Supplementum

Suplement CLXXVI

Kukucz J.: Zarys biologii stawku w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie. (Untersuchungen über die Biologie des Teiches im Botanischen Garten in Kraków). Prace Roln.-Leśne Pol. Akad. Umiej., 24, pp. 1—147 (137—145: dtsch. Zfssg.), 22 fig. (Ryby: pp125—125).

 

 

Ryby

W dniu 25 czerwca, w czasie brania prób planktonowych złowiono za pomocą drapacza 9 egzemplarzy karasi, które zaplątały się w zwarte kłęby podwodnej roślinności — głównie Elodea canadensis — wówczas masowo występującej. Karasie te oznaczone zostały według Berga jako Carassius carassius morpha humilis Heckel (Car. minutus Kessler wzgl. Car. oblongus Heckel).

Posiadają one wszystkie cechy tego skarłowaciałego karasia, a nawet niektóre wymiary ciała wskazywałyby, że mamy do czynienia z formą jeszcze bardziej skarłowaciałą, którą  raczej można by nazwać morpha humilissimus. Całe ciało jest mocno wydłużone, głowa stosunkowo duża zajmuje prawie 1/3 długość ciała  (l). Oczy dość silnie wysadzone i stosunkowo duże. Dolna szczęka podniesiona ostro ku górze, zabarwienie całego ciała ciemne.

Ryc. 21. Carassius carassius m. humilis Heckel.

Przeciętny stosunek długości ciała l (bez ogona) do największej wysokości, obliczony na podstawie pomiarów ciała tych 9 egzemplarzy wynosi l : 3.09. U pojedynczych zaś sztuk waha się ten stosunek od 2.80 do 3.30, przy czym w dwóch tylko wypadkach jest niższy niż 3 (2.80 i 2.96), w pozostałych zaś stale wynosi ponad 3. Według Berga¹ stosunek ten dla m. humilis wynosi od 2.5 do 3.0 cm. Załączona tablica przedstawia dokładne pomiary ciała złowionych karasi, przeprowadzone według schematu Prawdina dla Rutilus rutilus, który załączony jest poniżej.

L = ce = długość całego ciała z ogonem
l = cd = długość całego ciała bez ogona
c = cp = długość głowy (caput)
о = no = średnica oka
H = gh = największa wysokość ciała
h = ik = najmniejsza wysokość ciała
p = f = długość ogonowego odcinka
r = cu = długość pyska
op = op = przestrzeń zaoczna
x = cq = antedorsalna część ciała
y = rd = postdorsalna część ciała
D = qs = długość podstawy płetwy grzbietowej
DH = tu = wysokość płetwy grzbietowej
P = cx = długość płetwy piersiowej
P-V = cx = odległość między podstawami płetwy piersiowej i brzusznej

_________________________________________________________________________________________
¹Berg C., Ryby prjasnych wod Rossii, Moskwa 1923.

Rys. 22. Schemat Prawdina pomiarów ciała dla Cyprinidae

Dokładne pomiary ciała złowionych karasi według zamieszczonego schematu przedstawiam poniżej:

.          I II III IV V VI VII VIII IX
L 4.30 4.98 5.3 5.7 6.08 6.27 6.55 6.56 7.0 cm
l 3.50 4.00 4.25 4.6 4.9 5.1 5.35 5.32 5.7 „
с 1.20 1.32 1.4 1.5 1.65 1.65 1.72 1.7 1.85 „
o 0.30 0.38 0.32 0.35 0.4 0.4 0.42 0.4 0.48 „
H 1.12 1.3 1.4 1.48 1.5 1.6 1.62 1.9 1.92 „
h 0.42 0.5 0.5 0.55 0.6 0.62 0.7 0.7 0.75 „
p 0.55 0.66 0.72 0.75 0.9 0.84 0.98 0.97 0.96 „
r 0.32 0.4 0.3 0.43 0.48 0.45 0.42 0.41 0.43 „
op 0.52 0.68 0.7 0.72 0.8 0.82 0.87 0.93 0.92 „
x 1.85 2.15 2.28 2.48 2.58 2.58 2.7 2.75 3.00 „
y 0.70 0.8 0.94 1.00 1.2 1.1 1.14 1.23 1.2 „
D 1.00 1.20 1.20 1.30 1.35 1.5 1.5 1.6 1.7 „
DH 0.55 0.58 0.70 0.90 0.92 0.85 0.85 0.85 1.1 „
P 0.50 0.60 0.65 0.70 0.80 0.76 0.85 0.80 0.95 „
P-V 0.70 0.93 0.94 0.95 1.08 1.12 1.12 1.3 1.4 „
H 3.12 3.07 3.03 3.10 3.28 3.18 3.30 2.80 2.96 „

Długość gło-
wy w % 34.28 33.00 32.16 32.60 33.71 32.35 32.14 31.95 32.45 „
długości ciał-
ła (L)

Do pomiarów dodano jeszcze, oprócz wyszczególnionych w schemacie, stosunek długości ciała bez ogona do największej wysokości, oraz wyrażono długość głowy w procentach długości ciała l. Oprócz dokonania dokładnych pomiarów ciała zbadano również zawartość przewodów pokarmowych złowionych egzemplarzy. Określenie bowiem rodzaju i składu pożywienia posiada duże znaczenie dla zobrazowania biologii danej odmiany, w tym wypadku Carassius car. m. humilis.

Metodyka

Wypreparowane przewody z zakonserwowanych w 4% formalinie karasi przeglądane były kolejno w odcinkach pod mikroskopem. Z każdego odcinka całą jego zawartość przenoszono jak najdokładniej na szkiełko podstawowe, po czym zawartość ta badana była pod mikroskopem. Do badań przewodu użyłem specjalnego mikroskopu (Zählmikroskop-Zwickert-Leitza) zaopatrzonego w system dźwigni, posuwających w dowolną stronę szkiełko podstawowe, oraz w kalibrowany obiektyw. Pojawiające się w polu widzenia organizmy liczone były na sztuki. […]

[…]
Amphora oralis Kütz. 1
Eunotia sp. Ehrbg 1
Pandorina morum O. F. Müll. 1
Eudorina elegans Ehrbg 311
Difflugia sp. Leclerc 1
Arcella sp. Ehrbg 8
Ciliata nie ozn. 9
Rotifer sp. Schrk. 1
Philodina sp. Ehrbg 2
Asplanchna priodonta (?) Gosee 4
Pterodina patina Müll. 28
Monostyla lunaris Ehrbg 1
Monostyla kantata Stokes 3
Metopidia sp. Ehrbg 1
Anuraea aculeata Ehrbg 10
Anuraea cochlearis Gosse 16
Rotatoria nie ozn. 11
Rotatoria jajko 14
Chydorus sphaericus Müll. 51
Chydorinae nie ozn. 17
Chydorinae odnóża 1
Bosminidae nie ozn. 2
Phyllopoda odnóża 3
Diaptomus sp. Westw. 1
Cyclops sp. Müll. 9
Copepoda odnóża 17
Copepoda furca 5
Chironomus duży 5
Chironomus mały 1

Nr 4 l = 57 m/m

Spirogyra sp. Linck 7
Navicula viridis Ehrbg 1
Epithemia turgida Kütz. 2
Eudorina elegans Ehrbg 286
Pandorina morum Müll. 11
Arcella sp. Ehrbg 17
Difflugia Leclerc 1
Asplanchna priodonta Gosse 2
Pterodina patina Müll. 16
Monostyla lunaris Ehrbg 3
Monostyla hamata Stokes 6
Metopidia similis Lucks 2
Brachionus bakeri Müll. 1
Anuraea aculeata Ehrbg 3
Anuraea cochlearis Gosse 41
Rotatoria nie ozn. 17
Chydorus sphaericus Müll. 64
Alonella excisa Fischer 4
Bosmina sp. Baird. 1
Chydorinae nie ozn. 15
Cyclops sp. Müll. 7
Copepoda nie ozn. 8
Copepoda odnóża 6
Copepoda furca 4
Chironomus duży 1
Chironomus mały 6

Nr 5 l = 61 m/m

Sinice nitkowate (Oscillatoria sp. var.) III
Pediastrum boryanum Menegh 1
Scenedemus obliquus Kg. 1
Spirogyra sp. Linck 13
Navicula sp. Bory 1
Eunotia arcus Rabh. 8
Melosira sp. Ag. 1
Epithemia turgida Kütz. 2
Caratoneis arcus Kg. 1
Arcella sp. Ehrbg 3
Difflugia sp. Leclerc 2
Ciliata nie ozn. 19
Eudorina elegans Ehrbg 265
Monostyla sp. Ehrbg 7
Pterodina patina Müll. 11
Anuraea cochlearis Gosse 48
Rotatoria nie ozn. 19
Bosmina sp. Baird 1
Camptocercus sp. Baird. 1
Alonella sp. G. O. Sars (skorupka) 1
Chydorus sphaericus Müll. 41
Chydorinae nie ozn. 6
Cyclops sp. Müll. 1
Copepoda odnóża 3
Chironomus duży 16
Chironomus mały 6

Nr 6 l = 63 m/m

Sinice nitkowate (Oscillatoria putrida) III
Scenedesmus sp. Meyer 1
Scenedesmus guadricauda Bréb. 1
Spirogyra sp. Linck 2
Navicula sp. Bory 165
Navicula affinis Ehrbg 16
Stauroneis foenicenteron Ehrbg 1
Epithemia turgida Kütz. 13
Eunotia arcus Rabh. 5
Diatoma vulgare Bory 1
Melosira sp. Ag. 2
Eudorina elegans Ehrbg 190
Arcella vulgaris Ehrbg 4
Difflugia sp. Leclerc 1
Infusoria nie ozn. 7
Monostyla sp. Ehrbg 2
Pterodina patina Müll. 2
Anuraea aculeata Ehrbg 6
Anuraea cochlearis Gosse 772
Rotatoria nie ozn. 12
Chydorus sphaericus Müll. 3
Chydorinae nie ozn. 3
Cyclops sp. Müll. 1
Copepoda części odnóży 17

Nr 7 l = 66 m/m

Sinice nitkowate (Oscillatoria putrida) III
Pediastrum duplex Meyer 6
Scenedesmus quadricauda Bréb. 23
Spirogyra sp. Linck 7
Navicula sp. Bory 67
Navicula affinis Ehrbg 17
Eunotia arcus Rabh. 18
Melosira sp. Ag. 6
Epithemia turgida Kütz. 21
Peridinium sp. Ehrbg 17
Eudorina elegans Ehrbg 453
Arcella vulgaris Ehrbg 7
Difflugia sp. Leclerc 9
Ciliata nie ozn. 1
Anuraea aculeata Ehrbg 13
Anuraea cochlearis Gosse 41
Rotatoria nie ozn. 16
Chydorus sphaericus Müll. 27
Chydorinae nie ozn. 4
Cyclops sp. Müll. 16
Copepoda odnóża 21
.   „  jaja nie oznaczone 43
Chironomus duży 11
Chironomus mały 8

Nr 8 l = 65 m/m

Sinice nitkowate (Osciliatoria putrida) II
Oscillatoria sp. Vauch. 5
Raphidium polymorphum Fresen 7
Scenedesmus quadricauda Bréb.  61
Spirogyra sp. Linck  18
Closterium sp. Nitzsch 6
Navicula affinis Ehrbg 32
Epithemia turgida Kütz. 28
Eunotia arcus Rabh. 4
Eudorina elegans Ehrbg 412
Arcella vulgaris Ehrbg 7
Difflugia sp. Leclerc 8
Polyarthra platyptera Ehrbg 4
Pterodina patina Müll. « 6
Anuraea aculeata Ehrbg 37
Anuraea coehlearis Gosse 116
Rotatoria nie ozn. 27
Chydorus sphaericus Müll. 61
Alonella sp. G. O Sars (skorupka) 4
Chydorinae nie ozn. 18
Cyclops sp. Müll. 11
Copepoda częśoi odnóży 19
Chironomus 6
Diptera części odnoży 8

Nr 9 l = 70 m/m

Sinice nitkowate (Oscillatoria putrida) III
Oscillatoria sp. Vauch. 6
Microcystis flos aquae Kirchn. 2
Scenedesmus quadricauda Bréb. 97
Raphidium polymorphum Fresen S 3
Gloeocapsa polydermatica Kg. 6
Pediastrum duplex Meyer 36
Merismopedia glauca Naeg. 6
Chlorophyceae nie ozn. 7
Spirogyra sp. Linck 22
Closterium sp. Nitzsch 6
Navicula sp. Bory 53
Navicula affinis Ehrbg 31
Navícula viridis Nitzsch 17
Epithemia turgida Kütz. 42
Fragillaria virescens 4
Eunotia diodon Ehrbg I
Pandorina morum O. F. Müller 11
Eudorina elegans Ehrbg 516
Arcella vulgaris Ehrbg 9
Difflugia sp. Leclerc 1
Anuraea aculeata Ehrbg 7
Anuraca cochlearis Gosse 106
Brachionus sp. 4
Rotatoria nie ozn. 21
Rotatoria jaja 38
Chydorus sphaericus Müll. 42
Alonella sp. G. O. Sars (skorupka) 3
Chydorinae nie ozn. 19
Cyclops sp. Müll. 2
Copepoda części odnóży 9
Chironomus duży 12

Zanim przejdę do bliższego omówienia wyników mych badań nad pożywieniem złowionych karasi, pokrótce przytoczę spostrzeżenia oraz wyniki badań innych autorów, odnoszące się do tego tematu. Pożywieniem karasia, zwłaszcza m. humilis, dotychczas mało się zajmowano, nieliczne też istnieją wzmianki w literaturze ichtiobiologicznej odnośnie do tej kwestii.

Na ogół przeważa o nim zdanie, iż jest niezbyt wybredny w doborze swego pokarmu i że żywi się przeważnie pokarmem roślinnym. Dróscher w swej pracy Die Nahrung unserer wirtschaftlich wichtigsten Wildfische notuje obserwacje kilku autorów. Seligo znalazł w przewodach pokarmowych 40 karasi z jeziora Barlewitz przybrzeżne Entomostraca, Bosmina cornuta, Chydorus sphaericus, Cyclops macrurus oraz inne gatunki Cyclops, szczątki Bryosoa, Plumatella fungosa, liczne jednokomórkowe glony, wywołujące zakwity, oraz glony nitkowate. Całkiem młode karasie żywiły się tylko entomostrakami, ich przewody pokarmowe wypchane były przez Bosmina cornuta i Cyclops strenuus.

Frič i Vavra znaleźli w badanych przez siebie karasiach małe raczki Ostracoda, a mianowicie Cypris i Candona oraz Chydorus sphaericus. Podane przez tych autorów obserwacje nad pożywieniem karasi odnoszą się do formy wysokogrzbietowej jeziorowego karasia Carassius typ. Jeśli chodzi о m. humilis znalazł Knauthe u karasia zwanego Giebel (Car. vulg. m. humilis), płaskogrzbietowego i zdegenerowanego karasia, pochodzącego z małych bagien polnych i dzikich stawków, pożywienie prawie wyłącznie roślinne. Przewód pokarmowy tych karasi wypełniony był glonami, roślinnym detrytem, trawkami i cienkimi korzonkami. Bardzo rzadko znajdowano wśród tego roślinnego konglomeratu pokarm zwierzęcy w postaci skorupiaków lub małych larw owadów, ślimaki oraz kleszcze wodne, które masowo w tym stawku występowały, nie były zupełnie spożywane. Ciekawym jest to, iż z chwilą przeniesienia tych karasi do stawu wykazały one о wiele lepszy wzrost, wywołany przede wszystkim zmianą pożywienia. Zawartość przewodów pokarmowych karasi przesadzonych do stawu w przeciwieństwie do zawartości przewodów karasi pozostałych w błotnistym stawku składała się już ze składników zwierzęcych, głównie z Bosminidae, Daphnidae, Copepoda, rozmaitych larw owadów, w końcu z Hydrachnidae i mniejszych ślimaczków.

Zbadane przez Jaernefelta¹ egzemplarze z jeziora Tusula w Finlandii zawieraly detryt, Cladocera oraz pyłek kwiatowy. Ciekawe dane, dotychczas nie opublikowane, odnoszące się do pożywienia Car. car. m. humilis zawdzięczam uprzejmości prof. Spiczakowa, który zbadał kilkanaście przewodów pokarmowych m. humilis, pochodzących ze stawku leśnego, kopanego na piaszczystym gruncie w m. Kalinówce kałuskiej guberni, oraz karasia zwykłego, które przytaczam poniżej.

1) Carassius car. m. humilis l = 71 m/m. W przewodzie pokarmowym znaleziono w olbrzymich ilościach Arthrospira vegetans (Spirulina).

