Suplement XIII

AKWARIUM i TERRARIUM—QUARIUM and TERRARIUM


Nowa forma Gymnocorymbus ternetzi (Blgr)

A New Breeding From of Gymnocorymbus ternetzi (Blgr)

MIROSŁAW CELLER

Śląski Ogród Zoologiczny w Katowicach i Zakład Psychologii i Etologii Zwierząt UJ w Krakowie

Pozyskanie nowych form hodowlanych w akwarystyce nie należy do wypadków częstych, a już zupełnie rzadko zdarza się u nas. Z prawdziwym więc zadowoleniem należy odnotować fakt, że i polski akwarysta może się poszczycić udanym sukcesem. Chodzi tu o nową formę wyprowadzoną z gatunku Gymnocorymbus ternetzi (Boulenger, 1895), wyróżniającą się pięknym i oryginalnym kształtem, spowodowanym wydatnym przedłużeniem płetw. Ryba ta została nazwana żałobniczką polską lub tetrą polską, dla podkreślenia wkładu rodzimych hodowców do rozwoju akwarystyki światowej. Nie wtajemniczonym w sprawy akwarystyki może się wydać taka nazwa zbyt napuszona, lecz z punktu widzenia krajowych hodowców spełnia korzystną rolę.

Akwaryści nasi mogą się poszczycić wieloma sukcesami, gdyż doprowadzili sposób hodowli ryb egzotycznych do niebywałego kunsztu. Rozmnażają obecnie większość tzw. ryb problemowych, z czarnym skalarem i zielonym neonem włącznie, chociaż wielu renomowanych hodowców zagranicznych ma z nimi do dzisiaj moc nieprzezwyciężonych kłopotów. Cała ta gorączkowa i wytrwała praca prowadzona jest wyłącznie przez osoby prywatne, w zupełnej samotności i bez poparcia ze strony czynników naukowych. Co ciekawe, najlepsi hodowcy rekrutują się w ogromnej większości spośród ludzi bez przygotowania naukowego. Polski Związek Miłośników Akwarium zdany jest na własne siły i w tych warunkach niewiele może pomóc swym członkom. Również literatura fachowa w tym zakresie nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Ukazujące się od czasu do czasu podręczniki akwarystyki, które są pisane zwykle dla początkujących, nie wywierają żadnego wpływu na rozwój hodowli, już choćby dlatego, że zawierają mniej wiadomości, niż ich posiada przeciętny amator. Na domiar złego, pismo „Akwarium”, zaplanowane kiedyś jako dwumiesięcznik, wychodzi raz na rok. W tych warunkach wszelkie sukcesy ulegają zapomnieniu, a zagraniczni hodowcy traktują nasz kraj jako teren jeszcze nie odkryty dla akwarystyki. Podobnie mogłoby się zdarzyć z polską żałobniczką. Wyhodowana przed trzema laty, została rozprowadzona w dużych ilościach do Czechosłowacji i Niemiec.

Fot. M. Celler

Ryc. 1. Żałobniczka Gymnocorymbus ternetzi (Boulenger), samica

Zainteresował się nią również znany hodowca i kupiec amerykański Axelrode. Dziwnym zbiegiem okoliczności u nas niewiele się mówiło o tej rybie, chociaż był na nią duży popyt w sklepach zoologicznych. Dopiero wiadomość przekazania mi przez przyjaciół z Czechosłowacji, a ostrzegająca przed możliwością  przywłaszczenia polskich osiągnięć przez zagranicznych hodowców, zmobilizowała członków PZMA do odnalezienia materiałów potrzebnych do publikacji.

Do pozyskania tej ryby doszło przypadkowo w 1964 r. Wielki amator z Bytomia, Franciszek Kawalec, zauważył wśród kilkuset sztuk wyhodowanego narybku żałobniczki — Gymnocorymbus ternetzi (Boulenger, 1895), jeden egzemplarz wybitnie różniący się kształtem od pozostałych. Tułów ryby był niezmieniony, lecz płetwy, prócz tłuszczowej, były silnie wydłużone, dochodząc do dwukrotnej wielkości płetw u normalnej żałobniczki. Szczególnie duża wydawała się płetwa odbytowa, zwisająca ku dołowi niby welon. Wspomniany egzemplarz otoczył szczególnie troskliwą opieką, dbając o dobór odpowiedniego pokarmu. Ryba szybko rosła i po dojrzeniu płciowym, okazało się, że jest to samica. Płetwy jej wydłużyły się jeszcze bardziej, co dodawało jej wdzięku, ale  pewnym stopniu utrudniało pływanie. Nie znaczy to jednak, że pływała tak niezgrabnie jak welon. Raczej ruchy jej były bardziej spokojne i opanowane. Kawalec wybrał dla niej dorodnego samca spośród zwykłych żałobniczek i przeprowadził tarło. Z lęgu tego otrzymał blisko 800 sztuk narybku. Po dokładnym przejrzeniu stwierdził, że prawie 25% ryb przejęło cechy matki. Najładniejsze egzemplarze wyróżniające się kondycją i wybitnym przedłużeniem płetw, umieścił w oddzielnym zbiorniku, traktując je jako materiał hodowlany. Po wyrośnięciu tego pokolenia przeprowadził chów wsobny, kojarząc ze sobą siostry z braćmi. Otrzymał około 80% ryb o pożądanych cechach. Każde następne tarło dawało zawsze kilkanaście procent egzemplarzy typu zwykłej żałobniczki. Dane procentowe trzeba uznać za przybliżone, gdyż hodowca nie przeliczał ich dokładnie. W 1665 r. udało mi się zdobyć dla sosnowieckiego Egzotarium 20 sztuk żałobniczki polskiej i pokazać publiczności. Wzbudziła duże zainteresowanie, szczególnie wśród hodowców. Wyrośnięte egzemplarze przedstawiały wyrównany materiał bez odchyleń w kształcie   i wielkości płetw.

Fot. M. Celler

Ryc. 2. Nowa forma Gymnocorymbus ternetzi (Boulenger), nazwana żałobniczką polską. Samica

Płetwa grzbietowa sięgała do połowy płetwy ogonowej i była wygięta łukowato ku tyłowi, lecz stale napięta. Tylny brzeg płetwy ogonowej nie posiadał żadnych wypustek i linia jego przebiegała łagodnym łukiem ku środkowi. Płetwy brzuszne i piersiowe miały kształt wydłużonego wrzeciona. Gdy ryba stała przodem do patrzącego, sprawiała dzięki nim wrażenie fruwającej ważki. Najokazalej wyglądała płetwa odbytowa, zwisając ku dołowi niby welon. Zakończenie jej było spiczaste, z podgięciem w kierunku płetwy ogonowej. Dla porównania wielkość płetw, przytaczam tabelkę z pomiarami zdjętymi z typowego egzemplarza Gymnocorymbus ternetzi (A) i nowej formy hodowlanej (B). Wymiary brane są z pierwszego promienia każdej płetwy. Obydwa egzemplarze są samicami. Długość podana jest w milimetrach.

Płetwy                 A        B       różnica
Grzbietowa          13       27          14
Ogonowa             13       27          14
Odbytowa              9       23          14
Brzuszne               5,5    16          10,5
Piersiowe               9       19          10

Zastanawiająca jest idealna wprost zbieżność różnic u płetw pojedynczych, wynosząca 14 mm, i nieco mniejsza u płetw parzystych, mających 10 i 10,5 mm długości. Jak już wspomniałem, otrzymane przeze mnie w 1965 r. ryby, przedstawiały materiał bardzo wyrównany. W 1967 r. dostałem wiadomość od Stanisława Sitko i Aleksego Moja o zdarzających się pewnych odchyleniach w kształcie płetw pojedynczych żałobniczki polskiej. Nie jest mi znany dalszy przebieg hodowli tej ryby, gdyż w ciągu dwóch lat dostała się do akwariów wielu miłośników i dlatego nie mogę powiedzieć nic konkretnego o zachodzących zmianach. Prawdopodobnie chodzi tu o rozchwianie cech dziedzicznych, nie utrwalonych jeszcze w tak krótkim okresie hodowli. Żałobniczka polska cieszy się dużym uznaniem wśród miłośników ryb egzotycznych 1 zdołała już zainteresować akwarystów zagranicznych. Wiele egzemplarzy wywieźli odwiedzający nasz kraj turyści, ale odnotowałem również fakty oficjalnego przekazania tych ryb za granicę. W 1966 r. otrzymali po kilka egzemplarzy Sandor Zszilynsky na Węgrzech i Hartel z Drezna. W 1967 r. dostawy były większe. Jiri Taborski z Pragi otrzymał 120 sztuk, Zszilynsky, Helmut Stahlknecht i dr S. Frank po 140 sztuk. Obecnie, gdy to piszę, posiada już je prawdopodobnie Axelrode w USA.

