Suplement CVIII

Przegląd Zoologiczny, XV, 3, 1971, ss. 299-303

 

Morfologia Phoxinus phoxinus (L., 1758) — Cyprinidae,
Osteichthyes — z rz. Sufragańca
w dorzeczu środkowej Wisły

Morphology of Phoxinus phoxinus (L., 1758) — Cyprinidae, Osteichthyes — from
the Sufraganiec stream of the basin of the middle Vistula
 
ANTONI KULAMOWICZ i MARIA KORKUĆ

Piśmiennictwo dotyczące morfologii Phoxinus phoxinus (L., 1758) z wyraźnie określonych stanowisk w dorzeczu Wisły ograniczało się do dwóch pozycji; pierwsza zawiera charakterystykę próby z potoku Mszanki, dopływu Raby (Starmach, 1963), druga — próby z Sowlinki, dopływu Dunajca (Kulamowicz, Jażdżewski, 1970). Mszanka i Sowlinka są typowymi ciekami pogórskimi.

Treścią niniejszej publikacji jest analiza morfologiczna i taksonomiczna próby z rzeki mającej charakter cieku równinnego. W badaniach uwzględniono proporcje ciała, fragmenty szkieletu, ołuskowienie, konfigurację kanałów sejsmosensorycznych oraz stosunki ilościowe w płetwach, kręgosłupie, aparacie filtrującym i uzębieniu gardłowym.

Sufraganiec płynie w odległości od kilku do kilkunastu km na N i NW od Kielc. Uchodzi do Bobrzy, dopływu Nidy. Jego nurt, prąd i głębokość są bardziej ustalone niż cieków pogórskich. Dno jest piaszczyste, porośnięte kępami roślin zanurzonych, a w górnym biegu także roślinami wynurzonymi. Odcinki dna z domieszką żwiru i kamieni są stosunkowo krótkie i nieliczne.

Mimo warunków pozornie nie sprzyjających tarłu, Ph. phoxinus jest w Sufragańcu gatunkiem wiodącym obok Gobio gobio (L., 1758) i Nemachilus barbatulus (L., 1758). Z innych gatunków ryb stwierdzono w Sufragańcu występowanie Rutilus rutilus (L., 1758), Lota lota (L., 1758), Esox lucius L., 1758, Leuciscus cephalus (L., 1758), Leuciscus leuciscus (L., 1758) i Blica bjoercna (L., 1758).

Hydrografia i rybostan Sufragańca są szczegółowiej omówione przez Penczaka (1971).

Badany materiał pochodził z dwóch stanowisk w okolicy wsi Kostomłoty, usytuowanej w odległości około 6 km na NW od Kielc. Ryby łowiono 6 czerwca 1969 r., posługując się agregatem prądotwórczym. Utrwalano w 3-4% formalinie. Kolekcjonerzy: H. Jakubowski, A. Kulamowicz i T. Penczak.

Wiek ryb w próbie, określony metodą Dybowskiego (1862), wahał się od 1+ do 3+ przy długości całkowitej od 50 do 84 mm. Wyraźnej ilościowej przewagi jednej z płci nie stwierdzono. Część okazów z wszystkich klas wieku miała szatę godową, ale wysypka perłowa występowała tylko u samców.

Pomiary przeprowadzono na okazach serii złożonej z 50 samców i 50 samic wyłonionych losowo. Cechy przeliczalne badano na materiale (n — 100) wybarwionym i prześwietlonym uproszczoną przez Talijeva (1955) metodą Hollister (1934). Kręgi liczono łącznie z ostatnim, szczątkowym, na którym jest osadzony urostyl. Wyrostki filtrujące liczono w zewnętrznym rzędzie pierwszego łuku.

Stopień zróżnicowania oceniano posługując się wzorem M1 — M2 : m1 + m2 (Hubbs, Perlmutter, 1942); wskaźnik zróżnicowania jest oznaczany  w tekście symbolem d.

Ogólna charakterystyka

Cechy plastyczne próby, na przykładzie serii złożonej z 50 samców i 50 samic, ilustruje tabela 1.

Łuski drobne, największe z nich na bokach ogona. Circuli i radii wyraźne, annuli niewyraźne. Pod płetwami piersiowymi łuski ułożone w izolowane rzędy. Wokół płetw brzusznych ołuskowione pole, zwężające się ku przodowi, poza tym brzuch nagi. Liczba łusek liczonych wzdłuż linii bocznej do nasady płetwy ogonowej: (73) 76-95, średnio 85,11.

Tabela 1

Charakterystyka cech wymierzalnych Phoxinus phoxinus (L.) z rzeki
Sufragańca (n = 50 ♂♂ + 50 ♂♂)
Description or measurable characters in Phoxinus phoxinus (L.) from
the Sufraganiec stream (n = 50 ♂♂ + 50 ♂♂)

_______________________________________________________________
Signum                                 Dispersio      M±m    σ       V
.                                              empirica
_______________________________________________________________
longitudo totalis in mm 53.0-83,2 67,75 ±1,00 7,10 10,5
_______________________________________________________________
longitudo corporis = 100
_______________________________________________________________

longitudo capitis lateralis 21,1-26,6 24,44±0,10 1,02 4,2
longitudo pedunculi caudae 23,3-29,7 26,91±0,13 1,26 4,7
distantia praedorsalis 52,7-59,3 55,87±0,15 1,50 2,7
distantia praeanalis 60,7-67,4 63,78±0,14 1,44 2,3
spatium P-V 21,8-26,8 24,42±0,13 1,30 5,3
spatium V-A 15,8-19,9 17,59±0,09 0,90 5,1
longitudo basis D 8,6-11.8 10,70±0,07 0,71 6,9
longitudo basis A 8,3-11,6 10,27 ±0,06 0,60 5,7
summa longitudo P 14,3-21.1 17,63 ±0,06 0,56 8,8
summa longitudo V 11,0-16,6 13,73±0,15 0,49 10,9
summa altitudo capitis 15,3-19,0 16,83 ±0,07 0,72 4,3
summa altitudo corporis 18,5-24,0 20,80 ±0,11 1,08 5,3
minima altitudo corporis 7,5-9,9 8,88 ±0,07 0,68 7,7
summa altitudo D 14,9-21,2 17,79±0,15 1,15 6.5
summa altitudo A 15,2-20,3 17,59±0,11 1,11 6,3
summa latitudo capitis 13,6-16,9 15,14 ±0,07 0,67 4,5
latitudo basis pedunculi caudae 7,2-11,7 9,75 ±0,06 0,62 6,4
latitudo frontis 7,4-10,1 8,33 ±0,07 0,68 8,1
distantia praeocularis 6,2-8,9 7,24 ±0,04 0,44 6,1
diameter oculi 5,0-6,9 6,00 ±0,03 9,33 5,6
_______________________________________________________________

minima altitudo corporis = 100
_______________________________________________________________

latitudo basis pedunculi caudae 83.0-130,0 110,05 ±0,81 8,05 7,3
_______________________________________________________________

longitudo pedunculi caudae = 100
_______________________________________________________________

minima altitudo corporis 26,8-39,2 32,98 ±0,21 2,14 6,5
_______________________________________________________________

spatium P-V = 100 summa
_______________________________________________________________
longitudo P 57,3-92,0 72,25 ±0,88 8,75 12,1
_______________________________________________________________

spatium P-V = 100
_______________________________________________________________
summa longitudo V 58,9-100,0 78,05 ±1,00 10,00 12,8

Linia boczna, jako dobrze widoczna i nie przerywana, sięgała nieco poza wysokość końca nasady płetwy odbytowej — dalej zdarzały się tylko pojedyncze, przebite łuski. Przebieg kanałów sejsmosensorycznych na głowie zgodny z obserwacjami Manigka (1933), ale kanały skroniowe najczęściej przerywane, a kanały podoczodołowe bez wyraźnego, terminalnego rozwidlenia.

Stosunki ilościowe w płetwach: D III 7(8), A III (6)7(8), P I (13) 14-17(18), V I 7(8), C I 17 I.

Na początku płetwy grzbietowej i płetwy odbytowej zawsze trzy dermatotrichia nie rozgałęzione: pierwsze nie członowane, pozostałe członowane. Dermatotrichium nie członowane w płetwie grzbietowej często bardzo małe, ukryte w skórze i o nie zrośniętych połowach. Samodzielnych dermatotrichiów rozgałęzionych w płetwie grzbietowej 7 (93%), wyjątkowo 6 (4%) lub 8 (3%). Ostatnie, dodatkowe dermatotrichium w obu płetwach w wielu przypadkach nie rozgałęzione. W płetwach piersiowych dermatotrichiów 13-18, najczęściej 15-16 (77%). Wszystkie dermatotrichia członowane, napinające i 2-4 ostatnie nie rozgałęzione, pozostałe rozgałęzione. Dermatotrichium na końcu płetwy słabo wykształcone, niewidoczne bez wybarwienia. W płetwach brzusznych dermatotrichiów 8 (96%), wyjątkowo 7 (1%) lub 9 (3%). Wszystkie dermatotrichia członowane, napinające zawsze, a ostatnie nie rozgałęzione. Laterotrichium duże, dobrze widoczne. Tylny koniec metapterygium sterczący w postaci niewielkiego kolca tuż za ostatnim dermatotrichium.

W płetwie ogonowej odchyleń w liczbie dermatotrichiów nie stwierdzono.

Stosunki ilościowe w kręgosłupie: (37)38 — 42; M± m = 39,80 ± 0,09; σ = 0,88; V = 2,0.

Stosunki ilościowe w aparacie filtrującym: (5)6 — 9(10); M±m = 7,71 ± 0,09; σ = 0,87; V = 11,3. Wyrostki rozmieszczone następująco: od jednego do trzech na epibranchiale, jeden nad połączeniem epibranchiale z ceratobranchiale, pozostałe na ceratobranchiale. Wyrostki terminalne, szczególnie na epibranchiale, często tak małe, że po wybarwieniu w alizarynie uwidoczniały się zaledwie  jako czerwony punkt.

Zęby gardłowe: 2.5-4.2 (58%), 2.4-4.2 (25%), 2.5-5.2 (10%), 1.5-4.1 (2%), 3.4-4,2 (1%), 3.3-4.2 (1%), 2.6-4.2 (1%), 3.5-4.2 (1%), 2.5.3-3.4.2 (1%). W próbie z Mszanki (Starmach, 1963) stwierdzono 9, w próbie z Sowlinki 8 (Kulamowicz, Jażdżewski, 1970), a w próbie z Zatoki Fińskiej (Klimczyk-Janikowska, 1970) aż 12 układów zębów. Spostrzeżenia te dowodzą, że odchylenia w liczbie zębów u Ph. phoxinus z Sufragańca nie są zjawiskiem odosobnionym.

Dymorfizm płciowy

Wyniki dotychczasowych obserwacji nad dymorfizmem płciowym Ph. phoxinus są niejednoznaczne (Heckel, Kner, 1858; Klimczyk-Janikowska, 1970; Kulamowicz, Jażdżewski, 1970; Lohniský, 1964; Oliva, 1952; Starmach,  1963; Tack, 1941; Vladykov, 1927; Žukov, 1965).

W próbie z Sufragańca samców wyróżniały następujące cechy: dłuższe płetwy, dłuższy i wyższy trzon ogona, mniejsza długość przedodbytowa, mniejsza długość przedgrzbietowa, mniejsza odległość P-V, wyższa głowa (Tab. 2), wachlarzowaty kształt płetw piersiowych, grubsze dermatotrichia napinające w płetwach piersiowych, bardziej zwarte ołuskowienie w okolicy płetw parzystych, wyraźnie szersze i masywniejsze kości pasa barkowego, większe — choć nie różniące się zarysem — basipterygia.

Analiza taksonomiczna Ph. phoxinus dzieli się na trzy podgatunki: nominatywny — Europa i Azja Północna, Ph. ph. ujmonensis Kaschtschenko, 1900 — dorzecze Obi w rejonie Ałtaju, Ph. ph. colchicus Berg, 1910 — rejony w zlewisku czarnomorskim. Podgatunki te różni ołuskowienie, największa wysokość ciała, stosunek wysokości trzona ogona do jego długości, stosunek szerokości nasady trzona ogona do wysokości trzona ogona, liczba dermatotrichiów w płetwie grzbietowej i gęstość aparatu filtrującego (Berg, 1912, 1949).