2) Carassius car. m. humilis l = 65 m/m. W przewodzie pokarmowym znaleziono piasek, Diatomeae, resztki glonów nie oznaczonych bliżej oraz znaczne ilości Arthrospira.

3) Carassius car. m. humilis l = 60 m/m. Przewód pokarmowy zawierał bardzo dużo Arthrospira, mniejszą ilość mułu, Diatomeae i nieliczne Rotatoria.

4) Carassius car. m. humilis l = 65 m/m. Znaleziono Diatomeae, Arthrospira, Closterium, nieliczne Nematodes i nieco mułu.

5) Carassius car. m. humilis l = 60 m/m. Znaleziono ogromne ilości Arthrospira, dużo Diatomeae, nieliczne Rotatoria.

_______________________________________________________________________________________________________________________
¹Jaernefelt H., Untersuchungen über die Fische und ihre Nahrung in Tusulasee, Helsingfors 1921.

 

Oprócz tych karasi m. humilis zbadano również kilka osobników normalnego karasia jeziornego z jeziora Bołogoje w sierpniu.

1. Carassius car. l = 115 m/m. W przewodzie występuje masowo Bosmina i Daphnia.

2. Carassius car. l = 147 m/m. W przewodzie występuje masowo Bosmina, Acroperus, nielicznie Gastropoda, resztki Radula.

3. Carassius car. W przewodzie pokarmowym występowały Arcella, Ostracoda, Alonidae, Chydorus, Oxyetira, Bosmina, Daphnia, larwy kleszczy.

4. Carassius car. l = 13 m/m. Młody okaz ze stawu Ogrodowego (gosp. stawowe doświadczalne Piotrowskiej Akademii Rolniczej w Moskwie). W przewodzie pokarmowym znaleziono Cyclops 5 szt., Chironomus 2 szt., Bosmina 2 szt., Chydorus 3 szt.

Jak wynika z przytoczonych danych odnośnie do pożywienia karasia, normalny karaś jeziorny wysokogrzbietowy, znajdujący dobre warunki pokarmowe w większych zbiornikach wody, pobiera głównie pokarm zwierzęcy i osiąga o wiele lepszy wzrost. Natomiast m. humilis, żyjący głównie w małych stawkach, kałużach polnych i błotach, gdzie istnieje duża konkurencja w wyszukiwaniu pokarmu, a brak przeważnie regulatora pogłowia karasia w postaci drapieżnych ryb, musi również pobierać pożywienie roślinne, a zatem i wzrost jego jest już dużo słabszy (Walter). Nawet i w mniejszych stawkach i kałużach można przez dodanie drapieżnych ryb oraz wyłapanie zbyt dużego potomstwa uzyskać lepsze tempo wzrostu i lepsze kształty (Walter). Według spostrzeżeń i doświadczeń niektórych autorów (Knauthe, Spiczakow) karaś m. humilis, przesadzony do większego stawu względnie jeziora, wykazuje o wiele lepszy rozwój. Odnośnie do tej kwestii przytoczę doświadczenia prof. T. Spiczakowa. Małe karasie (m. humilis), pochodzące z parkowego stawu w Piotrowskiej Akademii w Moskwie, które osiągały dojrzałość płciową¹, mając długość ciała 6 — 7 cm, czasem nawet 5 cm, były wypuszczane na tarło do doświadczalnych stawów karpiowych. Po wytarciu narybek był potraktowany tak samo jak narybek karpi. Narybek karasi rósł doskonale, tak że w jesieni przy jego odłowie przerósł znacznie swoich rodziców, osiągając 10 cm, a nawet i więcej, długości ciała. Uzyskał on przy tym kształt zupełnie normalnych wysokogrzbietowych karasi. Niektóre osobniki wśród tego narybku karasi wykazały ciekawą mutację karasi lustrzeni.

_______________________________________________________________________________________________________________________
¹ Niektóre egzemplarze badanych przeze mnie karasi były również dojrzałe płciowo.

 

Lustrzenie te posiadały nieregularne ułuszczenie, składające się z większych łusek, przy czym niektóre miejsca ich ciała były pozbawione zupełnie łusek, w czym przypominały zupełnie znaną rycinę karasia na tabl. XX atlasu ryb Vogt-Hofera Süsswasserfische Mitteleuropas. W czerwcu i lipcu zbadano pożywienie kilku sztuk tego narybku, przy czym ku wielkiemu swemu zdziwieniu zaobserwował prof. Spiczakow, iż przewody pokarmowe wypełnione były samą bosminą. Należy zaznaczyć, że karasie siedziały w stawach najbliższych dużego stawu parkowego, z którego bezpośrednio były zaopatrywane w wodę, i tym się może tłumaczy tak duża ilość bosmin w przewodach pokarmowych, gdyż w tych stawkach, bliższych dopływu z dużego stawu parkowego, było ich zawsze dość dużo, w dalszych zaś zawsze mniej.

Ciekawy ten fakt wybitnej zmiany wyglądu karasia pod wpływem gorszych lub lepszych warunków bytowania znany był w literaturze już od dawna. Już w r. 1838 szwedzki przyrodnik Eckström uważał obydwie formy karasia: wysokogrzbietowego karasia jeziorowego oraz wydłużonego karasia stawowego (Giebel), jako należące do tego samego gatunku karasia, i wykazał, że forma wydłużona nie jest niczym innym, jak tylko następstwem zwyrodnienia karasia w stawkach (E. Walter). W czasach późniejszych Siebold zajmował się również tą kwestią, badając przyczyny zmiany wyglądu. Według Waltera wydłużona forma karasia jest niczym innym jak formą głodową karasia, który rozwija się gorzej, gdy liczba konsumentów jest za duża w stosunku do istniejącego pożywienia.

Wypadek wygłodzenia występuje oczywiście tym łatwiej, im mniejszy jest dany zbiornik wody. Jest to zgodne z od dawna znanym faktem, iż ryby, żyjące w dużych zbiornikach wody, osiągają о wiele większy wzrost oraz wagę ciała, niż ryby w małych zbiornikach wody, stawkach, kałużach i bagnach. Jeżeli w dodatku w małym zbiorniku wody, gdzie mniejsza przestrzeń oraz objętość wody jest czynnikiem hamującym wzrost (tzw. Raumfaktor), wystąpi dysproporcja między ilością pożywienia a jego konsumcją, co w małych stawkach łatwiej może nastąpić niż w dużych zbiornikach wody, to jest rzeczą łatwo zrozumiałą, że karaś w takim wypadku wyradza się w typową formę głodową (Walter).

Prof. Spiczakow, który przeprowadzał wyżej wymienione doświadczenia z przesadzaniem karasi m. humilis do stawów, w których znajdowały one lepsze warunki rozwoju, uważa tego karasia za formę pożywieniową (Ernährungsform). W myśl obserwacji oraz badań wyżej wymienionych autorów należy poddać rewizji dotychczasową nomenklaturę w obrębie gatunku karasia Carassius carassius i zaniechać uważania Carassius humilis za odrębny gatunek lub rasę, a natomiast uznać w nim odmianę zależną od form bytowania¹.

Analizy przewodów pokarmowych złowionych karasi przedstawione są na tabeli II oraz graficznie na ryc. 23. Na tabeli II zebrane są wszystkie formy znalezione w przewodach pokarmowych wszystkich dziewięciu karasi, podana ilość znalezionych ogółem egzemplarzy danej formy, ilość przypadająca na głowę, częstość spotkań poszczególnych form absolutna, oraz częstość spotkań w procencie. Ryc. 23 przedstawia graficznie częstość występowania poszczególnych organizmów w przeliczeniu na 100 sztuk oraz procentowość spotkań.

Poszczególne grupy systematyczne ujęte są wspólnie, a więc razem złączone są Rotatoria, Chydorinae, Bacillariaceae itd. Pod rubryką varia znajdują się organizmy, znalezione po jednym egzemplarzu, a zatem nie odgrywające żadnej roli. Do nich należą Diaptomus 1 szt., Camptocercus 1 szt., Diptera imago 2 szt., Plumatella-statoblast 2 szt. Bosmina sp., której znaleziono ogółem 4 egzemplarze, włączona jest do rubryki Chydorinae, jakkolwiek bezpośrednio do tej grupy nie należy.

Z kolei przechodzę do omówienia poszczególnych organizmów, wchodzących w skład pożywienia zbadanych karasi.

_______________________________________________________________________________________________________________________
¹ Powyższe dane zostały podane przez prof. T. Spiczakowa w pracy Zur Probleme der Easse und des Exterieurs beim Karpfen (Zeitschr. f. Fischerei t. 33, 1935).

 

Tabela II. Analizy przewodów pokarmowych Carassius carassius m. humilis

Długość            L 4.30 4.98 5.3 5.7  6.08 6.27 6.55 6.56 7 cm
Forma                    I II III IVV VI VII VIII IX Razem Ilość egz. na Częstość Częstość
.                                                                 sztuk   1 karasia         spotkań spotkań w %
.                                                                                                                  absolut.

 

1. Oscillatoria species varii . . . X X 1 X X X X 5 6 12 1.33 3 33
2. Cyanophyceae non determ. . . . X X X IIII IIII IIII IIII IIII IIII X X 5 55
3. Aphanizomenon flos aquae . . . X X 1 X X X X X X 1 0.11 1 11
4. Aphanocapsa pulchra . . . X X 1 X X X X X X 1 0.11 1 11
5. Gloeocapsa polydermatica . . . X X 1 X X X X X 6 7 0.77 2 22
6. Raphidium polymorphum . . . X X 1 X X X X 7 3 11 1.22 1 11
7. Microcystis flos aquae . . . X X X X X X X X 2 2 0.22 1 11
8. Pediastrum sp. var. . . . X 2 2 X 1 X 6 X 36 47 5.22 5 55
9. Scenedesmus . . . X X X X 1 2 X 61 97 161 17.88 4 44
10. Clogterium sp. var. . . . X X 1 X X X X 6 6 13 1.44 3 33
11. Spirogyra sp. var. . . . 6 16 8 7 13 2 7 18 22 99 11.00 9 100
12. Navicula sp. var. . . . X X X 1 1 182 84 32 111 411 45.66 6 66
13. Bacillariaceae sp. var. . . . X X 12 2 12 21 45 32 47 171 19.00 7 77
14. Peridinium sp. var. . . . X X X X X 17 X X X 17 1.88 1 11
15. Eudorina elegans . . . 1 22 311 286 265 190 453 412 516 2456 272.88 9 100
16. Pandorina morum . . . X X 1 11 X X X X 11 23 2.55 3 33
17. Difflugia sp. var. . . . X X 1 1 2 1 9 8 1 23 2.55 7 77
18. Arcella sp. var. . . . X X 8 17 3 4 7 7 9 55 6.11 7 77
19. Ciliata sp. var. . . . X X 9 X 19 7 1 X X 36 4.00 4 44
20. Rotifer sp. var. . . . X X 1 X X X X X X 1 0.11 1 11
21. Philodina sp. . . . X X 2 X X X X X X 2 0.22 1 11
22. Asplanchna (priodonta ?) . . . X X 4 2 X X X X X 6 0.66 2 22
23. Pterodina patina . . . . . . X X 28 16 11 2 X 6 X 63 7.00 5 55
24. Monostyla lunaris i hom. . . . X X 1 2 X X X X X 3 0.33 2 22
25. Polyarthra platyptera . . . . X X X X X X X 4 X 4 0.44 1 11
26. Brachionus sp. var. . . . X 1 X 1 X X X X 4 6 0.66 3 33
27. Anuraea aculeata . . . X X 10 3 X 6 13 37 7 76 8.44 6 66
28. Anuraea cochlearis . . . 2 1 16 41 48 772 41 116 106 1143 127.00 9 100
29. Rotatoria non determ. . . . X 1 11 17 19 12 16 21 21 118 13.11 8 88
30. Rotatoria (jaja) . . . X X 1 X X X X X 38 39 9.33 2 22
31. Chydorus sphaericus . . . 5 1 51 64 41 3 27 61 42 295 32.77 9 100
32. Chydorinae non determ. . . . 3 20 17 19 6 3 4 22 22 116 12.88 9 100
33. Bosmina sp. var. . . . X X 2 1 1 X X X X 4 0.44 3 33
34. Cyclops sp. var. . . . X 3 9 7 1 1 16 11 2 50 5.55 8 88
35. Chironomidae . . . 35 2 6 7 22 X 9 16 12 109 12.11 8 88
36. Plumatella statoblast . . .  2 X X X  X X X X X 2 0.22 1 11
37. Copepoda fragmenty . . . . 1 1 5 4 X X X X X 11 1.22 4 44
38. Diaptomus sp. . . . X X 1 X  X X X X X 1 0.11 1 11
39. Camptocereus sp. . . . X X X X  1 X X X X 1 0.11 1 11
40. Diptera imago . . . X X X X X X X X 2 2 0.22 1 11

 

 

Rys 23. Graficzne przedstawienie analizy przewodów pokarmowych karasi skarłowaciałych

Na pierwsze miejsce tak pod względem ilości, jak i częstości występowania w przewodach pokarmowych wysuwa się Eudorina elegans. Przypada jej aż 273 sztuk na jednego karasia i pobierana jest z wyjątkiem dwóch mniejszych egzemplarzy (nr I i II) chętnie przez wszystkie karasie, i to w dużych ilościach. Odgrywa ona więc w pożywieniu rolę dominująjcą. Na drugim miejscu stoi Anuraea cochlearis. Ilość sztuk na głowę wynosi 127. Pozostałe wrotki spożywane były w ilościach o wiele mniejszych, przy czym najczęściej występuje Anuraea aculeata (8.44 sztuk na głowę), następnie Pterodina patina (7 sztuk), Rotatoria nie oznaczone, ogółem 13 sztuk. Wszystkie zatem Rotatoria poza An. cochlearis stanowią zaledwie 1/5 tej ilości, w jakiej pobrana została Anuraea cochlearis. Widocznie stanowi ona dla tych karasi ulubiony przysmak; z drugiej jednak strony należy zaznaczyć, iż An. cochlearis w dniu, w którym zostały złowione karasie, występuje najliczniej. Brachionus angularis v. bidens natomiast, występujacy wówczas często, nie był zupełnie w przewodach znaleziony, podobnie i Synchaeta pectinata, Dinocharis pocillum i Polyarthra platyptera. Co się tyczy pobierania An. cochlearis, należy zaznaczyć ciekawy fakt niejednakowego pobierania tej formy przez wszystkie osobniki. Jakkolwiek wszystkie okazy zawierały znaczne ilości An. cochlearis, u karasia oznaczonego nr VI przewód pokarmowy wypchany był wprost tą formą. Naliczono sztuk aż 772, со na ogólną cyfrę 1143 sztuk znalezionych u wszystkich 9 egzemplarzy stanowi prawie 2/3 znalezionyoh ogółem egz. An. cochlearis; tylko 1/3 przypada na pozostałe 8 karasi.

Wobec tak ciekawego stosunku liczbowego, w jakim pobierana była An. cochlearis, ilość sztuk obliczona na głowę, wynosząca 127, nie odzwierciedla nam istotnego znaczenia, jakie ta forma przedstawia w pożywieniu zbadanych 9 karasi. Osobnik nr VI ciekawy jest jeszcze z tego względu, że obok masowo pobranego An. cochlearis zupełnie nie znaleziono w nim Chironomidae , oraz najmniej spomiędzy wszystkich egzemplarzy Chydorinae.

Najliczniej natomiast po An. cochlearis oraz Eudorina elegans występują u niego okrzemki, głównie Navicula (182 sztuki); tylko u tego egzemplarza znaleziono Peridinium (w ilości 17 sztuk), u innych okazów zupełnie nie obserwowane. Karaś ten odznacza się specyficznym smakiem i wybitnie odróżnia się w doborze swego pokarmu od reszty egzemplarzy, których pożywienie jest na ogół do siebie podobne. Należy przy tym zaznaczyć, iż wielkością nie różnił się od innych karasi, zajmując со do długości czwarte z kolei miejsce. Znaczną rolę w pożywieniu zbadanych karasi odgrywają okrzemki. Na pierwsze miejsce wysuwa się Navicula (sp. var.), której przypada około 45/1, stanowiąca mniej więcej 1/3 całkowitej ilości okrzemek. Z pozostałych okrzemek, w których skład wchodzi Epithemia turgida, Fraguaria mutabilis, Amphora ovalis, Eunotia arcus, Diatoma sp. Melosira sp., najliczniej występuje Epithemia turgida (ilość sztuk na głowę około 12), reszta znajdywana była pojedynczo.