Rozmnażanie tej ryby nie stwarza więcej trudności, niż to się spotyka u zwykłej żalobniczki Wymagana jest bardzo czysta, wolna od zawiesin woda, o temperaturze 23-26°C. Tarło odbywa się przy temperaturze 25-30°C. Twardość wody 2 do 5°DH, kwasowość neutralna 7 pH. Małe akwarium, o przypuszczalnych wymiarach 35 X 25 X 20 cm, pozostawić najlepiej bez podłoża. Najodpowiedniejsze rośliny to Myriophyllum i Nitella. Wyścielamy nimi możliwie najdokładniej dno, przyciskając poszczególne pęczki wygotowanymi kamykami lub paskami szkła. Kilka gałązek powinno wystawać w górę,  bo w gąszczu trą się ryby. Do tarła zestawia się 2 samce i 1 samicę. Mimo braku wyraźnych różnic w wyglądzie, wprawne oko odróżni samicę po bardziej okrągłej partii brzucha. Samiec jest nieco mniejszy i bardziej smukły. Dobrze wyrośnięta samica może wydać 500-800 ziaren ikry. Duża jej część jest zjadana już w czasie trwania tarła, gdyż  żarłoczność żałobniczek jest pod tym względem ogromna. Dlatego zaraz po złożeniu ikry usuwamy ryby. Bezpieczne są jedynie te ziarna, które wpadną w gąszcz roślin. Narybek lęgnie się po 24-48 godzinach, w zależności od temperatury i wartości chemicznej wody. Przez następne 3-4 dni larwy wiszą na roślinach lub leżą na dnie, odżywiając się zapasami woreczka żółtkowego. Po tym okresie rozpływają się w poszukiwaniu pokarmu. Apetyt mają duży i jeśli chce się osiągnąć dobre wyniki w hodowli, trzeba im dawać odpowiednie ilości pożywienia. Selekcja pokarmu — jak zwykle u tego gatunku: od najdrobniejszego planktonu poprzez larwy oczlika (Cyclops), dorosłe oczliki, aż do drobnych rozwielitek (Daphnia). Opierając się na własnych obserwacjach i wypowiedziach hodowców, trzeba podkreślić, że ryba ta jest płochliwsza od zwykłej żałobniczki. Najchętniej przebywa w gąszczu roślin, ostrożnie podpływając do pokarmu. U starszych okazów często można dostrzec postrzępioną płetwę odbytową. Uszkodzenia powstają przez częste i nieumiejętne odławianie ryby siatką.

Gatunek Gymnocorymbus ternetzi (Boulenger, 1895) należy do rodziny Characidae. Występuje w jeziorach i wolno płynących rzekach Paragwaju, Boliwii, Brazylii. Do Europy sprowadzony został w 1935 r., a rok przed tym posiadali go już akwaryści amerykańscy.

SUMMARY

Franciszek Kawalec, a polish aquarist from Bytom obtained in 1964, trough mutation, a new breeding variety of Gymnocorymbus ternetzi (Boulenger), characterized by its beatifully elongated fins, and much sought after by aquarist. The new variety was introduced in 1966 and 1967 into Czechoslovakia, Hungary and DGR.

Linki:

http://akwa-mania.mud.pl/archiwum/a5/a5,11.html

http://www.akwa-mania.mud.pl/archiwum/a63-64/a63-64,4.html

2012/06/11 | Supplementum

Suplement XII

Przegląd zoologiczny: Tomy 4-5, 1960

AKWARIUM i TERRARIUM—AQUARIUM and TERRARIUM

 Okoń diamentowy — Enneacanthus gloriosus (Holbrook) 1855

The Diamond Perch Enneacanthus gloriosus (Holbrook) 1855

ZYGMUNT LOREC

Po raz pierwszy okonie diamentowe sprowadzili do Europy w 1895 roku: generał Depp w Odessie oraz Paul Nitsche w Berlinie i Paul Matte w Lanhwitz – każdy z nich otrzymał po około tuzinie tych ryb z Północnej Ameryki (USA). Najpierw rozmnożył i dostarczył do handlu E. Horthorn w pokojowym akwarium pierwszy rozmnożył te ryby Johan Peters w Hamburgu. Wkrótce po sprowadzeniu do Europy okoń diamentowy stał się jedną z najbardziej ulubionych ryb w akwariach nieogrzewanych. W warszawskich sklepach zoologicznych widywałem go od roku 1903 zresztą być może, że można go było nabyć u nas już wcześniej.

Rozmieszczenie geograficzne tego gatunku obejmuje obszar od New Jersey do Florydy, gdzie żyje czystych, przejrzystych wodach o powolnym przepływie. W strumieniach rzekach i jeziorach przebywa miejscach z gęstymi zaroślami roślin wodnych które dają mu możliwość ukrycia się. W większych rzekach i jeziorach takimi miejscami są zaciszne, spokojne zatoki. Wprawdzie nigdzie nie jest rzadki, ale mimo to trudny do zdobycia z powodu swej płochliwości. W ojczyźnie swej dorasta do 10 cm długości, a w akwariach rzadko powyżej 8 cm, i to o ile zostanie umieszczony w dużych zbiornikach, ale już 6 cm długości okoń diamentowy zdolny jest do rozmnażania.Narzekania na powolny wzrost wydają mi się bardzo przesadzone; nabyte przeze mnie ryby na początku jesieni 1958 r. 4 cm długości – w czerwcu 1959 roku odbywając tarło mierzyły 8 cm długości. Również dr E. Bade podaje w swym „Das Susswaser-Aquarium” (5 wydanie), że nabyte przez Puschela z Magdeburga jesienią 2-2,5 cm długości okonie diamentowe wiosną następnego roku osiągnęły długość 6 cm i w lipcu tegoż roku rozmnożyły się.

Okonie diamentowe ciało mają dość krótkie i wysokie, prawie jajowate z boków mocno ścieśnione. Policzki i pokrywy skrzelowe pokryte łuskami, „uszny płat” mały. Linia naboczna zazwyczaj pełna, rzadziej przerwana, niekiedy niepełna (nie dochodzi do nasady płetwy ogonowej). Ogólne ubarwienie (tło) jest szarozielonawe, ciemnooliwkowe lub oliwkowobrunatne. Przez oko biegnie czarny pionowy, ku przodowi nieco wypukły, prążek, którego częścią wydaje się źrenica. Głowa pokryta ciemnymi (czarniawymi) pręgami i zielono błyszczącymi plamkami. Na wydłużonym w płat górnym brzegu pokrywy skrzelowej tzw. „uchu” znajduje się czarniawa lub czarna plama z purpurową lub niebieską obwódką. Boki ciała usiane zielononiebieskimi lub jasnoniebieskimi, mocno lśniącymi punkcikami, kontrastowo odbijającymi od ciemniejszego tła ogólnego ubarwienia, co było powodem nadania tej rybie nazwy okonia diamentowego. Plamki te mają szczególnie jasny połysk w świetle padającym z góry na rybę. Ciemne szaro-oliwkowo-brunatnawe płetwy grzbietowa, odbytowa i ogonowa również są ozdobione tymi błyszczącymi plamkami. Pierwszy promień płetw brzusznych jest czarniawy, w porze godowej stalowozielony. Okoń diamentowy jest najpiękniej ubarwiony w stadium dorosłym w przeciwieństwie do innych przedstawicieli rodziny słonecznych okoni — Centrarchidae, a przede wszystkim do najczęściej trzymanych w akwariach: okonia tarczowego — Mesogonistius chaetodon  Baird i okonia pawika  — Centrarchus macropterus Lacepede, które najpiękniejsze są w stadium dorosłym ubarwienie ich staje się mniej atrakcyjne.

Młode osobniki okoni diamentowych 2,5-3 cm długości posiadają na bokach ciała wysokie, bardzo ciemne, poprzeczne, pręgowanie, jakby przerywane, względnie łańcuszkowate. Przeciętny miłośnik akwariów może mieć pewną trudność w odróżnieniu samca od samicy okonia diamentowego. Natomiast wprawne oko bardziej doświadczonego potrafi odróżnić samca, nawet poza okresem tarła, od nico mniejszej samicy. Samiec ma miękką część płetw grzbietowej i odbytowej nieco większą i wyższą niż samica. Przy oglądaniu pod światło, dość wyraźnie widoczny przez ciało pęcherz pławny u samca jest ku tyłowi wyciągnięty w ostrze, a u samicy krótko zaokrąglony. Poza tym partia brzuszna jest u samicy bardziej okrągława. Ubarwienie samicy jest skromniejsze, lśniące punkty są bardziej matowe i jest ich dużo mniej na bokach ciała.

Okoń diamentowy nie wymaga dodatkowego ogrzewania akwarium, o ile stoi ono w mieszkaniu zimą ogrzewanym. Znosi zimą spadek temperatury wody do 10° C lub nieco mniej bez wyraźnej szkody; byleby spadek jej był stopniowy, a nie gwałtowny. Jednak już przy 15° C i niżej staje się bardziej powolny w ruchach, a przy 5° C stoi prawie bez ruchu w gęstwinie roślin wodnych i bardzo powoli oddycha. Jeżeli się chce tego uniknąć, nie należy dopuszczać w zimie, by temperatura wody spadała na dłuższy czas poniżej 12-13°C, gdyż okonie diamentowe tracą wtedy apetyt. Ale i odwrotnie, nie należy trzymać ich zimą zbyt ciepło, gdyż w następnym roku stają się mniej odporne na choroby i trudniej je doprowadzić do tarła. Temperatura wody wynosząca latem 20°C całkowicie im odpowiada, zimą zaś może opaść do 15°C lub nieco niżej.

Okoń diamentowy usposobiony jest pokojowo w stosunku do innych ryb, ale również jest wrażliwy na zakłócenia spokoju, a więc nie należy go trzymać z rybami bardzo ruchliwymi lub napastliwymi. Najlepiej trzymać go z rybami spokojnymi, o pokrewnych obyczajach, takimi jak okoń tarczowy — Mesogonistius chaetodon Baird i okoń pawik — Centrarchus macropterus Lacepede, należącymi do tej samej rodziny okoni słonecznych — Centrarchidae.

