruchy ekspresyjne, jak napinanie i rozpościeranie płetw, rozwieranie szczęk, odchylanie pokryw skrzelowych, uderzenia ogonem itp.; gesty te stanowią elementy składowe określonych postaw: imponowania, grożenia, łagodzenia agresji i służą do wyrażania nastroju (Baerends i Baerends-Van Roon, 1950). Niektóre z tych gestów są sposobem zachowania się jaki można obserwować w różnych sytuacjach aczkolwiek są one wizualnie identyczne, oznaczają zupełnie coś innego. Raz mogą na przykład oznaczać gest tokowy, gest wyrażający gotowość przystąpienia do tarła, a w innych okolicznościach gest łagodzenia w walce o rewir lub miejsce w hierarchii grupowej.

Przykładów dostarcza tutaj sposób zachowania się pyszczaka ukośnego (Tropheus moorii Boulenger). Jest to gatunek zamieszkujący wody jeziora Tanganika, żyjący w grupach złożonych z osobników obu płci. Biologia rozrodu tego gatunku jest niezwykle interesująca choćby z tego względu, że wykazuje szereg odrębności w porównaniu z innymi pokrewnymi gatunkami. Jako jeden z nielicznych gatunków pielęgnicowatych składa ikrę swobodnie w toni wodnej, a mimo tego oczyszcza starannie wykopany w podłożu dołek, co jak można przypuszczać jest atawizmem po przodkach, którzy prawdopodobnie odbywali tarło na twardym podłożu. Samica chwyta zapłodnioną ikrę i inkubuje w jamie gębowej, ale to nie przeszkadza jej przyjmować pokarmu w tym okresie, co jak wiadomo jest u pielęgnic sprawą wyjątkową.

Bardzo często można u tych ryb obserwować charakterystyczną pozę polegającą na poprzecznym ustawieniu ciała z jednoczesnym skośnym odchyleniem ku górze głowy połączonym z rozpostarciem hamujących płetw piersiowych i wyraźnym potrząsaniem tylnej części, bądź też drżeniem całego tułowia w momencie kontaktu z silniejszym osobnikiem, przyjmującym postawę grożąco-imponującą. Poza ta służy łagodzeniu napięcia w grupie, a jej przyjęcie oznacza podporządkowanie i powoduje wyhamowanie reakcji agresywnej przeciwnika (Wickler, 1974). Reakcje behawioralne o podobnym znaczeniu można obserwować u wielu pokrewnych gatunków pielęgnicowatych wykazujących terytorializm. Na przykład u pielęgnicy Cichlasoma meeki Brind elementem powodującym hamowanie agresywnych zapędów przeciwnika są okopodobne plamy zlokalizowane na wieczkach skrzelowych wyraźnie widoczne w momencie ich odchylania na widok napastnika (Redesater i Fernó, 1979). Fakt ten został eksperymentalnie dowiedziony, podobnie jak potwierdzono doświadczalnie, że jaskrawoczerwona plama brzucha samic barwniaków z rodzaju Pelvicachromis oddziałuje hamująco na chęć kąsania, zwykle dosyć bojowo nastrojonego samca (Heiligenberg, 1963). Wracając do gatunku Tropheus moori warto dodać, że taka sama charakterystyczna poza będąca gestem łagodzenia napięcia w sytuacji konfliktowej w obrębie grupy społecznej jest jednocześnie, w okresie tarła, gestem tokowym samca umożliwiającym unasienienie składanej przez samicę ikry.

Reasumując więc, gest ten jest używany przez osobniki obu płci w sytuacjach konfliktowych w obrębie grupy w celu łagodzenia, ale pierwotnie nie wywodzi się i jest typowo samczym sposobem seksualnego zachowania się. Takie samo zachowanie się obserwowane w różnych okolicznościach świadczy o bardzo ścisłych związkach pomiędzy popędem agresji a popędem płciowym. Szczególnie wyraźnie daje się to zauważyć właśnie u pielęgnic, które w porównaniu z gatunkami należącymi do innych rodzin wykazują bardzo szeroki wachlarz różnorodności i złożoności zachowań rozrodczych i opieki nad potomstwem. Pierwsza faza tarła u pielęgnic sprowadza się do czynności związanych z wyborem i dokładnym oczyszczeniem miejsca przed złożeniem ikry. Druga faza obejmuje okres intensywnych zalotów, gry miłosnej, mającej na celu stymulację dojrzewania produktów rozrodczych, przede wszystkim samicy. Faza ta przechodzi płynnie w następną będącą apogeum ceremoniału godowego. W ostatniej fazie ma miejsce w właściwy akt zapłodnienia. I wreszcie faza ostatnia — czwarta — obejmuje okres związany z pielęgnacją ikry i wyprowadzeniem narybku. Wielu autorów podejmowało próby sklasyfikowania i zaszeregowania określonych gatunków ryb pielęgnicowatych, przyjmując za podstawowe kryterium podziału sposób i miejsce składania ikry oraz podział ról pary rodzicielskiej w okresie sprawowania obowiązków związanych z opieką nad ikrą i narybkiem. Wydaje się, że najbliższe ideału są klasyfikacje opracowane przez Wicklera (1966) i Petersa (1948) (Riehl i Baensch, 1985).

Pierwszy z nich dzieli pielęgnice na: jawno- i skrytolęgowe. Pielęgnice jawnolęgowe składają ikrę w widocznych, nieosłoniętych miejscach. Należą tu gatunki o różnym stopniu zróżnicowania cech dymorficznych tylko nieliczne z rodzaju Pterophyllum, Symphysodon czy Cichlasoma managuense (Günther) charakteryzuje słabo zaznaczony dymorfizm płciowy. Liczba składanych ziaren ikry jest zwykle bardzo duża, czasem może dochodzić nawet do 10 000 sztuk, ziarna są drobne, niepozornie wybarwione i przyczepione do podłoża wzdłuż swej długiej osi. W obrębie drugiej grupy — pielęgnic skrytolęgowych — można wyróżnić dwie podgrupy, a mianowicie: 1) jamolęgowe — gatunki składające swe produkty rozrodcze w rozpadlinach skalnych, grotach, pieczarach, zagłębieniach itp., a więc w miejscach zaciemnionych, trudno dostrzegalnych i jak to się nieraz określa „pod dachem” oraz 2) pyszczaki albo gębacze — gatunki o wychowie gębowym. Ikra skrytolęgowych jest nieco większa, z reguły barwna, a jej ziarna zostają przyczepione do podłoża, najczęściej biegunowo. Liczba jaj nie przekracza na ogół 200 sztuk. Tarlaki skrytolęgowych pielęgnic cechuje wyraźny dymorfizm płciowy zarówno w zakresie wielkości jak i ubarwienia. Samce są zdecydowanie bardziej kolorowe i większe.

Jeśli idzie o pyszczaki to w tej grupie można wyróżnić pyszczaki ikro- i pyszczaki larwofilne. Większość gatunków należących do pyszczaków ikrofilnych zamieszkuje wody jeziora Malawi. Typowymi reprezentantami tej grupy są rodzaje Pseudotropheus, Melanochromis, Pseudocrenilabus. Samice należące do tych gatunków, natychmiast po złożeniu ikry, chwytają ją do pyska i przechowują w jamie gębowej. Taki sposób zachowania praktycznie uniemożliwia unasienienie ikry. Samce posiadają na płetwie analnej wyraźny rysunek, najczęściej kilku plam, które pod względem wielkości i barwy przypominają ziarna ikry określonego gatunku. Są to tzw. plamy jajowe pełniące funkcję atrap, a ich prezentowanie jest najważniejszym gestem tokowym, często powtarzanym w trakcie tańca godowego, będąc jednocześnie bodźcem sygnałowym wyzwalającym określoną reakcję instynktowną. Otóż w momencie prezentacji, kiedy samica bezskutecznie usiłuje pochwycić owe imitacje jaj, samiec oddaje nasienie, zapładniając ziarna ikry pochwycone już wcześniej przez samicę i przetrzymywane w jamie gębowej.

Pyszczaki larwofilne stanowią grupę przejściową pomiędzy jawnolęgowymi a pyszczakami jajofilnymi. Z reguły są lito- lub fytofilami, a do jamy gębowej biorą albo świeżo wyklute larwy albo ziarna ikry na krótko przed wylęgiem. Przedstawicielami tej grupy są południowoamerykańskie ziemiojady z rodzaju Geophagus i pokrewnego Gymnogeophagus. Tak przedstawia się podział rodziny pielęgnicowatych z uwagi na sposób i miejsce składania produktów rozrodczych oraz opiekę nad nimi. Niewątpliwie znacznie trudniej jest sklasyfikować pielęgnice pod względem formy uprawianego związku i typu stworzonej rodziny. W tym przypadku kryteria są mniej ostre, a granice przynależności bardziej płynne.  Podstawowym kryterium jest rola jaką pełnią rodzice, a więc podział czynności i sprawowane funkcje w okresie wyprowadzania narybku.

1. Rodzina — typ rodzicielski

Można tu zaliczyć gatunki rekrutujące się spośród wszystkich  wyróżnionych wyżej grup. Charakteryzują się one słabo zaznaczonymi lub niewidocznymi różnicami jeśli idzie o wtórne cechy płciowe. Po osiągnięciu dojrzałości płciowej łączą się w stałe pary i zajmują określone rewiry lęgowe, chociaż — jak wykazały wnikliwsze obserwacje — wiele z nich, uważanych powszechnie za monogamiczne, pozostaje w stałym związku do momentu osiągnięcia przez potomstwo pełnej samodzielności. Ikrą i wylęgiem opiekuje się przede wszystkim samica, natomiast samiec głównie broni tarliska. Po uzyskaniu samodzielności narybek jest pielęgnowany w równej mierze przez oboje rodziców. Należą tu jamolęgowe — rodzaj Julidochromis, pyszczaki — Chromidotilapia, Geophagus, Sarotherodon i jawnolęgowe — Symphysodon, Pterophyllum.