W próbie z Sufragańca stosunek wysokości trzona ogona do długości trzona ogona odpowiadał Ph. ph. ujmonensis, wszystkie pozostałe cechy – Ph. ph. phoxinus. Podobne stosunki (M = 32,41), przy nieco odmiennym pokroju, cechowały próbę z Sowlinki (Kulamowicz, Jażdżewski, 1970). Według Berga (1949) wysokość trzona ogona u Ph. ph. phoxinus stanowi 25-34%, a u Ph. ph. ujmonensis 28-38% długości trzona ogona. W obu próbach trzon ogona był więc bardziej krępy niż to się przyjmuje dla Ph. ph. phoxinus.

Próba z Sufragańca różniła się od próby z Sowlinki wyższą głową (d = 6,0), krótszym (d = 5,7), a grubszym (d = 3,8) trzonem ogona, większą długością przedodbytową (d = 4,6) oraz — nie tak znacznie — rzadszym aparatem filtrującym (d = 2,5) i mniejszą liczbą kręgów (d = 2,2).

 

Tabela 2

Zróżnicowanie cech wymierzalnych Phoxinus phoxinus (L.) z Sufragańca na tle dymorfizmu płciowego

Differentation of mesurable characters in Phoxinus phoxinus (L.)  from the Sufraganies stream against the
sexual dimorphism

_______________________________________________________________
.                                    ♂♂ (n = 50) | ♀♀ (n = 50)
Signum                                       M±m                              d
_______________________________________________________________

longitudo corporis = 100
_______________________________________________________________

summa longitudo P 18,83±0,15 16,43±0,13 8,6
summa longitudo V 14,85±0,15 12,6 ±0,13 8,0
spatium P-V 23,77 ±0,15 25,07 ±0,17 4,0
longitudo pedunculi 27,51 ±0,15 26,31 ±0,16 3,9
caudae
distantia praeanalis 63,09 ±0,1 6 64,47 ±0,19 3,9
summa altitudo D 18,31 ±0,17 17,17 ±0,13 3,8
altitudo capitis 17,16±0,10 16,49 ±0,08 3,7
minima altitudo corporis 9,09 ±0,07 8,67 ±0,06 3,2
summa altitudo A 18,05±0,14 17,13±0,13 3
distantia praedorsalis 55,31±0,21 56,43±0,17 2,6
_______________________________________________________________
spatium P – V = 100
_______________________________________________________________

summa longitudo P 79,15±1,05 65,35±0,62 8,3
_______________________________________________________________
spatium V – A = 100
_______________________________________________________________
summa longitudo V 85,35±1,08 70,75±0,87 7,6

Zaobserwowane różnice w pokroju ciała i liczbie kręgów można tłumaczyć pośrednim oddziaływaniem warunków termicznych jeżeli się założy, nie bez podstawy, że w Sufragańcu temperatura wody jest wyższa niż w Sowlince.

U ryb żyjących w wodzie o mniejszym zasoleniu lub wyższej temperaturze liczba kręgów jest mniejsza, a trzon ogona krótszy i wyższy lub szerszy; następstwem skrócenia trzona ogona jest zwiększenie długości przedodbytowej i przedgrzbietowej. Hubbs (1922) widzi w tym zjawisku  rezultat oddziaływania mniejszej gęstości wody, Mednikov (1961) — mniejszej lepkości wody. Morfologiczne zróżnicowanie wywołane pośrednio przez warunki termiczne lub chemiczne jest zapewne następstwem wymierania osobników o kształtach mniej przystosowanych do poruszania się w wodzie o określonych właściwościach fizycznych. W podobny sposób można interpretować różnice między okazami z dorzecza Wisły a badanymi przez Berga (1912), z których większość pochodziła z wód syberyjskich i północnoeuropejskich. O wiele mniej zrozumiałą, zważywszy warunki termiczne areału (Davydova et al., 1966), jest geneza formy ałtajskiej.

Summary

A morphological and taxonomical analysis of a sample of Ph. phoxinus (n = 100, locality ca 50°51′ N : 20°37′ E) was carried out. Meristic characters were investigated on stained and cleared materiał. To compare plastic and meristic the following formula was used: d = M1 — M2 : m1 + m2.

Indices of plastic characters for both sexes together are given in Table 1. Number of scales: 73-95, M = 85,11. Number of fin-rays: D III 7(8), A III (6) 7 (8), P I (13) 14-17(18), V I 7(8), C I 17 I. Number of vertebrae: (37)38-42; M±m = 39,80 ± 0,09; σ = 0,88; V = 2,0. Number of gill-rakers: (5)6-9(10); M±m = 7,71 ± 0,09; σ = 0,87; V = 11,3. Number of pharyngeal teeth: 2.5-4.2 (58%), 2.4-4.2 (25%), 2.5-5.2 (10%), 1.5-4.1 (2%), 3.4-4.2 (1%), 3.3-4.2 (1%), 2.6-4.2 (1%), 3.5-4.2 (1%), 2.5.3-3.4.2 (1%).

Sexual dimorphism was observed in some plastic characters (Table 2) and in the proportions of the pectoral girdle — the pectoral girdle in males is stouter and wider than in females.

The taxonomical analysis was performed according Berg (1949). Index: minima altitudo corporis in longitudo pedunculi caudae fits to the respective index of Ph. ph. ujmonensis, index: latitudo basis pedunculi caudae and meristic characters fit to the Ph. ph. phoxinus.

Literatura

Berg, L. S., 1910: Rapport sur une mission zoologique au Caucase en 1909. Mus. zool. Acad., 15: 0153- 0170.

Berg, L. S., 1912: Ryby (Marsipobranchii i Pisces). Fauna Rossii, 3, 1. S.-Peterburg, Imp. AN.

Berg, L. S., 1949: Ryby presnych vod SSSR i sopredelnych stran, 2. Moskva-Leningrad, AN SSSR.

Davydova, M. J., Kamenskij, A. I., Neklu- kova, N. P., Tušynskij, G. K., 1966: Fizičeskaja geografija SSSR. Moskva, „Prosveščenie”.

Dybowski, B., 1862: Versuch einer Monographie der Cyprinoiden Livlands. Dorpat.

Heckel, J., Kner, R., 1858: Die Süsswasserfische der Ostreichischen Monarchie. Leipzig, W. Engelmann.

Hollister, G., 1934: Clearing and dyeing Fish for bony study. Zoologica (N. Y.), 12, 10: 89-101.

Kaščenko, N. F., 1900: Rezultaty  Ałtajskoj zoologičeskoj ekspedicii 1898 goda. Izv. Tomsk, univ., 16: 49-158 + IV.

Hubbs, L. C, 1922 : Variation in the number of vertebrae and other meristic characters of fishes correlated with temperature of water during development. Amer. Nat., 56: 360-327.

Hubbs, L. C, Perlmutter, A., 1942: Biometric comparison of several samples with particular reference to racial investigatiens. Amer. Nat, 76: 582-592.

Klimczyk-Janikowska, M., 1970: Die Elritze (Phoxinus phoxinus L.) aus der finnischen Bucht. Acta Hydrobiol., 12, 2-3: 285-294.

Kulamowicz, A., Jażdżewski, K., 1970: Morfologia Phoxinus phoxinus (L., 1758) — Osteichthyes, Cyprinidae — z potoku Sowlinki w dorzeczu górnej Wisły. Acta Hydrobiol., 12, 2-3: 251-262.

Linnaeus, C, 1758: Systema Naturae. Regnum Animale, Ed. X. Holmiae.

Lohniský, K., 1964:  Příspěvek k systematice a seksualnimu dimorfismu strévle potočni Phoxnus phoxinus (Linnaeus, 1758). Acta Musei Reginaehradecensis, A, 6: 221-246.

Manigk, W., 1933: Der Trigemino-Facialiskomplex und die Innerwation der Kopfseitenorgane der Elritze (Phoxinus laevis). Z. Morphol. Okol., 28, 1: 65-106.

Mednikov, B. M., 1962: O vlijanii vjazkosti vody na izmenčivost’ ryb. Voprosy ichtiol., 2, 4(25): 640-647.

0liva, O., 1952: A revision of the Cyprinid fishes of Czechoslovakia with regard to their secondary sexual characters. Bull. Internat, de 1’Acad. tchecque des Sciences, 13, 1: 1-61.

Penczak, T., 1971 : Materiały do znajomości ichtiofauny dorzecza Nidy. Zeszyty Nauk. UL, ser. II, 41 (w druku).

Starmach, J., 1963 : Występowanie i charakterystyka strzebli (Phoxinus phoxinus L.) w dorzeczu potoku Mszanka. Acta Hydrobiol., 5, 4: 367-381.

Tack, E., 1941: Die Elritze (Phoxinus laevis Ag.), eine monographische Bearbeitung. Arch. Hydrobiol., 37, 3: 321-425.

Taliev, D. N. 1955: Byčki — podkamenščiki Baikala. Moskva-Leningrad, AN SSSR.

Vladykov, V., 1927: Über den geschlechtlichen Dimorphismus bei Elritzen Phoxinus phoxinus (Linne). Zool. Anz., 74, 11-12: 322-328.

Žukov, P. I.  1965: Ryby Belorussii. Mińsk, Nauka i Technika.

Zakład Anatomii Porównawczej i Ekologii
Zwierząt Instytutu Botaniki i Zoologii
Uniwersytetu Łódzkiego w Łodzi
2013/12/19 | Supplementum

Suplement CVII

Czasopismo Geograficzne, XLVII, 1976, s. 81-84

TRUDNE PROBLEMY MORZA AZOWSKIEGO

„Azowska kałuża”, jak nazywa się czasem najpłytsze i jedno z najmniejszych mórz na kuli ziemskiej — Morze Azowskie, od wieków cieszyła się zasłużoną sławą rybnego Eldorado. O prawdziwości tej opinii świadczyły wielkie zasoby ryb i obfite ich połowy. Jeden hektar powierzchni morza dawał rocznie osiemdziesiąt kilogramów ryb. w tym wiele cennych gatunków. Ale to już przeszłość. Od wielu lat wielkość połowów spada, gdyż zmniejszają się w szybkim tempie te dawniej nieprzebrane zasoby ryb.

Morze Azowskie położone jest w strefie stepowej. Jego monotonne krajobrazowo brzegi o długości 2686 km obejmują powierzchnię 38 840 km² wód, sześciokrotnie mniejszą aniżeli obszar sąsiadującego z nim Morza Czarnego. Jeszcze większa jest różnica w ich pojemności. Objętość wód azowskich wynosi 256 km³, Morze Czarne ma ich około 2100 razy więcej. Wynika to także z płytkości Morza Azowskiego. Średnia jego głębokość wynosi zaledwie 8 m, największa zaś — położona w centralnej jego części — 14 m. Wpadają do niego dwie większe rzeki — Don i Kubań oraz wiele mniejszych, np. Jeja, Mius, Kalmius i inne. Ilość słodkiej wody wlewana przez nie do morza jest znaczna i stanowi około 12% całości jego wód. Sprawia ona, że zasolenie tego naturalnego zbiornika wodnego jest znacznie niższe aniżeli połączonego z nim M. Czarnego. Do niedawna było ono trzykrotnie mniejsze aniżeli w Oceanie Światowym i około dwa razy mniejsze niż zasolenie wód czarnomorskich, które dochodzi do 22‰. U ujścia Donu do morza, w Zatoce Taganroskiej wynosiło zaledwie 1‰, w środkowej części morza — 10,3‰, a w okolicach Cieśniny Kerczeńskiej — 11.5‰.

Gospodarcza działalność człowieka zakłóciła te wielowiekowe, trwałe stosunki wodne tego regionu. Rozwijające się rolnictwo, przemysł, osadnictwo potrzebowało coraz więcej słodkiej wody, gdyż dotychczasowe jej zasoby były coraz bardziej niewystarczające. Rozpoczęto regulację  rzek, budowę na nich zapór i sztucznych zbiorników wodnych, nawadnianie coraz większych powierzchni ziem uprawnych. Szczególnie duży wpływ na zmniejszenie się dopływu wody z rzek do Morza Azowskiego miało zbudowanie w 1952 r. zapory wodnej i sztucznego Zbiornika Cymlańskiego na Donie. Nawadnianie pól w obwodach: rostowskim, wołgogradzkim, zaporoskim, donieckim i w Krasnojarskim Kraju na Kubaniu także uszczupliło masy wód spływających do morza.