Ryc. 1. Okoń diamentowy, Enneacanthus gloriosus (Holbrook) 1855. Według W. T. Innesa (rys. nieco podretuszowany)

Akwarium przeznaczone dla okoni diamentowych powinno być dostatecznie duże, im większe tym wspanialej  rozwijają się i lepiej się czują. Z roślin wodnych należy użyć takie, jak Sagittaria, Vallisneria oraz różne gatunki Myriophyllum. Zasadzać je należy w mniejszych lub większych skupieniach wzdłuż trzech boków akwarium, pozostawiając wolny dłuższy bok  zwrócony na pokój (do widza). Myriophyllum powinno być zasadzone w kilku skupieniach, gdyż przy tych roślinach najchętniej okonie diamentowe odbywają tarło. Woda w akwarium powinna być czysta, zupełnie przejrzysta i obficie natleniona. Jeżeli zajdzie potrzeba sztucznego nasycania wody powietrzem, to należy zastosować zakończenia rozpylające takie, żeby dawały jedynie strumienie bardzo drobniutkich pęcherzyków powietrza (by nie mącić wody). Poza tym akwarium to powinno być przez krótki czas dostępne dla bezpośredniego nasłonecznienia. Gdy się te warunki spełni, to okonie diamentowe chowają się dobrze, gdyż są rybami niewymagającymi. jeżeli chodzi o ich dobre samopoczucie. Nie osłabione przez niewłaściwe postępowanie są one odporniejsze od okoni tarczowych — Mesogonistius chaetodon Baird. W akwarium średniej wielkości rzadziej się je widuje z wyjątkiem pory, gdy są głodne, gdyż wtedy przy zbliżaniu się do zbiornika podpływają do szklanej jego ścianki, przy której się zatrzymamy i pływając przy niej ku górze i ku dołowi, czekają na pożywienie.

Zazwyczaj jednak każdy z okoni diamentowych przebywa w wybranym przez siebie miejscu wśród roślin wodnych. Mają one także zwyczaj ukrywania się w piasku dna na podobieństwo fląderek. Wypadek taki opisuje w swej książce Paul Engmann. Para okoni diamentowych trzymanych przez niego, która od dawna zamieszkiwała swój zbiornik, jednego dnia zniknęła, choć szyby przykrywające akwarium były na swoim miejscu. Engmann zapomniał o wspomnianej ich właściwości i szukał tych ryb przez długi czas, póki nie zostały wypłoszone przez sondowanie patyczkiem piasku dna. Kilka wrzuconych dżdżownic zostało połkniętych, i okonie diamentowe przed oczami Engmanna natychmiast zniknęły w piasku. Czynią to one dokładnie w ten sam sposób, jak fląderki — Pleuronectes flesus L., wwiercając się głową w piasek i wsuwając resztę ciała na skutek falistych ruchów, przy tym wyrzucaniu piasek pokrywa ciało ich do tego stopnia, że nawet przy dokładnym przyglądaniu się nie od razu można je wykryć. Najwyżej zdradza ie nieco wystające z piasku oko i poruszające się. przykryte piaskiem, pokrywy skrzelowe.

Okonie diamentowe lubią miejsca gęsto porośnięte roślinami wodnymi, w których się kryją. Zarówno wśród młodocianych jak i starszych (dojrzałych) znajdują się takie osobniki, które ulegają gwałtownemu przerażeniu,  kończącemu się najczęściej śmiercią. Przerażenie takie może być wywołane: głośnym, mocnym trzaśnięciem drzwiami, nagłym i silnym oświetleniem akwarium, przedtem znajdującym się w ciemności, bardzo szybkim zbliżeniem się do akwarium, słabszym lub silniejszym wstrząsem akwarium. Przerażone ryby rzucają się na wszystkie strony, nagle podpływają do powierzchni wody lub w dół do dna, kładą się na bok przy drgawkowych ruchach płetw i po niewielu minutach (niekiedy nawet znacznie krócej) giną.  Z 8 sztuk, nabytych przeze mnie okoni diamentowych, zginęły w ten sposób 4 sztuki w różnych odstępach czasu w związku z wstrząsami akwarium, na skutek potrącenia go lub na skutek mocnego trzaśnięcia drzwiami windy (akwarium  to stoi na korytarzu bardzo blisko otwartej klatki schodowej, stanowiącej całość z korytarzem).  M. C. Finek podaje, że na skutek szybkiego podejścia do swego akwarium z  okoniami diamentowymi, 2 mniejsze z tych ryb natychmiast położyły się na bok i wśród drgawkowych ruchów w krótkim czasie zakończyły swój żywot. Jak widać z tego, należy unikać wszelkich wstrząsów akwarium, mocnych trzasków itp. hałasów, raptownego silnego oświetlenia i nagłego, szybkiego zbliżenia się do akwarium. Poza tym okonie diamentowe są wrażliwe na zmianę wody, a przede wszystkim na umieszczenie w świeżej wodzie, a więc na znaczniejsze wahania wartości pH. Zdrowe ryby, jak podaje H. Meinken, przy przeniesieniu ich z wody o odczynie kwaśnym do wody o odczynie zasadowym (pH=7,5 i więcej) w przeciągu jednej nocy mogą pokryć się grzybkiem – pleśniakiem (Saprolegnia). Ryb takich nie da się już uratować nawet przy użyciu nadmanganianu potasu.

W latach 1924-1926 widziałem u jednego z warszawskich miłośników akwariów wielkie, 120X60X60 cm, akwarium, w którym znajdowały się 3 gatunki okoni słonecznych. Były to: okoń tarczowy — Mesogonistius chaetodon Baird, okoń pawik — Centrarchus macropterus Lacepede i okoń diamentowy — Enneacanthus gloriosus (Holbrook), po 5-6 sztuk z każdego gatunku. Nie zapomniany do dziś widok! Woda czysta jak kryształ (nigdy jej nie mącą), piękna, świeża zieleń roślin wodnych, wśród których przeważały nurzańce śrubowe — Vallisneria spiralis i wspaniały krzak kabomby — Cabomba aquatica.

Niezwykle pięknie ubarwione 3 gatunki okoni, które poprzednio wymieniłem, o spokojnych ruchach, majestatycznie płynące.Przy mnie były karmione, to też wszystkie podpłynęły do frontowej ściany akwarium bez siadu lęku, ale nikt tam nigdy nie trzaskał drzwiami, ani nie podbiegał do akwarium. Karmiąc młode okonie diamentowe rurecznikami (Tubifex), biorąc kłębek tych robaków pincetą, muszę nią w akwarium wykonywać gwałtowne ruchy celem rozrzucenia ich na pojedyncze, bądź splątane z sobą dwie lub trzy sztuki, by poszczególne rybki mogły je spożyć. Ze zdziwieniem muszę tu zaznaczyć, że mimo gwałtownych ruchów pincetą w wodzie, gromadzą się w pobliżu, dążąc ze wszystkich stron młodziutkie okonie diamentowe. Nawet jeden z nich uderzony przy tym pincetą wprawdzie „odskoczył”, ale natychmiast zawrócił i chwycił najbliższego rurecznika. Jak tylko zauważą zbliżanie się do akwarium, to szybko gromadzą się przy odpowiedniej ścianie akwarium, wyczekując poczęstunku. Te młode rybki są nierównomiernego wzrostu; gdy największe z nich osiągnęły długość 3,5-4 cm, to najmniejsze miały długość 1,5-2 cm. Przy karmieniu często się zdarza, że gdy zdejmuję grube szyby przykrywające akwarium, któraś z nich mocniej stuknie, to samo dzieje się przy nakładaniu ich, i jakoś dotąd nie było żadnego wypadku przerażenia, które by się źle skończyło. W dodatku z akwarium zostały usunięte wtedy wszystkie rośliny wodne z powodu niesłychanego rozwoju sinicy (Oscillatoria).

Pożywienie okoni diamentowych, które na ogół posiadają wybitny apetyt, powinno składać się z większych kąsków. A więc dżdżownice — mniejsze całe, większe krajane na części, rureczniki (Tubifex), doniczkowce (Enchytraeus); larwy komarów (Culex), wodzieni (Chaoborus), ochotek (Tendipes); duże rozwielitki (Daphnia), małe kijanki żab (ale nie ropuch), niekiedy w braku innego pożywienia surowe skrobane mięso. Należy im często zmieniać pożywienie (urozmaicać) i pamiętać o tym, że jako drapieżniki szybko trawią i  muszą spożywać więcej pokarmu (częściej).  P. Bernhard nabytą parę okoni diamentowych umieścił w akwarium razem z 13 sztukami białoryb (srebrzystych europejskich ryb karpiowatych), o długości 2-3 cm. Następnego ranka zauważył, że obydwa okonie diamentowe miały pełne i grube brzuchy, a z towarzyszących im rybek pozostało tylko 3 sztuki.

Na ogół rozmnażanie okoni diamentowych jest znacznie łatwiejsze niż np. okonia tarczowego (Mesogonistius chaetodon  Baird) i można je jak najgoręcej polecić nawet mniej doświadczonym miłośnikom akwariów. Najlepiej nabyć młode okonie diamentowe i przy odpowiednim,urozmaiconym pożywieniu wychować sobie rozpłodowe pary. Już po roku od nabycia staną się one zdolne do rozmnażania. Pełną swą wielkość osiągają dopiero po upływie 2 lat, gdyż wzrost ich jest stosunkowo powolny. Dzięki pewnej zamianie otrzymałem od jednego z warszawskich miłośników akwariów 4 sztuki okoni diamentowych, długości około 4,5 cm. Wkrótce dokupiłem jeszcze 4 dalsze sztuki, pochodzące z tego samego transportu, tak  że liczba ich wzrosła do ośmiu sztuk. Zamiana ta i kupno dodatkowych czterech sztuk odbyły się wczesną jesienią. Umieściłem je w dużym akwarium (90X50X50 cm), obficie zasadzonym następującymi roślinami: Vallisneria spiralis, Myriophyllum  brasiliense, Elodea densa, Hygrophila polyspemna, Ceratopteris thalictroides (forma podwodna), Nitella flexilis, a na powierzchni wody było sporo Riccia fluitans, Ceratopteris thalictroides (forma pływająca). W końcu okazało się, że miałem 3 samice i 5 samców. To samo akwarium, bez usuwania pozostałych okoni diamentowych poza parą rozpłodową, spełniało rolę akwarium tarliskowego. Powierzchnia wody znajdowała się w nim na 36 cm wysokości, na dnie leżała 7 cm warstwa czysto przemytego piasku wiślanego, a woda pochodziła z warszawskiego wodociągu. Akwarium nie było ogrzewane, ale temperatura wody w nim wynosiła w tym czasie 20-24°C. P. Engmann rozmnażał swe okonie diamentowe w akwariach 35X28X28 cm, z poziomem wody na 20-22 cm wysokości. M. C. Finek pisze, że na akwaria tarliskowe nadają się najlepiej takie, które mają długość najmniej 4,0 cm i częściowo są zasadzone Myriophyllum.