Na następnym miejscu pod względem zaobserwowanej częstości stoją Chydorinae, głównie Chydorus sphaericus; na głowę przypada 33 sztuk. Jest on pobierany równomiernie przez wszystkie osobniki z wyjątkiem egzemplarza nr VI, u którego znaleziono tylko 3 szt. Chydorus sphaericus oraz 3 szt. Chydorinae nie ozn.

Chydorinae sp. var. dość częste, ilość sztuk przypadająca na pojedynczego osobnika wynosi prawie 13/1. Z Chlorophyceae w większych ilościach znaleziono tylko Scenedesmus, i to jedynie w egzemplarzach nr VIII i IX. Poza tym Chlorophyceae, bardzo nieliczne.

Z Conjugatae najliczniej Spirogyra (11/1); Closterium bardzo nieliczne.

Chironomidae na ogół rzadziej spotykane. Ilość sztuk na głowę — 12/1. Największą ich ilość zawierał karaś nr I, bo 35 sztuk, w nrze VI natomiast nie znaleziono ani jednej sztuki. Dalszą z kolei со do ilości grupą są Rhizopoda z 2 przedstawicielami, Arcella i Difflugia. Częściej spotyka się Arcella (6/1), rzadziej Difflugia (2.5/1).

Z Copepoda znaleziono tylko Cyclops (5.5/1), Diaptomus znaleziono tylko 1 egzemplarz w przewodzie pokarmowym karasia nr III. Ze względu na to, że według prof. Spiczakowa gatunek ten jest stale omijany przy wyszukiwaniu pokarmu również przez karpie, fakt znalezienia Diaptomus w przewodzie pokarmowym należy uważać za przypadkowy.

Ciliata są bardzo nieliczne, znaleziono je tylko u 4 osobników, ilość spotkań na głowę wynosi 4/1, stanowią zatem pokarm przypadkowy.

Peridinium znaleziono tylko u karasia nr VI w liczbie 17 sztuk.

Z Cyanophyceae znaleziono Oscillatoria sp. bardzo nielicznie, a więc nie odgrywa ona większej roli. Natomiast licznie znajdywano gatunek Oscillatoria putrida, określany nie liczbowo, ale tylko znakami schematycznymi według częstości pojawienia się. Gdy porównamy znalezione formy w przewodach pokarmowych ze składem planktonu w dniu 25 czerwca, kiedy złowione zostały karasie, okazuje się, iż na ogól formy najliczniej znalezione w przewodach pokarmowych występują w tym dniu również licznie w planktonie. Nie spotyka się jedynie w pożywieniu karasi Brachionus ang. v. bidens oraz Synchaeta pectinata, występujących dość często w planktonie, oraz brak zupełnie w pożywieniu Dinobryon, który w planktonie licznie się pojawia, co wskazuje, że pokarm był do pewnego stopnia elektywny.

Przechodząc do ogólnego scharakteryzowania pożywienia zbadanych karasi, należy stwierdzić, iż pożywienie tych 9 egzemplarzy jest typowo mieszanym pożywieniem. Nie możemy wcale mówić o przewadze typu roślinnego lub też zwierzęcego, zarówno bowiem roślinne organizmy, jak i zwierzęce u każdego egzemplarza są mniej lub więcej przemieszane.

Wśród pokarmu roślinnego odgrywa główną rolę Eudorina elegans, okrzemki (Navicula) oraz Oscillatoria putrida, zwierzęcego Anuraea cochlearis, Chydorus sphaericus oraz Chironomidae. Wprawdzie organizmy zwierzęce występują liczbowo mniej licznie, jednakże ze względu na wyższą wartość odżywczą posiadają co najmniej tę samą wartość co formy roślinne, o ile nawet te ostatnie nie przewyższają. Stąd wynika, że pożywienie Carassius carassius m. humilis ze stawku w Ogrodzie Botanicznym zajmuje mniej więcej pośrednie miejsce między pożywieniem Carassius carassius forma typ., oraz Carassius car. m. humilis, zbadanym przez innych autorów.

2014/10/12 | Supplementum

Suplement CLXXV

Ruczkal-Pietrzak E., 1977. Wpływ zanieczyszczenia środowiska wodnego olejem dieslowym na aktywność arylosuofataz i katepsyn w mięśniu szkieletowym karasia (Carassius carassius L.). [The influence of the pollution of the water environment by diesel oil on the arylosulphates and catepsyn activity in the skeleton muscle of the Crucian Carp (Carassius Carassius L.)]. Zeszyty Naukowe Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Gdańskiego – Oceanografia Nr 3 : 113-124.

 

Ewa Ruczkal-Pietrzak

WPŁYW ZANIECZYSZCZENIA ŚRODOWISKA WODNEGO
OLEJEM DIESLOWYM
NA AKTYWNOŚĆ ARYLOSUOFATAZ I KATEPSYN
W MIĘŚNIU SZKIELETOWYM KARASIA
(Carassius carassius L.)

Coraz bardziej wzrasta ilość substancji olejowych i zanieczyszczeń ropopochodnych znajdujących się w morzu. Jest to nierozerwanie związane z działalnością produkcyjną człowieka.

Wprowadzanie do środowiska czynników dotychczas nie występujących w nim w takim stopniu wywołuje różnorodne, najczęściej ujemne skutki. Prowadzi się usilne badania nad zmianami występującymi w środowisku wskutek naruszenia równowagi ekologicznej. Wpływ ropy naftowej i jej pochodnych na przeżywalność ryb, ich aktywność życiową, rozwój embrionalny, a także zmiany morfo- i histopatologiczne towarzyszące zatruciu był już badany.

Celem niniejszej pracy było ustalenie, czy istnieje zależność między przebywaniem ryb w środowisku zanieczyszczonym produktami naftowymi a aktywnością wybranych enzymów lizosomalnych, czy zmiany w aktywności enzymów są zależne od czasu przebywania ryb w zanieczyszczonym środowisku i od stężenia produktu naftowego w wodzie.

Materiał i metoda

Doświadczenia przeprowadzano na rybach z gatunku Carassius carassius L. — karaś pospolity. Złowiono je w lutym, w jeziorze na Wyspie Sobieszewskiej (koło Gdańska). Przechowywano je w dużym basenie napełnionym wodą wodociągową. Przed rozpoczęciem doświadczeń ryby przeszły kilkudniowy okres adaptacji do nowych warunków. Do doświadczeń brano zwierzęta obojga płci, z jednej klasy długości (7 — 9 cm). Jako produkt naftowy stosowano olej napędowy do silników wysokoprężnych, (tzw. olej dieslowy).

Podczas doświadczeń ryby trzymano w akwariach zawierających po 10 l. wody pobranej z tego baseny, w którym je uprzednio trzymano. Temperatura wody w akwariach wynosiła 14 — 15°C. Przewietrzania nie stosowano. W akwariach umieszczono po sześć osobników. Zwierząt nie karmiono. Po umieszczeniu zwierząt w akwarium do wody dodawano pipetą odpowiednie ilości oleju dieslowego.

W celu wybrania optymalnego czasu trwania doświadczenia, do pięciu akwariów zawierających po 6 osobników, dodano produktu naftowego w takiej ilości, by stężenie wyniosło 50 ppm. Po trzech, pięciu, siedmiu, dziewięciu i jedenastu dniach z kolejnych akwariów pobrano zwierzęta w celu oznaczenia aktywności arylosulfataz i katepsyn. Równolegle w sześciu akwariach prowadzono kontrolę. Woda w akwariach kontrolnych nie zawierała produktu naftowego. Oznaczenia wykazały, że najlepszym czasem trwania doświadczenia z punktu widzenia maksymalnych zmian w aktywności badanych enzymów jest okres siedmiu dni.

Dlatego doświadczenia, mające wykazać istnienie zależności między aktywnością arylosulfataz i katepsyn w mięśniu a stężeniem produktu naftowego w wodzie trwały po 7 dni każde.

Do akwarium dodano oleju dieslowego w takiej ilości, by stężenie w kolejnych akwariach wynosiło: 200 ppm, 100 ppm, 33 ppm, 20 ppm, 10 ppm, 6,6 ppm, 5 ppm. Pozostałe warunki zachowano bez zmian.

Po zakończeniu ekspozycji w powyższych stężeniach karasie wyławiano z akwariów i zabijano przez obcięcie głowy. Natychmiast po zabiciu pobierano skrawek mięśnia. Z boku ciała usuwano łuskę. Skórę spłukiwano wodą destylowaną i osuszano ligniną. Skórę rozcinano na wysokości linii bocznej i zdzierano. Wycinano skrawek mięśnia grzbietowego z miejsca ponad linią boczną, z przodu cała. Skrawek mięśnia spłukiwano wodą redestylowaną i osuszano. Mięsień homogenizowano w 10-krotnej objętości 0,3 M roztworu sacharozy, w homogenizatorze MSE przy maksymalnych obrotach przez 5 min., w naczyniu chłodzonym lodem. Każdy fragment mięśnia homogenizowano oddzielnie. Homogenaty wirowano przez 3 minuty przy 3 tys. obrotów na minutę.

W każdym supernatancie oznaczano zawartość białka, aktywność arylosulfataz i katepsyn.

Zawartość białka oznaczano metodą Lowry (Lowry i in. 1951). Dla sporządzenia krzywej kalibracji posługiwano się roztworem wzorcowym albuminy wołowej.

Aktywność arylosulfataz oznaczano metodą Robinsona (Robinson i in. 1951), zmodyfikowaną przez Roy’a (Dogson i in. 1953 za Roy’em), używając jako substratu siarczanu nitrokatecholu firmy SIGMA.

Aktywność katepsyn oznaczano metodą Ansona (Anson 1938, Colowick, Kaplan 1955, Creach i in. 1969, Nilsson, Fange 1970). Z uwagi na fakt, że kwaśna aktywność proteolityczna tkanek wywołana jest głównie obecnością katepsyny D, substrat i pH dostosowano do optymalnych wymagań tej katepsyny. Jako substrat stosowano hemoglobinę wołową.

Przy pomiarach gęstości optycznej posługiwano się spektrolorytrem „Specol” z przystawką ZNV, firmy „Carl Zeiss Jena”.

Aktywność enzymów wyrażona w następujących jednostkach: aktywność arylosufataz w mµM 4-NC/mg białka, aktywność katepsyn w mµM tyrozyny/mg białka.

Wyniki opracowano statystycznie w oparciu o nieparametryczny test serii U (Ziomek 1965).

Wyniki

W każdej grupie oznaczono aktywność arylosulfataz i katepsyn w mięśniu sześciu osobników, następnie obliczono średnią (arytmetyczną) aktywność dla danej grupy i podano odchylenie standardowe.

Aktywność arylosulfataz w grupach kontrolnych nie wykazywała różnic statystycznie istotnych niezależnie od ilości dni ekspozycji. Podobnie aktywności katepsyn we wszystkich grupach kontrolnych nie różniły się statystycznie. Ekspozycja ryb w wodzie zanieczyszczonej produktem naftowym wywołuje wzrost aktywności arylosulfataz i katepsyn w ich mięśniu szkieletowym. Wzrost aktywności enzymów zależny jest od stężenia oleju dieslowego (przy jednakowym czasie ekspozycji) i od czasu przebywania ryb w zanieczyszczonej wodzie (przy jednakowym stężeniu).

Wyniki przedstawiające aktywność arylosulfataz i katepsyn podczas ekspozycji 3, 5, 7, 9 i 11-dniowej w stężeniu oleju 50 ppm oraz aktywność arylosulfataz i katepsyn po ekspozycji 7-dniowej w różnych stężeniach oleju przedstawiono kolejno na wykresach I, II, III, IV.

Aktywność arylosulfataz i katepsyn w mięśniu ryb eksponowanych w stężeniu produktu naftowego 50 ppm wzrasta istotnie w stosunku do grup kontrolnych już po 5 dniach ekspozycji. Najsilniejszy, bo ponad dwukrotny wzrost (średnio 135%) obserwujemy po 7 dniach; po 9 i 11 dniach wzrost aktywności kolejno 93 i 76%, co również stanowi różnicę statystycznie istotną. Wzrost aktywności katepsyn w mięśniu ryb eksponowanych w stężeniu 50 ppm jest procentowo jeszcze wyższy. Istotny statystycznie wzrost pojawia się po piątym dniu ekspozycji, po 7 dniach aktywność jest ponad trzykrotnie wyższa niż w grupie kontrolnej, po 9 i 11 dniach aktywność wzrasta kolejno о 143% i 138%.

Podczas ekspozycji siedmiodniowej najwyższe badane stężenia: 200 i 100 ppm nie spowodowały wzrostu aktywności arylosulfataz i katepsyn różniącego się w sposób istotny statystycznie od wartości kontrolnych.

Ekspozycja w niższych stężeniach produktu naftowego wywołuje silny wzrost aktywności obu enzymów, istotny statystycznie w porównaniu z wartościami kontrolnymi, (z tym że wzrost aktywności nie jest tak wysoki jak po ekspozycji 7-dniowej w stężeniu 50 ppm), przy czym w miarę obniżania stężenia produktu naftowego, aktywność enzymów spada, zbliżając się do wartości kontrolnych.

Katepsyny wykazują większą wrażliwość na obecność produktu naftowego w wodzie niż arylosulfatazy: podczas inkubacji w stężeniu 50 ppm po 7 dniach ekspozycji, aktywność katepsyn jest wyższa ponad trzykrotnie od wartości kontrolnej, aktywność arylosulfataz ponad dwukrotnie; po 9 i 11 dniach ekspozycji aktywność arylosulfataz zbliża się bardziej do wartości kontrolnej (różnica 93 i 76%) niż aktywność katepsyn (różnica 143 i 138%).

Rys. 1. Zależność między długością okresu ekspozycji w stężeniu oleju
dieslowego 50 ppm a aktywnością arylosulfataz
.— . — . — . AKTYWNOŚĆ W GRUPACH KONTROLNYCH

|- – – – -| ODCHYLENIE STANDARDOWE
Rys. 2. Zależność między długością okresu ekspozycji w stężeniu oleju
dieslowego 50 ppm a aktywnością katepsyn
— . — . — . AKTYWNOŚĆ W GRUPACH KONTROLNYCH

|- – – – -| ODCHYLENIE STANDARDOWE

Również podczas ekspozycji w stężeniach niższych aktywność katepsyn wolniej powraca do wartości kontrolnej niż arylosulfataz: wartość aktywności katepsyn wyższa od kontrolnej w sposób istotny statystycznie występuje po ekspozycji ryb w stężeniach: 33,3 ppm, 20 ppm, 13,3 ppm; podczas gdy istotne statystycznie podniesienie aktywności arylosulfataz występuje po ekspozycji ryb w stężeniach 33,3 i 20 ppm. Ekspozycje w stężeniach 13,3; 10; 6,6; 5 ppm nie powoduje już istotnego wzrostu aktywności arylosulfataz; ekspozycje w stężeniach 10; 6,6; 5 ppm — istotnego wzrostu aktywności katepsyn.

Dyskusja

Przeprowadzone doświadczenia wykazały, że pod wpływem przebywania karasia w wodzie zmieszanej z olejem dieslowym wzrasta aktywność arylosulfataz i katepsyn w jego mięśniu szkieletowym, a zmiany te są zależne zarówno od stężenia produktu naftowego w wodzie, jak i od czasu ekspozycji ryb w zanieczyszczonym środowisku.

Postarano się porównać wpływ produktu naftowego na aktywność arylosulfataz i katepsyn z działaniem innych czynników na enzymy lizosomalne, ponieważ zestawienie z pracami na podobny temat jest niemożliwe z uwagi na brak odpowiednich danych w dostępnej literaturze. Wiadomo, że węglowodory pochodzenia naftowego gromadzą się w organizmach żywych. Zostało to m. in. stwierdzone po katastrofie tankowca „Florida” u wybrzeży amerykańskich, kiedy do wody wylało się ok. 700 000 l oleju dieslowego (40% węglowodorów aromatycznych).

Chromatografia gazowa wykazała obecność węglowodorów o identycznym składzie jak w wylanym oleju w osadach dennych na miejscu katastrofy, w ciele żywych ostryg (Crassostrea virginica) i w mięśniu przywodzącym przegrzebka (Aequipecten irradians). Węglowodory te pozostawały w wymienionych organizmach przez długi czas po katastrofie (ostatnie badania wykonano w kilka miesięcy po rozbiciu statku), przy czym zarówno skład węglowodorów jak i ich stężenie zmieniało się w czasie tylko nieznacznie. Usuwanie, względnie zużywanie węglowodorów przez organizm dotyczyło głównie węglowodorów o łańcuchu prostym, potem rozgałęzionym, natomiast bardziej toksyczne aromatyczne węglowodory podlegały tym procesom o wiele wolniej (Blumer, Souza, Sass 1970).