Średni roczny spływ wód Donu do Morza Azowskiego obliczony za okres 1923-1958 r. wynosił 26,1 km³, ale ta wielkość w latach 1952-1958 zmniejszyła się już do 23,9 km³ rocznie (67% całkowitego spływu rzek do Morza Azowskiego) ciągle mając tendencję spadkową. W tym samym okresie 1952-1958 r. Kubań dostarczał rocznie 11,6 km³ wody, co stanowiło 30% dopływu wód do morza, inne rzeki — 1.2 km³. Całkowity więc spływ wynosił pod koniec lat pięćdziesiątych 38,9 km³, choć przedtem znacznie przekraczał wielkość 40 km³. W ostatnich latach jeszcze bardziej się on zmniejszył. Zmieniły się też proporcje sezonowe spływu. Do czasu zmian Don dostarczał wiosną 60% wody, latem 15%, a od tego przełomowego okresu wiosną spływa 40%, latem 20%, jesienią i zimą 40%. W przypadku Kubania te wahania są mniejsze, w okresie wiosenno-letnim (maj — sierpień) spływ przekracza 50% ogólnej ilości rocznej.

Słone sąsiedztwo i jego wpływ. Morze Azowskie połączone jest w swej południowej części z Morzem Czarnym Cieśniną Kerczeńską. Przez ten przesmyk — długości około 41 km, szerokości 4-15 km i 3-4 m głębokości — następuje wzajemna  wód. Oblicza się, że w latach 1923-1958 przelewało się tędy z Morza Azowskiego do Czarnego średnio rocznie 49,5 km³ wody. Natomiast w przeciwnym kierunku wlewało się do Morza Azowskiego 31,8 km³ czarnomorskich wód, które jako cięższe przepływały wzdłuż dennych partii cieśniny, odmiennie od azowskich przelewających się górą ponad nimi. Oprócz tych słonych wód czarnomorskich Morze Azowskie otrzymuje jeszcze porcję bardzo zasolonych wód z jeziora Siwasz, będącego jego zatoką o znacznie wyższym stopniu zasolenia wody aniżeli w morzu — latem do 120-150‰. Do jeziora wpływa 1,4 km³ rocznie wód azowskich, wypływa do morza 0,3 km³ wody.

Zmniejszenie się spływu słodkich wód rzecznych do Morza Azowskiego wraz ze stałym dopływem słonych wód czarnomorskich spowodowało, że zasolenie zbiornika azowskiego zaczęło wzrastać. W środkowej części morza osiągnęło wielkość 12-12,5‰, a gdzieniegdzie nawet 13‰. Podczas zimy, gdy spływ słodkich wód zmniejsza się i powstaje powłoka lodowa te wartości wzrastają. Wahania dochodzą do 1‰. W przekroju pionowym, od powierzchni do dna, zmiany słoności wody w Morzu Azowskim są minimalne, nie przekraczają 0.002-0,003‰, można więc przyjąć, że pod względem zasolenia są one jednorodne. Jedynie w sąsiedztwie Cieśniny Kerczeńskiej jest ono wyższe o 2-3‰, natomiast w Zatoce Taganroskiej z kolei niższe od wartości średniej.

Efekty zmian. Zmiany spowodowane przez gospodarkę człowieka w zlewisku Morza Azowskiego mają oprócz pozytywnej strony — rozwój energetyki, przemysłu, transportu, rolnictwa, także różnorodne negatywne aspekty. Rozpocznę od omówienia niektórych mniej ważnych. Po przekopaniu Kanału Wołga-Don przeniknęły z Morza Czarnego poprzez Morze Azowskie różnego rodzaju organizmy żywe, m. in. skorupiaki pąkle, które obrastają zanurzone w wodzie części kadłubów statków. Na niektórych obszarach Morza Kaspijskiego proces ten zwiększył się piętnastokrotnie. W Morzu Azowskim był on jeszcze do niedawna niezbyt szybki. Ostatnio jednak obrastanie statków postępuje tutaj znacznie szybciej, gdyż wzrost zasolenia wód azowskich spowodował, iż organizmy obrastające statki mają lepsze warunki bytowe. Ma na to wpływ także zwiększona częstotliwość przewozów tranzytowych azowsko-czarnomorskich. Obrastanie powoduje znaczne straty, m. in. zmniejsza się szybkość statków, a potrzeba utrzymania jednak właściwych prędkości wpływa na przeciążanie silników, w wyniku czego następuje wcześniejsze ich zużycie i konieczność częstego dokonywania bardzo kosztownych przeglądów i remontów statków w dokach. Oblicza się. że w ciągu jednego roku na jednym metrze kwadratowym powierzchni statku szybkiego i często pływającego obrasta 10 kg glonów i innych organizmów, co powoduje straty prędkości około 10-15%, a w przypadku statków powolnych i rzadziej pływających ta wielkość obrastania wynosi 20 kg.

Innym szkodliwym organizmem, który przeniknął z Morza Czarnego do Azowskiego i Kaspijskiego jest bardzo rozpowszechniony w wodach czarnomorskich drewnojad, a szczególnie jego gatunek zwany świdrakiem. Zaistniało w związku z tym niebezpieczeństwo dla drewnianych statków rybackich i dla portów morskich mających umocnienia nadbrzeżne zbudowane z drewnianych pali. Są one w szybkim tempie niszczone przez wspomniane organizmy.

Niezbyt duża głębokość i pojemność Morza Azowskiego, znaczny dopływ słodkich wód rzecznych i wynikający stąd niezbyt wysoki stopień zasolenia, dość wysoka temperatura wody morskiej dochodząca do 25°C i duża ilość odżywczego materiału organicznego (pięciokrotnie większa większa aniżeli w innych basenach morskich) wpływały na fakt, iż w tym morzu zawsze znajdowały się wielkie ilości ryb. Wody jego były bogate w związki azotu, fosforu, krzemu dzięki rzekom, które przynosiły też wielkie masy materiałów biogennych. Ilość planktonu w wodach azowskich określana jest jest na 100-200 gram w 1 m³ wody. Wysoka produktywność biologiczna tego morza sprawiała, że było ono jednym z najbogatszych morskich zbiorników Ziemi. Jego wody były obficie zaopatrzone w tlen. Jedynie w drugiej połowie lata, w okresie bezwietrznej pogody, gdy ustawało mieszanie się warstw wody, strefie dennej brakowało tlenu i rozpoczynała się tzw. „zamora”, tzn. masowe ginięcie fauny dennej, co negatywnie odbijało  się na życiu ryb.

Dobre warunki bytowe w Morzu Azowskim wpływały na rozwój masy rybnej i różnorodność występujących tutaj gatunków. Żyją tu m. in. z rodziny jesiotrowatych: siewruga (Acipenser stellatus) długości do około 2 m, której ikra używana jest do wyrobu kawioru, bieługa (A. huso) długości około 5 m i 1000 kg wagi, może ona dać ponad 300 kg ikry na kawior, jest to ryba, która  dostarcza najwięcej ze wszystkich ryb ikry, jesiotr rosyjski (A. gueldenstaedtii) długości 2,5 m. Najdelikatniejszy jednak kawior otrzymuje się z małych gatunków, takich jak np. sterlet (czeczuga — A. ruthenus) półmetrowej długości. Innymi rybami, które występują w M. Azowskim są: sandacz (Lucioperca lucioperca Cuv.), gładzica (Pleuronectes platessa L.), leszcz (Abramis brama) i również z rodziny leszczy — ciosa (Pelecus cultratus). Żyje tu wobła (Rutilus rutilus), babka (Gobius minutus), śledź, sazan, tarań i inne.

W Cieśninie Kerczeńskiej zaobserwowano i badano coroczne stadne wędrówki sardeli (Engraulis encrassicholus L.) i ich liczebność. Z Morza Azowskiego pływają one na zimowisko do Morza Czarnego. Podobnie wędruje do cieplejszych wód czarnomorskich szprot. Obserwacje prowadzone były m. in. z samolotów i przy współudziale flotylli rybackiej, co pozwalało na dużą dokładność ewidencjonowania i obliczeń. Wykazały one, że każdego roku podczas zimowania sardeli w Morzu Czarnym ginie średnio około 30% stada, niekiedy nawet znacznie więcej, gdy zaistnieją szczególnie niekorzystne warunki tak jak np. podczas zimy 1946 r. gdy wyginęło 75% ogólnej ilości zimującej sardeli. Nie mogło to nastąpić wskutek połowów, gdyż nawet intensywne połowy zmniejszyłyby stado o 2-5%. Przyczyny tego zjawiska nie są ostatecznie zbadane, można jednak sądzić, iż mają one charakter biologiczno-klimatyczny.

Od strony Cieśniny Kerczeńskiej rozpoczęła się przesuwać stopniowo coraz bardziej ku środkowi Morza Azowskiego  niewidzialna linia zasolenia o wartości 11‰. Dla pokarmu rybiego — planktonu i dla młodego narybku jest to granica krytyczna, nieprzekraczalna — granica śmierci. Ryby zaczęły opuszczać stałe miejsca żerowisk i tarlisk i odpływać na wschód i północny-wschód ku ujściom największych rzek — Donu i Kubania.

Także zapora Cymlańska przyczyniła się do pogorszenia warunków bytowych ryb, odcinając np. bieługę od jej tarlisk.  Wzrost zasolenia spowodował, iż np. jesiotr stracił 80% miejsc tarła. Siewruga natomiast, łowiona przeważnie w rejonie ujścia Kubania (90% połowów), straciła „zaledwie” połowę swych tarlisk. Także inne gatunki ryb poniosły większe lub mniejsze straty. Największe połowy (pod koniec lat trzydziestych), które wynosiły 150 tys. t, z czego połowa to były cenne gatunki, jak siewruga czy jesiotr, w ostatnich latach znacznie się zmniejszyły. Dotychczas Morze Azowskie zajmowało drugie miejsce w świecie po Morzu Kaspijskim w połowach jesiotra.

Próby ratunku. Zmniejszenie się zasobności w ryby wód azowskich i wynikający z tego spadek połowów nie pozostały bez echa w w portach leżących nad tym morzem, w Żdanowie, Taganrogu, Rostowie nad Donem, Bierdiańsku czy Jejsku. Statki zaczęły wracać z połowów nie zawsze z pełnymi ładowniami. Poszczególne rejsy wydłużały się w czasie i w przestrzeni. Problemem zajęli się różni specjaliści, m. in. ichtiolodzy. Opracowano środki, które pozwoliłyby na powstrzymanie wzrostu strat, a nawet ich odrobienia, m. in. nad Donem, Kubaniem i w Zatoce Taganroskiej założono wiele zakładów hodowli ryb. Zastosowano też jeden z najstarszych sposobów pomnażania zasobów ryb — aklimatyzację, polegającą na przenoszeniu z innych zbiorników wodnych młodocianych lub dorosłych okazów ryb nie występujących w danych wodach. Z Morza Kaspijskiego przeniesiono na przykład puzanka — śledzia wędrownego.

Są to jednak półśrodki. Konieczne stało się wstrzymanie procesu powodującego te negatywne zmiany — wzrostu zasolenia wód azowskich. Jednym z projektów jest znana od dawna sprawa zbudowania kanałów łączących północne rzeki Wyczegdę i Peczorę z Kamą, dopływem Wołgi. Tą nową drogą można by skierować poprzez Wołgę i Kanał Wołga-Don do Morza Azowskiego część wód tych wielkich rzek spływających bezużytecznie na północ. Projekt ten ze względu na ogromne koszty i długi okres jego realizacji tymczasem nie został zatwierdzony, tym bardziej że pomoc musi nastąpić możliwie w najkrótszym czasie, zanim zmiany nie staną się nieodwracalne.