Ogólne godowe ubarwienie samca jest ciemne, niebieskawe do brunatnawego i pokryte rozsianymi na bokach ciała i płetwach  mocno błyszczącymi, jak drobniutkie diamenciki, plamkami, o różnych odcieniach zielonawych i niebieskawych. Toteż dojrzały samiec posiada wtedy rzeczywiście wspaniałe ubarwienie. Samicę w tym czasie nawet mniej doświadczony miłośnik akwariów może łatwo odróżnić od samca po bardziej bladym ubarwieniu ogólnym i znacznie słabiej błyszczących punktach, rozsianych na bokach ciała, oraz po pełniejszym obwodzie partii brzusznej, która bywa często bardzo znacznej objętości na skutek dojrzewającej ikry. Okres godowy zaczyna się wiosną, zazwyczaj w maju, gdy temperatura wody osiągnie 20°C lub wyżej, zależnie od temperatury  przy jakiej okonie diamentowe zimowały, i trwa bez dłuższych przerw do jesieni. Tarło odbywa się przy tej temperaturze, która musi być nadal utrzymywana a także stosowana przez pewien czas już przedtem, zanim ikra osiągnie pełną dojrzałość. Jeżeli sztucznie podniesie się temperaturę wody do podanej tu wysokości, to można tarło wywołać wcześniej. W akwariach Instytutu Zoologicznego PAN ostatnie tarło okoni diamentowych odbyło się w sierpniu (1959 r.). W. Schreitmuller, J. P. Arnold i E. Ahl oraz Kramer i Weise podają, że ikra zostaje złożona w dołku (zagłębieniu w piasku wykonanym przez samca). Ciż sami, J. P. Arnold i E. Ahl, wspominają, że często ikra bywa składana na rośliny wodne bez budowy zagłębienia w piasku. H. Meinken i H. Frey podają, że gdy nie ma w akwarium odpowiednich roślin lub gdy jest ich za mało, to ikra zostaje złożona w dołku, utworzonym przez samca. K. Stansch i Z. Vogel podają, że rzadko jedynie samce przygotowują zagłębienie (dołek) w piasku dna, a zazwyczaj ikra bywa składana na dolnych partiach odpowiednich roślin wodnych.  Inny autor, np. P. Engmann, pisze że nie udało mu się zaobserwować, by okonie diamentowe przygotowywały dołki w piasku dna dla złożenia ikry, chociaż podobno zdarzają się takie samce, które w ten sposób, jak u innych gatunków z rodziny Centrarchidae, pielęgnują potomstwo. U Engmanna okonie diamentowe składały ikrę chętnie w drobnodzielne ulistnienie Myriophyllum lub glony nitkowate, zaś w braku tych roślin na takich jak: Cabomba, Riccia, Vallisneria i Ludwigia. Z licznych obserwacji wynika, że najbardziej odpowiada im Myriophyllum. Również M. C. Finek podaje, że okonie diamentowe odbywają tarło najchętniej w Myriophyllum, w przeciwieństwie do okonia tarczowego — Mesogonistius chaetodon Baird i innych z rodziny Centrarchidae, które wygrzebują zagłębienia (dołki) w piasku dna, by w nich złożyć ikrę. Tak samo podaje P. Bernhard, który był świadkiem jak będąca w jego posiadaniu para odbywała tarło. Twierdzi on, że okoń diamentowy nie wygrzebuje zagłębienia w piasku dna, jak okoń tarczowy — Mesogonistius chaetodon Baird, lecz odbywa tarło w pobliżu lub nad gęstwiną roślin wodnych i przede wszystkim oddaje pierwszeństwo Myriophyllum z jego drobnodzielnymi liśćmi.

W akwariach Instytutu Zoologicznego PAN w Warszawie, podczas kilkakrotnego tarła, okonie diamentowe składały ikrę raczej na wierzchołkach wywłócznika — Myriophyllum, które były oblepione ikrą, chociaż znajdowała się ona także i na innych sąsiednich roślinach wodnych, jak: moczarka argentyńska — Elodea densa, strzałka pływająca — Sagittaria subulata natans, nurzaniec śrubowy — Vallisneria spiralis, wgłębka wodna — Riccia fluitans i paproć wodna — Ceratopteris thalictroides. Nigdy też nie widziałem podczas któregokolwiek tarła, jakie miałymiejsce w akwariach Instytutu Zoologicznego, by samiec wygrzebywał zagłębienie w piasku dna dla złożenia ikry przez samicę.

W okresie godowym samiec przebywa w wybranym miejscu przyszłego tarliska, cierpliwie oczekując ukazania się samicy. Samica, zazwyczaj przebywająca w gęstwinie roślin wodnych, wypływa stamtąd i wtedy natychmiast pojawia się w pobliżu niej samiec. W najpiękniejszym godowym  ubarwieniu opływa ją z szeroko napiętymi płetwami i odchylonymi pokrywami skrzelowymi, przy wachlujących ruchach tylną częścią ciała, uderza samicę delikatnie, to znów pieszczotliwie dotyka ją pyskiem w okolicy brzucha lub odbytu. Jednak niekiedy zaloty te mogą wypaść inaczej, szczególnie wśród starszych samców zdarzają się osobniki brutalne. Odnajdują one każdą, nawet doskonałą kryjówkę samicy, wypędzają ją z niej i w wolnej przestrzeni wodnej prześladują okropnie. Wtedy z okaleczonych miejsc samicy odpadają łuski, płetwy jej są poszarpane i często kończy się ta męczarnia śmiercią, o ile w porę nie nastąpi interwencja ze strony miłośnika akwarium. Taki samiec nie nadaje się do tarła i należy go zastąpić innym. Na szczęście podobne samce spotyka się rzadko. Wśród opisanych poprzednio zalotów obie ryby płyną do wybranego przez samca miejsca na tarło. Tam samiec ustawia się w  pozycji ukośnej do samicy, około 2-4 cm pod nią i przy drganiu ciała, wachlując płetwami ogonową oraz odbytową, wywołuje dość silny prąd wody w kierunku samicy. W tym czasie samica składa do wody pewną liczbę jaj, o średnicy mniejszej od 1 mm, które znoszone są prądem wody, wywołanym przez samca, między pobliskie rośliny wodne, gdzie zawisają przylepione na łodygach i pierzastych listkach wywłócznika — Myriophyllum lub innych roślin. Jednocześnie ten sam prąd wody unosi w tym samym kierunku wydzielane przez samca plemniki, które zapładniają ikrę. Tarło trwa z powtarzającymi się krótszymi lub dłuższymi przerwami około dwu godzin. Po skończonym tarle samica kryje się znów w gęstwinie roślin wodnych lub bywa przeganiana przez samca. Najlepiej wtedy samicę wyłowić z akwarium tarliskowego. Hópfner podaje, że tarło odbywa się między drobnolistnymi roślinami w pobliżu dna.

Ryc. 2. Samiec okonia diamentowego wachlujący ikrę złożoną na roślinach

Podczas odbywającego się kilkakrotnie tarła okoni diamentowych w Pracowni Hodowlanej Instytutu Zoologicznego PAN w Warszawie ikra zawsze znajdowała się na roślinach wodnych w pobliżu powierzchni wody i około 15 cm poniżej niej — przy poziomie powierzchni wody na 50 cm wysokości. Tuż przy grupie roślin z ikrą, w górnej części słupa wody znajdował się samiec, wachlując piersiowymi płetwami. Samiec po skończonym tarle podejmuje opiekę nad potomstwem, która głównie polega na wachlowaniu płetwami piersiowymi w pobliżu złożonej ikry, dzięki czemu powstały prąd wody przyczynia się do dostarczenia ze świeżą wodą nowego zapasu tlenu.

Narybek wylęga się z ikry po 2-4 dniach (przy temperaturze 20-22°C)  i przez nieco więcej niż drugie tyle czasu wisi  na roślinach wodnych oraz na ściankach akwarium, w postaci szklisto-przejrzystych przecinków, około 5 mm długości, ciągle jeszcze będąc pod opieką samca. W tym czasie narybek, opadając co jakiś czas z miejsca przyczepu, śrubowatymi ruchami unosi się ku górze, by znów zawisnąć w jakimś miejscu na roślinach lub szybach akwarium. Różni autorzy polecają przedtem obniżyć poziom wody do 15 cm wysokości, jednak mimo że tego nie robiłem, nie zauważyłem specjalnie ujemnych skutków. Gdy po 8 dniach pęcherzyk żółtkowy zostanie wessany, narybek zaczyna swobodnie pływać w pozycji poziomej, najchętniej przebywając pomiędzy roślinami. Wtedy też należy ostrożnie wyłowić samca, gdyż nierzadko zdarza się, że nie tylko samica pożera ikrę i wylęgnięty z niej narybek, ale także i samiec z jakiejś przyczyny pożera dotąd pielęgnowane przez siebie potomstwo. Po ostatnim tarle nie tylko, że nie wyłowiłem ani samicy, ani samca, ale w akwarium, w którym się ono odbyło, poza parą rozpłodową znajdowało się jeszcze 5 dorosłych okoni diamentowych. Wynikło to z braku wolnego akwarium, mimo to wychowałem około 100 młodych, przy czym nie zauważyłem pożerania ikry ani narybku; co prawda akwarium było duże i gęsto obsadzone roślinami wodnymi. U Bernharda, po przełożeniu roślin z ikrą do innego akwarium, z ikry tej wylągł się narybek i normalnie rozwijał się, zupełnie pozbawiony opieki samca.