Taki typ rodziny tworzą więc paletki i dyskowce, których sposób karmienia narybku świadczy o wysokim stopniu wyspecjalizowania. Wiadomo, że narybek tego gatunku odżywia się w pierwszym okresie swego życia wyłącznie wydzieliną skóry obu rodziców. W tym okresie cyklu lęgowego liczba komórek wydzielniczych nabłonka zwiększa się o 30%. Wzrost produkcji śluzu jest spowodowane działaniem prolaktyny, która jak wiadomo u wyższych kręgowców jest hormonem stymulującym wydzielanie mleka (ssaki) i „mleczka” ze ścian wola (ptaki). Rodzaj Symphysodon nie jest pod tym względem wyjątkiem, ponieważ w rodzinie pielęgnicowatych można znaleźć — co prawda nie tak wyraźne — dalsze przykłady karmienia narybku w podobny sposób. Zjawisko to można mianowicie zaobserwować u żółtaczka indyjskiego (E. maculatus), przy czym jego narybek, z chwilą uzyskania zdolności samodzielnego pływania, żeruje w naturalny sposób, a korzysta z możliwości odżywiania się wydzieliną nabłonka jedynie sporadycznie podpływając do boku jednego z rodziców co pewien czas (Ward i Barlow, 1967). W przeciwieństwie do paletek częstotliwość z jaką młode żółtaczki dążą ku rodzicom rośnie w miarę dorastania, a nawet zjawisko takie można zaobserwować u osobników dorosłych związanych węzłem małżeńskim i to w okresie międzytarłowym. Podobny sposób dokarmiania narybku opisano (Riehl i Baensch, 1985) u pielęgnicy pawiookiej (Astronotus ocellatus Haeckel) i Uaru amphiacanthioides (Günther).

2. Rodzina — Typ ojciec — matka

Tę grupę tworzą gatunki, które swoim zachowaniem w okresie sprawowania opieki nie różnią się w sposób zasadniczy od tych, które zaliczono do grupy poprzedniej. Jednakże występuje tu zdecydowanie bardziej ostry podział ról obu rodziców i wyraźniejszy dymorfizm płciowy. Pielęgnacją i wychowem zajmuje się wyłącznie samica, a do obowiązków samca należy obrona terytorium. Rodzice żyją w monogamii. Należy tu Cichlasoma nigrofasciatum (Günther) i rodzaj Pelvicachromis.

3. Rodzina — typ poligamiczny (poligynia)

Zaliczyć tu można przedstawicieli rodzaju Nannacara i Apistogramma o wyraźnie zaznaczonych wtórnych cechach płciowych, czasem różniące się tak dalece ubarwieniem, że z czysto morfologicznego punktu widzenia mogłyby zostać zaliczone do różnych gatunków. Samiec utrzymuje kontakty seksualne z kilkoma samicami należącymi do jego haremu i przyjmuje obronę wszystkich rewirów lęgowych, nie biorąc żadnego udziału w opiece i wychowaniu narybku.

4. Rodzina — typ matriarchalny

Opieka nad ikrą i pielęgnacja wylęgu leży w gestii wyłącznie matki. Samiec wyciera się z wieloma partnerkami, brak jest jakiejkolwiek więzi pomiędzy tarlakami pozostającymi w stanie wolnym, a sam akt płciowy nie dokonuje się w rewirze samca. Tego typu rodzinę — jeśli w ogóle można ją tak nazwać — tworzą pielęgnice należące do rodzaju Haplochromis i Pseudotropheus, a więc gatunki o wychowie gębowym.

5. Rodzina — typ patriarchalny

Typowym przedstawicielem jest Sarotherodon melanotheron. Samce tego gatunku noszą zarówno ikrę i larwy w worku lęgowym jamy gębowej, chociaż w ok. 10% przypadków zdarza się, że funkcję tę pełni samica. Partnerzy o słabo zaznaczonych wtórnych cechach płciowych pozostają w związku co najmniej przez okres jednego cyklu lęgowego. I na zakończenie kilka uwag o zachowaniu seksualnym pielęgnic, które — przykładając ludzką miarkę — można byłoby określić jako zachowanie homoseksualne czy perwersyjne. Bardzo często daje się zaobserwować w sytuacji, gdy w zbiorniku znajduje się wyłączne kilka samic określonego gatunku, że jedna z nich, najczęściej najsilniejsza, odgrywająca dominującą rolę, przejawia sposób zachowania typowy dla samca. Kopie więc dołek tarliskowy, starannie go czyści i swym zachowaniem wyraźnie prowokuje pozostałe samice do zalotów. Bywa również, np. u skalarów, że dwie samice po dokładnym oczyszczeniu liścia składają ikrę, z której oczywiście nic się nie wykluje, ponieważ nie została ona zapłodniona. Podobnie samce pozostawione we wspólnym akwarium podejmują próby odbycia tarła. Najsilniejszy obejmuje w posiadanie rewir lęgowy i broni go zaciekle, przeganiając pozostałe. Może się zdarzyć, że po ostrej walce zwyciężony samiec nagle traci barwy, zaprzestaje ucieczki, a nawet płynie za zwycięzcą. Takie zachowanie, tzn. podążanie śladem zwycięzcy i właściciela rewiru lęgowego — co jest typowo żeńską formą zachowania — może sprowokować zwycięzcę do zalotów i doprowadzenia do gniazda. Czasem zdarza się nawet, że doprowadzony do tarliska podległy samiec wykonuje ruchy imitujące składanie ikry (Wickler, 1966).

Niewątpliwy wpływ na ostateczny kształt wizualny niektórych elementów pozy grożenia, imponowania, łagodzenia agresji, podporządkowania wywiera autonomiczny układ nerwowy poprzez wydzielane neurohormony. Pobudzenie układu sympatycznego i wydzielanie adrenaliny powodują między innymi przyspieszenie czynności oddechowej. Dlatego — jak sądzi Morris (1956) — niektóre gatunki ryb odchylają w stanie pobudzenia pokrywy skrzelowe nie tylko by powiększyć objętość głowy i stworzyć w ten sposób pozory silniejszego celem przestraszenia rywala, ale również dla uzyskania większej powierzchni oddechowej, co można uznać za przejaw gotowości i wzrostu potencjalnej wydolności organizmu w sytuacji konfliktowej, w fazie bezpośrednio poprzedzającej walkę.

Summary

The author presents a variety of behavioural patterns among aquarium fish, provides examples of trofic and breeding territorialism, and discusses forms of matting practiced within the Cichlidae as well as the role played by  parents during the fry-care.

Literatura

Baerends, G. P., Baerends-Van Roon, J. M, 1950: An introduction on the ethology of cichlid fishes. Behaviour Suppl., 1: 1-243.

Heiligenberg, W., 1963: Ursachen fur das Auftreten von Instinktsbewegungen bei einem Fische (Pelmatochromis subocellatus kribensis). Z. vergl. Physiol., 47: 339-380.

Lorenz, K., 1972: Tak zwane zło. Warszawa, PIW.

Manning, A., 1976: Wstęp do etologii zwierząt. Warszawa, PWN.

Morris, D., 1956: The feather postures of birds and the problem of the origin of social signals. Behaviour, 9: 75-113.

Rasa, O., A., 1969: The effect of pair isolation on reproductive success in Etroplus maculatus (Cichlidae). Z. Tierpsychol., 26: 846-852.

Redesater, T., Fernó , A., 1979: On the function of the „aye-spots” in agonistic behaviour in the fire-mouth cychlid (Cichlasoma meeki). Behav. Proc., 4: 5-13.

Riehl, R., Baensch, H. A, 1985: Aquarien Atlas. Melle, Mergus Verlag. Sevenster, P., 1961: A causal analysis of a displacement activity (fanning in Gasterosteus aculeatus L.). Behaviour Suppl., 9: 1-170.

Tinbergen, N., 1962: The courious behavior of the stickleback. Scientific American, 12: 22.

Van der Kloot, W., 1971: Zachowanie się zwierząt. Warszawa, PWN.

Ward, J. A., Barlow, G. W, 1967: The maturation and regulation of glancing  off the parents by young orange chromides, Behaviour, 29: 1-56.

Wickler, w., 1974; Czy jesteśmy grzesznikami?, Warszawa, PIW.

Wickler, W., 1966: Über die biologische Bedeutung des Genital-Anhanges der männlichen Tilapia macrochir. Senck biol., 47: 419-427.

Wilz, K. J, 1970: Causal and functional analysis of dorsal pricking and nest activity in the courtship of the three-spined stickback Gasterosteus aculeatus. Anim. Behav., 18: 115-124.

Wpłynęło 5 I 1988

Linki:

http://www.akwa-mania.mud.pl/archiwum/a76/a76,3.html

http://www.antropologia.uw.edu.pl/AS/as-017.pdf

http://obserwatorlaicki.files.wordpress.com/2009/12/richard-dawkins-samolubny-gen.pdf

http://www.akwarium.pl/NA110.pdf

2012/11/12 | Supplementum

Suplement XXV

Biuletyn Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni, nr 4, Gdynia 1948.

К. DEMEL

DRUGA NOTATKA О ROZWOJU I ROZRODZIE BELONY W NASZYM MORZU

Pierwsze dane jakie zebrałem о rozrodzie belony w naszych wodach przybrzeżnych, ogłosiłem w r. 1937 w numerze 2 „Biuletynu Stacji Morskiej”. Dane te w zwięzłej formie podały fakt niewątpliwie stwierdzony, że belona zjawiająca się u nas w miesiącach maju i czerwcu, przybywa w celach rozrodczych. Jej tarliska stwierdziłem przy Rewie na płytkich, usłonecznionych terenach dna zarosłego tuż przy ujściu Redy, w środowisku gdzie zasolenie w dniu 15. VI.37 wynosiło od 5,8‰ do 6,2‰. Stwierdzenie to było ważne, ponieważ dotąd, na podstawie dostępnej mi literatury, nie były znane miejsca tarliskowe belony na Bałtyku i ogólnie mniemano, ze południowa, ciepłowodna ta ryba przybywa na Bałtyk z rejonu cieśnin duńskich, gdzie już od kwietnia poczynając poławiana jest jako użytkowa.

Stwierdzenie rozrodu belony w naszych wodach przybrzeżnych, ciekawe z biologicznego punktu widzenia, ważne i z tego względu, że gatunek choć nielicznie poławiany jest jednak użytkowym, zachęciło mnie do dalszych obserwacji w tym kierunku. Wiosną 1938 r. i 1939 r. odbyłem szereg  wyjazdów motorówką Stacji Morskiej „Meduza”  do Rewy, dla bliższego poznania warunków tarła i rozwoju belony. Wynikiem tych rejsów było stwierdzenie tarlisk na rozleglejszej przestrzeni, niż pierwotnie sądziłem. Mianowicie okazało się, ze belona składa swą ikrę przyczepiającą się specjalnymi wyrostkami nitkowymi do roślinności podwodnej, nie tylko przy samej Rewie ale również i w wodach właściwej zatoki Puckiej, poza Depką, wzdłuż całej ławicy podwodnej Rewa — Kuźnica, w wodach zupełnie płytkich, nie przekraczających 1 — 2 m głębokości. Z rejonu tego przywiozłem kilkadziesiąt jaj (niełatwych zresztą do wyszukania, ze względu na pojedyncze ich przytwierdzenie do roślin i zielonawy kolor, homochromiczny z roślinnością), które następnie hodowałem w krystalizatorach, doprowadzając rozwój do wyklucia się młodych rybek z osłonek jajowych. Wyniki te, uzupełnione informacją о znakowaniu 86 okazów, które z powrotem zostały wypuszczone do morza wiosną 1939 г., zgłosiłem do 4 numeru „Biuletynu Stacji Morskiej” w postaci drugiej notatki o rozroście belony. Niestety nadciągająca wojna 1939 r. uniemożliwiła ukazanie się zeszytu, który doprowadzony został już do drugiej korekty. Zginęły także dwie tablice załączone do pracy a ilustrujące rozwój zarodka w osłonce jajowej i młodociane stadia narybku, pochodzące z naszych wód.