Zaproponowano dlatego budowę tamy oddzielającej Morze Azowskie od Czarnego. Przyjęty projekt przewiduje wzniesienie zapory w najwęższym odcinku Cieśniny Kerczeńskiej, na północ od obecnej przeprawy promowej, w miejscu gdzie są najdogodniejsze warunki geologiczno-inżynierskie. Będzie się ona składała z części kamienno-ziemnej długości 2630 m i żelazo-betonowej rozciągającej się na przestrzeni 1700 m i mającej dwieście przepustów. Te urządzenia mają służyć do regulacji wymiany wód między obu morzami, dla przepływu statków i wędrówek ryb. Zapora zapewni także dodatkowe udogodnienie, po niej pobiegnie linia kolejowa i szosa łącząca Półwysep Kerczeński z Półwyspem Tamańskim. Zastąpią one dotychczas istniejącą komunikację promową między Krymem a Krajem Krasnojarskim. Całkowity koszt budowy zapory wyniesie około 400 mln rubli, w tym część komunikacyjna około 100 mln rubli. Obecnie trwają już prace przygotowawcze tej ważnej inwestycji, której budowa będzie trwała prawdopodobnie około sześciu lat. Przewiduje się, że w ciągu 5-10 lat od chwili ukończenia wznoszenia zapory i urządzeń towarzyszących, wody Morza Azowskiego osiągną znowu optymalny dla ryb stopień zasolenia. Dzięki niej można będzie w sposób bardzo precyzyjny regulować dopływ słonych wód czarnomorskich, a tym samym wpływać na utrzymanie właściwych warunków potrzebnych dla organizmów żyjących w azowskich wodach.

Tadeusz Lankamer (Warszawa)

*
*                   *

Sylwan: czasopismo miesięczne dla leśników i właścicieli ziemskich. Rok CXIX 1975, s. 82-83

Z prasy

NA PRZYKŁADZIE MORZA KASPIJSKIEGO

Jak dowiadujemy się z artykułu zatytułowanego „Ratunek dla zagrożonych mórz”, zamieszczonego 28 października 1974 r. w „Wieczorze Wybrzeża”, nauka radziecka spieszy na ratunek śródlądowym naturalnym zbiornikom wodnym, posługując się tym wszystkim, co dotychczas niesie nowoczesna technika. W artykule jest mowa o projektach ochrony Morza Kaspijskiego – największego, jak wiadomo, bezodpływowego jeziora świata.

Oto fragmenty: „Hydrolodzy alarmują: Morze Kaspijskie systematycznie, z roku na rok obniża poziom swych wód, czyli mówiąc po prostu – wysycha, wyparowuje w sposób zagrażający gospodarce rybnej. Tymczasem ten unikalny zbiornik wodny daje rocznie średnio do 200 tys.  cetnarów jesiotra, bieługi, sewrugi i innych cennych ryb. Jeśli starego „Kaspija” pozostawi się samego z jego kłopotami, to do roku 1985 – opuściwszy martwe, wyschłe tereny przybrzeżne – cofnie się do większych głębi, co oczywiście pozbawi ryby bazy pokarmowej, znajdującej się, jak wiadomo, na wodach płytkich”.

„Jak uratować Morze Kaspijskie? Uczeni radzieccy zajmujący się tym problemem wynajdują różne sposoby. Można np. skierować do niego części wód z rzek północnych – z których bez szkody dla przyrody Północy dałoby się „wypożyczyć” ok. 15 proc. zasobów wody. To przedsięwzięcie jest technicznie wykonalne – do 1985 roku można w ten sposób przekazać „Kaspijowi” ok. 30 kilometrów sześc. wody”.

„Zanim to nastąpi trzeba bronić każdej kropli wody w basenie M. Kaspijskiego. Przede wszystkim dbać o bardziej racjonalną gospodarkę wodami Wołgi, o zmniejszenie parowania w zatoce Kara-Bogaz-Goł, która tylko wąskim przesmykiem łączy się z morzem. Przewiduje się, ze po wybudowania urządzenia, które regulować będzie przepływ wód, dopuszczając tylko niezbędne minimum do zaoszczędzi się (na parowaniu) ok 10 kilometrów sześc. wody”.

„Są to tylko półśrodki – powiadają specjaliści, wysuwając projekt przerzucenia do „Kaspija” wód Morza Czerwonego. Realizacja tego projektu – który oczywiście ma i szereg mankamentów, jak np. podwyższenie zasolenia wód kaspijskich – obliczana jest na przyszłe stulecie.

„Kaspij” może więc liczyć na posiłki. Ostrzejsze problemy występują na Morzu Aralskim, do którego z roku na rok dopływa coraz mniej wód słodkich í gdzie poziom morza obniżył się W ciągu 10 lat o 3 metry, a zasolenie dochodzi do 12 promili wobec 9-10 sprzed kilkunastu lat ”.

„Pod względem zasolenia Morze Azowskie osiąga już 14 promili, czyli górną granicę, jaką wytrzymują słynne azowskie  jesiotry. W dodatku „Azowa” już nie można uratować, wprowadzając planowane przed laty urządzenie regulujące przepływ wody przez przesmyk Kereczeński, ani przerzucenie 5 kilometrów sześc. wody do basenu kubańskiego. Hydrolodzy dowodzą, że właśnie M. Azowskie jest tym sygnałem ostrzegawczym, który wymownie przemawia za podjęciem radykalnych środków w obronie Morza Kaspijskiego”.

*
*                   *

Dziennik Radomski, 1942, R. 3, nr 271

Śledź kaspijski składa wizytę „m a t e c z c e  W o ł d z e
największa rzeka Europy

60 tysięcy metrów³  wody na sekundę
Połów 450 milionów śledzi

Wojska niemieckie w dwóch miejscach dotarły do Wołgi największej rzeki Rosji i Europy, a mianowicie u jej źródeł na Wyżynie Wałdajskiej oraz w łuku stalingradzkim. Wołga mierzy 8.694 kilometry długości, odległość jej źródeł od ujścia w linii powietrznej wynosi 1.670 km, dorzecze obejmuje ogromny obszar 1.384.000 km², a więc powierzchnię trzykrotnie większą, niż Niemcy przedwojenne.

Z małego źródła Wołgino-Wierchowje rozwija się Wołga, tocząc swe wody przez wschodnią. Rosję, w rzekę o rozmiarach naprawdę imponujących. Większość dopływów wpada do niej w górnym i środkowym biegu. tj. do ujścia Kamy. Odległość źródeł do ujścia Kamy wynosi 1.843 km. W pozostałej części, a więc od ujścia Kamy du źródeł, 1.851 km do Wołgi wpadają jedynie mniejsze rzeczki. Sieć dopływów Wołgi gdy popatrzeć na nią na mapie wygląda. jak wielkie drzewo z szeroko rozrośnięta koroną, podczas gdy południowa część rzeki wrasta w rozległe stepy nadkaspijskie.

30 km szerokości

Wołga, największa rzeka Europy, osiąga w swym środkowym i dolnym biegu niespotykaną u innych rzek europejskich szerokość. Środkowa Wołga i dolna nie jest w żadnym punkcie węższa, niż dwa kilometry, a miejscami osiąga w środkowym biegu 10 i 13 km, a w dolnym nawet koryto jej rozlewa się na szerokość 20 do 30 kilometrów. Delta poprzecinana licznymi ramionami rzeki, mierzy 17 kilometrów szerokości.

Lawina wody

Ogromna, ta rzeka zasila Morze Kaspijskie potężnymi masami wody. Oczywiście zależnie od pory roku ilość wody w Wołdze jest rozmaita. W okresie wiosennej powodzi spływa Wołga do morza według dokładnych obliczeń 60.000 metrów sześciennych wody na sekundę, czyli 5 miliardów metrów sześciennych dziennie. Tak olbrzymia masa wody wystarczyłaby na pokrycie przestrzeni 2.500 km kw. warstwą wody głębokości 2 metrów. W jesieni spływ wody spada do 1.200 metrów sześciennych na sekundę, a więc na jedną pięćdziesiątą część wiosennego maksimum. Jednak i w okresie niskiego stanu wody Wołga pozostaje rzeką potężną. Wahania ilości wody w ciągu roku doprowadziły do tego, że w miejscach, gdzie rzeka nie może rozlać się szeroko, notowane są niezwykle wielkie różnice poziomów. U ujścia Kamy np. różnica ta wynosi ponad 15 metrów. Wielki wiosenny przybór wody w dolnym biegu Wołgi przypada na maj – czerwiec w październiku – listopadzie następuje powódź jesienna. W ciągu zimy Wołga zamarza zazwyczaj na całej swej długości, a mianowicie w środkowym biegu już w drogiej połowie listopada, w Astrachaniu u ujścia w połowie grudnia. U ujścia lody ruszają w połowie marca, pod koniec kwietnia cała rzeka wolna jest już od lodu. Olbrzymie masy wód Wołgi mimo wszystko nie wystarczają aby utrzymać poziom wód Morza Kaspijskiego na wysokości zwierciadła innych mórz. Poziom Morza Kaspijskiego leży 26 metrów poniżej poziomu mórz połączonym z oceanami. Inne rzeki, jak Ural, Kama, Terek i nieliczne dopływy ze wschodniego wybrzeża odgrywają przy Wołdze podrzędną rolę w zaopatrywaniu Morza Kaspijskiego w wodę.

Bogactwo rybne

Wołga znosi do M. Kaspijskiego nieustannie olbrzymie ilości mułu, które podczas powodzi dochodzą do 40.000 t. dziennie. Razem z częściami mineralnymi rzeka toczy także masy składników organicznych, osadzając je u ujścia w swej delcie. Słodkie wody Wołgi są słodsze od słonych Morza Kaspijskiego, toteż długo i daleko unoszą się nad warstwą wody słonej, nie mieszając się z nią. Stwarza to bardzo dogodne warunki dla rozwoju małych organizmów. Ten właśnie „plankton” jest podstawą olbrzymiego bogactwa rybnego Wołgi i Morza Kaspijskiego.

Delta Wołgi i pobliskie obszary morza dostarczają rocznie 380 do 450 tysięcy ton ryb, a wiec tyle, ile wynosi roczny połów rybaków norweskich w przeciętnym roku. Można sobie wyobrazić, jak wielkie znaczenie ma z tego powodu Wołga, przy czym trzeba jeszcze uwzględnić, że wiele ryb łowi się i w pozostałym jej biegu.

Śledź kaspijski i wobła

Jedna trzecią, niekiedy i połowę, połowu w dolnym biegu Wołgi stanowi śledź wołżański i spokrewniony z nim śledź kaspijski. Na wiosnę śledzie rozpoczynają wędrówkę w górę rzeki, przy czym najpierw pojawiają się najsilniejsze i największe. Śledź kaspijski mierzy do pół metra i dochodzi do wagi półtora kilograma. Wielkie ilości śledzi po tarle giną w górnej Wołdze. Masowe ławice śledzi dochodzą aż do Stalingradu, a wędrówka ich trwa 5 do 7 dni w początkach maja. Wtedy też odbywają się największe połowy. Po tarle śledzie wędrują znów do morza. Rocznie łowi się około 450 milionów śledzi o wadze około 150.000 ton.

Drugą co do ważną rybą Wołgi jest wobła, odmiana płci. Jest to ryba morska i wędrowna żyjąca szczególnie w północnej części Morza Kaspijskiego, mierzącej 18 do 36 centymetrów długości. W kwietniu i maju wielkimi ławicami płyną do Wołgi na tarło. Rocznie łowi się 300.000 do miliona sztuk wobły o wadze 80.000 do 150.000 ton. Rybę soli się lekko i suszy na powietrzu.

Dostawcy kawioru

Słynne są jesiotry Wołgi, których łowi się rocznie około 50.000 ton. Największym z trzech rodzajów jesiotrów jest bieługa. Osiąga ona wielkość do 5 metrów o wadze z górą 1.000 kg. Dawniej łowiono bieługi ważące ponad 2 tony. Co dwa trzy lata bieługa wędruje na tarło w górę rzeki, rozmnaża się jednak dosyć wolno. Bieługa jest głównym dostawcą kawioru; przed wojna światową Rosja dostarczała około 1.200 ton tego przysmaku.