Gdy swobodnie pływajacy narybek rozpływa się po całym akwarium, wtedy też należy go zacząć obficie karmić najdrobniejszym pożywieniem złożonym z orzęsków (wymoczków) i wrotków (Rotatoria). Nieco później również najdrobniejszym jak pył) planktonem stawowym, złożonym głównie z naupliusów, widłonogów Cyclops, Diaptomus oraz wrotków. Według Meinkena spożywają też chętnie „mikro” Turbatrix aceti (Muller), Anguillula aceti Ehrenberg, A. silusiae De Mani. Niestety u mnie nie chciały spożywać tego pożywienia, chociaż chwytały je ale z powrotem „wypluwały”. Narybek okoni diamentowych chwyta pożywienie zbliżając się zupełnie powoli (sunąc) do zdobyczy z wypiętym ku przodowi ogonem. Potem następuje nagłe wyprostowanie ogona, rzut ciała ku przodowi, chwycenie zdobyczy i jej zniknięcie w jamie gębowej. Po upływie 3-4 tygodni narybek zmienia swój dotychczasowy wygląd z wydłużonego kształtu ciała na bardziej podłużnie-okrągławy lub owalny. Wówczas też  można rozpocząć karmienie go przecedzanymi drobnymi oczlikami (Cyclops) oraz drobniutkimi przecedzanymi rozwielitkami (Daphnia) lub  innymi wioślarkami. drobno pokrajanymi doniczkowcami (Euchytraceus) lub drobno posiekanymi rurecznikami (Tubifex). Przy tym pożywieniu początkowo bardzo powolny wzrost narybku staje się znacznie szybszy. Z biegiem czasu przechodzi się niedługo na karmienie większymi oczlikami (Cyclops) i rozwielitkami (Daphnia), gdyż zbyt drobne pożywienie jest niewystarczające dla tych żarłocznych rybek. Wystarczy przyjrzeć się stosunkowo dużym ustom, które mogą otwierać się szeroko. Już młode 15 mm długości, oczywiście tym bardziej większe, spożywają chętnie niekrajane rureczniki (Tubifex tubifex Muli.), odpowiedniej wielkości i niesłychanie chciwie przezroczyste larwy wodzienia  (Chaoborus cristallinus Geer), oraz krwistoczerwone larwy ochotek (Tendipes).

P. Engmann, J. P. Arnold i K. Stansch radzą szybciej rosnące osobniki okoni diamentowych wyławiać do innego akwarium z wodą o tej samej temperaturze, gdyż mogą pożreć swe znacznie mniejsze rodzeństwo. Nie robiłem tego. gdyż nie zależało mi na wielkiej liczbie młodych, tak jak zawodowemu hodowcy, któremu hodowla ryb musi się opłacać.  Jak dotąd jednak nie zauważyłem wśród wychowywanych przeze mnie młodych okoni diamentowych tendencji kanibalistycznych. Zresztą mniejsze osobniki schodzą z drogi większym, ale przy karmieniu wszystkie razem przybliżają się do  miejsca karmienia. W akwariach Instytutu Zoologicznego PAN po upływie 3,5 miesięcy największe młode osiągnęły 3 cm długości, a najmniejsze, nieliczne — 1,5 cm. Młode 2-3 cm długości mają wyraźne, poprzeczne, delikatne, jakby łańcuszkowe pręgowanie. Dopiero po upływie 2 lat młode okonie diamentowe osiągają dojrzałość płciową. Szybciej rosnące osobniki najczęściej będą później dobrymi rozpłodowymi samicami. Do wychowania narybku poleca się użyć możliwie dużych akwariów z niskim poziomem wody. jak również mechanicznego nasycenia wody powietrzem, ale to ostatnie zalecenie nie jest nieodzowne.

Przy odpowiednim, dostatecznie obfitym karmieniu i temperaturze wody wynoszącej 20°C po 3-4 tygodniach, a często i wcześniej, samica ma dojrzałą ikrę. Wtedy rozpłodową parę można znów umieścić w tarliskowym akwarium, tak że w ciągu roku można bez trudu wychować 4-5 razy kolejne potomstwo tych okoni, a więc około 800-1000 młodych. Okonie diamentowe rozmnażają się również w zbiornikach wodnych na powietrzu, np. w stawach, jak to miało miejsce w Niemczech na obszarze Saksonii. Dopiero ostre zimy w latach 1942/43 i 1947/48 wygubiły je (Meinken).

Summary

The author gives a description of biology and breeding habits of Enneacanthus gloriosus (Holbrook) 1855, the representative of Centrarchidae.

Piśmiennictwo

Arnold, J. P, Ahl, E., 1936: Fremdländische Süsswasserfische, 441-442.

Bernhard, P., 1914: Meine Erfahrungen bei der Zucht des Diamantbarsches. Wochenschrift
f. Aquarien u. Terrarienkunde, 81-82.

Engmann, P., 1934: Nordamerikanische Sonnenfische (Centrarchidae).
Bibliothek f. Aquarien u. Terrarienkunde, 17/25, 5. Aufl., 5-14.

Finek, M. C, 1912: Praktische Zierfisch zucht. Blatter f. Aquarien u. Terrarienkunde, 43, 44.

Finek, M. C, 1913: Der Diamantbarsch — Enneacanthus gloriosus (Holbrook) und seine Zucht.
Blatter f. Aquarien u. Terrarienkunde, 273-274.

Frey, H., 1957: Das Aquarium von A bis Z, 214.

Kramer, W eise, 1952: Aquarienkunde, 2. Aufl., 247

Meinken, H., 1937/39: Enneacanthus obesus (Girard) — Diamantbarsch. Die Aquarienfische in Wort und Bild.

Schreitmuller, A.,  1934: Zierfische, Seetiere ihre Pflege und Zucht, 3. Aufl., 40-41.

Stansch, K., 1914: Die exotischen Zierfische in Wort und Bild, 1-2.

Vogel, Z. 1955: Akvarijni rybki, 77

Instytut Zoologiczny Polskiej Akademii Nauk W Warszawie

 Linki:

http://nas.er.usgs.gov/queries/FactSheet.aspx?speciesID=377

http://fishprofiles.com/profiles/marine/OthersFW/Enneacanthus_gloriosus/

http://www.biodiversitylibrary.org/name/Enneacanthus+gloriosus

 

2012/06/07 | Supplementum

Suplement XI

Przegląd Zoologiczny, XIX. I, 1975, 97-98

AKWARIUM i TERRARIUM — AQUARIUM and TERRARIUM

Skrzydlica Pterois volitans (L.)

Scorpion Fish Pterois volitans (L.)

ANDRZEJ BACZEWSKI

Rodzina Scorpaenidae, do której należy ta interesująca ryba, obejmuje z kilkoma wyjątkami zwierzęta denne. Przedstawiciele jej charakteryzują się wielką głową i często ogromnym pyskiem, oraz licznymi wyrostkami na tułowi, głowie i płetwach. Są to ryby drapieżne, czatujące na zdobycz wśród glonów, kamieni lub w szczelinach raf koralowych. Przy podstawie twardych promieni płetw piersiowych posiadają gruczoły wydzielające bardzo silny jad. Osobliwość tych ryb, oraz piękno ich barw i kształtów zdecydowały o tym, że pomimo małej ruchliwości są one ulubionym obiektem hodowli w amatorskich i publicznych akwariach morskich.

Pterois volitans żyje w tropikalnych rejonach Oceanu Indyjskiego, Pacyfiku oraz w Morzu Czerwonym. Dorosłe osobniki przebywają zazwyczaj w pobliżu raf koralowych, młode natomiast spotykane są w płytkich, wysłodzonych lagunach i ujściach rzek. Ubarwienie poszczególnych osobników jest nieco zróżnicowane. Tułów posiada kolor blado-czerwony z licznymi białymi i szerszymi, brunatnoczerwonymi pręgami. Taki sam wzór występuje na głowie i płetwach. Twarde promienie płetwy grzbietowej są bardzo długie i nie połączone błoną. Stanowią one główną broń ryby. Ich ukłucie powoduje bardzo siny ból. W ciężkich wypadkach konieczne jest zastosowanie surowicy przeciw jadowi okularnika, jednak zazwyczaj przedostaje się tak mała ilość jadu,że nie powoduje poważniejszych następstw. W celu wyeliminowania bólu należy zanurzyć porażoną część ciała w gorącej wodzie. Do chwili obecnej nie znamy przypadku śmiertelnego porażenia człowieka (Petzold, 1973).

Promienie płetw piersiowych są silnie wydłużone, a najdłusze z nich również nie są połączone błoną. Właśnie im zawdzięcza ryba tak niezwykły wygląd. Młode osobniki posiadają jeszcze nad każdym okiem po jednym wyrostku, który jest większy niż średnica oka. Wraz z wiekiem wyrostki te maleją lub nawet całkowicie zanikają. Maksymalna długość skrzydlicy wynosi wg De Graafa 35 cm, według Kormanna i Smitha 30 cm. W stosunku do innych ryb skrzydlice nie są agresywne, jednak przy bliższych kontaktach kierują kolce płetwy grzbietowej w ich stronę, co stwarza niebezpieczeństwo ukłucia. Porażoną jadem rybę poznajemy po tym, że jej oczy nabrzmiewają i bieleją. Nie prowadzi to jednak do śmierci ryby i jeżeli nie nastąpiła wtórna infekcja bakteryjna, to po kilku dniach stan jej wraca do normy (De Graaf, 1970).