Obecnie, po wojnie, zgromadziłem nowy materiał do rozwoju i wzrostu belony, który pragnę ogłosić zwłaszcza wobec zniszczenia przez wojnę tylko со omawianej drugiej notatki. Jest bardzo znamienne, że pojaw belony przy Rewie wiosną 1946, był znikomy w porównaniu do lat przedwojennych. Kiedy bowiem w r. 1937 w okresie od połowy maja do połowy czerwca, rybacy rewscy złapali ponad 25 centnarów tej ryby, a ilość okazów w jednym tylko niewodzie dochodziła 360, jak to miało miejsce 5.VI.37, połowy wiosenne przy Rewie 1946 nie dały prawie żadnych wyników, о czym mogłem przekonać się na podstawie wywiadu z rybakami na miejscu. Zaledwie pojedyncze okazy były łapane. Tymczasem w rażącej sprzeczności z tym brakiem belony przy Rewie, pozostaje obfitość młodocianych stadiów, które zdobyłem z wód rejonu gdyńskiego w bezpośrednim sąsiedztwie Morskiego Laboratorium Rybackiego, w okresie od drugiej połowy czerwca do połowy sierpnia. Ogółem uzyskałem w tym czasie 85 okazów młodocianych, uprzejmie mi złowionych przez laboranta MLR p. Zygmunta Nowackiego, przy czym prawie wszystkie (83) pochodziły z wyrw w molo, otoczonych i zabezpieczonych palisadą, tuż przy gmachu Laboratorium.

Należy przypuszczać, że belona u naszych brzegów znajduje miejsca korzystne dla tarła nie tylko przy Rewie, ale i w innych miejscach, bo trudno było by inaczej wyjaśnić obfitość jej stadiów młodocianych przy jednoczesnym znikomym pojawie dorosłych przy Rewie. Od kontrolera rybackiego w Postominie uzyskałem informacje, że w r. 1946 łapane były pojedyncze okazy belony. Rybak Augustyn Netzel z Helu udzielił mi danych, że w okresie lat okupacji widywał belonę z końcem wiosny przy Chłapowie, a także znajdował tam jej jajka przytwierdzone do roślinności podwodnej. Popierało by to przypuszczenie, że nie tylko Rewa i jej sąsiedztwo są rejonem tarła. Jednak bliższych danych brak nam jeszcze.

W każdym razie nie zmienia to w niczym faktu istnienia tarlisk belony u naszych brzegów i przebiegu wczesnego przynajmniej rozwoju tej ryby w naszych wodach przybrzeżnych.

Załączona tabelka ilustruje nam zdobyte okazy według rozmiarów:

Data                     Liczba              Rozmiary             Przeciętny
.                       okazów             od do w mm          rozmiar w mm

21 VI 46                 63                        23 – 31              25,2
4 VII 46                    6                        23 – 38              25,8
.    —                     12                        40 – 61              49,5
19 VII 46                  1                            92                  92
5 VIII 46                   1                           119                 119

Dane zestawione w tabelce, jakkolwiek fragmentaryczne, pozwalają orientować się w przybliżeniu о szybkości wzrostu młodocianych stadiów belony u naszych brzegów. Ważnym jest, ze materiał pochodził z jednego miejsca. Wzrost jak widzimy, przebiega szybko, bo w okresie od drugiej połowy czerwca do pierwszej połowy sierpnia, czyli przez przeciąg 6 tygodni, rozmiar okazów wzniósł się z 25,2 mm do 119 mm, czyli bez mała pięciokrotnie. Fakt ten upoważnia dzisiaj do skorygowania pierwotnego naszego mniemania о tych kilku okazach mających od 12 do 20 cm długości, które schwytane były przy Helu od strony Wielkiego Morza w dniu 7.VIII.35 r. i które zaliczyliśmy do grupy wzrostowej I.*) Obecnie wobec stwierdzenia tak szybkiego wzrostu, jak to widzimy w tabelce załączonej, i tamte okazy powinny być pierwszego sezonu, więc niepełnego roku i należały najprawdopodobniej do grupy 0, a nie I.

Schwytanie w jednym dniu (4.VII.46) w tym samym miejscu okazów bardzo różnych со do wielkości, bo sześciu o rozmiarach od 23 do 28 mm i dwunastu, których długość oscylowała najwidoczniej wokół innych wielkości (od 40 do 61 mm) wskazywało by, że pochodziły one bądź z różnych tarlisk, bądź świadczyło by to о rozciągłości okresu rozrodu. Na podstawie danych, jakie mam z lat przedwojennych, okres tarła u belony rozciąga się u nas od połowy maja do połowy czerwca, со odpowiada przeciętnie miesięcznemu spóźnieniu w stosunku do tarła w rejonie przejściowym cieśnin duńskich, w Kategacie i Bełtach północnych (kwiecień — maj).**)

Do okazów zebranych w porcie gdyńskim dołączyć możemy jeszcze dwa schwytane po środku zatoki Gdańskiej przez dra Mańkowskiego na rejsie badawczym „Ewa II”  („Lyngvig”) w dniu 15.VII.46, z których jeden długości 68 mm, drugi 76 mm, jak również informację о okazie ze wschodniego rejonu zatoki Gdańskiej przy Brüsterort, który widziano na tym samym rejsie, lecz nie udało się schwytać. Świadczą one, że młodociane belony występują nie tylko przy samych brzegach, lecz rozpraszają się także i oddalają od brzegów niesione prądami.

Szybko przebiegający rozwój i wzrost młodocianych stadiów belony, obok innych czynników (pokarm, usłonecznienie etc.), wskazuje niewątpliwie na warunki termiczne, mianowicie na wysoką temperaturę, która za okres badanego przez nas rozwoju belony, od drugiej połowy czerwca do pierwszej połowy sierpnia, osiąga wartości najwyższe, ze szczytowym wzniesieniem w drugiej połowie lipca. Średnie, obliczone z temperatur mierzonych codziennie о godzinie 13, na powierzchni wody w Basenie Prezydenta w Gdyni przez PIHM, więc w rejonie najbliższym od miejsca schwytanych okazów, są zestawione na załączonej tabelce:

Okres czasu               Średnia temperatura w °C

2 – połowa czerwca             14,67
1 – połowa lipca                  17,81
2 – połowa lipca                  19,70
1 – połowa sierpnia             18,30

Nie upoważniają one, rzecz oczywista, do jakichś dalszych wniosków nad ogólne twierdzenie, że rozwój wczesny ciepłowodnego gatunku południowego jakim jest belona, przebiega u nas istotnie w okresach, kiedy temperatura wód powierzchniowych jest najwyższa. Z wykresu załączonego widać wyraźnie, że stadia młodociane, do rozmiarów przeciętnie 90-milimetrowych okazów, wzrastały przy stałym zwyżkowaniu temperatury, do kulminacyjnej w 2 połowie lipca, со popiera tylko ogólną zasadę potrzeby największego dopływu ilości energii cieplnej właśnie w najwcześniejszych stadiach rozwojowych.

Wykres ilustrujący wzrost młodocianych stadiów belony przy Gdyni w r. 1946, na tle warunków termicznych.

Znamienne przeplatanie się życia południowego z północnym na terenie Bałtyku, uwarunkowane dużą  skalą oscylacji termicznych i silnie zaakcentowaną sezonowością naszego morza (odpowiednik do splatania się życia morskiego ze słodkowodnym, wywołany przez czynnik zasoleniowy — słonawy charakter wód), uzyskuje silne poparcie przez fakt stwierdzenie tarlisk i rozwoju belony u naszych brzegów, pozwalając jednocześnie scharakteryzować gatunek jak autochtoniсzny w naszej faunie morskiej.

RESUME

Deuxième note sur la reproduction et le développement de l’orphie dans les eaux côtières polonaises de la Baltique.

L’auteur présente des nouveaux faits concernant la reproduction et le développement de l’orphie (Belone acus Risso) dans les eaux côtières polonaises de la Baltique (voir note précédente de l’auteur publiée dans le Bulletin de la Station Maritime de Hel, No 2, 1937).

Les lieux de frais de ce poisson ont été trouvés le long de banc sablonneu Rewa — Kuźnica, sur les herbiers sous-marins dans les eaux peu profondes 1 — 2 m, tièdes et saumâtres. On a capturé aussi les jeunes stades, de 20 mm à 120 mm, dans la proximité immédiate du port de Gdynia, ce qui prouve que le développement de cette espèce méditerrano-boréale se poursuit aussi dans les eaux côtières polonaises de la Baltique. Le développement coincide aux températures du milieu assez élevées (14,6, 19,7, 18,3) ce qui est clair vu le besoin de maximum d’énergie calorique, indispensable au cours de premiers stades de développement pour cette espèce méridionale. L’orphie est à considérer comme espèce autochtone et non migratrice dans les eaux polonaises de la Baltique.

*) Biul. St. Morskiej Nr 2, 1937, str. 34.
**) Jensen A. I. C. Seasonal Guests in Transition Area R. Pr. V. Copenhague 1937.

2012/10/15 | Supplementum

Suplement XXIV

O rybach od Polonii kanadyjskiej

 

1. Bass wielkogębowy, Micropterus salmoides

Largemouth bass należy do najbardziej popularnych ryb wśród wędkarzy północnoamerykańskich. Dzięki swoim zdolnościom adaptacyjnym mógł być szeroko introdukowany i obecnie występuje we wszystkich stanach USA z wyjątkiem Alaski. Popularność swoją zawdzięcza również agresywnemu charakterowi i waleczności, atakuje najróżniejsze przynęty, tak naturalne jak i sztuczne. Jest największym przedstawicielem rodziny sunfish.