Mniejszy od bieługi jest jesiotr rosyjski (osetrina), dochodzący do 2-ch metrów długości i wagi centnara. Przeciętnie łowi się ryby długości około półtora metra i wagi 15 do 25 kg. Tego gatunku łowi się rocznie 300 do 400 tysięcy sztuk, mniej więcej 6.000 ton. Także i osetrina dostarcza kawioru.

Najmniejszy jest trzeci gatunek, jesiotr gwiaździsty, sewriuga, mierzący metr do półtora i ważący 12 do 15 kg. Ryby wielkości dwóch metrów i wagi 50 kg są rzadkością. W maju do czerwca sewriuga wędruje do Wołgi, Uralu i Kury. Rocznie łowi się jej 600.000 sztuk, wagi 2.500 do 3.300 ton. Kawior sewriugi jest szczególnie ceniony, z niego pochodzą najlepsze gatunki kawioru solonego.

Rybołówstwo wołżańskie posiadało zawsze o wiele większe znaczenie, niż morskie, bowiem Morze Czarne jest wyjątkowo ubogie w ryby. Stąd w delcie Wołgi, szczególnie w Astrachaniu powstały olbrzymie fabryki wszelkiego rodzaju konserw rybnych. Wobec postępów wojsk niemieckich w rejonie dolnej Wołgi zaopatrzenie Sowietów w ryby znalazło się w poważnym niebezpieczeństwie. (K)

Linki:

http://rcin.org.pl/igipz/Content/1036/Wa51_3648_r1998-t70-z1-2_Przeg-Geogr.pdf

http://bc.mbpradom.pl/dlibra/plain-content?id=3675

2013/12/12 | Supplementum

Suplement CVI

PROBLEMY ORGAN TOWARZYSTWA WIEDZY POWSZECHNEJ
Rok XVII 1961 Nr 9 (186), s. 670-671

NOWOŚCI WYDAWNICZE

Recenzje

O OCHRONIE PRZYRODY BEZ  SLOGANÓW*

* Antonina Leńkowa: Oskalpowana Ziemia. Zakład Ochrony PAN, Kraków. Cena zł 38.

Przyznaję, i to bez wstydu, że z pewnym ociąganiem i wewnętrznymi oporami biorę do ręki książki i w ogóle wszelkie elaboraty traktujące o ochronie przyrody, znudziły mi się bowiem setnie sentymentalne biadolenia nad losem zwierząt czy roślin dziko żyjących, wręcz zaś upokorzonym się czuję przepisami i pouczeniami na temat zachowania się mego w terenie, typu: „Nie zrywaj roślin”, „Nie śmieć”, „Nie wybieraj piskląt z gniazd” itp., itp. Nie znaczy to oczywiście, abym nie uznawał ich merytorycznej słuszności, tylko że ta imperatywna forma nie podbudowana poważnie żadną motywacją doprowadza w końcu do spłycenia istotnej treści i wręcz nudzi i drażni odbiorców stale i wciąż powtarzanymi, wytartymi już sloganami.

Toteż gdy nadesłano mi książkę traktującą o ochroniarskich tematach, położyłem ją na spód pokaźnego stosu spraw do załatwienia. Dopiero gdy przeprowadziłem korekty ostatnich szpalt, przygotowałem ostatnie już przed wakacjami audycje i artykuły, odpisałem na zaległe listy, wziąłem do rąk Oskalpowaną Ziemię Antoniny Leńkowej i tu spotkała mnie niespodzianka, i to bardzo przyjemna, bo Autorka nie zajmuje się w zasadzie losem roślin ani zwierząt, lecz przede wszystkim losem… człowieka i jego głównie bierze w obronę.

— Hola! — zawołać może niejeden z Czytelników. — Przed kim to bronić trzeba człowieka? Chyba przed marsjanami, bo dziś żadna żywa istota nie jest dlań bezwzględnie groźna. Duże drapieżniki już w ogóle w grę nie wchodzą, a szkodliwe owady czy bakterie są w dużym stopniu okiełznane w porównaniu z tym, co działo się przed paru setkami lat. Na to pytanie odpowiedzieć mógłbym krótko: człowieka bronić trzeba przed nim samym, przed jego własną głupotą czy krótkowzrocznością, ale ponieważ chcę być daleki od efekciarskich powiedzonek, wolę rzecz potraktować nieco szerzej.

Życie w jego przeróżnych przejawach rozwijać się może na Ziemi tylko w ścisłej wzajemnej zależności pomiędzy roślinami i zwierzętami. Oczywiście nie chodzi jedynie o zależność najprostsza, jak np. zdobycz — napastnik, lecz o zawiłe wielostopniowe wzajemne powiązania między różnorodnymi gatunkami istot zamieszkujących wspólnie jakieś określone naturalna środowisko, jak las, rzeka, step, jezioro czy morze. Przy czym pamiętać należy, że panowała tu swoista równowaga. Wszelkie zakłócenia zachodzące na skutek jakiejś zmiany w otaczających warunkach (susza, silne opady, mrozy, bezśnieżne zimy, powodujące nadmierne rozmnożenie tego czy tamtego gatunku) wyrównywały się po pewnym czasie samoczynnie. Dopiero gwałtowna i brutalna ingerencja człowieka, który w dodatku rozrósł się liczebnie, stała się powodem nieodwracalnych zmian. Bo proszę tylko pomyśleć: liczba mieszkańców Ziemi rośnie w zawrotnym tempie — co dobę o mniej więcej 100 000 ludzi — to wymaga coraz większej ilości żywności, odzieży, mieszkań, terenów pracy czy rozrywek. A przecież jedynym źródłem, z którego możemy czerpać, są zasoby przyrody: rośliny, minerały, zwierzęta. Każdy więc nowy dom, każda nowa fabryka, każde boisko, plac czy ulica — to uszczuplenie miejsca, na którym rosnąć mogą trawy, krzewy czy lasy, a każdy nakład gazety, każda nowa książka, każdy zeszyt do odrabiania lekcji przez nasze dzieci pociąga za sobą nieuchronne niszczenie roślinności.

Kogóż nie zaalarmują dane liczbowe, których Autorka nam nie skąpi. A więc: jednorazowe niedzielne wydanie poczytnej amerykańskiej gazety New York Times pochłania około 2900 m³ masy drzewnej. Dla zdobycia tej ilości surowca trzeba ściąć parę tysięcy drzew, czyli ogołocić z nich powierzchnię równą co najmniej 6 hektarom. To wszystko fraszka, ale potem trzeba będzie czekać około 80 lat na to, aby w tym miejscu wyrósł znowu taki las, który by nadawał się do ścięcia na następne wydanie owej gazety. A przecież w USA nie wychodzi tylko New York Times, ale nadto dziesiątki innych gazet, różnych czasopism, książek i w sumie jest tego tyle, że gdyby papier zadrukowany tam (w ciągu jednego dnia) rozłożyć kartka po kartce i utworzyć z nich pas szerokości przeciętnej gazetowej stronicy, to powstałaby wstęga, którą można by 11 razy owinąć kulę ziemską dokoła. Byłaby to zresztą tylko wstęga amerykańska, więc gdybyśmy ją podłużyli pasami zadrukowanego papieru (znowu tylko w ciągu jednego dnia), jakie wyrzucają z siebie maszyny drukarskie na całym świecie, to bandaż naszego globu pogrubiłby się bardzo znacznie.

Rośnie również niemal z godziny na godzinę zapotrzebowanie na surowce mineralne: żelazo, miedź, cynk, siarkę i wiele, wiele innych. A przecież ich zasoby są też ograniczone.

Nawet wody słodkiej, tak niezbędnej zarówno w osobistym codziennym życiu, jak i dla potrzeb przemysłu, mamy za mało, zużycie jej bowiem wzrasta nieustannie i dla celów spożywczo-sanitarnych i dla produkcji fabrycznej. Myśli się już poważnie o zużytkowaniu bezmiernych zapasów mórz i oceanów, ale przy obecnych metodach odsalania jest to jeszcze zbyt kosztowne.

Gleby, które zaledwie przed pół wiekiem były urodzajne, teraz na skutek rabunkowej eksploatacji zmieniają swą strukturę, dają coraz gorsze plony, wreszcie pustynnieją. To prowadzi do obejmowania coraz nowych obszarów gospodarką rolną z tych i tak dość skromnych terenów życiowych dziko żyjących roślin i zwierząt, w konsekwencji skazując je na zagładę.

Wprowadzenie monokultur roślin uprawnych pociągnęło za sobą katastrofalny rozwój szkodników, to z kolei wywołało stosowanie drastycznych środków walki z nimi za pomocą przeróżnych środków chemicznych, którymi opyla się lub spryskuje lasy, pola, ogrody i sady. Trucizny te jednak nie tylko zabijają szkodniki lub pasożyty, ale przenikają również do wnętrza tkanek roślinnych i gdy spożywa je jakaś inna żywa istota, wywierają swój ujemny wpływ również i na jego organizm. A czy owym konsumentem w ten sposób chronionych upraw nie jest głównie człowiek?

A jak wygląda sprawa zwierząt dziko żyjących? No, o tym chyba nawet nie warto mówić, bo każdy dobrze wie, że los ich jest niewesoły. I to wcale nie tylko dlatego,  że były one tępione przez myśliwych, choć na istnieniu niektórych gatunków właśnie polowanie zaciążyło w sposób decydujący.

Jedną z bardzo ważnych przyczyn ich ginięcia było między innymi wprowadzenie na wszystkie (z wyjątkiem Antarktydy) kontynenty hodowanych ras zwierząt europejskich, mających swoiste wymagania paszowe. To wywołało poważne zmiany w naturalnym składzie flory tych obszarów, a w następstwie doprowadziło do nieprzewidzianych zakłóceń wśród miejscowej fauny dzikiej przez masowy rozwój nowych pasożytów, niekorzystne zmiany trybu życia niektórych tubylczych gatunków, a przede wszystkim pozbawienie miejscowych roślinożerców ich naturalnych żerowisk oraz miejsc lęgowych.

Ilustracją tego, jak katastrofalne skutki w bardzo, zdawałoby się, odległych dziedzinach życia dać mogą na dalszą metę pewne nieprzemyślane posunięcia człowieka, może być sprawa wyniszczenia hipopotamów w Afryce, co w konsekwencji doprowadziło do ruiny… żyjących głównie z rybołówstwa mieszkańców nadbrzeżnych wiosek.

— Gdzie Rzym, gdzie Krym? — żachnie się chyba każdy. Co wspólnego mieć mogą hipopotamy z rybami? Nikt nigdy nie słyszał, żeby te wielkie ssaki występowały w roli obrońców zimnokrwistych, łuskowych mieszkanek wód słodkich. Okazuje się jednak, że powiązania między tymi dwoma gatunkami kręgowców są bardziej bliskie, niż to się na pozór wydaje. Nawóz hipopotamów mianowicie użyźnia stale wodę rzek i jezior, co przyczynia się do rozwoju wielkiej obfitości planktonu, którym żywią się ryby (pomijam tu w dodatku gatunek zjadający bezpośrednio nawóz hipopotamów, nie przerobiony na ciało innych organizmów). Gdy zabrakło w rzekach substancji organicznej — kału tych kolosów, katastrofalnie wręcz zmniejszyła się ilość planktonu, tego podwodnego „pastwiska” ryb. Nic dziwnego, że zaczęło ich być coraz mniej i mniej, ginęły wprost niewiarygodnie szybko.

Leńkowa pisze o tym tak:
„W świetle tych faktów zarysowuje się wyraźnie prosty związek między wyniszczeniem hipopotamów a katastrofalnym spadkiem połowu ryb w rzekach Afryki. Tam gdzie nie było tych wielkich ssaków, podobną rolę odgrywały na czarnym kontynencie krokodyle, tez tępione zawzięcie, czy to jako niebezpieczne dla ludzi potwory — co w dodatku okazało się wielką przesadą, czy też dla eksploatacji na skóry do wyrobów galanteryjnych. W każdym razie wszędzie, gdzie je wyniszczono, spadła znacznie ilość ryb.”