Pomimo że skrzydlica jest rybą drapieżną, pobierającą na wolności tylko pokarm żywy, to można ją w akwarium przyzwyczaić do pokarmu martwego. Początkowo zwraca uwagę na kawałki pokarmu tylko w trakcie ich opadania na dno. Następnie zaczyna podpływać do miejsca karmienia (De Graaf, 1970; O′Connell, 1969). Obserwacje poczynione w Akwarium Morskim MIR wykazują, że karmienie ryb tylko pokarmem martwym źle wpływa na ich samopoczucie. Co do jakości żywego pokarmu to nie są one zbyt wybredne. Żarłoczność ich jest tak wielka, że pożerają nawet rybki czyścicieli Labroides dimidiatus Blkr., jeżeli są one bez przygotowania wpuszczone do akwarium (De Graaf, 1970). Razem ze skrzydlicami mogą przebywać tylko ryby duże i niezbyt ruchliwe. Małe ryby są przez nie atakowane, natomiast duże i szybko żerujące stanowią zbyt silną konkurencję pokarmową. Dobrze karmione skrzydlice w ciągu półtora roku stają się dorosłe (De Graaf, 1970).

W Morskim Instytucie Rybackim skrzydlice pochodzące z Morza Czerwonego umieszczone są w oddzielnym akwarium o wymiarach 165 X 75 X 85 cm Przez pewien czas jedna z nich przebywała w 300-litrowym zbiorniku z dużym skalnikiem Abudefduf saxatilis (L.) i nie stwierdzono między nimi żadnych walk. Dekoracja akwarium ekspozycyjnego składa się tylko z 10 cm warstwy grubego żwiru, oraz kilku kamieni i kawałków rafy koralowej. Może wydawać się ona zbyt uboga, tym bardziej że na wolności skrzydlice przebywają w różnych pieczarach. Praktyka wykazała jednak, że są to ryby zupełnie niepłochliwe i kryjówki nie są im potrzebne. Przez cały czas pływają one wolno w w otwartej przestrzeni akwarium, a tylko bezpośrednio po karmieniu leżą nieruchomo na dnie. Oswojone są do tego stopnia, że na widok opiekuna natychmiast podpływają do niego i biorą pokarm z ręki.

Woda w akwarium jest silnie napowietrzona i cały czas filtrowana przez watę stylonową. Wysycenie tlenem wynosi ponad 100%, pH ok. 8, temp. 26°C. Zasolenie waha się w granicach od 35 do 38‰. Co tydzień wymienia się około 70 l wody. Nad akwarium umieszczone są dwie lampy jarzeniowe po 80 W.

Skrzydlice są rybami bardzo odpornymi na choroby. U okazów z Akwarium Morskiego MIR stwierdziłem tylko inwazję Oodinium ocellatum objawiającą się bardzo małymi, białymi plamkami, które najlepiej widać na płetwach. Ponieważ było to wczesne stadium, więc po dodaniu do wody siarczanu miedziowego, objawy szybko ustąpiły. Stosowany w Akwarium Morskim MIR sposób dawkowania siarczanu miedziowego: na 1 litr wody destylowanej 4 g CuS04.5H20 i 0,25 g krystalicznego kwasu cytrynowego Jest to roztwór podstawowy, którego dodaje się do akwarium w ilości 1 ml na 5 l wody morskiej (wg De Graafa).

Karmienie odbywa się dwa razy w ciągu tygodnia, ponieważ przy karmieniu codziennym samopoczucie ryb było gorsze Najbardziej odpowiednie, jako pokarm, to: Gammaridae, Crangonidae i Palaemonidae, oraz ryby z rodzin: CyprinodontidaePoecliidae, CichlidaeGobiidae. Wielkość zwięrząt użytych do karmienia musi być odpowiednio dobrana, ponieważ skrzydlice chwytają nawet taki pokarm, którego nie są w stanie połknąć, co może spowodować ich śmierć. Należy zwracać również uwagę, aby jednorazowo ilość pokarmu nie była zbyt duża, ponieważ bardzo łatwo chodzi do przekarmienia, które może okazać sie niebezpieczne. W ciągu tygodnia jedna skrzydlica o długości ok. 23 cm zjada średnio 5 pięciocentymetrowych ryb. Z moich obserwacji wynika, że jest to jedna z najtrwalszych ryb morskich, doskonale nadająca się do przetrzymywania nawet w małym akwarium. Jedynym problemem jest zabezpieczenie odpowiedniej ilości pokarmu, jednak przy dobrze zorganizowanej hodowli ryb żyworodnych lub pielęgnic trudność tę można wyeliminować.

Summary

The article gives a description of the Scorpion Fish and of its life habits. Observations were conducted in the aquarium of the Sea Fisheries Institute in Gdynia.

Literatura

De Graaf, F., 1970: Das tropische Meerwasser-aqarium. Neumann Verlag, 260-262.

Kormann, J., 1970: Meerestiere im Aquarium. Urania-Verlag.

O′Connell, R. F, 1969: The marine aquarium for the home aquarist John Gifford LTD, 121-122.

Petzold, H., 1973: Vergiftungen durch Rotfeuer- fische. Aquarien-Terrarien, 9: 309-311.

Smith, J. L. B, 1950: The sea fishes of Southern Africa. Central News Agency, LTD. Ośrodek Hydrobiologii Rybackiej MIR w Gdyni

 _________________________

Przypadki chorobowe u gadów i rybu trzymywanych w akwarium

Edward Grawiński z Gabinetu Weterynaryjnego w Rumii

Skrzydlica ognista (Pterois volitans) jest rybą morską z rodziny skorpenowatych, żyjącą w przybrzeżnych wodach Oceanu Indyjskiego oraz południowo-zachodnimi środkowo zachodnim Pacyfiku (ryc. 13). Bytuje wśród raf koralowych i nieco głębszych wodach. Jest ogromnie drapieżna i żarłoczna. Poluje na drobne ryby, skorupiaki i mięczaki. Przednie promienie jej płetw grzbietowych mają gruczoły jadowe, toteż zranienia przez nią powodowane są bardzo bolesne, a nawet groźne dla życia człowieka. Skrzydlica jest rybą konsumpcyjną, lecz nie przedstawiającą na tyle dużej wartości, żeby ją w tym celu poławiać, natomiast uważa się ją za jedną z najpiękniejszych zwierząt wodnych hodowanych w akwariach morskich (48, 49). W środowisku akwarium okazuje się szczególnie wrażliwa na przegęszczenie, złą jakość wody, nagromadzenie się produktów przemiany materii, zwłaszcza poziomu amoniaku, materii organicznej i niewłaściwej temperatury wody. W początkowym stadium choroby obserwuje się u niej niezborność ruchów pływania, następnie zmianę pigmentacji skóry, wytrzeszcz gałek ocznych, niedokrwienie skrzeli, w miarę postępującej choroby słabe żerowanie aż do zaprzestania pobierania pokarmu. U padłej ryby po otwarciu powłoki brzusznej stwierdza się w jamie ciała płyn wysiękowy barwy słomkowożółtej, bladość miąższu wątroby, jelito wypełnione gęstym oliwkowym płynem. Badanie bakteriologiczne narządów chorobowo zmienionych wykazuje obecność bakterii: F. psychrophila, Aeromonas sobria, Hafnia alvei, Flavobacterium spp. W profilaktyce i leczeniu zakażeń skrzydlicy wykonuje się odkażenie zbiornika akwaryjnego i dąży do utrzymania wymaganych parametrów jakości wody, profilaktycznie podawane są witaminy A, C, E, B2, B5, B6 i biotyna, a leczniczo w karmie antybiotyki z wyboru lub alternatywnie: amoksycyliny, enrofloksacyny, piperacyliny i florfenikol.

Piśmiennictwo

48. Rutkowicz S.: Encyklopedia ryb morskich. Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1982.

49. Załachowski W.: Ryby. Wydawnictwo Naukowe PWN,Warszawa 1997.

 Linki:

http://www.akwa-mania.mud.pl/archiwum/a35/a35,4.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ognica_pstra

http://www.vetpol.org.pl/index.php?option=com_docman&task=cat_view&gid=382&Itemid=86

http://aqua-reef.pl/topic/1414-pare-slow-o-skrzydlicach/

http://nas.er.usgs.gov/queries/factsheet.aspx?speciesid=963

http://www.marinebreeder.org/forums/viewtopic.php?t=156

http://www.sms.si.edu/irlspec/pterois_volitans.htm

http://www.flmnh.ufl.edu/fish/gallery/descript/redlionfish/rlionfish.html

2012/06/03 | Supplementum

Suplement X

Przegląd zoologiczny, Tom 18, 1974, 124-125

AKWARIUM i TERRARIUM— AQUARIUM and TERRARIUM

Uwagi o hodowli Apistograma ramirezi Myers ex Harry, 1948

Remarks on breeding of Apistogramma ramirezi Myers ex Harry, 1948

STEFAN KORNOBIS

Apistogramma ramirezi jest przedstawicielką rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). Jej stanowisko systematyczne do chwili obecnej nie zostało z całą pewnością ustalone (Sterba 1970), gdyż posiada ona cechy zarówno rodzaju Geophagus Heckel, jak i rodzaju Apistogramma Ahl.