Opis gatunku: Ciało mocnej budowy, wydłużone z dużą głową i gębą. Górna szczęka sięgająca poza tylny kraniec oka oraz prawie oddzielone od siebie części płetwy grzbietowej (z kolcami i miękka) to główne cechy, po których można odróżnić bassa wielkogębowego od małogębowego. Oko złotego koloru, duże. Gęba wewnątrz biała. Ubarwienie zależy od przezroczystości wody. W wodach czystych i zarośniętych bassy są zwykle ciemniejsze, w mętnych przyjmują barwę jasnozieloną. Grzbiet i boki ciała od jasnozielonego do oliwkowego, strona brzuszna barwy białej lub żółtej. Wzdłuż boków ciemna pręga szczególnie wyraźna u osobników młodych; u starszych ciemne plamy w kształcie rombów. Znane są również rzadko spotykane ryby koloru złocistego. Średnia waga bassa wielkogębowego w Ontario wynosi od 0,9 do 1,4 kg (2 do 3 funtów). Rekord ontaryjski: 4,75 kg, 55,7 cm (10,43 funta, 22 cale), ryba została złowiona 22 sierpnia 1976 roku w Preston Lake. Największy dotąd bass wielkogębowy (10,09 kg, 22,4 funta) – rekord świata – został złowiony w stanie Georgia w Montgomery Lake. Jest to jeden z najdłużej utrzymujących się rekordów, od 1932 roku.

Pozycja taksonomiczna: Rząd: okoniokształtne (Perciformes), podrząd: Okoniowce (Percoidei), rodzina: Bassowate, sunfish (Centrarchidae). Należą do niej powszechnie poławiane przez wędkarzy gatunki ryb: pumkinseed, bluegill, black i white crappie, smallmouth bass.

Etymologia nazwy bassa wielkogębowego: Micropterus – mała lub krótka płetwa, salmoides – pstrągopodobny. Inne nazwy: black bass, green bass, bigmouth, jumper, mossback, oswego, cow, line side, green trout, strow, river i mud bass.

Występowanie: Bass wielkogębowy jest rybą endemiczną, występuje tylko w Ameryce Północnej. Rodzimym obszarem jego występowania jest wschodnia część Stanów Zjednoczonych, południowe Ontario oraz Quebec. Szczególnie liczny jest w wodach regionu Kawartha i Rideau w Ontario. Dzięki swoim zdolnościom adaptacyjnym do różnych warunków środowiska wodnego był i jest powszechnie introdukowany. W Kanadzie zasiedla również wody: Alberty, Saskachewanu, południowej części Kolumbii Brytyjskiej. Poza Ameryką Północną zasiedlony został w licznych krajach: Afryki, Europy (m.in. Anglia, Niemcy, Francja), Azji, Ameryki Południowej.

Biologia: Bass wielkogębowy preferuje wody płytkie, ciepłe i zarośnięte. Żyje w jeziorach eutroficznych i mezotroficznych, stawach, wolno płynących rzekach. Rzadziej spotkać go można także w kanałach, strumieniach, a nawet w trzęsawiskach. Zwykle przebywa w wodzie do głębokości 20 stóp. Najchętniej występuje w wodach zarośniętych przez grzybienie i grążele, ale także wśród pałki, różnych gatunków rdestnic, wywłócznika i rogatka. W tym środowisku towarzyszyć mu będą: inne gatunki sunfish, szczupaki, muskellunge, okonie, brown bullhead i cała gama minnows. Bassy żyją na określonym obszarze, podejmując niewielkie wędrówki. Im więcej roślin w wodzie, tym są one mniejsze. Optymalna temperatura wody to około 27 st. C. Przeżywa w wodzie do 38 st. C, jednak wtedy jest już nieaktywny, spoczywając w miejscach dobrze zacienionych. Jest rybą wrażliwą na niską zawartość tlenu w wodzie, graniczną wartością jest 1,5 mg/L. Często jest ofiarą przyduchy zimowej, a także letniej, kiedy ilość tlenu w wodzie drastycznie maleje w wyniku gnijących mas roślinności.

Tarło odbywa od późnej wiosny do połowy lata. Gniazda budowane są przez samce, gdy temperatura wody osiąga 15,6 stopnia C (optymalnie od 16,7 do 18,3 st. C). Preferują dno muliste, marglowe (rzadziej żwirowate) wśród trzcin, sitowia, grzybieni i grążeli. W dnie na głębokości od 1 do 4 stóp wygrzebywane są gniazda średnicy 2 do 3 stóp (60 – 90 cm). Odległość pomiędzy gniazdami zwykle wynosi około 30 stóp (9 m). Samice składają jaja w kilku gniazdach. Ilość jaj produkowana przez jedną samicę waha się od 2000 do 110 000. Jaja mają zdolność adhezji, przyczepiania się do podłoża, są barwy bursztynowej średnicy od 1,5 do 1,7 mm. Wylęg zaczyna się po 3 do 5 dniach, świeżo urodzone ryby mierzą 3 mm. Pozostają razem przez 31 dni. Średnio w gnieździe znajduje się od 5000 do 7000 jaj. Przeżywalność jest jednak niska, długość 10 cali (254 mm) osiąga zaledwie 5 do 10 osobników. Przez cały okres tarła samce są bardzo agresywne, pilnie strzegąc gniazda oraz wylęgu.

Bass wielkogębowy osiąga dojrzałość płciową: samice w wieku od 3 do 4 lat, a samce od 4 do 5 lat. Osobniki długości pomiędzy 25 a 30 cm gotowe są już do rozrodu. Żyją do 16 lat, niewiele jednak ryb dożywa 10 lat. Podstawowym zmysłem w poszukiwaniu pożywienia jest wzrok. Jednak przy ograniczonej widoczności – nocą lub w mętnej wodzie, bassy świetnie sobie radzą ze zlokalizowaniem ofiar, korzystając z dobrze rozwiniętej linii bocznej. Młode osobniki odżywiają się przede wszystkim zooplanktonem i owadami wodnymi. Dietą podstawową dojrzałych bassów są głównie ryby: gizzard shad, karp, yellow perch, threadfin, golden shiners, bluegill i inne, także własnego gatunku. Są oportunistami i chętnie zjadają również: węże, żaby, salamandry, myszy, piżmaki. Połykają swoje ofiary w całości, atakując je od strony głowy. Polują z zasiadki, choć w wodzie otwartej, gdzie nie ma możliwości ukrycia się – ścigają swoje ofiary. Aktywnie odżywiają się w wodzie o temperaturze wyższej od 10 st. C. W okresie rozrodu oraz zimą żerują znacznie słabiej. Młode osobniki padają ofiarą innych gatunków ryb: yellow perch, walleye, szczupaków, muskie. Polują na nie także ptaki: czaple, bąki i zimorodki. Duże bassy wielkogębowe ze względu na rozmiar, kolczastą płetwę grzbietową i szybkość pływania skutecznie unikają drapieżców. Mięso bassów jest bardzo smaczne, białe i delikatne, łatwe do filetowania.

OpracowałJacek Pawlikowski
Gazeta GAZETA Dziennik Polonii w Kanadzie
2004.10.31

2. Black Crappie, Pomoxis nigromaculatus (LeSueur)

Opis gatunku: Ciało jest mocno spłaszczone bocznie, koloru oliwkowozielonego. Grzbiet czarny, boki srebrno-zielone, pokryte czarnymi, nieregularnie ułożonymi plamami. Strona brzuszna srebrno-biała, oko żółte. Płetwa grzbietowa (dwie połączone), ogonowa oraz odbytowa: czarno-cętkowane. Samce w okresie rozrodu przyjmują barwę ciemną, szczególnie na głowie i piersiach. Bezpośrednio nad okiem zagłębienie, które uwydatnia dużą, wystającą gębę, podobną do gęby wielkogębowego bassa. Główna cecha odróżniająca black crappie od bardzo podobnej white crappie (Pomoxis annularis) jest występowanie 7 lub 8 kolców w płetwie grzbietowej, u tej ostatniej jest ich 5 lub 6. Średni rozmiar black crappie w Ontario wynosi od 18 do 25 cm (7-10 cali), a waga od 0,2 do 0,5 kg (0,5-1 funta). Rekordowa ryba w naszej prowincji została złowiona 10 maja 1986 roku w Hillman Marsh (jez. Erie): 43 cm, 1,7 kg (17 cali, 3,78 funta). Rekord światowy został ustanowiony w USA: Kerr Lake w Wirginii, w roku 1981 – 2,05 kg (4,5 funta).

Pozycja taksonomiczna: Rząd: Okoniokształtne – Perciformes, podrząd: Okoniowce – Percoidei, rodzina: Bassowate (Sunfish) – Centrarchidae. Obejmuje ona 30 gatunków ryb i 10 rodzajów, które występują w wodach słodkich (rzadko w wodach słonawych) Ameryki Północnej. Większośœć buduje gniazda i tarło odbywa w okresie wiosenno-letnim. Należą tutaj m.in. dobrze znane wędkarzom: largemouth- i smallmouth bass, pumkinseed, bluegill, rock bass, white crappie.

Etymologia nazwy black crappie: Pomoxis – ostre zakończenie pokryw skrzelowych, nigromaculatus – ciemno nakrapiana. Inne nazwy Black crappie jest szeroko rozprzestrzeniona w Ameryce Północnej, stąd znane jest około 60 jej nazw. Oto tylko niektóre z nich: speckled perch, calico bass, grass bass, oswego bass, speckled bass, strawberry bass, sacalait, barfish, crawpie, bachelor perch, papermouth, shiner, moonfish, banklick, lamplighter, tinmouth, specks, slab, mason perch, bitterhead, butter, straw.

Występowanie: Black crappie zasiedla wody od południowo-zachodniego Quebecu, przez południowe Ontario, wraz z Wielkimi Jeziorami, po południową Manitobę, gdzie osiąga północną granicę swego zasięgu. Introdukowana została również w dolnym biegu Fraser River w Kolumbii Brytyjskiej. Zasięg naturalny to wody środkowej i wschodniej Ameryki Północnej. Na południe sięga Florydy i Teksasu, na zachód Montany. Jest gatunkiem ekspansywnym, łatwo zasiedlającym nowe miejsca.

Biologia: Black crappie preferuje wody czyste, o wolnym przepływie, obficie porośnięte roślinnością. Spotkamy ją w stawach, jeziorach, ale także w rzekach, strumieniach wolno płynących. Jest rybą gromadną (stadną), żyje i przemieszcza się w ławicach. W Ontario okres rozrodu zaczyna, gdy woda osiągnie temperaturę 10-20 stopni Celsjusza, w maju i czerwcu. Wtedy samce przystępują do budowy gniazd. Wygrzebują w piaszczystym, żwirowatym lub mulistym dnie, na głębokości od 25 do 60 cm, nieckowate zagłębienia. Gniazda są średnicy od 20 do 38 cm, a od sąsiedniego dzieli je zwykle około dwumetrowa odległość. Niekiedy lokowane są pod podciętymi brzegami. Dojrzałość płciową osiągają pomiędzy 2. a 4. rokiem życia. Żyją do 13 lat. Ważąca pół funta samica może złożyć 20 do 50 tysięcy jaj, większe ryby aż do 200 tysięcy. Niewielkie, średnicy 0,9 mm, białe jaja mają zdolność przyczepiania się do podłoża. Wylęg następuje po 3 – 5 dniach. Zarówno jaja, jak i młode są odważnie pilnowane przez samce.