Wielu, wielu innych jeszcze drastyczniejszych nawet przykładów zaburzeń wywołanych w przyrodzie — tym naszym wspólnym domu — gwałtowną zmianą naturalnych powiązań między żywymi organizmami dostarcza omawiana książka. Za nieopatrzne pomysły realizowane przez swych dziadów ludzkość niestety wciąż jeszcze płaci drogą cenę. A czy nie sądzicie, Czytelnicy, że nasi wnukowie podobną opinię wystawią nam za lat kilkadziesiąt?

Gwałtowne zużycie dóbr naturalnych potęguje się z każdym rokiem; nawet oceany, które wydawały się niewyczerpanym zasobem pożywienia, ubożeją i jałowieją z racji nowoczesnych metod masowych połowów, a co jeszcze gorzej, wskutek zanieczyszczania wód smarami, olejami oraz skażania promieniotwórczymi odpadami.

A hałdy rosnące wokół kopalni? A dymy z obiektów fabrycznych? A nasycenie produktów pochodzenia zwierzęcego antybiotykami, stosowanymi bądź w paszy, jako substancje przyspieszające wzrost drobiu, trzody, bydła, bądź jako środek konserwujący? W konsekwencji, spożywanie mięsa tak przygotowanego powodować może uczulenie na dany antybiotyk lub słabe działanie, gdy trzeba go będzie użyć kiedyś w przyszłości w charakterze leku.

A hałas, słusznie nazwany przez Autorkę „mordercą myśli”, czyż nie stanowi poważnego zagrożenia dla zdrowia psychicznego współczesnej ludzkości?¹ A jak znikomo mało czyni się wysiłków, aby pod tym względem poprawić sytuację. Maleńkie  odbiorniczki radiowe zabierane przez wycieczkowiczów na każdy wypad z miasta „zatruwają” skutecznie pobyt w lesie, na plaży, na wodzie. Niedawno zjawił się na murach miast plakat reklamujący takie właśnie odbiorniki (Szarotka, Eltra, Czar) pod naiwnym, bo mocno obosiecznym hasłem: „Nigdy sam.”

Jednym słowem, jeżeli nawet pominiemy w naszych rozważaniach obawę przed zagładą jądrową, zewsząd naszemu istnieniu zagraża coś, czemu sami jesteśmy winni.

Obraz ten, jak to z kilku zaledwie przytoczonych przykładów widać, jest tak czarny i ponury, że wywołać może niechęć do życia, strach przed losem, jaki ludzkość sama sobie gotuje. Tylko czy jest on tak całkiem nieunikniony? Autorka nie zapatruje się na to beznadziejnie. Jeden warunek wszakże jest tu konieczny do spełnienia, a mianowicie: trzeba, aby wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, co czeka następne pokolenia, jeśli istniejący stan rzeczy będzie trwać bez zmian, a nawet się pogarszać, jeśli nie nastąpią odpowiednie przeciwdziałania.

Sądzę, że w uświadomieniu sobie, jak wygląda nasza gospodarka na świecie, i zrozumieniu ciążącej na nas odpowiedzialności za los przyszłych pokoleń pomóc może bardzo lektura Oskalpowanej Ziemi Antoniny Leńkowej. Toteż książka ta znaleźć się powinna w rękach każdego człowieka, który troszczy się nie tylko o siebie i dzień dzisiejszy, lecz wybiega myślą w przyszłość i zdaje sobie sprawę z tego, że  za tę przyszłość jest również odpowiedzialny. Zaznajomić się z książką powinni nauczyciele, działacze oświatowi, młodzież, ekonomiści, prawnicy, przede wszystkim zaś inżynierowie wszelkich specjalności, bo od nich przecież przede wszystkim zależy postęp techniki. Postęp, którego nikt nie zamierza hamować, ale od którego mamy prawo bezwzględnie żądać, aby nie obracał się przeciwko człowiekowi, nie działał na jego szkodę.

Ta interesująca i wartościowa książka ma niestety pewien mankament, co do którego z góry chcę uprzedzić przyszłego jej Czytelnika. Jest to na szczęście mankament. Jest to na szczęście mankament tylko natury kompozycyjnej, ale nie wyszedł on na korzyść temu dobremu skądinąd dziełu. Oto w wielu rozdziałach jako punkt wyjścia do rozwinięcia zagadnienia posłużyła się Autorka bardzo sztucznymi rozmówkami pomiędzy ludźmi, którzy żadnego dalej już nie mają związku z treścią i w ogóle nikną bez śladu, by w następnej rozmówce ustąpić miejsca jakimś innym osobom. Te różne Hanie, Alinki, Jurkowie czy Jagusie prowadzący dyskusje to o hałasie, to o glonach są bardzo denerwującym i całkiem zbędnym dodatkiem. Tego rodzaju wątpliwej jakości dodatki nie tylko nie są ułatwieniem czy ozdobą książki, jak się niekiedy wydaje autorom, lecz obniżają jej wartość dla odbiorcy. A przecież Oskalpowana Ziemia napisana jest z nerwem popularyzatorskim, z przebijającym na każdym kroku zaangażowaniem uczuciowym Autorki w omawianych sprawach, wypełniona po brzegi interesującym materiałem merytorycznym, który mówi sam za siebie i wystarczająco pochłania uwagę odbiorcy, więc tym bardziej zbędne było uciekanie się do prymitywnych i już oklepanych zabiegów, mających  jakoby zbliżyć dzieło do czytelnika. Zdjęcia dobrze dobrane, niektóre bardzo ciekawe.

 ¹ Por. w tymże zeszycie Problemów na str. 618 artykuł Cz. Wachtla pt. Człowiek, w walce z hałasem słyszalnym i niesłyszalnym.

Dr JAN ŻABIŃSKI

Linki:

http://www.zb.eco.pl/zb/72/lenkowa1.htm

http://www.cracovia-leopolis.pl/index.php?pokaz=art&id=1639

 http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=53661

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_%C5%BBabi%C5%84ski

2013/12/07 | Supplementum

Suplement CV

Penczak T. 1986. Charakterystyka ichtiofauny Warty i jej dopływów w granicach Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. Acta Univ. Łódz., Folia Sozol. 2: 365-376.

TADEUSZ PENCZAK

CHARAKTERYSTYKA ICHTIOFAUNY WARTY
I JEJ DOPŁYWÓW W GRANICACH
ZAŁĘCZAŃSKIEGO PARKU KRAJOBRAZOWEGO

THE CHARACTERISTICS OF THE WARTA RIVER
AND ITS TRIBUTARIES ICHTHYOFAUNA WITHIN THE BOUNDARIES
OF ZAŁĘCZE NATURE PARK AREA

ABSTRACT: The ichthyofauna of the Warta River and its changes brought about by anthropogenetic factors have been investigated for more than fourty years. The investigations have proved that the slightly altered ichthyofauna, which is characteristic for a barbel region, has survived only within the boundaries of Załęcze Nature Park Area. The fragment of the Warta River within the boundaries is populated by barbus, nase, chub, zarthe and 15 other species of fish as well as by brook lamprey. In order to preserve the above-mentioned reophilous species and to protect their spawning-grounds the author proposes to establish a strict fauna-preserve (Fig. 1) (for summary see page 375-376).

Treść

1. Wstęp
2. Charakterystyka rybostanu Warty i jej starorzeczy na tle środowiska
3. Charakterystyka rybostanów w dopływach Warty na tle środowiska
4. Podsumowanie
5. Piśmiennictwo
6. Summary

1. WSTĘP

Warta, w granicach Załęczańskiego Parku Krajobrazowego z otuliną (ZPK), jest typową, dużą rzeką krainy brzany, w której zachowały się gatunki ryb nadające użyteczny sens podziałowi rzek na krainy rybne. W Polsce Środkowej większe fragmenty średnich i dużych rzek, zasiedlonych łącznie przez brzanę, świnkę, klenia i certę (rys. 1), należą już do rzadkości. Brzana, gatunek dla wyodrębnionej od jej nazwy krainy, uważany jest za najbardziej zagrożony po jesiotrze i łososiu, które już wyginęły, i troci, której areał kurczy się zatrważająco szybko z roku na rok (Backiel 1977), Jaskowski (1962) badając Wartę w latach 1953-1957 pisał, że „niepokojące jest stałe zmniejszanie się pogłowia gatunków charakteryzujących się większymi wymaganiami środowiskowymi. Wydaje się, że los brzany w środkowym biegu Warty jest już przesądzony”.

Późniejsze badania ichtiofaunistyczne wykazały, że proces eliminacji w Warcie gatunków litofilnych (brzana, świnka, kleń, certa) pogłębił się w następnych latach jeszcze bardziej w wyniku wzrostu zanieczyszczenia wody oraz jednostronnego, nadmiernego wyłowu tych gatunków przez wędkarzy (Penczak 1972, 1979). Warta na odcinku od Lisowie do Kochlewa, oprócz naturalnego charakteru koryta i malowniczej doliny, zachowała dotąd najbogatszy i najbardziej zróżnicowany jakościowo rybostan, w odniesieniu do całego swego biegu (Jaskowski 1962, Penczak 1969). Objęcie tego fragmentu rzeki wraz z dopływami i starorzeczami ochroną prawną zasługuje na wszechstronne poparcie.

Fragment Warty w granicach ZPK jest również interesującym poligonem badawczym, gdyż od przeszło 40 lat śledzi się tu zmiany w rybostanie wywołane czynnikami antropogenicznymi (Kulmatycki 1936; Jaskowski 1962; Penczak 1969a, b; 1972).

2. CHARAKTERYSTYKA RYBOSTANU WARTY I JEJ STARORZECZY NA TLE ŚRODOWISKA

Warta w granicach ZPK (rys. 2) płynie po Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Szeroka do ujścia Liswarty dolina głównego cieku na obszarze ZPK ulega znacznemu zwężeniu, miejscami do 1 km.  Meandrująca silnie rzeka zbliżając się do brzegów doliny, zbudowanych ze skał wapiennych, ma dno usłane druzgotem i okruchami tych skał. Długość omawianego odcinka rzeki w granicach ZPK wynosi około 37 km (Raciszyn, 205. km biegu rzeki – Kochlew, 242. km biegu rzeki). Woda w rzece od wielu lat, poza krótkotrwałymi wzrostami zanieczyszczeń, kwalifikuje się do 2. klasy czystości z niską liczbą punktów (Dziennik Ustaw nr 01 z dn. 13.12.1975, poz. 214) i przydatna jest do hodowli ryb z wyjątkiem ryb łososiowatych. Istotny wpływ na poprawę czystości wody na tym odcinku Warty ma jej lewobrzeżny dopływ – Liswarta, liczne lewobrzeżne dopływy kilkukilometrowej długości między Lisowicami a Przywozem oraz jazy młyńskie i bystrza. Wody Warty na omawianym odcinku zasilane są ponadto przez liczne źródła przybrzeżne i podwodne, o niskiej temperaturze wody, co ma szczególnie dodatni wpływ na gatunki litofilne, rozwój ich ikry, larw i narybku.

Od Lisowie do Kępowizny, tj. do środkowej części „wielkiego łuku”, średnia szerokość rzeki wynosi około 60 m (od 35 do 100 m w Załęczu Wielkim), głębokość w nurcie około 1 m (od 0,8 do 2,0 m). Piaszczyste, miejscami w nurcie żwirowate dno, w Lisowicach i Bobrownikach zalega druzgot wapienny. W Lisowicach i Jarzębiu rzeka przegrodzona jest jazami zbudowanymi ze skał wapiennych, belek i faszyny. Brzegi od strony nurtu są przeważnie wysokie i zadrzewione olszą, wierzbami drzewiastymi i wikliną. Koryto przedzielone jest ławicami piasku i zadrzewionymi kępami, z których największa liczy około 200 m długości. Liczne są na tym odcinku plaże, ławice, przykosy i przemiały. W krótkich i nielicznych pasmach szuwarów przy brzegu wypukłym dominuje tatarak zwyczajny, z roślin zanurzonych wydłużone w nurcie kępy formują rdestnice. Meandrująca rzeka kontaktuje się z kilkoma starorzeczami, pośród których część jest silnie zarośnięta roślinnością wodną. W dolinie Warty przeważają ubogie pastwiska, lasy i uprawy sosnowe.