Wiadomo też, że węglowodory policykliczne gromadzą się w lizosomach (Allison 1967, 1969). Jako substancje szkodliwe dla organizmu mogą one pobudzać syntezę enzymów lizosomalnych, których ilość wzrastałaby wskutek wzmożenia procesów detoksykacji. Na przykład niektórzy autorzy zakładają, że aromatyczne węglowodory rakotwórcze ulegają w organizmie utlenieniu i sprzęganiu z kwasem glukuronowym, co prowadzi do ich detoksykacji. Podobną rolę mogłaby odgrywać arylosulfataza — sprzęgać węglowodory lub produkty ich utlenienia z resztami kwasu siarkowego (Drewa 1972). Niemożność strawienia węglowodorów mogłaby z jednej strony powodować z jednej strony rozpad niewydolnych lizosomów i uwalnianie enzymów, z drugiej zaś indukować powstawanie nowych lizosomów i syntezę nowych enzymów (Barret 1969, De Duve 1966).

Można by odpowiedzieć na pytanie, który z tych procesów zachodzi w wypadku omawianym w niniejszej pracy, gdyby połączyć oznaczanie wolniej i całkowitej aktywności enzymów z badaniami histochemicznymi. Niezależnie od tego czy w komórkach mięśnia szkieletowego wzrastała ilość lizosomów, czy istniejące lizosomy wskutek zwiększenia przepuszczalności błon uwalniały enzymy do cytoplazmy, któryś z tych procesów prowadził do podwyższenia aktywności arylosulfataz i katepsyn w homogenacie.

Brak wzrostu aktywności enzymów po inkubacji ryb w najwyższych stężeniach (200 i 100 ppm) produktu naftowego, przy jednoczesnym silnym wzroście aktywności po ekspozycji w stężeniu 50 ppm jest trudny do wytłumaczenia. Nie jest to jednak jedyny wypadek takiego działania: witamina A silniej wpływa na podniesienie poziomu aktywności lizosomalnych hydrolaz podawana w małych dawkach niż w dawkach toksycznych (Dingle 1969). Nie można oczywiście twierdzić, że produkty ropopochodne działają na błony lizosomalne analogicznie jak witamina A, jednakże nie są w swym działaniu na lizosomy zjawiskiem wyjątkowym.

Wzrost aktywności badanych enzymów podczas inkubacji ryb w produkcie naftowym (stężenie 50 ppm) między trzecim a siódmym dniem można prawdopodobnie wytłumaczyć stopniowym przenikaniem składników olejowych do organizmu, komórek i przez błony lizosomalne. Na siódmy dzień przypada prawdopodobnie maksymalnie reakcja lizosomów, będącą odpowiedzią na patologiczne wpływy środowiska. Później, po 9 i 11 dniach ekspozycja reakcja ta jest mniej gwałtowna. Sądzę, że istnieją dwie możliwości: albo następuje pewne wyrównanie równowagi w komórce, albo występują zakłócenia przeszkadzające wzmożonej syntezie enzymów.

Im niższe stężenie produktu naftowego w środowisku, tym słabsze działanie wywiera on na organizm, mniej węglowodorów przedostaje się do komórek i w związku z tym reakcja lizosomów jest coraz słabsza.

Wzrost aktywności nie jest prawdopodobnie spowodowany głodzeniem zwierząt, gdyż nie karmiono również zwierząt kontrolnych, poza tym ryby były głodzone wstępnie (przed użyciem ich do doświadczeń).

Niedotlenienie (hipoksja) jest czynnikiem labilizującym błony lizosomalne, a więc podwyższającym aktywność lizosomalnych hydrolaz w homogenacie. Ponieważ wiadomo, że produkty naftowe tworzą na powierzchni wody błonę utrudniającą natlenianie i warstwę pokrywającą ciało (w tym nabłonek skrzelowy), co przeszkadza zwierzętom w oddychaniu, więc można by uznać to za przyczynę wzrostu aktywności arylosulfataz i katepsyn w homogenacie w stosunku do kontroli, gdzie zjawisko zakłócania wymiany gazowej nie zachodziło wskutek braku produktu naftowego. Jednakże gdyby przyczyną główną była hipoksja to chyba prawidłowy byłby maksymalny wzrost aktywności enzymów po inkubacji ryb w najwyższym stężeniu produktu naftowego, kiedy zawartość tlenu była najniższa (nie stwierdzono, żeby małe niedotlenienie wpływało silniej na labilizację błon lizosomalnych niż duże, jest wprost przeciwnie). Poza tym, przypomnieć należy, że karaś należy do ryb wyjątkowo odpornych na niedotlenienie.

Zwiększona aktywność enzymów lizosomalnych wiąże się ze wzmożoną działalnością autofagiczną i autolityczną w komórce, a co za tym idzie — i w tkance. Nawet jeśli w omawianych tu przypadkach wzrost poziomu aktywności artylosulfataz i katepsyn nie wynikał z uwalniania ich w obręb cytoplazmy, lecz ze zwiększonej ilości całych, nieuszkodzonych lizosomów, to po śmierci zwierzęcia enzymy lizosomalne i tak są uwalniane.

Oznaczanie aktywności katepsyny D i beta-glukuronidazy podczas przechowywania mięsa wołowego wykazały, że w kilka dni po śmierci organizmu enzymy te są uwalniane z lizosomów i wzrasta ich wolna aktywność [Valin 1970]. Oczywiste jest, że wzrost wolnej aktywności katepsyny D — od której głównie zależy proteolityczna tkanek — nie jest czynnikiem wpływającym korzystnie na jakość mięsa rybiego podczas jego przechowywania, bo może dochodzić do autolitycznego trawienia białek.

LITERATURA

1. Allison A. C., Lysosomes and disease, „Scien. Am.”, 1967, 217/5, s. 62—73.

2. Allison A. C., Young M. R., Vital Staining and Fluorescence Microscopy of Lysosomes, W: Lysosomes in Biology and Pathology, Amsterdam 1969, s. 600—628.

3. Anson M. L., The Estimation of Pepsin, Trypsin, Papain and Cathepsin with Haemoglobin, „J. Gen. Physiol”, 1938, 221, s. 78—89.

4. Barret A. J., Properties of lysosomal Enzymes, (w:) Lysosomes in Biology ani Pathology, Amsterdam 1969, s. 245—312.

5. Blumer M., Couza G., Sass J., Hydrocarbon Pollution of Edible Shellfish by Oil Spili, „Mar. Biol.”, 1970, 5/3, s. 195—202.

6. Colowick S. P., Kaplan N. O., Methods in Enzymology, Vol. 2, New York 1955, Acad. Press.

7. Creach Y., Napoly L., Serfaty A., Variations de l’activité protéolytique des tissus de la carpe commune (Cyprinus carpiо L.) Pedant un jeûne prolongé, „Arch. SC. Physiol.”, 1969, 23, s. 351—364.

8. De Duve Ch., Wattlaux R., Functions of Lysosomes, „Ann. Rev. Physiol”., 1966, 28, s. 435—492.

9. Dingle J. T., The Extracelluar Secretion of Lysosomal Enzymes, (w:) Lysosomes in Biology and Pathology, Amsterdam 1969, s. 421—436.

10. Dogson K. S., Spenger B., Thomac J., Studies on Sulphatases, „Bioch. J.”, 1953, 53, s. 452—457.

11. Drewa G., 1972, Wpływ benzopyrenu i metylocholantrenu na aktywność niektórych enzymów lizosomalnych w skórze myszy białych „BN” i czarnych „C57BL” w początkowym okresie karcynogenezy, rozprawa doktorska, Gdańsk AM.

12. Lowry O. H. i wsp., Protein Measurement with the Folin Phenol Reagent, „J. Biol. Chem.”, 1951, 193, s. 265—275.

13. Nilsson A., Fange R., Digestive Proteases in the Cyclostome Myxine Glutionosa L., „Comp. Biochem. Physiol.”, 1970, 32/2, s. 237—250.

14. Robinson D., Smith J. N., William R. T., Colometric Determination of Arylosulphatase Activity, „Bioch. J.”, 1951, 49. LXXIV—LVXV.

15. Valin C., Activation of Lysosomal Enzymes in Beef Muscle during Aging of Meet, „Ann. Biol. Anim. Biochim. Biophys.”, 1970, 10/2, s. 313—316.

16. Ziomek M. J. i in., Statystyka, Sopot 1965, WSE.

E. Ruczkal-Pietrzak

THE EFFECT OF THE POLLUTING OF WATER BY DIESEL OIL, ON THE ACTIVITY OF
ARYLSULPHATASIS AND KATHEPSIN IN THE SKELETAL MUSCLE OF THE CRUCIAN CARP
(CARASSIUS CARASSIUS L.)

The effect of water polluted by diesel oil, on the activity of arylsulphatasis and kathepsin in Carassius carassius skeletal muscle was investigated.

A homogenized muscle used to determine the activity of arylsulphatasis — by the Robinson method (1951), kathepsin — by the Anson method (1938), the results being converted into mg. of protein.

Each experimental group of fish consisted of six individuals kept in 10-litre tanks without aeration and with the addition of a certain amount of diesel oil, or without diesel oil in the case of the control fish. The fish were kept for 3, 5, 7, 9 and 11 days in a concentration of 5 ppm, in order to determine the time needed for the maximum changes in enzyme activity to appear.

Beginning from the fifth day, greater activity was observed in both enzymes, in comparison with those of the control fish. The highest increase was noted after seven days — double for arylsulphatasis and treble for kathepsin. Further experiments during the seven-day period, concerned the effect of the concentration of diesel oil on the activity of both enzymes. Concentrations of: 200; 100; 33.3; 20; 13.3; 10; 6.6 and 5 ppm. were investigated. In the two highest concentrations, the arylsulphatasis and kathepsin activity was within the range of the control values.

A statistically important increase in the control value after being kept in concentrations of: 33.3 and 20 ppm. for arylosulphatasis and 33.3; 20 and 13.3 ppm. for kathepsin, but in neither case was there such a rapid increase in activity as in the 50 ppm. concentration in any other concentration.

Э. Ручкаль-Петжак

ВЛИЯНИЕ ЗАГРЯЗНЕНИЯ ВОДНОЙ СРЕДЫ МАСЛОМ
НА АКТИВНОСТЬ АРИЛОСУЛЬФАТАЗОВ
И КАТЕПСИНОВ В СКЕЛЕТНОЙ МЫШЦЕ

Исследовано влияние водной среды загрзнённой дизельным маслом на активность арилосульфатазов и катепсинов в скелетной мышце Carassius carasius L. находящегося в этой среде.

Активность обозначено на гомогенате из мышцы методом Робинсона (Ribinson 1951) для арилосульфатазов, методом Ансона (Anson 1938) для катепсинов, и пересчитано на мг. белка. Каждая опытная группа рыб состояла из шести особей, находящихся в десятилитровых аквариумах, без проветривания воздухом, с добавкой соответственного количества дизельного масла или без масла для контрольных групп. Чтобы определить время, в которое выступают максимальные изменения в активности энзимов в концеентрации 50 ррт. рыбы продерживались 3, 5, 7, 9 и 11 дней. Начиная с пятого дня экспозиции появился рост активности обоих энзимов, чётко отличающийся от контрольных величин. Самый большой ,выше чем в два раза для арилосульфатазов и в три раза для катепсинов, рост наступил тосле семидневной экспозиции. Следующие семидневные опыты касались влияния концетрации дизельного масла на активность обоих энзимов. Прослежено концентрации 200; 100; 33,3; 20; 13,3; 10; 6,6 и 5 ррт. Для двух самых высоких концентраций активность энзимов содержалась в границах контрольных величин. Статистически рост контрольных величин наступил для арилосульфатазов при экспозиции в концентрации 33,3 и 20 ррт., для катепсинов при экспозиции в концентрации 33,3; 20 и 13,3 ррт., но для обоих случаев ни в какой другой концентрации не обнаружено так резкого роста активности, как в концентрации ррт.

2014/10/09 | Supplementum

Suplement CLXXIV

Разумовский В. И. Черная рыба с Чукотки. — Рыбн. хоз-во Дальн. Вост., 1931, No 11 — 12, стр. 127

ЧЕРНАЯ РЫБА С ЧУКОТКИ

В. И. РАЗУМОВСКИЙ

Сведения о ней в книге проф. Берга ограничиваются краткой заметкой, составленной на основании иностранных материалов. Смит, и Норденскьольд указывают, что черная рыба (Dallia pectoralis Bean.) есть на Чукотском полуострове, именно в р. Питлекай (в действительности река называется Пильхакай). Первый экземпляр этой рыбы пойман мной 30 сентября 1930 г. в районе залива Лаврентия, в тундряном, мелком озере, соединяющемся с морем небольшой протокой. Добыт сачком из конгрес-канвы, на глубине не более ¾ м впласте ила, под который был подведен сачок. Кроме пойманного экземпляра, в пласте было еще три рыбки, быстро скрывшиеся в глубоком месте озера.

Несмотря на упорные поиски как в этот, так и другие дни, обнаружить даллию мне больше не удалось. Дно озера илистое (торфяное), местами имеет скудную растительность, вода с берега кажется коричневой, но взятая в стеклянную банку, имеет светлый, чуть желтоватый цвет. Берега озера покрыты сухими мхами и лишайниками, при чем с южной стороны к озеру подходит участок сфагнового болота.

Внешний вид даллии характеризуется большими веерообразными грудными плавниками, узкие брюшные плавники впереди у самого анального отверстия, сзади последнего — широкий анальный плавник, над ним — такой же по ширине спинной плавник. Хвостовой плавник округлен. Окрас спины — аспидносерый, по бокам светлее; бока в головной половине имеют мелкие, слабо выраженные пятна, хвостовая же половина тела покрыта широкими поперечными коричневыми пятнами, хорошо рисующимися на светлом фоне тела. Брюхо светло-палевое.

Следующие два экземпляра рыбок найдены мною 21 октября того же года на берегу залива Лаврентия среди выбросов после шторма. Очевидно, рыбка вышла в залив через протоку, соединяющую озеро с заливом и находящуюся в четверти километра, приблизительно, от места, где рыбки были найдены. Остальные 6 экземпляров даллии и 6 мальков добыты 25 октября 1930 г. в тундровой маленькой речке Куульхкай, впадающей в западную часть Мечигменского залива.

Имеющиеся у меня экземпляры даллии, за исключением одного, отправленного в Москву проф. Бергу имеют следующие размеры:

АС АД   ОД        АС
1 70   62,1 48,8   1 35,5
2 80   69,3 52,3   2 36,0
3 78   66,5 54,6   3 32,8
4 67,6 57,3 46,0   4 37,0
5 69,7 58,8 65,6   5 35,5
—  —   —   —        23,4

АС — длина от конца рыла до конца средних лучей хвостового плавника.

АД — длина от конца рыла до начала средних лучей хвостового плавника.

ОД — от конца жаберной крышки до начала хвостового плавника.

Более детальное описание даллии будет напечатано в ближайшем времени.

До настоящего времени, как указывается проф. Бергом в его книге «Рыбы пресных вод», ни одного экземпляра даллии из русских водоемов не было в советских музеях.

*

*                                                                     *

Реферативный журнал: Биология, 1954

13 Д402. Некоторые данные о Dallia pectoralis Bean Чукотского полуострова. Шапошникова Г. Х. В сб. «Вопр. ихтиологии». Вып. 14. М., 1960, 29-33

Некоторые сведения о чукотской даллии, интересной своей способностью переносить низкие т-ры. Установлено, что она легче переносит быстрое охлаждение и не оживает лишь в том случае, если в мышцах и сосудах образовались кристаллы льда. Предполагается, что при зимовке ил и выделяемая даллией слизь образуют капсулу, к-рая предохраняет тело рыбы от промерзания. Чукотская даллия отличается от американской меньшим кол-вом лучей в плавниках‚ большим кол-вом чешуй и расположением сейсмосенсорных каналов на praeoperculum.            А. Астрафьева

 

5 И24. Некоторые периоды жизни далии с Аляски. Blackett Roger F. Some phases in the life history of the Alaskan blackfish, Dallia pectoralis. «Copeia », 1962,  № 1, 124—130 (англ.)