Młode ryby rosną szybko, już w październiku osiągając od 2,5 do 7,5 cm długości. Tempo wzrostu zależy od wielkości (gęstości) populacji, zasiedlającej daną wodę, oraz od produktywności siedliska (habitatu), dostępności pokarmu. Znane jest zjawisko karłowatości populacji black crappie, którego przyczyną jest brak odpowiedniej ilości pożywienia,  narybku innych gatunków ryb. Kolejną przyczyną słabego rozwoju populacji bywa mętność wody, black crappie preferuje wody czyste.

Dorosłe black crappie są przede wszystkim rybożerne. Dieta jednak zmienia się wraz z wiekiem i rozmiarem ryb. Młode, do 3 lat, odżywiają się głównie skorupiakami zooplanktonowymi (rozwielitki i widłonogi) oraz larwami owadów. Crappie mają dobrze rozwinięte grzebienie skrzelowe, które pozwalają im na efektywne filtrowanie wody, stąd nawet dojrzałe osobniki mogą głównie odżywiać się zooplankterami. Szczegółowe badania nad odżywianiem się black crappie wykazały, że rozmiar zjadanych przez nie ryb zawiera się pomiędzy 3,5 a 6 cm. Były to m.in.: okoń, bluegill, golden shiner, pumkinseed, largemouth bass, smallmouth bass. Na crappie polują zaś: largemouth, smallmouth bass, pike, muskellunge. Dorosłe osobniki crappie niechętnie są atakowane przez drapieżniki, ze względu na garbaty, wygrzbiecony kształt ciała. Crappie są bardziej wrażliwe na światło niż pozostałe gatunki bassowatych, stąd najaktywniej żerują rano, wieczorem i nocą.

Jako jeden z nielicznych gatunków rodziny sanfish w okresie zimy nie zapadają w stan semihibernacji (półsnu). Black crappie krzyżuje się z pokrewnym gatunkiem – white crappie. Crappie są poławiane zarówno w celach komercyjnych, jak i przez wędkarzy. Są wysoko cenione przez smakoszy.

Opracował: Jacek Pawlikowski
Gazeta GAZETA Dziennik Polonii w Kanadzie
2004.07.18

 

3. Crappie – metody połowu

By skutecznie łowić dany gatunek ryby, warto poznać jej zwyczaje. Crappie, jak i inne ryby, występuje w miejscach, które zapewniają ochronę przed drapieżnikami i dostępność odpowiedniej ilości pokarmu. Ponadto znana jest ich wrażliwość na światło. Należy ich zatem szukać: w pobliżu zatopionych drzew, pod pomostami, zakotwiczonymi łodziami, przy podwodnych górkach, wśród podwodnej roślinności, pod liśćmi grążeli i grzybieni itp. W czasie słonecznej pogody, unikając światła, schodzą często na głębszą wodę. Najczęściej występują blisko dna. Zdarza się także spotkać ławice zawieszone w toni wodnej.

Typowa wędrówka dobowa: wczesnym rankiem wpływają w zarośniętą część wody, w południe gromadzą się w głębszej wodzie, by wieczorem znowu powrócić na żer w pas roślin. Crappie chętnie przebywają w pobliżu wpływających do jezior rzek i strumieni. Wody cieków dostarczają obfitość pokarmu w postaci zooplanktonu, larw i dojrzałych owadów wodnych, jak i lądowych. W tych miejscach żeruję także drobne ryby, które są głównym pokarmem dorosłych. W ciągu doby crappie najaktywniej żerują o zmierzchu, w nocy (kilka dni przed i podczas pełni księżyca) oraz o świcie. W dni pochmurne brania mogą trwać przez cały dzień. Najlepszym okresem połowu crappie jest okres tarła przypadający w Ontario na maj i czerwiec. Ryby wtedy gromadzą się w ławice, przebywając blisko brzegów. Latem crappie w poszukiwaniu chłodniejszej wody, spływają w głębsze partie zbiorników i są wtedy trudne do odnalezienia. Kolejnym okresem dobrych brań jest późna jesień, kiedy znowu możemy je łowić w pobliżu brzegów. Bardzo popularne jest łowienie crappie spod lodu. Wielu wędkarzy ogranicza połów tej ryby tylko do okresu zimowego. Crappie są znacznie bardziej ostrożne i podejrzliwe niż pozostałe gatunki ryb z rodziny sunfish. Łatwo jest je zatem wypłoszyć z łowiska. Łowiąc crappie, bardzo często zdarza się, że przez długi czas nie mamy żadnego brania, gdy nagle następują one jedno po drugim. Należy wtedy maksymalnie wykorzystać ten okres. Kilka lat temu wiosną, w Victoria Harbour nad zatoką Severn Sound, powtarzał się ten sam scenariusz. Gdy ławica przypłynęła w pobliże betonowego pirsu, jednocześnie wszyscy wędkarze łowili ryby. Trwało to około 40 minut, po czym następowała około dwugodzinna przerwa.

Crappie wymagają sprzętu lekkiego, lub nawet ultralekkiego. Wędziska to lekkie 5-7-stopowe jigówki o szybkiej akcji (pracuje tylko szczytówka). Cienkich żyłek o wytrzymałości od 2 do 6 funtów. Wielkość stosowanych jigów: od 1/64 do 1/16 uncji, a w wodzie głębszej niż 10 stóp – 1/8 uncji. Haczyki przy metodzie żywcowej nr 6 i 8. Wielkość żywców – od 1,5 do 2 cali. Crappie są bardzo zmienne, jeśli chodzi o preferencje przynęt, tak co do ich rodzaju, jak i koloru. W ciągu jednego dnia przez jakiś czas skuteczny może być jeden kolor lub typ, po czym musimy próbować czegoś innego, by skusić je do brań. Stąd skrzynia wędkarza, udającego się na crappie, musi zawierać duży wybór różnych przynęt. Wśród najczęściej używanych sztucznych przynęt należy wymienić: wszelkie odmiany jigów, małe woblery (pływające i tonące), małe obrotówki, wahadłówki, bucktails, muchy (suche i mokre), spinnerbaits. Za najefektywniejsze uważa się jigi: chenile body i marabou tails, twister tails, tubes. Najbardziej popularne kolory to żółty i biały oraz: żółtozielony (chartreuse), purpurowy, czarny, srebrny, zielony. Bardzo skuteczny jest twister tail biały lub żółty z czarnymi kropkami. Wahadłówki – złotej lub srebrnej barwy.”Więcej crappie łowione jest na małe żywce niż na inne przynęty razem wzięte”, pisze autor jednego z podręczników wędkarskich. Żywce do 5 cm długości (shiner, fathead, shad) powszechnie uważane są za najbardziej niezawodną przynętę. Innymi naturalnymi przynętami są: dżdżownice, słodkowodne krewetki, koniki polne, świerszcze, pijawki, larwy i osobniki dojrzałe jętek, widelnic i innych owadów wodnych i lądowych. Powszechne jest łączenie przynęt naturalnych ze sztucznymi, np. żywca z jigiem. Rzadziej stosowaną, a równie skuteczną jest niewielki pasek skóry (0,5 do 3,5 cm) wycięty z boków lub brzucha ryby, np. wcześniej złowionej crappie, okonia czy bluegilla. Podstawowymi technikami połowu są jigowanie oraz łowienie ze spławikiem. Ta ostatnia jest szczególnie przydatna, gdy crappie są zawieszone w toni wodnej, gdyż ławice zwykle rozciągają się poziomo, a nie wertykalnie. Można również łowić na jiga pod spławikiem, co szczególnie sprawdza się w płytkich akwenach. Przynęty należy prowadzić wolno i przy dnie, crappie nie lubią gwałtownej akcji. Dryfowanie z wiatrem lub za pomocą silnika elektrycznego to najczęstsza metoda połowu, pozwala ona równie na szybsze znalezienie ryb. Z łodzi zakotwiczonej możemy również jigować w pionie, podobnie jak łowi się spod lodu. Zacinając crappie, należy pamiętać, że ich gęba jest delikatna, stąd zacięcia winny być zdecydowane, ale nie siłowe, gdyż stracić rybę w ten sposób jest bardzo łatwo.

Kilka uwag o łowieniu crappie zimą

Najskuteczniejsze przynęty to żywiec ze spławikiem lub bez. Żywce można zaczepiać za grzbiet, ogon lub wargi. Dobrze jest wyważyć spławik bardzo delikatnie, tak by przy lekkim ruchu wędziskiem zanurzał się na kilka – kilkanaście centymetrów pod powierzchnię, w ten sposób będziemy mogli łatwo zmieniać jego głębokość zawieszenia. Ryby biorą również dobrze na jigi z żywcem lub plastykowymi przynętami. Innymi przynętami są teardrops, mormyszki i wiele różnych „blaszek”, w tym bardzo małych, np. 1/250 uncji. Z przynęt naturalnych powszechnie stosuje się maggots i wax worms, często na bardzo małych haczykach, np. nr 18. Z większych przynęt używane są „Jigging Rapala” czy „Swedish Pimple”. Podobnie jak w pozostałych porach roku, crappie dobrze biorą w nocy. Warto wtedy spróbować przynęt świecących, malowanych farbami fluorescencyjnymi. Zimą, kiedy kolory przynęt w często nikłym oświetleniu pod lodem i śniegiem są słabo widoczne, ważniejsza może być wielkość prezentowanych przynęt. Stąd warto i w tym względzie eksperymentować.