Na tym odcinku stwierdzono w Warcie 14 gatunków ryb i minoga strumieniowego Lampetra planeri (Bloch). Brzana i świnka (rys. 1a, c) tworzą tutaj wyspowo usytuowane niewielkie ławice (maksimum do 200-300 osobników), natomiast kleń, chociaż niezbyt licznie, zasiedla występujący łuk Warty w sposób ciągły.

Rys. 1. Ryby charakterystyczne dla Warty w Załęczańskim Parku Krajobrazowym – ZPK (rys.  R. Dębski): a – świnka Chondrostoma nasus, b – certa Vimba vimba, c – brzana Barbus barbus , d – kleń Leuciscus cephalus
Fig. 1. The leading fish species for Warta river in Załęcze Nature Park – ZNP (figure by R. Dębski): a – nase, b – zarthe, c – barbel, d – chub

Zdecydowanymi liczbowymi dominantami są tutaj jelec, płoć i kiełb. Pozostałe gatunki zasiedlające główny ciek to: boleń (znajdujący doskonałe warunki do żerowania na licznych tu przemiałach i przykosach), krąp, okoń, szczupak (zasiedlający licznie kępy rdestnic i wywłócznika), śliz, miętus i węgorz (osiągający średnią długość ciała 65 cm, od 42 do 70 cm).

Od Kępowizny do Kochlewa średnia szerokość rzeki wynosi 50 m (od 35 do 80 m ), głębokość w nurcie 1,5 m (od 1 do 2 m). Dno piaszczyste, w nurcie na przemian piaszczyste, żwirowate i kamieniste. Druzgot wapienny zalega dno na znacznych odcinkach przed i na wysokości Przywozu, przed Krzeczowem oraz na 500 m odcinku za jazem w Kochlewie; w Przywozie i poniżej jazu w Kochlewie nad powierzchnię wody wystają pojedyncze głazy. Miejscami dość obficie występuje roślinność zanurzona. Wydłużone w nurcie kępy formują rdestnice (pośród nich nich rdestnica kędzierzawa), w mniejszych ilościach wywłócznik, mech zdrojek i glony nitkowate. Poniżej promu w Przywozie, przy prawym wysokim brzegu, ciągnie się nieprzerwanie pas rdestnic około 5 m szerokości i ponad 500 m długości. Małe pasma roślinności wynurzonej przy brzegu wklęsłym obserwowano przed Kochlewem. Nieliczne plaże są krótkie i wąskie. Płycizn i ławic niewiele, zadrzewionych kęp naliczono zaledwie 5. Początkowo niskie brzegi, od Łaszewa stopniowo wyższe. Od Przywozu jeden brzeg, przechodzący bezpośrednio w stok doliny, osiąga wysokość do 20 m i najczęściej jest zadrzewiony. Brzegi Warty porastają pojedyncze olsze, rzadziej wierzby drzewiaste bądź wiklina. Tereny przyległe do koryta rzeki zajmują łąki, rosnące na piaszczystych madach, rzadko pola uprawne. Z siedmiu istniejących niegdyś na tym odcinku jazów młyńskich pozostały tylko resztki, które w małym stopniu lub wcale nie spiętrzają wody.

Rybostan na tym odcinku, w porównaniu z poprzednim, uległ znacznej poprawie – stwierdzono tu 19 gatunków ryb oraz minoga strumieniowego. Świnka, a zwłaszcza kleń należą tu do gatunków dominujących wagowo; brzana formuje ławice na całym odcinku, z których najbogatsze liczą do 500 osobników. Oprócz gatunków wymienionych dla odcinka Lisowice-Kępowizna, stwierdzono tu ponadto: szweję, certę, leszcza, karpia i sandacza. We wspomnianych wyżej dużych kępach rdestnic bogate ilościowo populacje tworzy węgorz i szczupak, a w zastoiskach i przed resztkami jazów – leszcz, ukleja i płoć.

W połowach wędkarzy dominują zdecydowanie świnka (dzienne rozkłady po kilkadziesiąt sztuk) i jelec, a z drapieżników szczupak oraz węgorz.

Z gatunków, które stwierdzono dopiero w zstępującej części „wielkiego łuku”, na uwagę zasługuje certa, która w latach pięćdziesiątych podpływała na tarło najwyżej do jazu w Konopnicy. Niszczejące stopniowo jazy zwiększyły zasięg występujących, tarłowych wędrówek tego gatunku w górę Warty.

W kilkunastu starorzeczach Warty, usytuowanych między Lisowicami a Kochlewem, bytuje wiele gatunków ryb z fitofilnej i indyferentnej grupy rozrodczej: jaź, krąp, okoń, szczupak, płoć, wzdręga, leszcz, karaś, karp, sandacz oraz węgorz należący do specjalnej grupy rozrodczej. W okresie zjawisk lodowych na rzece spotyka się znacznie większe bogactwo gatunków, nawet należących do litofilnej grupy rozrodczej, które chronią się tu przed hałasem i kaleczącym je śryżem.

W starorzeczach utrzymujących ciągły kontakt z rzeką (nawet przy niskich stanach wody) obserwuje się największe bogactwo gatunków i niektóre ryby reofilne, jak jelec i boleń, wpływają tu nawet latem. W kilku starych, małych, mocno już zarośniętych starorzeczach, bez wolnego od roślin lustra wody, zalewanych przez rzekę jedynie podczas powodzi, stwierdzono  jakościowe ubóstwo gatunków. Dominantami są tu na przemian karaś lub piskorz, subdominantem – niekiedy wzdręga lub lin, a z drapieżników odławiano pojedyncze szczupaki.

3. CHARAKTERYSTYKA RYBOSTANÓW W DOPŁYWACH WARTY NA TLE ŚRODOWISKA

Wszystkie dopływy uchodzące do Warty na terenie ZPK usytuowane są z lewej strony koryta. W pięciu największych z nich, na wybranych stanowiskach, dokonano w kwietniu 1979 r. oceny rybostanów (rys. 2). Najdłuższy z dopływów (nr 1, długość 15 km) uchodzi do Warty przed Lisowicami. Szerokość dopływu w dolnym biegu 1 do 3 m, średnia głębokość 0,5 m (do 1,5 m w dołach). Dno piaszczyste, miękkie, miejscami muliste, brzegi porośnięte olszą. Na odcinku od Kabał do ujścia dominującym gatunkiem jest kiełb, subdominantem – piskorz, w sąsiedztwie ujścia pojawia się okresowo płoć, okoń oraz szczupak wpływający tu z Warty na tarło.

Rys. 2. Warta w ZPK i projekt rezerwatu ichtiologicznego (rys. D. Babska) 1 – granice parku, 2 – granice strefy ochronnej,  3 – granica rezerwatu
Fig. 2. Warta river in ZNP and proposition of fish reserve (figure by D. Babska): 1 – boundaries of park, 2 – boundaries of protecting zone, 3 – boundaries of fish reserve

Drugi ze zbadanych dopływów (nr 2, długość 4 km) bierze początek na południe od wsi Kluski, przyjmując w dolnym biegu dopływ o podobnej długości. Jedynego elektropołowu dokonano w strumieniu w górę i w dół od mostu drogowego Dzietrzniki – Załęcze Wielkie. Szerokość strumienia waha się tu od 2 do 4 m, głębokość od 0,2 do 0,6 m. Dno piaszczyste,  w sąsiedztwie mostu kamieniste, z roślin zanurzonych niewielkie kępki formuje moczarka kanadyjska, brzegi zadrzewione pojedynczymi olszami. Gatunkiem dominującym jest śliz, subdominantem – minóg strumieniowy i jego larwy, gatunkiem przypadkowym – szczupak.

Kolejny zbadany strumień (nr 3, długość 6,5 km) bierze początek na gruntach wsi Dzietrzniki, płynąc równolegle do jej zabudowań, z wyjątkiem ujściowego odcinka. Do Warty wpada na wysokości wsi Kępowizna. Ichtiofaunę strumienia badano na odcinku od młyna w Kępowiźnie po ujście. Szerokość cieku wynosiła tu średnio 2 m (od 1,5 do 2,5 m), głębokość średnio 0,2 m (do 0,5 m w zagłębieniach), dno piaszczyste, miejscami usłane dużymi kamieniami. Do wysokich brzegów (2-3 m), zadrzewionych zwarcie olszą, rzadziej wierzbą, miejscami dochodzi las, ałównie jednak pasma łąk. Około 300 m przed ujściem strumień przegradzają zwalone drzewa i gałęzie nadając mu pierwotny charakter. Stwarza to dogodne kryjówki dla bytowania ryb i stąd też stwierdzono w tym strumieniu największe jakościowe i ilościowe bogactwo gatunków. Dominującym gatunkiem jest reofilny i tlenolubny śliz, subdominantem – kiełb, a ponadto bytują tu: jelec, młode formy klenia (w wieku 0+ i 1+), szczupak i minóg strumieniowy. Taki skład ichtiofauny oraz obfitość kiełży wskazują na dobre warunki tlenowe i możliwość introdukcji pstrąga potokowego.

Czwarty ze zbadanych dopływów (nr 4, długość 11 km) badano w środkowym i ujściowym biegu. W środkowym biegu, na wysokości Pątnowa, średnia szerokość cieku wynosi 1,5 m (do 2,5 m ), średnia głębokość 0,3 m. Dno mulisto-piaszczyste, przy brzegu odsłonięte korzenie olch, które miejscami rosną tu zwarcie. W elektropołowie, na 100-metrowym odcinku stwierdzono tu jedynie piskorza, ciernika i szczupaka.

Na drugim stanowisku, w sąsiedztwie brodu między wsiami Łaszew Rządowy – Bieniec, średnia szerokość cieku wzrasta do 2 m (miejscami do 5 m), głębokość waha się od 0,3 do 0,7 m (do 1 m w dołach). Piaszczyste dno w przejściach nurtu zalega żwir i drobne kamienie. Roślin wodnych, poza małymi kępami rzęśli, nie stwierdzono, brzegi zarośnięte pojedynczymi olszami. W bardzo czystej optycznie wodzie stwierdzono duże zagęszczenie śliza (powyżej 5000 osobników ha-1) i minoga strumieniowego, powyżej 2000 osobników ha-1), a oprócz gatunków wymienionych ze stanowiska pierwszego – kiełbia i płoć. Dolny odcinek tego strumienia, z uwagi na znaczne bogactwo gatunków, obfitość kiełży i larw jętek, również mógłby być wykorzystany do introdukcji ryb łososiowatych.

Ostatni ze zbadanych strumieni (nr 5, długość 10 km), uregulowany na znacznych długościach biegu, osiąga szerokość od 1 do 2 m, głębokość od 0,1 do 0,3 m. Powierzchnię piaszczystego dna porastają w 20% moczarka kanadyjska i forma równowąska strzałki wodnej; brzegi na ogół nie zadrzewione. Elektropołowu dokonano poniżej wsi Strugi, podczas których stwierdzono dominację śliza. W niewielkich ilościach występuje tu ponadto kiełb oraz piskorz. Pod mostem, drogowym Mierzyce – Łaszew złowiono narybek brzany, co wskazywałoby, że „młodzież” tego gatunku wpływa tu z Warty znajdując dogodne warunki do żerowania.

4. PODSUMOWANIE

Koncepcja ZPK ma istotne znaczenie dla rodzimego rybactwa rzecznego, gdyż wybrany fragment dorzecza tworzy kompleksowy rezerwat regionu brzany wraz z licznymi tu starorzeczami, dopływami i źródłami, które łącznie i każdy z osobna oddziaływają korzystnie na rybostan. Tylko dzięki istniejącemu tutaj zróżnicowaniu środowiska oraz stosunkowo jeszcze niewielkiemu zanieczyszczeniu wody, gleby i powietrza zachowało się tak wielkie bogactwo gatunków ryb.

Wykonane uprzednio badania dotyczące biologii niektórych gatunków (szczupak, kleń, jaź, jelec, szweja) wykazały, że wszystkie one charakteryzują się tutaj dobrym tempem wzrostu, co wskazywałoby, że rzeka oraz starorzecza są zasobne w pokarm oraz w nieznacznym tylko stopniu obciążone ściekami (Penczak 1967, 1968; Penczak, Przasnyska 1969; Kapczyńska, Penczak 1969; Jakubowski, Penczak 1970).