На материале (126 экз.), собранном в марте — августе 1960 г., изучена биология далии, обитающей в Большом Эльдорадо. Т-ра в реке колеблется от 0,5° в марте до 20° в августе. Движение далии вверх по течению происходит после вскрытия льда (май) при т-ре от — 12 до — 9°. По чешуе 108 экз. определено наличие трех возрастных групп, вычислена абсолютная скорость роста. Наименьшая далия была 51 мм длиной и весом 2 г, наибольшая — 165 мм и весом 36,9 г. Средний размер ♀ 106 мм и вес 10,9 г, средний размер ♂ 114 мм и вес 15,5 г. ♀ становятся половозрелыми при длине 80 мм и весе 5 г. На основании изучения состояния и веса яичника, измерения диаметра икринок установлено, что нерест порционный и происходит гл. обр. в июне. Е. Дмитриева

*

*                                                                     *

Маслов А. В. Новые данные о нахождении Dallia pectoralis. Природа. № 3. С. 70.

НОВЫЕ ДАННЫЕ О НАХОЖДЕНИИ
DALLIA PECTORALIS

Мы собрали на Дальнем Востоке богатые зоологические материалы, в особенности эктопаразитофауну птиц и зверей и фауну кровососущих насекомых. Среди этих материаловимеется редкая пресноводная рыба — так называемая «Даллия», или «чёрная рыба» (Dallia pectoralis), относящаяся к особому семейству Dalliidae (близкому к щукообразным), в котором она является единственным представителем, распространённым на крайнем северо-востоке Азии и крайнем северо-западе Северной Америки. Чёрная рыбка — даллия поймана в окрестностях районного центра Чукотского национального района — посёлка в заливе Лаврентия (65°, 35′ с. ш., 171°, 00′ з. д.) 4 августа 1948 г. в количестве 7 экземпляров, размеры которых колеблются от 7 до 13 см длины. Замечательным является тот факт, что все 7 экземпляров были пойманы не в воде, а на берегу небольшого пресноводного безымянного озерка в зарослях прибрежной растительности, где рыбки превосходно себя чувствовали, активно продвигаясь между травами. Эта замечательная особенность даллии местным жителям известна была уже давно, так же как и другая особенность — вмерзать в лёд и в таком состоянии длительного анабиоза переживать долгие чукотские зимы.

До настоящего времени в коллекциях центральных музеев СССР имелся только 1 экземпляр этого вида с Чукотского полуострова (район Мечигменской губы), хранящийся в Зоологическом институте Академии Наук СССР.

Собранные нами 7 экземпляров переданы: 2 — в ихтиологическое отделение Зоологического института Академии Наук СССР, 1 — на кафедру ихтиологии Московского Государственного университета, 1 — на кафедру зоологии позвоночных Харьковского Государственного университета и 3 оставлены
на кафедре биологии Хабаровского медицинского института.

А. В. Маслов.

 

*

*                                                                     *

Жуков, Е. В. Черная рыба. Природа, 1958, No 10, с. 118

ЧЕРНАЯ РЫБА

Черная рыба, или даллия (Dallia pectoralis Bean.), распространена только в водоемах Чукотского полуострова и Аляски. Вследствие ограниченности ареала, его отдаленности и трудной доступности она изучена очень слабо, и наша литература содержит весьма скудные сведения о ее биологии¹.

Исследуя паразитофауну рыб побережья Чукотского полуострова, автор более месяца проработал на водоемах тундры, расположенных в 4—5 км от поселка Пинакуль, на левом берегу залива Лаврентия. С 19 августа по 18 сентября 1956 г. нам удалось выловить 27 даллий размером в 120—260 мм. Следует отметить, что длина тела в 200 мм ранее считалась максимальвой.

Район лова представлял собой низменность, по которой простиралась цепь озер, связанных протоками. Берега озер низкие, поросшие травой. Дно озер и проток сильно заилено.

Обычно при приближении человека рыба пугается и мгновенно зарывается в ил, работая головой и грудными плавниками, совершая змееобразные движения хвостом. Поймать зарывшуюся рыбу невозможно, так как вода при этом оказывается сильно замутненной.

Однажды на дне протока, перед невысоким порогом, удалось обнаружить довольно глубокую нору. Рукой из нее было извлечено пять рыб, причем самая крупная имела длину 255 мм (см. рис.), остальные были мелкие. Как выяснилось, окраска черной рыбы пятнистая и состоит из коричневых и грязно-зеленых тонов, более светлых к брюху. По краю хвостового плавника проходит кайма красного цвета.

При вскрытии двадцати рыб лишь одна оказалась самкой (220 мм) и имела икру (22 августа). В желудках у трех экземпляров обнаружены бычки Cottus kaganowskii Berg, у двух — моллюски Radix ovata Drap., Sphaerium, corneum L., свойственные стоячим водоемам, и характерная речная форма Pisidium amnicum Mül. В желудке одной даллии найдены, кроме того, личинки ручейников (Limnophilinae).

Ряд фактов свидетельствует о большой живучести рыбы. Выскочив в наше отсутствие из таза, даллия пролежала на полу несколько часов, так что чешуя на ее теле стала сухой. Когда рыбу поместили в воду, она моментально ожила и начала плавать. Другой экземпляр выдержал почти месячный переезд из залива Лаврентия в Ленинград без пищи и смены воды, проведя весь путь в трехлитровой 
банке. Сейчас эта рыба находится в Зоологическом институте АН СССР. За 8 месяцев содержания в аквариуме ее размеры увеличились с 150 до 185 мм. Кормом рыбе служит мотыль. При виде пищи она начинает активно работать грудными плавниками, совершая ими волнообразные движения. Температура воды в аквариуме в летний период доходила до 22°, что раза в три превышает температуру, при которой эта рыба живет на Чукотке, однако никаких признаков угнетения ее не отмечено. В иностранной литературе есть данные о содержании даллии в аквариуме¹ при температуре 15—25°.

Е. Б. Жуков

Зоологический институт Академии наук СССР (Ленинград)
¹ См. Л. С. Берг. Рыбы пресных вод СССР в сопредельных стран, 3948, № 1; А. В. Маслов. Новые данные о нахождении Dallia pectoralis, «Природа», 1950, № 3.

*

*                                                                     *

Шапошникова. Г. X. 1960. Некоторые данные о Dallia pectoralis Bean Чукотского полуострова. Вопр. ихтиол., 14: 29—33, 2 рис.

НЕКОТОРЫЕ ДАННЫЕ О DALLIA PECTORALIS BEAN
ЧУКОТСКОГО ПОЛУОСТРОВА

Г. X. ШАПОШНИКОВА

(Зоологический институт Академии наук СССР)

Даллия, или черная рыба, давно привлекала внимание ученых способностью переносить низкие температуры мелких, промерзающих зимой и сильно заболоченных водоемов. Даллия населяет водоемы Чукотского полуострова и Аляски. Отдаленность мест обитания даллии от культурных центров затрудняла изучение ее биологии. В литературе есть довольно подробные сведения о морфологии и некоторые данные о физиологии этой рыбы, однако все это относится к экземплярам, привезенным с Аляски. Даллия Чукотского полуострова до сих пор оставалась неисследованной, если не считать нескольких молодых и взрослых экземпляров, добытых В. И. Разумовским (1931) среди выбросов после шторма на берегу залива Лаврентия и в мелком тундровом озерке в конце сентября 1930 г. Из этих сборов 2 экземпляра поступили в Зоологический музей Академии наук СССР. В 1948 г. Н. А. Маслов доставил в Зоологический институт Академии наук СССР две молодые, а в 1955 г. В. В. Барсуков — одну крупную даллию. Свыше 20 экз. взрослых даллий привез паразитолог Е. В. Жуков в 1956 г.; кроме того, одну рыбу привезли живой и второй год она живет в аквариуме, находящемся в теплом помещении (рис. 1). Большинство рыб использовано для паразитологических исследований, в связи с чем были извлечены внутренности, жабры и частично обрезаны плавники. Однако рыбы остались пригодными для некоторых пластических измерений, просчета чешуи, позвонков и лучей в плавниках у наиболее сохранившихся экземпляров. Считаем полезным опубликовать имеющиеся в нашем распоряжении данные об этих рыбах.

Впервые даллию описал Bean (Бин, 1880) по 24 экземплярам, пойманным на Аляске, причислив ее к семейству Umbridae. В дальнейшем было выделено самостоятельное семейство Dalliidae с одним родом и видом (Гилл — Gill, 1885). Подробным остеологическим исследованиям даллии посвящены работы Старкса (Starks, 1905) и Чепмана (Chapman, 1934). Наиболее полные данные о биологии даллии содержатся у Турнера (Turner, 1886).

Холодоустойчивость даллии исследовал Н. А. Бородин (Borodin, 1934), а затем Шолендер (Scholander a. oth., цит. по Уолтерсу — Walters, 1955); некоторые сведения об этом есть у Уолтерса (1955). Замораживание в лабораторных условиях показало, что даллия оживает, если остается при температуре — 20° в воздушной среде не более 30 — 40 минут; замораживание в воде (в промерзающем до дна пруду) дало отрицательные результаты. На основании своих исследований Н. А. Бородин (1934) заключает, что рыбы легче переносят быстрое охлаждение и оживают лишь в том случае, если в мышцах и сосудах не образуются кристаллы льда. Очевидно, в природе имеются специфические условия, при которых возможно длительное замораживание без летальных последствий.

Рис. 1. Dallia pectoralis Bean
Вверху — живая даллия в момент поимки; внизу — схема расположения отверстий сейсмосензорных каналов и пор на голове и теле
Обозначения те же, что на рис. 2.

По наблюдениям Е. В. Жукова на Чукотском полуострове, при какойлибо опасности даллия способна быстро зарываться в ил или прятаться в ямки и ниши у берегов. Возможно, что зиму она проводит именно в таких убежищах, покрытая собственной слизью и илом, которые способны замерзать, образуя как бы капсулу, предохраняющую тело рыбы от промерзания. Уолтере (1955) также считает, что замерзает лишь поверхностная водяная пленка (watery film) вокруг рыбы.

По нашим данным, длина тела (без С) Dallia pectoralis Bean составляет 7,6—20,6, в среднем 15,5 см; лучей¹ в D — 10—13, в среднем 12,1, лучей в А — 12—15, в среднем 13,7; лучей в Р — 29—34, в среднем 31,3; squ. — 77—96, в среднем 89,1; позвонков — 39—41, в среднем 40,0.

¹Лучи в плавниках просчитаны у 14 экземпляров.

По Вину (1880), у даллии лучей D — 12—14, чаще 13; лучей в A — 14—16, чаще 14; в Р — 33—36, среднее (по 10 экз.) — 34,3; в V — всегда 3; чешуй в боковой линии — около 77. Голова укладывается в длине тела (без С) 4¼ — 4½ раза. Позвонков, по Старксу (1905), 40.

Судя по приведенным данным, у даллии Чукотского полуострова меньше лучей в плавниках, но значительно больше чешуй. Однако возможны разные способы просчета чешуй¹. По-видимому, голова у чукотской даллии несколько длиннее.

В процентах длины тела: длина головы — 25,2—30,6, в среднем 27,8; высота головы через середину глаза — 10,7—14,7, в среднем 12,6; ширина лба (по frontale — 5,7—8,5, в среднем 7,2; расстояние между глазами — 7,3—12,0, в среднем 9,7; диаметр глаза — 3,0—5,1, в среднем 3,9; длина хвостового стебля — 15,3—21,8, в среднем — 17,5; наименьшая высота тела — 9,8—13,7, в среднем — 11,9; наибольшая высота тела (по 5 экз.) — 16,8—20,7, в среднем — 18,8; антедорсальное расстояние — 60,0—71,5, в среднем 65,6.

Боковая линия у даллии весьма своеобразна (рис. 1) и простым глазом почти не заметна. Ряд отверстий боковой линии начинается над верхним краем жаберной крышки и продолжается по боку тела, обычно не далее начала спинного плавника. У боковой линии есть ответвления, идущие под углом вверх. Расположение генипор и отверстий сейсмосензорных каналов у даллии показано на рис. 1 и 2.

Чтобы проследить каналы на черепе, кожа и мускулы на одной половине головы были удалены. На рис. 2, Б справа показаны каналы на костях черепа, слева — отверстия их на коже головы. Надглазничный канал у даллии имеет вид гребенчатой трубки, изогнутой почти под прямым углом позади глаза. В этом месте к задней части frontale отходит гребень. Канал имеет обычно четыре отверстия: первое находится рядом с задним носовым отверстием, от него отходит плотная кожная трубочка, открывающаяся рядом с передним носовым отверстием (рис. 2); второе — немного позади середины глаза; третье — в углу изгиба трубки и четвертое — в конце канала. Число отверстий в надглазничном канале варьирует. Так, у 21 просмотренных нами рыб на левой стороне у двух оказалось всего три отверстия. На правой стороне у тех же рыб только в двух случаях имелось пять отверстий, у всех остальных — четыре. На внешнем крае pteroticum имеется дугообразный канал с двумя отверстиями на концах. Praeorbitalia представляет очень тонкую косточку, вытянутую в продольном направлении и почти полностью занятую изогнутой трубочкой с тремя отверстиями (рис. 2, В). На praeoperculum  сейсмосензорные каналы расходятся четырьмя лучами от центра, каждый с широким отверстием  на конце (рис. 2, Г). По Чепману (1934), каналы на этой кости имеют пять ветвей и соответственное количество отверстий. Среди имеющихся у нас рыб лишь у одной из 22 оказалось пять каналов (рис. 2, Д); два из них соприкасались один с другим, хотя их наружные выходы на коже были разделены некоторым расстоянием. В этом случае вся система каналов не была соединена, как обычно, а в верхней части praeoperculum  имелся как бы отдельный дугообразный канал с двумя отверстиями.

Таким образом, чукотская даллия отличается от американской не только некоторыми меристическими признаками, но и расположением сейсмосензорных каналов на praeoperculum.

¹Чешую просчитывали от верхнего края жаберной щели до основания хвостового плавника.

 

Рис. 2. Сейсмосензорные каналы на голове Dallia pectoralis Bean А — голова (вид снизу); Б — голова (вид сверху); В — сейсмосензорные каналы на praeorbitalis; Г и Д — сейсмосензорные каналы на praeoperculum: — отверстие, соединяющееся кожистой трубочкой с надглазничным каналом; 1, 2, 3, 4 — отверстия надглазничного канала; 5, 6 — отверстия канала на pteroticum; 7, 8, , 9 и 10 — отверстия канала на praeoperculum; 11, 12, 13 — отверстия канала на praeorbitalia: аproethmoideum; бethmoidale laterale; в — praeorbitale; гfrontale; дsphenoticum; еpteroticum; ж epioticum; зparietale; и supraoccipitale

Условия икрометания даллии на Чукотском полуострове неизвестны. По наблюдениям Е. В. Жукова, из 20 вскрытых им рыб только одна,  пойманная 22 августа 1956 г. оказалась самкой с икрой III-IV стадии зрелости, остальные были самцы.

Для определения роста (см. таблицу) была просмотрена чешуя от 18 рыб; на ней можно было различить годовые кольца. Обратные расчисления сделаны методом Эйнара-Леа по переднему (закрытому) краю чешуи.

Даллия растет сравнительно медленно; это понятно, если принять во внимание краткий вегетационный период. За восемь месяцев жизни в аквариуме длина даллии, по данным Е. В. Жукова (1958), увеличилась с 15 до 18,5 см.

Рост даллии

.                         Длина, см
Возраст,   По данным обратных  по эмпирическим  Число рыб
годы          расчислений                         данным
.                  средняя | колебания

1  3,2  2,5—4,3   —   —
2  6,4  4,5—8,7 6,5  2
3  9,5  6,5—11,7 9,1  2
4 11,9  7,8—14,9   —    —
5 14,6 13,1—16,8 14,4  7
6 16,8 15,8— 17,6 17,0  2
7 18,5 17,5—19,3 18,9  4
8 19,9     —         20,3   1

Характер питания чукотской даллии неизвестен, но можно предполагать, что на Чукотском полуострове и на Аляске питание не должно сильно различаться, так как условия обитания там сходные. По данным Турнера (1886), в пищеварительном тракте даллии была найдена аморфная масса, в которой можно было различить остатки растений и каких-то личинок. В аквариуме даллия охотно поглощает мотылей.

ЛИТЕРАТУРА

Разумовский В. И. 1931. Черная рыба с Чукотки. «Рыбн. хоз. Дальн. Вост.», № 11 — 12.

Bean T. H. 1880. A list of European Fishes in the collection of the United States National Museum. «Proceeeding U. S. National Museum». vol 11.

Жуков Е. В. 1958. Новые наблюдения над черной рыбой Dallia pectoralis. «Природа», № 1.

Borodin, N. A. 1934. The anabiosis or phenomenon of resuscitation of fishes after being frozen. «Zool. Jahrb.», Abt. Allegemeine Zool. Physiol. Tiere, 53.