Rybę tę znamy z Wenezueli i Boliwii. Po raz pierwszy do Europy przywieziono ją w 1948 r. W Polsce jest jednak nadal w hodowli akwaryjnej rzadko spotykana, a jeszcze rzadziej rozmnażana. W naszej literaturze nie ma wielu wiadomości о tym gatunku, a dane zagraniczne są bardzo ogólnikowe i niejasne. Taki stan rzeczy wynika niewątpliwie z faktu, że jego wymagania nie są jeszcze w pełni poznane. Podane niżej wskazówki hodowlane oparte są na doświadczeniach własnych autora.

W odróżnieniu od większości przedstawicieli rodziny, właściwości etologiczne Apistogramma ramirezi pozwalają na jej hodowlę razem z innymi drobnymi rybami. Zasadniczą rzeczą wydaje się być silna wrażliwość tego gatunku na zmiany fizyko-chemiczne wody. Dlatego nie należy przesadzać pielęgnowanych okazów ze zbiornika do zbiornika. Kończy się to najczęściej nieuleczalnymi chorobami. Nie można także dopuścić do gromadzenia się w akwarium nie zjedzonych resztek pokarmu i gnijących części roślin. Rozwijające się wtedy mikroorganizmy powodują wzmożoną zachorowalność rybek. Jest to najczęstszą przyczyną niepowodzeń w hodowli. Co kilka dni należy zebrać muł z dna a nieuniknioną przy tym częściową zmianę wody należy dokonywać przez dolewanie wody o tym samym pH, twardości i temperaturze. Warunkami zbliżonymi do optymalnych wydają się być następujące: miękka woda (3-6° niem.), dobrze natleniona i idealnie przezroczysta. Temperatura około 24°С (nie niżej niż 22°C), pH 7-7,2. Zalecana w literaturze zagranicznej miękka, lekko kwaśna woda powoduje wzmożoną wrażliwość ryb na choroby.

Zbiornik hodowlany nie powinien w żadnym przypadku znajdować się w pełnym oświetleniu słonecznym. Musi być on dobrze zarośnięty przez Sagittaria subulata (L.), Cryptocoryne beckettii Thwaites, Cryptocoryne affinis Brown i inne rośliny rosnące dobrze w podanych warunkach. Pożądane są także rośliny pływające na powierzchni wody, gdyż ryby czują się wtedy bezpieczniej i zachowują dużo spokojniej.

Apistogramma ramirezi zjada najchętniej rozmaity pokarm żywy, np. rozwielitki, oczliki, rureczniki oraz młody narybek. Przy podawaniu pokarmu suszonego i mało urozmaiconego wyraźnie spada kondycja ryb i nie dorastają one do pełnych wymiarów. Dojrzałość płciową osiągają przy długości ciała około 3 cm; samce dochodzą do 5 cm, samiczki są nieco mniejsze. Samce są przy tym barwniejsze i maja silnie wydłużony trzeci promień płetwy grzbietowej. Podobnie jak większość gatunków tej rodziny nie wszystkie ryby dojrzałe płciowo łączą się w pary. Kojarzenie się par następuje tylko wtedy, gdy osobniki odpowiadają sobie bliżej nieznanymi cechami indywidualnymi. Dobrana para wyraźnie wyodrębnia się z gromadki hodowanych rybek. W celu doprowadzenia do rozmnażania należy podnieść temperaturę do 26-28°С. Bezpośrednio przed tarłem u obu płci wykształcają się brodawki płciowe (papilla genitalis), a samiczka ma purpurowo-czerwony brzuszek. Tarło przebiega podobnie jak u innych pielęgnicowatych, a ikra składana jest najczęściej na oczyszczonym, płaskim kamieniu.

Szybkość jej rozwoju zależy od temperatury. Oboje rodzice opiekują się zarówno jajami, jak i młodymi. Daje się tu jednak zauważyć wyraźny podział funkcji. Samiczka pielęgnuje jaja i młode, samiec natomiast czuwa nad ich bezpieczeństwem przepędzając z najbliższego otoczenia ewentualnych wrogów. Szczególnie łatwo można to zaobserwować gdy nastąpi złożenie ikry w dostatecznie dużym akwarium, w którym znajdują sie również inne ryby. Jeżeli jednak chcemy wyhodować młode, należy część akwarium oddzielić szybą, ewentualnie przesadzić dorosłe okazy przed tarłem do oddzielnego zbiornika, napełnionego tą samą wodą.

Gdy młode pływają  już о własnych siłach trzeba zacząć karmić je bardzo drobnym planktonem (pływiki oczlików). W pierwszych dniach życia narybku dobrze jest akwarium lekko zacienić, gdyż młodziutkie rybki starają się unikać zbyt silnego światła. Przy wychowie młodych należy, podobnie jak w przypadku ryb dorosłych zapewnić idealna czystość i niezmienne warunki. Inaczej notuje się duże straty wskutek chorób. Apistogramma ramirezi żyje w akwarium około dwóch lat, a w odpowiednich warunkach regularnie się rozmnaża.

Summary

In his note the author gives some observations considering the reering of Apistogramma ramirezi Myers ex Harry, 1948.

Literatura

Sterba, G., 1970: Süsswasserfische aus aller Welt. II wyd. Urania-Verlag, Leipzig-Jena-Berlin.

 Instytut Zoologii Stosowanej Akademii Rolniczej w Poznaniu

Linki:

http://www.akwa-mania.mud.pl/archiwum/a124/a124,4.html

http://www.akwa-mania.mud.pl/archiwum/a17/a17,2.html

http://naszeakwarium.pl/ksiazki/akwarium/numery/4_01/tekst/2.html

http://www.apisto.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=15:odkrywanie-na-nowo-pielgniczki-ramireza-mikrogeophagus-ramirezi&cati

http://www.akwaswiat.net/pielegniczka-ramireza-microgeophagus-ramirezi-t-25178.html

2012/06/02 | Supplementum

Suplement IX

Przegląd zoologiczny: Tomy 8-9, 1964, 199-201

AKWARIUM i TERRARIUM— AQUARIUM and TERRARIUM

Molinezja ostrousta, Mollienesia sphenops (Cuv. and Val.)

JAN M. REMBISZEWSKI

Jedną z najbardziej popularnych i najchętniej hodowanych w akwariach rybek jest molinezja, a to przede wszystkim dzięki swej wielkiej ruchliwości, zwinności, ładnemu ubarwieniu i niedrapieżnemu trybowi życia. Niestety, choć dość wielu hodowców rybek akwariowych często je kupuje, równie często zniechęca się do ich hodowli, gdyż bywa, że rybka ta w stosunkowo niedługim czasie po przyniesieniu do domu i wpuszczeniu do akwarium zaczyna chorować, nie je, często na jej bokach ciała i na głowie powstają białe plamki, w wyniku czego rybka ginie. Gdy uda się już wyhodować dorosłą parkę, natrafia się na kłopoty z jej rozmnażaniem, bo aczkolwiek rybka ta jest żyworodna, to często u niedoświadczonych hodowców młode rodzą się martwe lub też zostają zjedzone przez rodziców. Co jest przyczyną tych wszystkich niepowodzeń?

Znamy kilka gatunków rodzaju Mollienesia* hodowanych w akwariach. Są to M. sphenops (Cuv. and Val.), M. latipinna Le Sueur (m. szerokopłetwa), M. velifera Regan (m. żaglopłetwa), M. caucana (Steind.) (m. kaukańska), M. latipunctata (Meek) (m. punktowana). Niektórzy podają jeszcze jako gatunek  M. formosa (Girard). Jednak wg stwierdzenia dra Carla L. Hubbsa w 1942 r., najlepszego chyba w chwili obecnej znawcy rodzaju Mollienesia, wyżej wymieniona M. formosa powstała  w wyniku naturalnej krzyżówki między M.  latipinna i M. sphenops, a więc nie może być uważana za odrębny gatunek. Poza tym w akwariach często spotyka się tzw. molinezje marmurkowe, mylnie uważane przez wielu hodowców za osobny gatunek,  które są odmianą uzyskaną przez skrzyżowanie formy zielonej M. latipinna z jej formą czarną.

 Mollienesia velifera Regan d1. Największy ze znanych gatunków akwariowych molinezji, posiadający największą płetwę grzbietową, rodzący najwięcej (116) i największe (do 13 mm) młode. W Polsce obecnie nie spotykany (z W. T. Innesa, 1953)

__________
* Pierwsza nazwa nadana przez Le Sueur w 1821 r. na cześć M. Molliena — odkrywcy tych rybek, brzmiała nieco inaczej — Mollinesia, jednak później,  biorąc pod uwagę nazwisko odkrywcy, po kilku przeróbkach (Molienisia, Molinesia) zmodyfikowano ją nieco i w chwili obecnej brzmi Mollienesia.

U nas w Polsce w chwili obecnej prawie nie spotyka się już tych pięknych gatunków (ryc), oprócz kilku odmian molinezji ostroustej, między którymi najpopularniejsza jest chyba odmiana czarna, będąca jej melanistyczną formą. Tymi też odmianami zajmiemy się bliżej.