Jako pierwszoplanowe zabiegi ochronne, które wydatnie mogłyby wpłynąć na dalszą poprawę rybostanu w rzekach ZPK, należy wymienić:

1. Zaostrzenie kontroli czystości wody, ze szczególnym zwróceniem uwagi na ścieki Radomska, Częstochowy oraz przybywających na omawianym odcinku Warty, a licznych już teraz ośrodków wczasowych.

2. Odbudowanie i konserwację istniejących jazów młyńskich, których znaczenie dla rybostanu jest wszechstronne: zatrzymywanie zawiesin, przeciwdziałanie niskim stanom wody w okresie suszy oraz poprawa warunków tlenowych w wodzie poniżej spadów, gdzie tworzą się oazy dla gatunków tlenolubnych i reofilnych.

3. Utrzymanie połączeń rzeki z licznymi na omawianym odcinku starorzeczami, które stanowią dogodne miejsce dla rozwoju ryb fitofilnych oraz stwarzają schronienie dla bez mała wszystkich gatunków podczas trwania zjawisk lodowych na rzece (Penczak 1969a).

4. Utrzymanie nadal czystości wody w dopływach Warty, gdyż w pewnym stopniu przyczyniają się one do poprawy czystości wody w głównym cieku, a ponadto – jak widać z przytoczonych wyników badań – dogodne warunki dla bytowania znajdują tu młode stadia ryb użytkowych. Obecność drobnych reofilów w badanych strumieniach oraz obfitość kiełży wskazują na możliwość introdukcji ryb łososiowatych, a przynajmniej pstrąga potokowego.

5. Wyłączenie z eksploatacji wędkarskiej najbogatszego w litofile fragmentu Warty od promu w Przywozie do Kamiona, traktując go jako matecznik, tj. podstawę do naturalnej restytucji pogłowia brzany, świnki, klenia i certy. W tym celu pożądane byłoby utworzenie rezerwatu rzecznego (rys. 2).

Stopniowe ograniczanie w Polsce zasięgu gatunków litofilnych w ciągu ostatnich 40 lat jest dostatecznie ważkim ostrzeżeniem, aby chronić nieliczne już stanowiska występowania tych gatunków łącznie, a powołanie ZPK – z punktu widzenia rybactwa – należy uznać za projekt optymalny, w celu zachowania naturalnych zespołów ryb w rzece wyżynnej.

5. PIŚMENNICTWO

Васkiel, T. 1977. Uwagi o ochronie ryb. Sympozjum Rybacko-Wędkarskie Zagospodarowania Wód PZW. PZW Zarząd Główny, Jadwisin, luty 1977.

Jakubowski, H., Penczak, T. 1970. Materiały do znajomości wzrostu ryb rodzaju Leuciscus Agass. w rzekach Wyżyny Łódzkiej i terenów przyległych. Zesz. Nauk. Uniw. Łódzkiego, ser. II, 40: 83-92.

Jaskowski, J. 1962. Materiały do znajomości ichtiofauny Warty i jej dopływów. Fragm. Faun. 9: 449-500.

Kapczyńska, A., Penczak, T. 1969. Wzrost szczupaka Esox lucius L. w rzekach Wyżyny Łódzkiej i terenów przyległych. Przegl. Zool., 1: 66-72.

Kulmatycki, W. 1936. Hydrografía i rybostan rzek województwa łódzkiego. Czasop. przyr. ilustr., 5/8: 123-150.

Penсzаk, T. 1967. Jelec Leuciscus leuciscus (L.) z Wyżyny Łódzkiej i terenów przyległych. Cz. 1. Materiały do znajomości biologii jelca. Acta Hydrobiol., 3/4: 281-300.

Penсzаk, T. 1968. Jelec Leuciscus leuciscus (L.) z Wyżyny Łódzkiej i terenów przyległych. Cz. 2. Materiały do znajomości morfologii jelca. Acta Hydrobiol. 1/2: 137-153.

Penсzak, T. 1969a. Ichtiofauna rzek Wyżyny Łódzkiej i terenów przyległych. Cz. Ic. Hydrografia i rybostan Warty i dopływów. Acta Hydrobiol., 11, 1: 69-118.

Penсzаk, T. 1969b. Wpływ zanieczyszczenia wody na pogłowie ryb w rzekach województwa łódzkiego. Gosp. Rybna, 11: 16-18.

Penсzаk, T. 1972. Wpływ ścieków Częstochowy i Radomska na strukturę zgrupowań ryb w Warcie. Ochr. Przyr., 37: 345-360.

Penсzаk, T. 1979. Zmiany w ichtiofaunie i produktywność rzek. Sympozjum 100-lecia wędkarstwa w Polsce. PZW Zarząd Główny, Jadwisin, maj 1979: 31-42.

Penczak, T., Przasnyska, M., 1969. Przyczynek do znajomości biologii i morfologii Alburnoides bipunctatus (Bloch). Przegl. Zool., 1: 58-66.

6.  SUMMARY

By considering the morphological structure and the slope, the author concluded that the barbel region covers the whole of the upper course and a considerable part of the middle course of the Warta River. The reophilous leading species of the region: barbel Barbus barbus, nase Chondrostoma nasus, chub Leuciscus cephalus and zarthe Vimba vimba occured together and in proper numerical proportions in the whole of the barbel region as late as in the fourties. Nowadays they are extent only within the boundaries of Załęcze Nature Park Area (Fig. l). Having also taken into consideration the existence of fifteen other species of fish and brook lamprey as as well as the good condition and growth ratio of the fish populations in the fragment of the river in question, the author suggests establishing a strict fish-preserve there.

The preserve would help a great deal to preserve, in an unchanged composition, the rich inchthyofauna of this part of the course of the river and to restore the stock of fish in the course of the river upstream and dowstream from the preserve. The recent advance of the genetics of population has shown that the preservation of natural spawing-grounds is much more important than the introduction of fry from hatcheries. The future existence of nase, and especially of barbel, in the Warta River causes great anxiety. The elimination of angling exploitation of the part of the river in which the above-mentioned species are abundant (Przywóz – Kamion, Fig. 1) is of fundamental importance as the pressure of recreational catchings is a danger which threatens, in a similar degree as the pollution of water, the existence of species in question.

Wpłynęło do Redakcji
„Folia sozologica”
6.04.1982
Prof, dr hab. Tadeusz Penczak
Zakład Anatomii Porównawczej
i Ekologii Zwierząt
Instytutu Biologii Środowiskowej
Uniwersytetu Łódzkiego
ul. Banacha 12/16, 90-237 Łódź

Linki:

http://www.siewie.tv/wideo/reportaze/2107-zapraszamy-na-film-zaleczanski-park-krajobrazowy-spojrzenie-po-30-latach

http://www.zielona.a21.pl/raporty/zielona+brygada+z+doliny+warty/zalaczniki/144_FriOct2008214309.pdf

http://natura2000.gdos.gov.pl/datafiles/download/PLH100007/sdf

http://www.zpk.com.pl/index.php/o-nas/63-pk-zaleczanski

http://www.pkwl.pl/cms/zalaczone_pliki/ZALECZNSKI_PK_WEB.pdf

http://fotoaparatka.bikestats.pl/c,11778,Zaleczanski-Park-Krajobrazowy.html

http://www.rzeki.edu.pl/

http://wedkarstwo.czest.pl/index.php?/topic/518-wielki-luk-warty/

http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/category/5?sort=AUTHOR&pageNo=0

http://www.wedkarstwotv.pl/forum/190-ochrona-rodowiska-ryb-ekologia/46862-zaczaski-uk-warty

http://haczyk.pl/forum/printview.php?t=1210&start=270&sid=fb5b89b94a2861ff560072b17401ba7d

http://www.bip.melioracja.lodzkie.pl/data/other/wojprochrzaswod.pdf

http://ekonastawieni.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=527:zaleczanski-park-krajobrazowy&catid=109:parki-krajobrazowe&Itemid=512

http://krainawarty.pl/docs/lsr.pdf

http://m.turystyka.wielun.pl/poi/index/poi/3273045/page/1/obj/

http://www.wedkarskiswiat.pl/forum/viewtopic.php?t=1184

 

2013/11/29 | Supplementum

Suplement CIV

Zalewski. M.. Penczak. T. 1981. Characterization of the fish community of the Utrata River drainage basin, and evaluation of the efficiency of catching methods. Pol. Arch. Hydrobiol., 28. 385-396.

.
5. SUMMARY

The structure of ichthyofauna in the upper non-polluted fragments of a small lowland river was studied (Fig.1). The qualitative and quantitative composition of the fish communities was analysed from the standpoint of their role in restoration of the ichthyofauna in the lower, at present polluted river fragments. For electrofishings 16 sites were selected; at 6 of them successive electrofishing were performed. Moreover, at 2 sites the efficiency of the successive electrofishings was evaluated with the use of rotenone. It was found that the efficiency of a  single electrofishing depends on: 1) the species composition of the ichthyocenosis, 2) age structure, 3) fish density, 4) characteristics of the site.

In the upper non-polluted fragments of Utrata, the gudgeon and loach predominated, and moreover eel, pike and perch were present. The mean biomass was evaluated at 140 kg/ha. The division into fish regions did not apply to the ichthyofauna of the Utrata drainage basin. River bed regulation was the factor determining the structure of the ichthyofauna at the different stations. The regulated fragments exhibited a lower fish biomass, with predominance of three-spined stickleback and nine-spined stickleback.

According to our own results and to the findings of other authors studying rivers of a similar type, the present-day state of the fish communities in the Utrata drainage basin will not enable rapid and qualitatively optimal restoration. After restoration of Utrata, it will be indispensable to gradually introduce species able to populate the lower fragments of the drainage basin, on account of the nature of the bed. These species ought to be characterized by considerable tolerance to pollutants, the concentrations of which may periodically be high despite restoration (roach, dace, chub, ide and pike)

6. STRESZCZENIE

Badano strukturę ichtiofauny w górnych nie zanieczyszczonych odcinkach niewielkiej rzeki nizinnej (rys. 1). Analizowano skład jakościowy i ilościowy zespołów ryb pod kątem ich udziału w restytucji ichtiofauny w dolnym aktualnie zanieczyszczonym odcinku. Do przeprowadzenia elektropołowów wyznaczono 16 stanowisk, na 6 spośród nich wykonano elektropołowy wielokrotnie. Ponadto na dwóch stanowiskach efektywność elektropołowów wielokrotnych sprawdzono przy użyciu rotenonu. Wykazano, że efektywność pojedynczego elektropołowu jest uzależniona od: 1) składu gatunkowego ichtiocenozy, 2) struktury wiekowej, 3) zagęszczenia, 4) charakterystyki odławianego stanowiska.

W górnych nie zanieczyszczonych odcinkach Utraty stwierdzono dominację kiełbia i śliza, a ponadto występowanie węgorza, szczupaka, okonia. Średnią biomasę oceniono tam na 140 kg/ha. Podział na krainy rybne nie znalazł odzwierciedlenia w ichtiofaunie badanego dorzecza. Czynnikiem determinującym strukturę ichtiofauny na poszczególnych stanowiskach była regulacja koryta. W odcinkach uregulowanych stwierdzano mniejszą biomasę ryb, a dominantami były cierniki, cierniczek.

W oparciu o własne wyniki oraz dane innych autorów badających rzeki podobnego typu stwierdzono, że aktualny stan zespołów ryb w dorzeczu Utraty nie gwarantuje szybkiej oraz optymalnej jakościowo restytucji. Po rekultywacji Utraty niezbędna jest stopniowa introdukcja gatunków mogących ze względu na charakter koryta zasiedlać dolne odcinki dorzecza. Gatunki te winny charakteryzować się znaczną tolerancją na zanieczyszczenia, których chwilowe stężenia, pomimo rekultywacji, mogą być znaczne (płoć, jelec).

Linki:

http://mazowsze.hist.pl/30/Przeglad_Pruszkowski/689/1980/1008/1/24527/

http://rpo.mazowia.eu/g2/oryginal/2011_07/b8581afc32bf9d55db6a66674f5e7ef1.pdf

http://www.tvn24.pl/szukaj.html?q=Utrata++rzeka

http://www.youtube.com/watch?v=SezZbvXuk4g

2013/11/20 | Supplementum