Chapman W. M. 1934. The osteology of the Haplomous fish, Novumbra hubbsi Schultz. with comparative notes on related species. «Journ. Morph.», vol. 56, № 2.

Gill T. N. 1885. Record of scientific progress in zoology for 1883. «Ann. Smith. Instit.»

Turner L. M. 1886. Researches in Alaska Fishes, pt. IV. «Contributions to the Natural History of Alaska», № 11.

Walters Vladimir. 1955. Fishes of Western Arctic America and Eastern Arctic Siberia.«Bull. of the Amer. Museum of Nat. Hist.», vol. 106, № 5.

 

*

*                                                                     *

Федосеев Г. А. О распространении даллий (Dallia pectoralis Bean) на Чукотке. — Вопр. ихтиол., 1967, т. 7, вып. 1(42), с. 183—184.

УДК 597.015-19

О РАСПРОСТРАНЕНИИ ДАЛЛИИ (DALLIA PECTORALIS BEAN) НА ЧУКОТКЕ

Г. А. Федосеев

(Магаданское отделение тихоокеанского научно-исследовательского
института рыбного хозяйства и океанографии, г. Магадан)

Известно, что Dallia pectoralis Bean встречается па Чукотском полуострове и Аляске (Никольский, 1954), однако, данных о распространении и биологии этой рыбы крайне мало. В 1964 г. при посещении нами озер на Чукотском полуострове (16 — 20 июня) в ряде из них была обнаружена даллия.

Первые снулые рыбки даллии были найдены аа небольшом озерке (примерная площадь 150 м², максимальная глубина 1,2 м) термокаретового происхождения. Это озеро расположено в 20 — 25 км к юго-западу от Чпчоуиской лагуны. Берега озера топкие, а дно большей частью было покрыто льдом. Длина тела измеренных 7 снулых рыбок даллии на этом озере колебалась от 5 до 9 см. Живых рыбок в озере найти не удалось.

В массовом количестве даллия нами обнаружена 18 июня на сравнительно большом, также термокарстовом озере (площадью около 2 — 3 км² и максимальной глубиной около 2 м) в правобережье нижнего течения р. Утавеем, впадающей в лагуну Инчоун. Озеро расположено в 3 км от реки. Процесс образования озера, очевидно, не завершился, так как на его берегу выступает огромная ледяная линза (рис. 1), которая представляет собой как бы обрывистый участок берега озера. На этом озере наше внимание привлекло большое количество снулой даллии возле берегов. Рыбки были различных размеров от 4 до 17,5 см (рис. 2). При вскрытии пяти рыб размером 14 — 17 см определить их пол не удалось, так как внутренности разложились. Большинство рыб были протухшими. Взять какие-либо биологические пробы было невозможно.

Кроме указанных случаев единичных снулых рыбок даллии мы обнаружили еще в трех озерах в 25 — 30 км на юго-запад от лагуны Инчоун.

Рис. 1. Ледяная линза на берегу озера, где была обнаружена даллия

По словам чукчей, оленеводов и рыбаков из колхоза им. XXII съезда КПСС (пос. Инчоун и Чегитунь) и колхоза «Горой труда» (пос. Уэлен), даллия встречается во многих озерах, находящихся в окрестностях Уэленской и Инчоунской лагун, а также в некоторых озерах по долине р. Чегетунь.

Рис. 2. Даллия, или черная рыба (l = 17,5 см)

Широкому кругу населения даллия малоизвестна и промыслового значения в этом районе Чукотского полуострова по имеег. О ней знают преимущественно пастухи-оленеводы, которые по роду их работы могут чаще видеть этих рыб в тундровых озерах, особеппо во время массовых заморов даллии.

Поступила 8.VIII.1964 г.

ЛИТЕРАТУРА

Никольский Г. В. 1951 Частная ихтиология. Ияд-во «Советская наука», М.

 

Linki:

http://www.sevin.ru/vertebrates/index.html?Fishes/84.html

http://ashipunov.info/shipunov/school/books/chereshnev2008_presn_ryby_chukotki.pdf

http://www.zin.ru/administration/files/Nemat_Acanth_Hirud_Moll_Crust_Acari.pdf

https://archive.org/stream/pamphletsonfores01smitrich#page/620/mode/2up

https://archive.org/stream/contributionsto01turngoog#page/n119/mode/2up

http://digitallibrary.amnh.org/dspace/bitstream/handle/2246/2700/N2492.pdf?sequence=1

https://archive.org/stream/zoologischejahrb21190405jena#page/248/mode/2up

http://digitallibrary.amnh.org/dspace/handle/2246/1075

http://www.sf.adfg.state.ak.us/fedaidpdfs/FREDF-9-7%2816%29G-II-K.pdf

http://www.adfg.alaska.gov/static/education/wns/alaska_blackfish.pdf

https://www.adfg.alaska.gov/static-sf/project_assets/10034/Documents/SF2010-034a-4draft study plan.doc

http://ofmpub.epa.gov/eims/eimscomm.getfile?p_download_id=517953

http://www.ankn.uaf.edu/curriculum/units/blackfish.html

http://depts.washington.edu/oldenlab/wordpress/wp-content/uploads/2013/01/Fisheries_2014.pdf

http://www.nrcresearchpress.com/doi/abs/10.1139/z96-019#.VCWflFdFvAk

http://www.jstor.org/discover/10.2307/1439486?uid=3738840&uid=2129&uid=2&uid=70&uid=4&sid=21104777161163

http://palaeos.com/vertebrates/euteleostei/esociformes2.html

http://fishbull.noaa.gov/32-1/cockerell.pdf

http://www.researchgate.net/publication/18746760_Structure_of_an_air-breathing_organ_and_the_swim_bladder_in_the_Alaska_blackfish_Dallia_pectoralis_Bean 

https://archive.org/stream/reportuponnatura00nelso#page/312/mode/2up

https://archive.org/stream/specialscientifi590usfi#page/12/mode/2up

http://penbay.org/cof/COF_1893_11.pdf

 

2014/09/28 | Supplementum

Suplement CLXXIII

Twórczość, „Czytelnik”, 1971, s. 102-103.

 

LEKKA KSIĄŻKA

Jerzy Putrament: Krajobrazy, Warszawa, „Czytelnik”, 1969; opracowanie graficzne: Jan S. Miklaszewski; str. 188.

Krajobrazy Jerzego Putramenta nastręczyły recenzentowi pewną trudność, mianowicie możliwość różnorodnych ujęć. Gdy decydował się już na jedno, przypominał sobie, że Krajobrazy są jeszcze czymś innym. W ten sposób kolejno decyzje niejako rozpływały się. Bo w samej rzeczy, zbiór miniatur Putramenta, utworów tak na pozór „lekkokalibrowych”, jakby dla wytchnienia między solidniejszymi dziełami pisanych, pełen jest komplikacji. Jest bowiem i tym, i tamtym, i owym — i to czasem w sposób dość nietrwały, niedosłowny, cienki.

Powiedzmy, że te „drobiazgi” to gawędy wytrawnego rybołówcy-amatora o „taakiej rybie”, o przygodach z boleniami, szczupakami, karpiami (w 27 opowiadaniach na 30 łowi się ryby). Można by opowiedzieć, jak to wszystko interesująco napisane, streścić co ciekawsze rybackie anegdoty i na tym poprzestać. Ale w ten sposób stałaby się Krajobrazom krzywda.

Bo taką samą prawdą, że to gawędy, jest prawda inna: że to refleksyjna liryka, zadumy nad losem itp. Bohater nie tylko łapie ryby, ale i rozmyśla przy tym, o sobie, o świecie, od którego tylko na pozór uciekł, poszukując samotnie dzikich miejsc (rzadkich już) na Mazurach czy nad Wisłą. Oto, gdy łowi bolenie, z czym mu się kojarzą: „…nagle uprzytamniam sobie, że i moi zoologiczni pobratymcy ileż to razy ulegali z równą powszechnością niewiele bardziej złożonym podnietom, nagle zaczynali brać na równie bzdurne, toporne i niebezpieczne poglądy polityczne czy artystyczne, brali, dawali się wziąć, ginęli. […] Też jakiś zmierzch, jakieś zamazanie przedmiotów fizycznych czy duchowych” (str. 56). Kto dawał się brać? Na jakie poglądy? Kiedy? Mniejsza o to. Powiedzmy, że to prawda ogólniejsza. Tytuł opowiadania: Balet boleni. Świat jako balet boleni. To już nie anegdota. Bohater przekazuje też gorzkie doświadczenia, ostrzega: „Nie przyglądajcie się zbyt blisko nadziei. Wszelkie jej pogłębienie wcześniej czy później musi rozpruć jej zwiewne, nietrwałe kształty” (str. 188). W innym zaś miejscu taka oto zasadnicza prawda: „…czymże jest życie ludzkie w odróżnieniu od wszelakiego innego, jeśli nie świadomością” (str. 47).

Ale znów powiedzieliśmy o Krajobrazach stanowczo zbyt mało. Czy ich bohater jest bowiem tylko lirycznym rybołówcą? Nie, bywa przecież równie często pedagogiem i publicystą — twórcą słusznego modelu „bycia człowieka pośród przyrody”, forsującym własną kulturę takiego bycia, zaangażowanym w kwestię lasów, rzek i ryb zagrożonych przez nowoczesną cywilizację, przez masowe, campingowe i barbarzyńskie wywczasy.

Idąc tym śladem, można powiedzieć, że Krajobrazy są poświęcone „pani naszej, przyrodzie” — jak ją nazywa Putrament w Trzydniówce, jednym z opowiadań książki. Przyroda — cóż to takiego w Krajobrazach? „Cząstka jego [człowieka] duszy” (str. 5). „Ważny czynnik, modelujący ludzi i narody” (str. 6). Narodowe bogactwo. Narodowe krajobrazy. Wiatr, chmury, jeziora, pola, lasy, ptaki, łąki, ścieżki, krzaki, zielska, owady. Płocie, kiełbie, okonie, leszcze, bolenie, węgorze, ukleje, karpie, sumy, szczupaki itd. Tego wszystkiego ubywa w Polsce z roku na rok, i to nie w sposób jednostajny, ale według zasady, rzec można, geometrycznego postępu. Illo tempore — to tytuł jednej z miniatur. W pewnym miejscu na Wiśle ryby brały, teraz przestały brać. Illo tempore — przed kilku laty. Zaiste, illo tempore, szczęśliwy, święty, wspominany i nieodżałowany czas, posiada każde miejsce pośród lasu, w którym pobudowano miejsce wczasowe czy choćby tylko urządzono skupisko campingowych domków. Illo tempore setek polskich […]

Marcin Bajerowicz

*

*                                                          *

Wojciech Żukrowski — Rozmowy o książkach, 1989, s. 136-141.

Na moim sitku

Putrament od ryb

Po Boldynie, którego nie zawahałbym się zaliczyć do dwóch, trzech najambitniejszych książek Putramenta, a na pewno jeśli nie najlepszej książki roku 1969, to najżywiej dyskutowanej, czytanej i poszukiwanej, ukazał się w „Czytelniku” zgrabny i smacznie ilustrowany przez Samuela Miklaszewskiego tomik notatek lirycznych o przygodach rybackich.

Putrament od ryb może to jest właśnie ten prawdziwy Putrament? Czytam i uśmiecham się raz po raz. bo odkrywam wszystkie jego cechy, które tak go w działaniu politycznym i społecznym charakteryzują, podane jakby w klinicznych preparatach — gniew, popędliwe reakcje, poczucie bezsilności, nie sprecyzowane nadzieje… I ową delikatność, wielką wrażliwość, wyrozumiałość, jakiej próżno bym szukał w jego działaniu, którego zdarzyło mi się padać ofiarą.

Znałem jego wiersze, potem zachwyciło mnie opowiadanie z nutą ironii, o panichidzie, żałobnych pieniach nad zwłokami chłopca i dobrowolnym wyrzeczeniu się nocy miłosnej przez młodego oficera, który traci może jedyną szansę, bo odchodzi na front. Było to opowiadanie tak odmienne od lansowanych wkrótce schematów, od tej całej receptury skwapliwie przez beztalencia narzucanej, że chętnie bym je jeszcze raz przeczytał. Wtedy zaliczałem je do arcydzieł polskiej nowelistyki; muszę tom Święta kulo wykopać z mojej bałaganiarskiej, bo stale użytkowanej, biblioteki, po prostu żeby sprawdzić tamte doznania i ocenę.

Potem przyszła Rzeczywistość, którą dręczono nasze dzieci, rozmiar tej książki usprawiedliwiają tylko wówczas wprowadzane umowy, które zresztą po dziś pokutują — płacenie od metra.

Spotkałem w Edynburgu starostę Radziwonia, który podpisywał nakaz aresztowania na grupę wileńskich zbuntowanych studentów, żalił mi się, że tylko jeden Putrament, którego najłagodniej potraktowano, miał do niego pretensję i obazgrał brzydko. Pocieszałem go, że inaczej może by w ogóle się zapadł w niepamięci, przestał istnieć. Ale trudno żądać wdzięczności od utrwalonych w karykaturze.

Zdolność do złośliwej deformacji, do drwiny kłującej jak szydłem jest cechą bardzo rzadką w naszej literaturze, dlatego trzeba ją cenić. Ona charakteryzuje pisarstwo Putramenta, czyni je i w jakiś sposób wyjątkowym. Zwłaszcza że pisze z piekielną pasją, rysuje grubą krechą swoje portrety, tak że czytelnik musi zarżeć rozpoznając nie postaci, ale typowe układy sytuacji i charaktery, które są produktem epoki, w jakiej żyjemy. Dlatego za Pasierbów, Małowiernych i Boldyna odpuszczę mu Rozstaje, bo jestem pewny, że do tamtych książek potomni będą wracać. Nastąpiła w tych książkach erupcja tłumionego gniewu, zwyczajnej ludzkiej złości, po prostu przestał się liczyć z tymi, którym niegdyś ulegał, i pofolgował sobie. Jemu naprawdę o coś chodzi, skoro wie, że się naraża, i trwa uparcie przy swoim.

Powiecie, że przy swojej ugruntowanej pozycji i owym bezrybiu wśród literatów partyjnych jakże go się można wyrzekać czy choćby zapędy ściągać wodzami zakazów i pouczeń. Nie bądźcie za pewni, widzieliśmy błyskawiczne kariery i wielkie upadki, choć przeważnie katastrofa przychodziła od wewnątrz, rozsadzało zadufków ich poczucie wielkości. Po prostu sami, głusi na ostrzeżenia i przyjazne rady, przed skokiem wieszali sobie na szyi głupie wyrachowania jak kamień. Putrament musi przewidywać cięgi, jakie go mogą spotkać i z prawej, i z lewej, zawsze występuje jawnie, nawet hałaśliwie, nikt nie może mu odmówić tego, że czyni to żarliwie, młóci i prze, nie zważając, czy to się komuś podoba.

Znam ludzi, którzy go nie znoszą, ale każdy felieton czytają, jak mówią, żeby się zirytować, jego pisanie działa na nich żółciopędnie, ułatwia trawienie rzeczywistości, tej powszedniej, mają z czym się spierać, podrzuca im swoje myśli, jak obrok, do przeżucia.

No, zdarza się, że — jak to się dawniej mawiało — wystrzeli, nie nabije. Milicjanci po dziś dzień pamiętają mu owego „poruczniczynę”, o którym — zatrzymany, bo wyścig rowerowy walił szosą, a tu mogła przepaść najlepsza pora, kiedy ryby biorą — wyraził się złośliwie; są sytuacje, w których człowiek musi bluznąć, inaczej zmoże go kolka wątrobiana. Albo owo przysięganie, że nie ma żadnej afery z lekarstwami, a potem cała prasa aż huczy. Czy atak na „Juniora”… Mówię o tym, na dowód, że czytam, i to pilnie, a mówię, bo ludziska aż kipią… I to jest też dowód, że to pisanie do nich trafia. Pochwalone niech będzie pióro Putramenta, kiedy broni kultury wypoczynku, czystości mowy i zatruwanych rzek, kiedy wygarnia prawdę o naszej motoryzacji bez zaplecza, o uśpionych stacjach obsługi, zdechłych pompach benzynowych, drażniącym niedołęstwie, z jakim się styka na co dzień.