W zebranym materiale celowo ograniczyłem niektóre informacje zebrane z wielu źródeł. Dotyczy to m.in. kolorów przynęt, głębokości, na jakiej crappie występują, pogody, technik i metod połowu. Każdy wędkarz, ten z mniejszym doświadczeniem i weteran, niejednokrotnie poznał na własnej skórze, jak nieprzewidywalne jest wędkarskie hobby. Zilustruję to własnym przykładem. Często wraz z synem łowimy black crappie w pobliskim parku, w dwuhektarowym płytkim stawie. Używamy tylko jigów (ze spławikiem) 1/16 uncji ze spłaszczonym zadziorem, by nie kaleczyć niepotrzebnie, i tak wypuszczanych przez nas, ryb. Otóż bywało nieraz, żb crappie brały agresywnie jedna za drugą w samo południe upalnego, letniego dnia, przy czym co kilka rzutów zmienialiśmy kolor jiga. Zatem ani kolor przynęt nie miał żadnego znaczenia, ani słoneczny dzień. Ryby brały najlepiej, gdy przynętę ściągało się wolno ze stałą prędkością. Są dni i takie, kiedy biorą prawie wyłącznie z opadu, a ściąganą później przynętą wcale się nie interesują. Wiosną zeszłego roku złowienie kilkudziesięciu sztuk w ciągu godziny było normą. Ostatniej wiosny tylko dwukrotnie udało mi się złowić około 20 ryb. Wskazuje to, że nawet w tym samym, wydawałoby się dobrze znanym, łowisku żerowanie ryb może być zgoła różne, mimo jednakowych warunków, metody i przynęt. Tym samym wszelkie uogólnienia, nawet oparte na wielkim zapewne doświadczeniu autorów różnych podręczników wędkarskich, niekoniecznie będą się sprawdzać podczas naszych wędkarskich wypraw. Nie oznacza to jednak, że nie warto czegoś o łowionej przez nas rybie wiedzieć. Choćby dlatego, że ułatwić nam to może eksperymentowanie. W związku z tym, w idealnej sytuacji jest ten wędkarz, który teorie może sprawdzać w praktyce, szukając własnych rozwiązań.

Crappie występuje w wielu wodach południowego Ontario i stale powiększa swój zasięg, zasiedlając nowe miejsca. Wymienię choćby kilka z nich: jezioro Rice, jezioro Balsam, jezioro Buckhorn, jezioro Canal, jezioro Chemung, jezioro Clear, Bay of Quinte, jezioro Ontario, jezioro Erie, Holland River, jezioro Gibson, jezioro Dalrymple, jezioro Couchiching, jezioro Little. Dokładne dane (wymienione są 273 rzeki i jeziora) można znaleść w: „Atlas of Black Crappie Waters in Ontario”, 2002.

I na koniec przepis przyrządzenia crappie według Gustawa Chmury: „Moim zdaniem, najlepsze są filety. Po ich przygotowaniu mięso posypuję z obydwóch stron vegetą, dodając pieprzu i soku z cytryny. Półmisek zakrywam i wstawiam do lodówki na pół godziny. Po wyjęciu z lodówki okładam filety mąką, dodając niewielką ilość oleju z oliwek. Smażę na patelni pod szklanym przykryciem, aż ryby uzyskają złoty kolor. Polewam białym winem, by ryba była soczysta. Podając na stół, można ją jeszcze nieco skropić cytryną. Smakuje równie dobrze na zimno, jak i bezpośrednio z patelni. Smacznego”

OpracowałJacek Pawlikowski
Gazeta GAZETA Dziennik Polonii w Kanadzie
2004. 07. 14

4. Minóg morski (sea lamprey) i metody jego zwalczania

W 1955 roku Kanada i USA ratyfikowały umowę międzynarodową – Convention on Great Lakes Fisheries. Na podstawie tego aktu powstała Great Lakes Fishery Commission (GLFC). Podstawowym jej zadaniem jest koordynacja działań mających na celu ochronę i podtrzymanie rybostanu Wielkich Jezior. Służą temu m.in. Sea Lamprey Intergration Committee i Fish Health Committee. Próby zorganizowania współpracy pomiędzy USA i Kanadą, które czynione były już znacznie wcześniej, okazywały się nieefektywne. Wielkie szkody poczynione w populacji palii jeziorowej (lake trout) i siei (whitefish) przez minogi morskie, w latach 40. i 50. ubiegłego wieku, były bezpośrednią przyczyną koordynacji badań i współpracy pomiędzy obydwoma krajami. Wartość zasobów ryb w Wielkich Jeziorach oceniana jest na 4 miliardy dolarów. W okolicy jezior mieszka 30 milionów ludzi. Jeziora zapewniają pracę 75.000 osób. 5 milionów wędkarzy korzysta co roku z wód Basenu Wielkich Jezior. Stanowią one największe zasoby wód słodkich na ziemi. Zanim sea lamprey rozprzestrzeniły się w Basenie Wielkich Jezior (BWJ), roczne połowy lake trout wynosiły 15 milionów funtów. We wczesnych latach 60. już tylko 300.000 funtów. W jeziorze Huron w roku 1937 złowiono 3,4 miliona funtów, a 10 lat później połów był wręcz żaden. W 1946 roku w jeziorze Michigan połów wyniósł 5,5 miliona funtów, by spaść do 402 funtów w 1953 roku. Średni połów roczny w Jeziorze Górnym stanowił 4,5 miliona funtów, natomiast w 1961 roku złowiono tylko 368.000 funtów. W czasie największego rozrostu populacji minogów morskich w BWJ aż 85% złowionych ryb było zranionych przez te pasożyty.

Minóg morski jest rodzimy dla wód Oceanu Atlantyckiego. Do BWJ wpłynął z początkiem XIX wieku, kiedy budowano śluzy i kanały na Rzece Św. Wawrzyńca. Welland Canal otwarto w roku 1829, ale modyfikacja nastąpiła dopiero w 1919 r. Dotąd wodospady Niagary stanowiły naturalną barierę dla minogów morskich. Po raz pierwszy zaobserwowano je w jeziorze Ontario w latach 1830. Później nastąpiła inwazja na kolejne jeziora: Erie – 1921, St. Clair – 1934, Michigan – 1936, Huron – 1937 i Jezioro Górne – 1938. W latach 40. ubiegłego wieku populacja minogów morskich osiągnęła swoje maksimum, czyniąc wielkie szkody wśród rybostanu Wielkich Jezior.

Minóg morski (Petromyzon marinus) – pozycja systematyczna

Minogi należą do kręgowców, które dzielą się na dwie nadgromady: bezszczękowce i szczękouste. Ta pierwsza obejmuje tylko jedną gromadę – krągłouste, gdzie należy rodzina minogowatych. Minogi należą do najbardziej prymitywnych kręgowców. Różnią się od ryb brakiem szczęk oraz płetw parzystych (brzusznych i piersiowych). Posiadają dwie płetwy grzbietowe. Workowate skrzela otwierają się siedmioma otworami na zewnątrz ciała. Charakterystyczny jest otwór gębowy (przyssawka) okolony rogowatymi tworami – zębami. Czuły zmysł węchu stanowi pojedynczy otwór nosowy znajdujący się na stronie grzbietowej głowy. Minogi nie mają pęcherza pławnego, linii bocznej oraz łusek na skórze. Funkcje kości pełni u nich chrząstka.

Poznano dotychczas 31 gatunków. 16 żyjących w strumieniach to niewielkie minogi filtrujące wodę celem zdobycia pokarmu. Pozostałe prowadzą pasożytniczy tryb życia. 9 gatunków prowadzi dwuśrodowiskowy tryb życia (anadromiczny), w formie dojrzałej żyją w wodzie słonej, w morzach, wchodząc na tarło do wód słodkich. Występują zarówno w wodach słodkich, jak i morskich, mając dużą tolerancję co do stopnia zasolenia środowiska.

Najstarsze skamieliny tych prymitywnych strunowców datowane są na 280 milionów lat, czyli na okres permu, kres ery paleozoicznej. Wody wschodniej Kanady zamieszkują trzy rodzime gatunki minogów: silver, american brook, northern brook. Tylko pierwszy z wymienionych prowadzi pasożytniczy tryb życia, atakując ryby, pozostałe dwa nie pobierają pokarmu w formie dojrzałej. Silver lamprey dorasta do 30 cm, szkody powodowane przez tego minoga nie są istotne, ze względu na jego rozmiar i niewielką liczebność.

Minóg morski osiąga rozmiary: średnio 61-76 cm, maksymalnie 120 cm, waga do 2,4 kilograma. Jest przy tym bardzo agresywnym pasożytem ryb. Atakuje: palię jeziorową (lake trout), sieję (whitefish), pstrąga tęczowego, łososia, okonia, miętusa, sandacza. Samica może zawierać 236.000 jaj. Tarło trwa wiosną (maj-czerwiec). Obydwoje rodzice budują gniazdo na kamienistym lub żwirowatym dnie strumienia. Wybierają miejsce o wodzie wartkiej i płytkiej. Złożone jaja przyczepiają się do kamieni. Po tarle minogi giną. Wylęgłe larwy (ammocetes) spływają na miejsca o słabym prądzie, osiadając w mule lub piasku. Okres larwalny trwa średnio od 4 do 6 lat (niekiedy jednak nawet kilkanaście). Po osiągnięciu długości około 15 cm, larwy przechodzą metamorfozę, przekształcając się w formę pasożytniczą. Spływają do jezior, gdzie żyją od 12 do 20 miesięcy. Przyssawką gębową przyczepiają się do ryb, tarkowatym językiem niszczą łuski i skórę. Odżywiają się krwią i płynami ustrojowymi ryb. W okresie pasożytniczej fazy życia jeden osobnik potrafi zabić 20 kilogramów ryb. W określonych warunkach z zaatakowanych ryb przeżywa jedna z siedmiu.