Rodzaj Mollienesia w warunkach naturalnych jest dość szeroko rozprzestrzeniony. Spotyka się go zarówno w wodach słodkich, słonawych, jak i słonych. Występuje na całym prawie przybrzeżnym obszarze Ameryki Środkowej, wchodząc także do strefy przybrzeżnej słonych wód Zatoki Meksykańskiej i Morza Karaibskiego. Obszar występowania M. sphenops pokrywa się w zasadzie z obszarem występowania całego rodzaju, z tym że nie jest ona spotykana tak daleko w morzu jak inne gatunki. Forma dzika m. ostroustej jest koloru szarozielonkawego z niebieskawym odcieniem na grzbiecie i szarobiałego do srebrzystoniebieskiego na brzuchu. W akwariach spotkać można formy podobne do opisanej, a także pstre, czarne i czerwonoogonowe. Molinezja ta dorasta do maksymalnej długości 10 cm. Samce są zwykle nieco mniejsze i rzadko osiągają długość 8 cm. Dojrzałość płciową Samce są zwykle nieco mniejsze i rzadko osiągają długość 8 cm. Dojrzałość płciową osiąga jednak znacznie wcześniej i osobniki 4-5 cm są już zdolne do rozmnażania. Ciało rybek jest wydłużone, ze stosunkowo małą głową i dużymi oczami. Otwór ustny górny — znakomicie ułatwiający zbieranie suchego pokarmu z powierzchni wody, szczęki wysuwalne, chwytne. Początek płetwy grzbietowej (D) zwykle lub nieco w przodzie płetwy odbytowej (A). Płetwy piersiowe (P) bardzo ruchliwe. Łuska duża, wyraźna, u odmiany czarnej matowa, bez połysku. Płeć u tych rybek jest stosunkowo łatwa do odróżnienia, ale tylko u osobników dorosłych. Samiec, jak już podałem, jest z reguły nieco mniejszy, z trochę większą niż samica płetwą grzbietową. Tylny wierzchołek tej płetwy jest zwykle nieco zaostrzony. Płetwy brzuszne (V) i płetwa odbytowa są u samców przesunięte nieco ku przodowi. Ta ostatnia jest przekształcona w gonopodium (narząd kopulacyjny). Początki przekształcania się tej płetwy można zauważyć już u okazów 8-9 – tygodniowych. Dane merystyczne (cytowane za Axelrodem i Schultzem, 1955) wynoszą: D 8-11, A 8-10, P 14, V 6, łuski 25-30. Liczba promieni w płetwie grzbietowej jest w tym rodzaju jedną z łatwiejszych cech pozwalających odróżniać od siebie poszczególne gatunki. Np.:

Mollienesia velifera D 18
Mollienesia latipinna D 13-14
Mollienesia sphenops D 8-11

Hodowla

Na wstępie tej części chciałbym sprostować kilka nagminnie pokutujących błędów, które często są przyczyną złego „chowania się” i dużej śmiertelności rybek.

1. Rybce tej wcale nie wystarcza małe akwarium. Powinno być co najmniej o wymiarach 50X30X30 cm. Poziom wody nie odgrywa tu większej roli.

2. Molinezja nie lubi specjalnie towarzystwa innych ryb. Jeżeli konieczne jest mieszanie gatunków, należy trzymać ją z rybami żyworodnymi, które znoszą małe zasolenie wody.

3. Jest to wprawdzie rybka ciepłolubna, ale nie przesadzajmy. Nie potrzeba temperatur 28-30°C. Wystarcza w zupełności temperatura 20-24°. Zupełnie nieźle czują się także w temperaturze 18°, ale stają się wtedy mniej ruchliwe. Zbyt wysoka temperatura niepotrzebnie wydelikaca ryby, w wyniku czego niewielkie później odchylenia temperatury mogą doprowadzić do śmierci.  Poza tym wysoka powoduje szybszy wzrost i dojrzewanie rybek, co z kolei prowadzi do stopniowego skarlenia gatunku.

4. Nie bądźmy zbyt „dobrzy” i nie dawajmy jej codziennie mięsnych pokarmów, jak rozwielitki, oczliki, rureczniki, doniczkowce itp. Taki pokarm wystarczy jej raz na tydzień. Rybka ta będzie o wiele bardziej zadowolona, jeśli będzie dostawać  parzoną sałatę, pokrzywę czy też szpinak lub suszone rośliny akwariowe (wszystko drobniutko siekane) albo po prostu zeskrobywane z szyb akwarium kolonie toczków.

Samo urządzenie akwarium nie nastręcza większych trudności. Jak już mówiłem musi to być dość duże akwarium, zasadzone obficie roślinnością. Pamiętać także należy, aby na powierzchni znajdowała się spora ilość roślin pływających (Salvinia auriculata, Riccia fluitans, Lemna trisulca).  Duża ilość roślin jest konieczna, gdyż samiec często przemęcza samicę ustawicznymi zalotami, a większe  okazy są dokuczliwe dla mniejszych, i to zarówno samce dla samic, jak i samice dla samców. Poza tym może się zdarzyć, że młode urodzą się w akwarium i muszą wtedy znaleźć wśród roślin odpowiednie schronienie. Wskazane jest przewietrzanie akwarium, szczególnie nocą. Woda w akwarium nie może być zbyt świeża. Doskonale wpływa na samopoczucie rybek dodanie do wody nieco zwykłej soli kuchennej (3-4 łyżeczki na każde 10 l wody) i kilku kropli 5-procentowego roztworu błękitu metylenowego (2 krople na 10 l wody). Zalety utrzymania słonej wody w akwarium są ogromne. Rybki lepiej rosną i osiągają większe rozmiary, a co najważniejsze, likwiduje się w ten sposób do minimum rozmaite choroby, objawiające się najczęściej bądź to w postaci białych plamek, powodowanych zwykle przez grzyby, głównie z rodzaju Saprolegnia i Achlya, bądź też w postaci nienaturalnego wachlowania całym ciałem w prawo i lewo. Anglicy ten rodzaj choroby nazywają shimmies, prawdopodobnie od tańca zwanego shimmi ze względu na podobieństwo ruchów. Tego rodzaju objawy może spowodować nagły spadek temperatury, niestrawność, a także Ichthyophthinus.

W przypadku choroby często zupełnie wystarczająca do wyleczenia jest kąpiel w silnym roztworze soli kuchennej (około 8 łyżeczek soli na 5 l wody) przy jednoczesnym podniesieniu temperatury o 3-5° w stosunku do temperatury w akwarium. Jeżeli to nie pomoże, należy chore rybki wykąpać w roztworze chloraminy (1 g chloraminy na 5 l wody w czasie  1/2 godziny) i ewentualnie dodać chloraminę do akwarium (1-2 g na 100 l wody). W przypadku zauważenia objawów choroby shimmies w pierwszym rzędzie należy zastosować stopniowe podwyższenie temperatury do 26-28°. Dopiero gdy to nie da efektu, stosować należy kąpiel w roztworze soli lub chloraminy.

Trzymane w dobrych warunkach rybki szybko i okazale rosną, nie chorują, są zwinne i ruchliwe. Samczyki prawie bez przerwy zalecają się do swych towarzyszek, a samiczki stopniowo „grubieją”. Gdy zauważymy, że samica jest już dość gruba, z silnie nabrzmiałym brzuchem, należy ją przełożyć do innego, średniej wielkości akwarium, napełnionego najlepiej wodą, w której rybka dotychczas przebywała. W akwarium należy umieścić drobnodzielne rosliny, jak Nitella, Myriophyllum czy Fontinalis (także rośliny pływające — patrz wyżej), gdyż molinezje posiadają, mniejsze wprawdzie od innych ryb, skłonności do kanibalizmu. Samicy nie należy przenosić zbyt późno, ponieważ może to spowodować zbyt wczesny poród*, a co za tym idzie — martwe potomstwo. Samica rodząca po raz pierwszy ma zaledwie kilka do kilkunastu młodych. Przy następnych porodach liczba ta stopniowo wzrasta do 30-40 sztuk. Rekordy w tym rodzaju bije M. velifera, która, jak podają Axelrod i Schultz (1955), może urodzić nawet 116 młodych rybek.

Samica rodzi co 5-8 tygodni. Narybek wychowuje się bez trudu, jeśli zapewnimy mu sporo, głównie roślinnego pożywienia. Uważać należy, aby młodym rybkom nie dawać zbyt dużych cząstek pokarmu (szczególnie niebezpieczne są w tym przypadku rureczniki i doniczkowce), ponieważ bywają wypadki, że rybka może się nimi udławić. Młode rosną dość szybko i przy dobrej opiece w 4-5 miesiącu osiągają już dojrzałość płciową.

__________
* Terminu „poród” nie należy tu traktować zbyt dosłownie. Użyłem go dla wygody. W rzeczywistości rybki żyworodne składają ikrę, jak olbrzymia większość ryb, z tą różnicą, że ikrę tę składają w momencie wylęgania się z niej narybku. U ryb tych następuje zaplemnienie, a następnie zapłodnienie wewnętrzne dzięki gonopodium, które posiadają samce. Raz zaplemniona samica może mieć kilkakrotnie młode.

Summary

The author describes Mollienesia sphenops (Cuv. and Val.), its varieties, geographic rangę, environment and growth conditions.

Literatura

Axelrod, H. R.  and Schultz, L. P, 1955: Handbook of tropical aquarium fishes. New York, McGraw-Hill Book Company.

Hubbs, C. L, 1942: Species and varieties of Mollienisia. „The Aquarium”    (za Innesem).

Innes, W. T, 1953: Exotic aquarium fishes. Philadelphia, Innes Publications.

Instytut Zoologiczny PAN w Warszawie

Linki:

http://akwa-mania.mud.pl/archiwum/a98-99/a98-99,1.html

http://www.super-akwarium.pl/poradnik-akwarystyczny/molinezje—popularne-od-lat-id69.html

http://akwa-mania.mud.pl/archiwum/a11/a11,6.html

http://archive.org/stream/freshwaterfishesfimeekilli#page/152/mode/2up

http://archive.org/stream/histoirenaturell18cuvi#page/130/mode/2up


http://archive.org/stream/catalogueoffishe06brit#page/342/mode/2up

http://digitallibrary.amnh.org/dspace/bitstream/handle/2246/1123//v2/dspace/ingest/pdfSource/bul/B126a01.pdf?sequence=1

 

 

2012/05/20 | Supplementum