Muszę otwarcie stwierdzić, że niedzielna „Trybuna” bez jego felietonu to prawdziwy zawód, obiad stołówkowy bez soli, to prawie taka klęska, jak jej poniedziałkowy numer bez kolumny sportowej. Ale miało być o rybach! Zaraz, cierpliwości…

Muszę wam wyznać, że go widywałem w różnych sytuacjach, jakie nie zawsze pojawiły się w jego Pół wieku. Pamiętam jako ambasadora w Paryżu, jakieś wczesne śniadanie z Borejszą, który rzuca się na przesyłki z kraju, żeby zobaczyć — cytuję dosłownie — „co tam moja prasa pisze o głupstwach, jakie robi ten wasz rząd”.

Ambasada słynęła wtedy, jak miałem okazję słyszeć na spotkaniach dyplomatycznych, „z najlepszej kuchni, tylko ambasador tak wrzeszczy, że przeszkadza w konsumpcji, zaraz człowiek myśli, że coś się stało…” Tak, gdzież jest ten Putrament, który przemawiał do nas, jak wachmistrz do plutonu kawalerii na drugim krańcu ujeżdżalni? Im sprawa była mniej słuszna, tym głośniej! I wiecie, zaczynał mając salę przeciw sobie, a kończył oklaskiwany, wodził tych literatów za nos jak chciał. A może po prostu wiedział, czego oni chcą. Miał ten organ.

Bo tak się przede mną mitygował, kiedy odpowiedziałem mu na posiedzeniu zarządu w tym samym natężeniu, zdumiał się i z niedowierzaniem zapytał, czego na niego wrzeszczę… „Ależ skąd, nadaję tylko na fali, którą odbieracie…”

Dziś już nie pokrzykuje, na pewno to wynik łowienia ryb, jego wielkiej i oczyszczającej namiętności.

To są najpiękniejsze jego książki, oczywiście nie doceniane, nie dość zachwalane przez krytykę. Może traktuje te strony jako notatnik, jako wprawki, które potem zostaną spożytkowane w powieści?

Tymczasem one są jakby inną ręką pisane. Zawsze mnie złościł u Putramenta ten jego pośpiech, niedbałość, metafory, jakie mu z pióra skapnęły czy na maszynie utłukły. Gdybyż mu się chciało raz jeszcze tekst przeczytać, wyszlifować, przyciąć… Ileż tam scen puszczonych, sytuacji ledwie zamarkowanych! I kiedy mu się mówi o tym, przyznając rację potrafi się tylko zżymać, ale w następnym wydaniu leci tekst znowu tak, jak uwalił. I nawet to niechlujstwo bywa podnoszone jako jego walor stylistyczny! Nie, żeby nie było wątpliwości, jestem wrogiem języka, który martwieje w antyczne odlewy gipsowe. Żeby brzmiało jasno, o co mi chodzi, zestawcie dwie stroniczki z otwartego gdzie popadnie Odyńca czy zajrzyjcie do Małowiernych, a potem sięgnijcie po Arkadię, Czarne sosny czy tę, która stała się pretekstem do wypowiedzenia paru nie najmądrzejszych uwag o zjawisku zwanym Putrament.

Krajobrazy są inne niż tak zwane zapiski rybackie, tu ryby, a przede wszystkim skupienie i samotność, rozumne obcowanie z przyrodą — służą do sondażu psychiki dzisiejszego człowieka, do wysuwania wniosków niejednostkowych, do pełnych troski i zadumy uogólnień. Ucieczki Putramenta nad lesiste jeziora mazurskie, zaszywanie się w wiklinę nad piaszczystym brzegiem niezliczonych, ocalałych od skażenia rzek Kielecczyzny, są samoobroną przed wyniszczającymi nas stresami, męczącym tłumem, gwarem, naporem nieustannych wydarzeń, wobec których trzeba zająć jakąś postawę, osądzić czy przeciwdziałać. My rozpaczliwie pragniemy ciszy, spokoju, godziny skupienia żeby w samotności osądzić, kim naprawdę jesteśmy. Przecież większość z nas nie potrafi po ludzku odpoczywać, nawet jeśli ma tę szansę.

Poczytajcie Putramenta, doceńcie jego nienatarczywie podsuwane rady. Przecież ryby to tylko dodatek do uciszenia wewnętrznego, miła emocja niespodzianki, dość nikłej szansy wykazania sprawności fizycznej, doświadczenia rybackiego, błyśnięcia przed kolegami…

Najpiękniejsze są kartki poświęcone niepowodzeniom, kiedy ryba nie bierze, a zostaje tylko myślenie, osądzanie samego siebie w swoich nadziejach, próba obrachunku.

Są tam wszystkie jego cechy charakteru, złość na żonę — jakie to szczęście, że jest się na kogo pozłościć — że źle podsuwa podbierak i szczupak poszedł. Jest niepokój, że ktoś na niego patrzy, ma mu za złe i nie wiadomo, jak zareaguje, skąd przyjdzie cios, a potem okazuje się, że to imaginacja — na brzegu tkwi strach na wróble. Jest i to, co mnie najbardziej podbiło, umiłowanie polskiego krajobrazu, niszczonego bezmyślnie, nieprawionego przez chciwość człowieka, jego głupotę i tępy brak widzenia, co będzie za lat dziesięć, ile wtedy przyjdzie nam płacić…

Putrament nie jest twórcą oleodruków, landszaftów, pisze o krajobrazie właściwie zwykłym, jaki obojętnie mijamy, dobywa w paru zdaniach jego niepowtarzalny urok, zależny od pory roku, godziny i własnego nastroju. Zdania są zbudowane nieomylnie, każda metafora tkwi jak strzała w centrum. Czytam i widzę, czytam i czuję zapachy deptanych suchych liści młodych dębków. słyszę przywołującą dzieciństwo muzykę chrzęstów i trzeszczenia. Jestem z nim, pogodzony, ufny. Jakiż to jest wtedy inny człowiek. Nawet mu nie zależy na złowieniu ryb, już do tego doszedł.

Gdybyż on tak zawsze chciał pisać, bo nie wierzę, że mu się to samo napisało. Musiał każdy z tych pejzaży bardzo mocno w niego zapaść, skoro go potrafił donieść do domu, urodzie i jeszcze nas tym przeżyciem obdzielić. Ale, żeby nie kończyć zbyt pochwalnie, wiedząc, ilu czytelników się żachnie, a nie wezmą książki i, lenie, nie sprawdzą, że mówię prawdę, chciałbym zacytować parę uwag naszego doświadczonego rybaka.

„Te nasze intelektualisty, co oni wiedzą o miętusach? Tyle, że w Ferdydurke tak się zowie jeden z głównych bohaterów. Dlaczego, po co? To już ich nie interesuje.

A tymczasem miętus jest zjawiskiem bardzo malowniczym, nadającym się do studiów literackich nad współczesnością.”

Kiedy inne ryby zapadają w zimowe odrętwienie, miętus zachowuje ruchliwość, więcej, na zimno uprawia tarło. Zadowala się byle padliną. Wałęsa się nocą po dnie i zżera śpiące rybki. Jest bardzo znamienne, że nie próbuje napaści od głowy, tylko napoczyna od ogona, bez ryzyka, że ofiara się będzie broniła.

„Chwyciwszy rybę za ogon, powoli ją zaczyna połykać: ma się wrażenie, że żre, nie bo chce, bo głodny, ale z nudów. Okres miłości wybrał sobie także odpowiedni: styczeń, wyobraźcie sobie te szały przy temperaturze + 4 stopnie!”

Jest nietowarzyski, bliźni nie obchodzi go zupełnie. Ryby złowione popadają w rozpacz, walczą albo słabną ze zgrozy. Miętus nie, nawet w koszu jeszcze zżera inne, po kanibalsku i te ze swego gatunku.

Tak Putrament ze szczerą nienawiścią opisuje tę niewielką, budzącą jego pogardę rybę. Męczą go pełne grozy sny małych rybek w noc

zimową, kiedy pod osłoną ciemności leniwie miętus podpełza na dnie. Męczą go pełne grozy sny małych rybek w noc zimową, kiedy pod osłoną ciemności leniwie miętus podpełza na dnie… Przecież to cechy zaczerpnięte od ludzi, a podrzucone rybom. Demaskuje, wywleka na powierzchnię, opatrzywszy etykietami, podsuwa nam przed oczy, ostrzega.

Toteż nie dziwcie się, że go ludzkie miętusy nie znoszą, próbują podskubać, ale połknąć nie potrafią.

*

*                                                          *

Krajobrazy, s. 179-183.

MIĘTUSY

Te nasze intelektualisty, co oni wiedzą o miętusach? Tyle, że w „Ferdydurke” tak się zowie jeden z głównych bohaterów. Dlaczego, po co? To już ich nie interesuje.

A tymczasem miętus jest zjawiskiem bardzo malowniczym, nadającym się do studiów literackich nad współczesnością.

Oto zwięzły opis jego charakteru i obyczajów.

Bliski krewny dorsza, miętus (Lota lota) jest jedynym w Polsce słodkowodnym przedstawicielem swojej rodziny (Gadidae, czyli dorszowate). Jak i reszta rodziny, lubi on zimę, niskie temperatury wody, co więcej, ma typowo nocny tryb życia. W dzień drzemie na dnie, schowany pod jakimś karczem, o zmierzchu rusza na łowy. W jedzeniu niewybredny, nie gardzi zdechłą rybą, robakami, ikrą innych ryb. W przeciwieństwie do rasowych drapieżców, choleryków czy sangwiników, które ścigają zdobycz albo czatują na nią w zasadzce, miętus wałęsa się cichutko po dnie i stara się przyłapać drzemiące, zagapione płotki czy kiełbie. Bardzo znamienne: nie chwyta ich od głowy czy w poprzek tułowia, ale zachodzi od ogona, łapie pyskiem ten ogon, a ponieważ pysk ma chropowaty, jak tarcze ścierne albo szklany papier, jak już złapie za ten ogon, nie popuści.

Wyobraźcie sobie noc na dnie jeziora, ciemność absolutną, zimno, ciszę. W tej ciemności, zimnie, ciszy snują się żarłoczne, wielkopyskie potwory, sumy albo żmijookie węgorze. Mała rybka chowa się za muszlą czy ogryzkiem gałęzi: jej sen pełen jest strachów, jak sen dziecka, ale jak najbardziej realnych. Czasem myślę, że te strachy senne, która pamiętam z dzieciństwa, strachy bezprzedmiotowe, rodzące się w ciemności, są jakimś spadkiem po wspólnych przodkach, są wyniesione z nocy morskiego dna.

Otóż miętus staje się zmorą nocną, gdy inne śpią – w zimie. Gdy sumy czy węgorze zbierają się w gromady dla raźniejszego przetrwania zimy, miętus właśnie zaczyna żerować, jest to koszmar nocy zimowej; dzięki niemu ostatni, zdawałoby się, urywek czasu, w którym zwykła biała ryba mogłaby odetchnąć od swego nieustannego strachu, noc zimowa też ma swój przydział grozy. To jest osobliwa, powolna, rozmamłana groza.

Chwyciwszy rybę za ogon, powoli zaczyna ją połykać: ma się wrażenie, że żre, nie – bo chce, bo głodny, ale z nudów. Okres miłości wybrał także odpowiedni: styczeń. Wyobraźcie sobie te szały namiętności przy temperaturze + 4 stopnie? Wszystkie inne ryby czekają, aż się woda ogrzeje do tylu a tylu stopni, ich mechanizm uczuciowy nastawiony jest na ciepło. Miętus parzy się, gdy temperatura spada do minimum.

Jest nietowarzyski, mało, bliźni nie obchodzi go zupełnie. Ryby złowione przez człowieka są zwykle w stanie kompletnego szoku, ich nieliczne typy reakcyj zostają zapomniane, po krótkim okresie rozpaczliwego szału wpadają w prostrację.

Miętus i w tym względzie jest wyjątkiem. Trafiwszy na hak, prawie się nie opiera, wypływa na powierzchnię, trochę podryga — też bez przekonania — i daje się wziąć zdobywcy. Po czym pozostaje sobą: nieruchawy, niewybredny, znudzony.

Miętus jest jedyną naszą rybą, która potrafi już w koszyku rybaka połknąć mniejszego kuzyna. Jest taka historia: kucharka kupiwszy dwa miętusy wpada do pani domu: — Proszę pani, proszę pani, tam jest tylko jedna ryba, bez głowy, za to z dwoma ogonami…

A to tylko większa przymierzyła się i zaczęła połykać tę mniejszą…

Charakterystyczna, ale nieprawdziwa historia —  jako się rzekło, miętus atakuje od ogona…

Notabene: oto jedyny świat – świat rybi – gdzie dyskusja może skończyć się dokładnym naukowym ustaleniem, kto ma rację: ten, kto ma większy pysk.

Boję się, że w tym opisie nie zachowałem podstawowej proporcji, że w miętusie wydobyłem na wierzch przede wszystkim jego osobliwy, zimny, nocny demonizm. Jeśli tak, przepraszam, popełniłem błąd. Bo dominuje w miętusie co innego — rozmamłanie, znudzenie, niemal ciamajdowatość.

Żre byle co, wolno, bez przyjemności. Parzy się, nie namiętnie czy przynajmniej zmysłowo, ale tak jakoś mimochodem, byle jak.

Na niczym mu nie zależy, o nic nie walczy, karku nie nadstawia, najlepiej czuje się na dnie jamy czy pod rozrosłym karczem.

Postawa ta, jak wiemy, nie jest monopolem miętusim, znajduje naśladowców u pewnych ssaków, a nawet naczelnych (nie redaktorów, ale zwierząt, po łacinie primates). Że to nie jest ta najbardziej godna pochwały postawa, słusznie jest zanalizować ją, znaleźć jej źródła, pokazać prawzór jego obecnym naśladowcom.

Poznajmy szeroko ich obyczaje, może ten i ów, uświadomiwszy sobie te zbieżności charakteru, wzdrygnie się i nagle się odrodzi. Rzadki to fenomen, ale nie wykluczony. Właśnie ukazanie w całej jaskrawości miętusiego zachowania się może wywołać zbawczy szok u ich rzekomo ciepłokrwistych naśladowców.

A właściwie samym miętusom trzeba by współczuć. Tak, ale są takie zimne, śliskie, powolne, wymykające się z palców. I w swoim rozmamłaniu nie pozbawione przecież demonizmu. Patrzę na nie, na ich monotonne igraszki. Nic ich nie kosztuje połknąć sąsiada tylko dlatego, że mniejszy. Zrobić krzywdę tylko dlatego, że ktoś słabszy. Żeby z namiętności, z nienawiści, zazdrości, choćby skąpstwa, choćby chciwości, choćby z jakiejkolwiek najgorszej ludzkiej wady, jeszcze bym to rozumiał.

Nie, bez żadnego powodu, mimochodem. Nie jest ich dużo, nie stanowią problemu, stanowią fenomen. Bo przy swej jałowości należą do ryb bardziej rozwiniętych, bliskich płazom. Stać by je było na dużo, dużo więcej, gdyby im się tylko czegokolwiek zechciało naprawdę.

Najzabawniejsze, że te Obrzydliwce posiadają świetne, delikatne mięso. Smażony miętus jest smakołykiem, a jego wątróbka — palce lizać!

2014/09/21 | Supplementum

Suplement CLXXII

Nowe książki,  Wydania 161-184, 1957

Morze bez brzegów

Jadwiga Wernerowa

— Morze bez brzegów? To chyba tylko poetycka metafora. W rzeczywistości przecież takie morze nie mogłoby istnieć.

Czyżby na pewno nie mogło? A jednak jest taki pokaźny przestwór słonych wód wśród oceanu zupełnie wyraźnie wyodrębniający się barwą, o swoistych stosunkach cieplnych, o całkiem innej przezroczystości. Dodajmy do tego charakterystyczną tylko dla niego florę i faunę i chyba będzie dość podstaw do twierdzenia, że jest to morze? Ale jednocześnie ten wielki obszar wodny nie przytyka do żadnego lądu, mamy więc prawo mówić, że nie ma brzegów.

Znajdziemy zresztą to morze na wszystkich mapach oceanów świata, wyraźnie zaznaczone pod nazwą Sargasowego.

Historycznie rzecz biorąc (choć niewątpliwie żeglarze docierali doń już dawniej), zaszczyt odkrycia go przypisuje się Kolumbowi. Jemu pierwszemu zawdzięczamy opis specyficznej flory tych wód. Wyłowione z niej pojedyncze kępki soczyście zielonych roślin pokrytych „jagódkami” przypominały marynarzom Kolumba gałązki drobnoowocowej winorośli pozostawionej w dalekiej ojczyźnie, dlatego nazwali je „salgazza” (owa rasa winogron). Zresztą i dziś jeszcze, choć wiemy, że rośliny te nic wspólnego nie mają z winoroślą, że owe „jagódki” nie są wcale owocami, lecz pęcherzami hydrostatycznymi, utrzymała się dla tych glonów nazwa gronorosty.