Minogi morskie zwalczane są trzema metodami: przy użyciu środków chemicznych, poprzez budowę różnego typu barier na strumieniach oraz drogą sterylizacji samców. W latach 50. naukowcy przetestowali prawie 6000 związków chemicznych. W roku 1958 odkryto, że TFM (3-trifluoromethyl-4-nitrophenol) jest najbardziej efektywnym środkiem w zwalczaniu larw minogów morskich. Związek ten jest nietoksyczny lub ma minimalny wpływ na żyjące w środowisku wodnym organizmy. Nie ulega bioakumulacji, a jego rozkład trwa kilka dni. Stosuje się go tylko w strumieniach. Pośród 5747 dopływów do Wielkich Jezior, w 433 rozwijają się larwy minoga morskiego. Średnio co 4 lata w 250 z nich stosuje się TFM. Częstość użycia tego środka zależy od ilości, tempa wzrostu oraz wieku populacji. Po 40 latach stosowania TFM liczba minogów morskich w Wielkich Jeziorach została zredukowana aż o 90%. TFM jest jednak związkiem kosztownym, stąd w końcu lat 80. podjęto decyzję o zmniejszeniu jego użycia. Jednocześnie okazało się, że odpowiednio zbudowane bariery są bardzo skuteczne w ograniczeniu rozwoju minogów morskich. Wyróżnić można zasadniczo 4 typy barier. Progi wodne wysokości od 2 do 4 stóp. To najpospolitsze bariery, które zatrzymują wpływające na tarło minogi. Pozwalają łososiowatym na łatwe ich pokonanie. Dla pozostałych gatunków ryb budowane są specjalne przejścia. Kolejnym typem są bariery grzebieniowe, w których ruchomy grzebień jest podnoszony na czas wędrówki tarłowej minogów. Bariery te w minimalnym stopniu zakłócają naturalny przepływ wody. W pozostałym okresie nie stanowią przeszkody dla przepływających ryb. Bariery z szybkim przepływem wody – w tym wypadku skorzystano z faktu, że minogi są znacznie gorszymi pływakami niż większość ryb i szybko się męczą. Muszą często odpoczywać, przyczepiając się przyssawką gębową do podłoża. Specjalny typ powierzchni stosowany w tych barierach uniemożliwia im to. Eksperymentuje się również z nowym typem barier elektrycznych. Dawniej w barierach tych używano prądu zmiennego i nie były one efektywne. Obecnie używany jest prąd stały. Bariery te wbudowane są w dno potoku, nie blokując przepływu wody. Używa się ich tylko podczas tarła minogów. Przy większości barier funkcjonują również pułapki do odławiania minogów w celach badawczych, a jednocześnie pozyskuje się tą drogą samce do sterylizacji. Ostatnia, najnowsza metoda zwalczania minoga morskiego polega na sterylizowaniu samców, które następnie wypuszczane są do strumieni. Po 20 latach badań w roku 1991 zaczęto stosować tę metodę na dużą skalę w Jeziorze Górnym. Celem tej metody jest wprowadzenie do wód wysterylizowanych samców, które w czasie tarła, konkurując z płodnymi samcami, zredukują ilość zapłodnionych jaj.  Technika ta w pełni zdała egzamin w redukcji populacji owadów. Wysterylizowane samce nie stanowią zagrożenia dla ryb, gdyż zakończyły już pasożytniczy okres życia. Dotąd wysterylizowano i wypuszczono 25.000 samców. Celem jest zwiększenie liczby samców wysterylizowanych w stosunku do płodnych. Wstępne wyniki wskazują, że metoda jest skuteczna. Ilość zapłodnionych jaj zmniejsza się zgodnie z oczekiwaniami badaczy.  GLFCwww.glfc.org

OpracowałJacek Pawlikowski
Gazeta GAZETA Dziennik Polonii w Kanadzie
2004.05.01

Wszystkie opracowania zostały zamieszczone za wiedzą i zgodą Redaktora Naczelnego portalu www.gazetagazeta.com

 

2012/10/03 | Supplementum

Suplement XXIII

Ze zbiorów Biblioteki Głównej AGH http://www.bg.agh.edu.pl/

WSZECHŚWIAT. Tom VI. Nr 14. 3 Kwietnia 1887 r. s. 214-215
TYGODNIK POPULARNY, POŚWIĘCONY NAUKOM PRZYRODNICZYM.

 

GNIAZDO
CIERNIKA MORSKIEGO¹)
(SPINACHIA VULGARIS. FLEM).

___________

Wiadomo powszechnie, że pewna liczba ryb pielęgnuje dość starannie złożoną przez siebie ikrę; jedne ryby strzegą ikry złożonéj oddzielnie, inne znoszą ją do gniazd w różny sposób zbudowanych, a budową ich i pilnowaniem zwykle zajmują się samce: Od dość dawna poznano sposób budowania gniazda ciernika zwyczajnego czyli kacika (Gasterosteus aculeatus), bo już Jan Hall 1829 r. obserwował je dokładnie, a następnie przez Bradleya i Costea (1844) zostało opisane i narysowane.

Ciernik nasz buduje gniazdko z delikatnych korzonków włókienkowatych i innych części roślin wodnych i umieszcza je zwykle na dnie wód stojących w małem zagłębieniu.

W odmienny sposób buduje gniazdo ciernik morski (Spinachia vulgaris Flem.), który jest największym z cierników, dochodzi 15 – 18 cm długości i odznacza się ciałem mocno wydłużonem, wrzecionowatego kształtu, pyszczek posiada spiczasty, ogon bardzo długi, oczy duże. Piętnaście promieni wolnych, ostrych, zastępuje pierwszą płetwę grzbietową, druga zaś płetwa grzbietowa i podogonowa są położone ponad sobą, w połowie długości ciała. Grzbiet ciała ma zielono-brunatny, boki żółtawe; obiedwie strony głowy, pokrywy skrzelowe, podgardle i brzuch srebrzysto-białe, z przodu drugiéj płetwy grzbietowej i podogonowej ciemna plama. Zamieszkuje on morze Północne i Bałtyckie; pierwsze jest właściwą ojczyzną tej rybki, skąd jednak dochodzi na południe aż do zatoki Gaskońskiéj; wpływa także do niektórych rzek.

Ciernik morski buduje swoje gniazdo w pasie trawy morskiej, na parę stóp pod wodą; używa do budowy różnych roślin, rosnących w danej miejscowości, jak trawy morskiéj (Zostra marina), morszczyny pęcherzowatéj (Fucus vesiculosus), zielenic różnych (Confervae) it. p., niekiedy nawet liści roślin lądowych, które wpadły do wody. Z materyjałów wspomnianych ciernik ten buduje gniazdo mniéj więcej kuliste, o średnicy 5-8 cm, poprzeszywane w różnych kierunkach nitkami srebrzysto-białemi i zawiesza je na roślinach wodnych, albo też przyczepia do pali wzmacniających brzeg lub podpierających pomosty, służące do wyładowywania towarów w portach.

Gniazda ciernika morskiego w zatoce Kiel spotykać można od początku Maja do drugiéj połowy Czerwca. W każde gniazdko samiczki składają jajka czyli ikrę w masach zawierających 150-200 sztuk; jajka w części są pozlepiane pomiędzy sobą, w części zaś mieszczą się pomiędzy cząstkami roślin, wchodzących w skład gniazda.

Samiec obwija gniazdko owemi nitkami i zbliża ku sobie masy jajek, jeżeli te leżą w pewnem oddaleniu od głównéj masy w bliskości gniazda. Odstraszony, powraca po pewnym czasie i strzeże gniazda. F. Heincke złowił (w zatoce Kiel) samca strzegącego gniazdo, przywiązał mu nitkę kolorową do ogona, ażeby go naznaczyć i uczynić widocznym i w odległości 500 kroków od gniazda puścił napowrót do wody. W godzinę później znajdował się ten samiec przy gnieździe, poprawiając je i pilnując daléj. Nitki, któremi samiec obwija i spaja cząstki gniazda, posiadają, średnicę 0,12-0,13 mm; pod mikroskopem okazują się utworzone z podłużnych pasemek, złożonych z bardzo cieniutkich niteczek.

Jaki organ wydziela te nitki, dokładnie nie było wiadomo. Według F. Heinckego wychodzą one z pęcherza moczowego. Poszukiwania Moebiusa nad tym przedmiotem wykazały, że pęcherz moczowy i tylny koniec nerek w czasie wydzielania owéj masy były u samca ciernika daleko większe niż u samicy, a budowa mikroskopowa wykazała, że nabłonek kanalików nerkowych wydziela ową substancyją, służącą do przędzenia nitek. Wytworzone w delikatnych kanalikach moczowych cienkie nitki śluzu łączą się w grube pasma w przewodach wspólnych czyli zbierających i w moczowodach.

Substancyja, z której wytwarza się ta szczególna przędza, zbiera się w pęcherzu moczowym jako śluz przezroczysty, biały, lepki i okazuje następujące własności.

W wodzie zimnej tak słodkiéj jakoteż i morskiéj nie rospuszcza się, również jest nierospuszczalna w wodzie letniej alkoholu, w których to płynach staje się masą białą, nieprzezroczystą.

Przy paleniu wydaje woń spalonego rogu. Ogrzewana z kwasem solnym stężonym, zabarwia się na kolor fijoletowy i rospuszcza się w nim; kwas azotny zabarwia ją na kolor żółty lecz jéj nie rospuszcza. Od jodu zabarwia się na kolor brunatny. Gotowana z kwasem octowym nie rospuszcza się, przy gotowaniu zaś z potażem gryzącym zabarwia się na kolor żółty, staje się przezroczystą i rospuszcza się. Od gorącego azotanu rtęci przyjmuje kolor czerwono-brunatny. Gotowana z wodą barytową zabarwia się na żółto i rospuszcza się w niéj. Gotowana z wodą wapienną zabarwia się na kolor słabo-żółtawy, ale się w niéj nie rospuszcza. Według tych wszystkich własności zbliża się ta masa do mucyny, którą Eichwald znalazł w śluzie ślimaka winnicowego (Helix pomacia), od któréj jednak różni się nierospuszczalnością w wodzie wapiennej.

Moebius utrzymuje, że podczas dojrzewania nasienia w jądrach, końcowa część kiszki, sąsiadująca z jądrami u ciernika morskiego, znajduje się w stanie przerostu i że powiększenie nerek, w porze tarła tych ryb, jest niezawodnie zjawiskiem normalnem i zostaje w ścisłym związku z wydzielaniem śluzu, używanego do budowy gniazda. Rosszerzony koniec tylny nerek ciśnie zapewne nadzwyczaj silnie na ścianki brzucha, wskutek tego ciśnienia ryba może z łatwością wyrzucać śluz. Dotykając zaś uciskanem miejscem obcych przedmiotów, jest ona w stanie przyklejać śluz i wyciągać go w nitki.

Gdy w czasie godowym samiec razem z samiczką. pędzi życie i jajka złożone w masy na roślinach wodnych zapładnia, znajduje najdogodniejszą sposobność pozbycia się cisnącego na ścianki brzuszne śluzu, któtry wyciąga się w nici służące do budowy gniazda.
_______________________
¹) Naturforscher Nr 9, 1886 r. Brehm Thierleben wyd. 2·e, t. 8, str. 83.

A. Ślosarski.

 Linki:

http://winntbg.bg.agh.edu.pl/skrypty4/0511/1887/wsz_1887_14.pdf

http://rcin.org.pl/Content/13162/WA058_3174_K80_Ryby-Bal-pol-Demel.pdf

2012/09/24 | Supplementum

Suplement XXII

SPRAWOZDANIA WROCŁAWSKIEGO TOWARZYSTWA NAUKOWEGO 43/B 1988, s. 49-52

POSIEDZENIE DNIA 28 KWIETNIA

 

ZBIGNIEW JARA

Narząd słuchu ryb

Komunikat

Rozpatrywanie budowy i funkcji narządu słuchu ryb z porównawczego punktu widzenia należy rozpocząć od stwierdzenia, że:

1° ośrodek pośredniczący w przenoszeniu fali dźwiękowej jest u ryb znacznie bardziej gęsty aniżeli powietrze,

2° u ryb, jako u zwierząt pierwotnie wodnych, występuje narząd zmysłu linii nabocznej, w którym receptorami są komórki włoskowe (wyposażone w 20-40 stereocili i jedno kinocilium) takie same, jakie występują w narządzie Cortiego, tj. w uchu wewnętrznym zwierząt stałocieplnych.