Przestworza morza Sargasowego uczyniono wkrótce ojczyzną wszelkich przedziwnych potworów, które potrafiła wyczarować bujna fantazja marynarzy, na długie miesiące odciętych od lądu i skazanych na obcowanie z bezmiarem wód i żyjących pod stałą groźbą zagłady ze strony wrogich żywiołów.

Ono złośliwie więziło statki wśród gąszczu swej roślinności.

Ono też wreszcie miało być ostatnią przystanią zatopionych okrętów.

Postępy wiedzy rozwiały legendy i baśnie okrywające grubą zasłoną rzeczywiste fakty dotyczące morza Sargasowego, nie osłabiły jednak zainteresowania oceanografów jego sprawami. Metodycznie jedno po drugim badane są zagadnienia jego powstania, zespołu warunków fizykochemicznych tam panujących, flory, fauny. Uczeni nie ograniczają się przy tym do statycznego stwierdzenia dzisiejszego stanu rzeczy, lecz poszukują przyczyn, które ten stan spowodowały, starają się wykazać pochodzenie swoistego świata żywych istot zamieszkujących to morze bez brzegów.

Trudne i zawiłe dla laika sprawy omawia Krystyna Kowalska w książce Morze Sargasowe. W krótkich rozdziałkach zajmuje się historią odkrycia tego zadziwiającego utworu, jego powstaniem w wyniku kolistych prądów cyrkulujących w Atlantyku, warunkami rozwoju planktonu — „niewidzialnej łąki” — będącej pastwiskiem dla dalszych ogniw żywego łańcucha zjadanych kolejno przez coraz większe gatunki mięsożernych zwierząt.

Rozważa następnie pochodzenie gronorostów, których ukazanie się wpłynęło na losy wyprawy Kolumba, zajmuje się nimi zresztą nie wyłącznie jako roślinami, ale także jako trwałym podłożem dla osiadłych form zwierzęcych, stanowiących jednak tylko skromny wycinek swoistej fauny, owych kłębowisk glonów. Wśród ich plechy znajdujemy też zwierzęta wolno żyjące jak przeróżne skorupiaki — od malutkiego krabika, który dla Kolumba był zwiastunem bliskiego lądu, aż do zwinnego kraba Neptuna, krewetki, kikutnicy, koźlatki. Miniaturowe ośmiornice i przeróżne ślimaki reprezentują tu świat mięczaków.

A wreszcie ryby. Przystosowane bądź na całe życie do przebywania na „zatopionej łące”, bądź związane z nią luźniej na pewne tylko okresy życia. Za symbol służyć tu może Pterofryne — rybka sargasowa, której wprost wyróżnić niepodobna z tła strzępiastych plech. Autorka, dążąc sumiennie do wyczerpania tematu, nie pomija też mieszkańców wód otwartych morza Sargasowego, a także jego przepastnych głębin. Odrębny rozdziałek poświęca węgorzom, ich wędrówkom rozrodczym z naszych rzek i jezior do tych właśnie głębin, będących, jak wiadomo, kolebką i grobem tego gatunku. Usiłuje uniknąć szablonowego ujęcia tematu, próbując dać czytelnikowi hipotezę rozwiązania tej zagadki.

Trzeba przyznać, że zebrawszy w szczupłej książeczce taki ogrom zagadnień, autorka stara się nie przytłaczać czytelnika suchym wymienianiem faktów, lecz dać obraz życia całości omawianej biocenozy w rozwoju ewolucyjnym jej poszczególnych członów i tysiącem powiązań z florą i fauną innych mórz. Przytacza też po krytycznej ocenie, wyniki badań rozmaitych oceanografów, wyjaśnia fizyko-chemiczne przyczyny pewnych swoistych zjawisk, jak np. przejrzystości czy barwy.

W odniesieniu do tego zadziwiającego morza nie można przeholować w użyciu superlatywów, gdyż wykazuje ono na północnym Atlantyku najwyższe temperatury, najwyższe zasolenie. Dochodzi do tego najwyższa głębokość przezroczystości wód morskich i najbardziej nasycony szafir na skali barwnej mórz. Wszystko to sprawia, że Morze Sargasowe musi zauważyć każdy, kto teoretycznie czy praktycznie zetknął się z zagadnieniami oceanografii. Prócz tych pozytywnych „naj” wykazuje jeszcze jedną cechę występującą w najwyższym stopniu, ale niestety, cechę ujemną, a mianowicie ubóstwo planktonu.

Przy czytaniu książeczki Morze Sargasowe ma się wrażenie oglądania barwnych obrazów w kalejdoskopie: jeden po drugim ukazuje się i znika, by ustąpić miejsca następnemu. Nie, kalejdoskop to złe porównanie, jego obrazy są praktycznie biorąc niepowtarzalne, tu zaś czytelnik ma raczej niby pudło z kolorowymi przezroczami, przegląda kolejno jedno, drugie, trzecie, w każdej chwili ma jednak możność powrócenia do tego, którego treść chce sobie odświeżyć.

Nie chciałabym być źle zrozumiana. Powyższe porównanie ma podkreślić egzotykę i barwność tematyki, ale nie jej łatwość. Zagadnienie biocenoz w ogóle jest złożone i trudne, a morze Sargasowe nie stanowi wyjątku. Autorka przedstawiła je szkicowo w wielkim skrócie nieprzyswajalnym dla kompletnego laika. Kto jednak dysponuje podstawowymi wiadomościami z dziedziny nauk przyrodniczych, z pożytkiem może się zapoznać z tym swoistym morzem bez brzegów.

Niedosyt wywołany siłą rzeczy fragmentarycznością podanego tematu autorka chce zaspokoić wskazaniem obszerniejszych popularnych opracowań tych zagadnień. Trudno jednak się zgodzić aby podręczniki, jak np. F. Gessner — Hydrobotanik lub A. Lityński Hydrobiologia można było zaliczyć na równi z popularnie ujętymi książkami Beeb’a czy Demela do lektury przystępnej dla niespecjalisty.

KOWALSKA KRYSTYNA: Morze Sargasowe. W-wa 1957, PWN, cm 19 X 12, s. 152, 3 nlb., z ilustr. zł 8,00 (Biblioteczka przyrodnicza) 58+59

 

*

*                                         *

Morze Sargasowe, s.  66-74

[…]. Najciekawszym jednak zjawiskiem są przystosowane do gronorostów ryby. Pomijając często tu spotykane jaja i narybek ryb w stadium dojrzałym pelagicznych i dennych, są ryby na całe życie związane z roślinnością podwodną. I u nas na łąkach podwodnych trawy morskiej w Zatoce Puckiej i wśród gęstych obrostów pali na sopockim molo przewijają się wężowymi ruchami smukłe, zielone iglicznie i wężynki, dziwaczne ryby o ciele pokrytym rzędami tarczek kostnych, doskonale stonowane w ubarwieniu ze swym tłem, słabe pływaki, szukające schronienia w zaciszu roślin. Przedstawiciel tej rodziny, bardzo pospolitej wszędzie w strefie wodorostów we wszystkich morzach i oceanach, występuje również w Morzu Sargasowym. Jest to iglicznia Syngnathus pelagicus, zewnętrznie wielce podobna do naszej igliczni, ale bardziej przystosowana barwą do glonów sargasowych — jak one brązowozielona, jak one plamiasta i jak strzępki ich plech powiewająca frędzelkami skóry.

Obok igliczni występują jeszcze należące do tego samego rzędu pędzloskrzelnych (Sygnathiformes), również pospolite, ale tylko w podwodnych zaroślach mórz ciepłych, koniki morskie (Hippocampidae) o figurce konika szachowego i skręconym w znak zapytania ogonku, za pomocą którego wyczyniają przeróżne sztuki akrobatyczne na plechach glonów. Wydłużone na kształt końskich pyski igliczni i koników morskich są aparatem wsysającym i wycedzającym z wody plankton oraz wszelkie zawiesiny organiczne, stanowiące wyłączny pokarm tych oryginalnych ryb.

Obydwa gatunki, podobnie jak i inni przedstawiciele tego rzędu, wykazują swoistą troskę o potomstwo. Sprawuje je mianowicie płeć męska. Samica igliczni składa jaja do fałdy skórnej, konika — nawet do specjalnej torby lęgowej, poczem odpływa spokojnie, pozostawiając wylęg i wychów ojcu. To pomieszanie funkcji, częstsze zresztą u ryb niż u kręgowców wyższych, spowodowało nader rzadki już naprawdę w świecie zwierzęcym wypadek świetniejszego ubarwienia samic niż samców.

Adaptacje do życia wśród gronorostów, jakie wykazują iglicznie i koniki morskie nie osiągnęły jednak tak wysokiego stopnia, jak adaptacje słynnej rybki sargasowej pterofryne (Pterophryne histrio). Pterofryne występuje tylko na terenie Morza Sargasowego, choć spokrewnione z nią gatunki z rodziny Antennariidae spotyka się i na innych obszarach strefy przybrzeżnej mórz gorących, szczególnie w wodach Australii i Archipelagu Indomalajskiego.

Niełatwo jest zauważyć rybkę sargasową, która w glonowym szałasie, plamista jak on, tkwi mocno, dzierżąc się plech palczastymi płetwami piersiowymi. Jej złocistobrązowa barwa zasadnicza, na której tle ciągną się nieregularne pasy i plamy koloru i kształtu brunatnych plech gronorostów oraz złote kółeczka barwy i kształtu ich pływaków, to jeszcze nie wszystko. Od łba do ogona zwisają liczne płaty skóry, jak frendzelki podobne do drobnych rozgałęzień glonów i jak one inkrustowane białymi cętkami.

Doskonale ukryta wśród glonów w swym maskującym ubarwieniu, ma jeszcze zdolność zmieniania tych barw, kto wie, czy nie w wyższym stopniu niż słynny symbol zmienności — egipski kameleon. Gdy kępka, na której przesiaduje, chyli się już ku starości, brunatnieje wraz z nią, a gdy zwiotczałe pływaki nie utrzymują już ciężaru glonu ze wszystkimi lokatorami i roślina opada w głębie, ciało ryby nabiera złocistożółtego tła nowego, młodego gronorostu, na który musiała się przenieść.

Ta natychmiastowa prawie reakcja fizjologiczna komórek barwnikowych skóry na zmianę barwy środowiska znana jest, w mniejszym wprawdzie stopniu, u innych ryb, na przykład u fląder, które zabarwiają się „w kostkę”, jeśli na dno akwarium położy się szachownicę.

Budowa ciała pterofryny jest również doskonale przystosowana do warunków życia. Krępa, z płetwami piersiowymi, wykształconymi w niezdarne w naszym rozumieniu, a bardzo zręczne i chwytne w jej warunkach „łapy”, z przesuniętym na głowę pierwszym promieniem płetwy grzbietowej, doskonale łazi po glonach, zwisa w dól głową, przybiera najdziwaczniejsze pozy.

Kamuflaż warunkuje specyficzny sposób polowania. Gdy podpłynie jakaś zdobycz — może to być krab, krewetka, ślimak, czy nawet przedstawiciel tego samego gatunku — ożywia się nagle kępa gronorostów, w której drapieżnik urządził sobie stanowisko łowieckie. Otwiera się olbrzymia paszcza i szeroko rozstawiają kości gardzieli, wchłaniając strumień wody i porwaną jego nurtem ofiarę. Woda wylatuje specjalnym kanałem podskórnym pod płetwami piersiowymi, a odcedzona zdobycz ginie w łatwo rozszerzającym się żołądku. Tak poluje nie ruszając się prawie z miejsca, nie tracąc energii na pogoń i walkę ten mały, lecz żarłoczny drapieżnik, na pozór niewinny symbol Morza Sargasowego. Ofiarami jego są równie dobrze zamaskowane organizmy, w tym również inne pterofryny, gdyż ryba ta, jak wiele organizmów morskich chętnie uprawia kanibalizm. Kamuflaż jest więc, jak widać, bardzo względną ochroną. Zabezpiecza może raczej przed wrogiem z zewnątrz, który zdobycz swą wypatruje z daleka, niż przed innymi członkami zespołu sargasowego. Gdyby pterofryny były z racji swych barw ochronnych i sposobu polowania „nieosiągalne” dla wrogów, pozostałyby jeszcze przez krótki czas na gruzach zdewastowanego przez siebie zespołu w roli wątpliwych zwycięzców, nim nie zginęłyby z głodu, oddalone o setki mil od najbliższego jadła, izolowane odeń całkowicie, gdyż jedyną dla nich możliwością swobodnego poruszania się są zarośla gronorostów.

Przystosowanie do życia wśród roślinności podwodnej u takich ryb, jak iglicznie, koniki morskie, pterofryny i wiele innych, jest ciekawym przykładem jednego z niezmiernie licznych kierunków ewolucyjnych, w jakich rozwijały się od istot najprostszych organizmy Ziemi — kierunków, które spowodowały współczesną różnorodność — bynajmniej nie ostatni etap rozwoju ewolucyjnego. Koniki morskie, iglicznie i nasze słodkowodne formy cierników rozwinęły się z form wymarłych, zbliżonych do współczesnych belon, długich srebrnych ryb z zielonym grzbietem i bocianimi szczękami, znanych z wód Bałtyku. Przechodzenie do różnorodnych środowisk powodowało dalszą ewolucję, idącą już własnymi torami w szczegółach organizacji. Dziś pokrewieństwo rodowe wykryć można tylko na podstawie badań anatomiczno-porównawczych, badań nad rozwojem osobniczym oraz badañ paleontologicznych.

Można sobie również odtworzyć w ogólnych zarysach drogę ewolucyjną dużej grupy ryb, w której skład wchodzi Pterophryne Morza Sargasowego.

Podobnie jak denna żabnica, której larwy występują w planktonie wśród gronorostów, oraz jak wiele ryb głębinowych, odkrytych już w pierwszej połowie ubiegłego stulecia, rybka sargasowa należy do rzędu nogopłetwych (Lophiiformes, Pediculati). Rząd ten charakteryzuje mniej lub bardziej spłaszczone ciało, oryginalne przekształcenie płetw piersiowych w „łapy” do pełzania po dnie, przekształcenie pierwszych promieni płetwy grzbietowej w „wabiki”, przesunięte na głowę, zdolność olbrzymiego rozszerzania gardzieli, wchłaniania wody i nadymania się oraz liczne, imitujące podłoże, wyrostki skóry. Przodkowie tych ryb byli mieszkańcami strefy przybrzeżnej, ukrywali się wśród szczelin skał podwodnych, raf koralowych, roślinności dennej, czy zarośli mangrowe. Prądy morskie, sztormy, odrywały je, tak jak to dziś czynią z potomkami, od brzegów i unosiły ze zwałami glonów na pełne morze. Opanowując stopniowo coraz nowe tereny mogły niektóre z nich opuszczać się stopniowo po skłonie kontynentalnym w głębie i tam ewoluować w takim kierunku, jak żabnica, albo też zapędzone prądami w skupisko wodorostów na pełnym morzu, wytworzyć formy tak doskonale przystosowane do życia na pływającej wyspie roślinności, jak pterofryne.

Wiejące w lecie wiatry z południa nabierają czasem katastrofalnej siły; całe zwały gronorostów płyną na północ, wchodzą w nurt Prądu Atlantyckiego, dostają się na obszary o coraz niższej temperaturze i powoli obumierają. Los ich dzielą lokatorowie. Nie tylko zwierzęta osiadłe, ale i luźniej związane trzymają się kurczowo glonów, ostatniej deski ratunku w szalejącym kataklizmie i zawsze dotąd niezawodnej ochrony. Płynące na wątłych tratewkach pterofryny, koniki morskie, kraby powoli drętwieją z zimna i również opadają w głębie. W roku 1897 złowiono na wybrzeżach stanu Massachusets około sto odrętwiałych w swych glonowych szałasach pterofryn. Znacznie więcej na pewno zginęło na innych łodziach ratunkowych, zagnanych sztormem dalej na północ. Nawet w Norwegii notowano znalezienie, martwej oczywiście, rybki sargasowej.

Właściwy zespół sargasowy, złożony ze zwierząt osiadłych na plechach i niemniej silnie z nimi związanych biologicznie zwierząt swobodnie się poruszających, stanowi więc jedną wielką całość.  Samowystarczalność tego zespołu zapewniają tworzące go ogniwa, w których reprezentowane są wszystkie bez mała grupy biologiczne organizmów morskich. Wyjściową bazę pokarmową reprezentują samożywne glony sargasowe, rekompensujące ubóstwo planktonu roślinnego. […]

 

 

2014/09/18 | Supplementum