Notabene uważa się, że ucho tych ostatnich rozwinęło się z linii nabocznej, kiedy kręgowce w trakcie rozwoju filogenetycznego wyszły z wody na ląd. Linia naboczna występuje także u płazów; u żyjących wyłącznie w wodzie przez całe życie, a u ziemnowodnych tylko w stadiach larwalnych (u kijanek) prowadzących wodny tryb życia.

Bodźcem działającym na komórkę włoskową jest nacisk mechaniczny przeginający stereocilia w stronę kinocilium (depolaryzacja) lub odginający je od niego (hiperpolaryzacja).

Notabene kinocilium w komórkach włoskowych ucha wewnętrznego ssaków zanika, ale mechanizm działania tych receptorów jest taki sam, gdyż układem odniesienia jest — jak się okazuje — nie kinocilium, lecz leżący u jego podstawy centriol (ciałko podstawowe).

Ucho ssaka (ptaka) dzieli się na trzy części: zewnętrzne, środkowe i wewnętrzne. Opisane wyżej receptory występują tylko w ostatnim, mającym postać ślimaka.Tu zjawisko fizyczne, tj. fala powietrza, przekształca się w zjawisko dźwiękowe. Węzłowym zagadnieniem tej transformacji jest problem energii potrzebnej do wprawienia w ruch gęstego ośrodka, jakim jest endolimfa (w schodach środkowych ślimaka), ruchem cząstek znacznie rzadszego ośrodka, tzn. powietrza. Dzieje się to jak wiadomo za pośrednictwem dwu błon: bębenkowej i okienka owalnego połączonych szeregiem kostek słuchowych (młoteczka, kowadełka i strzemiączka). Decydujące znaczenie dla uzyskania potrzebnej do tego energii ma różnica wielkości powierzchni błony bębenkowej (wprawianej w drgania falowaniem powietrza) i błony okienka owalnego (wprawianej w ruch podstawą strzemiączka), działającej na podobieństwo tłoka. Z owej różnicy wynika, że wzmocnienie energii nacisku na endolimfę jest u człowieka 15-28-krotne (taki jest bowiem tzw. współczynnik transformacji: 50-90:3,2 mm²). Kostki słuchowe połączone ze sobą stawowo (i zaopatrzone w mięśnie), działając na zasadzie odruchu, mogą dodatkowo w miarę potrzeby zmniejszać lub zwiększać transmisję owej energii. W końcowej fazie tego ciągu powstaje fala zagęszczeń i rozrzedzeń w endolimfie (perilimfie), wprawiająca w falisty ruch błone podstawową z tkwiącymi w niej komórkami włoskowymi, których stereocilia są zakotwiczone nieruchomo w tzw. błonie pokrywającej.

W ostatecznym efekcie, w sposób uprzednio opisany, w komórkach tych następuje transformacja potencjału spoczynkowego w czynnościowy: depolaryzację lub hiperpolaryzację.

Ucho u ryb ma znacznie prostszą budowę; występuje u nich tylko ucho wewnętrzne, ale nie w postaci ślimaka z błoną podstawową, lecz w postaci podwójnego pęcherzyka: łagiewki, z trzema przewodami półkolistymi jako narządem równowagi, takim samym jak u zwierząt ssących, oraz woreczka z plamką komórek włoskowych. Wydaje się, że uproszczenie budowy narządu słuchu ryb jest możliwe skutkiem małej różnicy gęstości między ośrodkami, tj. wodą a endolimfą wypełniającą ten narząd.

Sprawność narządu słuchu u ryb jest kryterium podziału tych zwierząt na dwie grupy: jedną, znacznie większą, zdolną do odbierania drgań o częstotliwości do 2000 (2500) cykli na sekundę (tj. 2 ½ oktawy ponad nutę „a” leżącą między 2 a 3 linią pięciolinii) i drugą, znacznie mniejszą (CypriniformesCharacidae, Gymnotidae), określaną jako „hearing specialists”, zdolną do odbierania drgań o częstotliwości do 4000, a nawet 8000 cykli na sekundę, czyli dźwięków przewyższających o oktawę najwyższe „e” fortepianu (4186 cykli/s).

Ciśnienie fali głosowej mierzy się w mikrobarach ; 1 mikrobar jest równy około 10 – 6 przeciętnego ciśnienia atmosferycznego, tzn. 10 – 16 W/cm².  Jest to punkt zerowy w 120-stopniowej skali natężenia dźwięku mierzonego w decybelach. Próg słyszalności ucha człowieka przy częstotliwości 1000 cykli/s jest przeciętnie równy ciśnieniu 0,0002 mikrobara. Najmniejsze, warunkujące słyszalność, wychylenie błony podstawowej ślimaka, wynosi tylko 10 – 11 cm (średnica atomu wodoru = 10 – 8cm).

Gęstość i mała ściśliwość wody jest przyczyną tego, że wywołanie takiego samego efektu w uchu, jaki łączy się z natężeniem 0 dB w powietrzu, wymaga w wodzie natężenia równego 74 dB. Tu należy przypomnieć, że szybkość rozchodzenia się fali głosowej w powietrzu wynosi 330 m/s, a w wodzie 1500 m/s.

Doświadczenia prowadzone w akwariach pozwoliły na stwierdzenie, że na receptory (komórki włoskowe) ryby działa energia dwojakiego rodzaju:

1) fala ciśnieniowa (przeważająca w odległości ponad 30 stóp od wibratora, określana jako „far field phenomenon”) i 2) ruch (przemieszczanie się) cząstek wody (near field effect) przy mniejszych odległościach od wibratora; przy tym rolę odgrywa także częstotliwość drgań.

Komplikacje w odbiorze drgań może powodować bańka powietrza, stająca się np. wtórnym źródłem wibracji spowodowanej falą ciśnieniową i dająca wzmiankowany wyżej near field effect. Według Harrisa i Bergeijka (z Bell Telephone Laboratory, USA) w taki właśnie posób działa naturalny pęcherz pławny.

U ryb zaliczanych do grupy dobrze słyszących (hearing specialists) istnieje urządzenie usprawniające przeniesienie drgań ściany pęcherza na endolimfę ucha wewnętrznego. Jest to aparat Webera, urządzenie składające się z trzech połączonych ze sobą kostek: młoteczka, kowadełka i strzemiączka, powstających w czasie embriogenezy z trzonów pierwszych kręgów tułowiowych. Urządzenie to wraz z pęcherzem pławnym przywodzi nieodparcie na myśl budowę i funkcje ucha środkowego ssaków, z jego współczynnikiem transformacji włącznie.

Poza przypadkowymi bańkami powietrza w wodzie źródłem komplikacji w dzałaniu receptorów słuchu ryb mogą być wszelkiego rodzaju odbicia fal, zarówno od przedmiotów twardych, jak i od powierzchni, tzw. (bardzo trafnie) lustra wody. Odbija ono nie mniej jak 99,9% energii fali dźwiękowej. Podobne w działaniu „lustra” tworzą się na granicy styku warstw wody o różnej temperaturze, a więc i różnej gęstości.

Każde przemieszczanie się cząstek wody pobudza receptory linii nabocznej, co ma oczywiście szczególne znaczenie, gdy źródło ruchu znajduje się blisko, a częstotliwość wibracji nie jest duża.

Ciśnienie dźwięku (gdy jego źródło jest odległe od ryby) jako takie nie jest ukierunkowane. Podobnie ma się sprawa w powietrzu i dlatego nie jest możliwa jego lokalizacja przy zatkanym jednym zewnętrznym przewodzie słuchowym; z drugiej strony szeroko rozstawione uszy (np. u dużych zwierząt) ułatwiają określenie położenia źródła dźwięku. Przy wąskiej, najczęściej bocznie spłaszczonej głowie ryb, wzajemna odległość prawo- i lewostronnego ucha wewnętrznego jest tak mała, że zdaniem niektórych fizjologów „ryba ma jedno ucho”. To stwierdzenie jest wyrazem trudności, jakie w lokalizacji źródła dźwięku stwarza taka budowa tych zwierząt. Trudności te zwiększa jeszcze duża szybkość rozchodzenia się fali dźwiękowej w wodzie: pięć razy większa aniżeli w powietrzu. Z tych wszystkich powodów różnica czasu dotarcia fali dźwiękowej do prawego, i lewego ucha (różnica natężenia dźwięku), na której opiera się lokalizacja jego źródła, jest u ryb bardzo mała. Niedogodności te są jednak w znacznym stopniu niwelowane dzięki receptorom linii nabocznej. W omówionym wcześniej bliskim pólu (near field) dźwięk jest ukierunkowany, co przy znacznym rozsianiu neuromastów na powierzchni ciała ryby (na głowie i wzdłuż całego tułowia) ułatwia lokalizację źródła drgań, ściślej mówiąc — źródła ruchu (przemieszczania się) cząstek wody, zjawiska dominującego w bliskim polu; na dalszą odległość dominującym zjawiskiem jest nie ukierunkowana fala ciśnieniowa (far field phenomenon).

I stąd zbieżność reakcji charakterystycznej dla umiejscawiania źródła wibracji: a) odruchowe ustawianie się ryby głową w stronę ośrodka rozchodzenia się fal („pod prąd” w rzece) tak aby neuromasty z obu stron ciała były pobudzane w jednakowym stopniu (czasie) i b) odruchowe zwracanie głowy przez zwierzęta ssące w stronę źródła dźwięku. I w jednym, i w drugim wypadku długa oś ciała wskazuje jego położenie.

Recepcja dźwięku i „dotyk na odległość” to nie wszystko, co potrafią te interesujące mechanoreceptory. U niektórych ryb komórki włoskowe linii nabocznej stają się niezwykle czułymi elektroreceptorami. Ale to już inna sprawa.

<<28 IV 1988 (wspólnie z Oddziałem Wrocławskim Polskiego Towarzystwa Fizjologicznego). Przewodniczący: S. Gumiński. Obecni członkowie: Z. Jara, T. Krupiński, S. Marek, T. Lachowicz oraz 8 gości. Zbigniew Jara przedstawił pracę własną Narząd słuchu ryb. W dyskusji zabierali głos: Gosk. Gumiński, Kiełb, Kubrakiewicz i autor. >>

 

 

2012/09/22 | Supplementum