Suplement CXVIII

Bernatowicz, Stanisław. Obserwacje nad fenologią rozrodu ryb. (Beobachtungen über die Fortpflanzungsphänologie der Fische.).  Roczniki Nauk rolniczych, Ser. B-81 (1962) Nr. 2. S. 307-333. – 2 Tab., 11 Lit. Zus. in Russ., Eng.

Stanisław Bernatowicz

OBSERWACJE NAD FENOLOGIĄ ROZRODU RYB

(Z Zakładu Gospodarki Jeziorowej Instytutu Rybactwa Śródlądowego)

WSTĘP

Rozwój fenologii jako jednej z gałęzi biologii jest coraz żywszy i przedmiot jej zainteresowań z biegiem czasu staje się coraz szerszy. Jak wynika z przeglądu dość bogatego już piśmiennictwa, fenologia do niedawna miała charakter przede wszystkim klimatyczny i florystyczny. Fenologią zwierząt zaczęto zajmować się znacznie później i pod tym względem najlepiej są poznane owady i ptaki (Riabinin 1955, 1958).

Obecnie głównym pytaniem, jakie często wysuwa się pod adresem fenologii, jest czy różne przejawy życia zwierząt można i w jakim stopniu zsynchronizować ze zjawiskami fenologicznymi roślin, a tym samym czy kalendarz astronomiczny może być zastąpiony kalendarzem przyrodniczym. Na te pytania Riabinin (1956) sformułował następującą odpowiedź: „Skoro bowiem gatunek i środowisko rozpatrywane są pod kątem widzenia nierozerwalnej całości jako jedność, zatem i rytm życiowy pierwszego musi być mierzony rytmem życiowym drugiego”. Cytowany autor przytacza na ten temat szereg przykładów zaczerpniętych z entomologii rolniczej, entomologii leśnej i ornitologii. W stosunku do ryb badania fenologiczne są zaledwie zapoczątkowane. Autor (Bernatowicz 1955) na tle fragmentarycznych spostrzeżeń i to przeważnie ze starego piśmiennictwa oraz na podstawie własnych obserwacji poczynionych na Wileńszczyźnie w okresie lat 1940 — 1945, a także na Pojezierzu Mazurskim w latach 1947 — 1954 stwierdził dużą zbieżność czasu tarła dziewięciu gatunków ryb ze stadiami rozwojowymi szeregu roślin naczyniowych i niektórych zjawisk przyrody martwej.

Stwierdził przy tym także znaczną rozpiętość czasu tarła ryb w zależności od wielkości i głębokości jezior. Na przykład na przestrzeni sześciu lat (1948 — 1954) tarło leszczy w małym jeziorze Komp (pow. 19,93 ha, max. głęb. 5,5 m) odbywało się o 17 do 27 dni wcześniej niż w rozległym jeziorze Dargin (pow. 1 979,06 ha, max. głęb. 37,5 m). Potwierdza się to również i na innych gatunkach ryb. Komplikuje to zagadnienie w znacznym stopniu gromadzenie obserwacji nad fenologią rozrodu ryb z różnych zbiorników wodnych, położonych nawet obok siebie.

Dla osiągnięcia porównywalności wyników pod kątem przydatności ich dla sporządzenia kalendarza przyrodniczego rozrodu ryb powinny być spełnione następujące warunki:

1. Prowadzenie obserwacji fenologicznych nad rozrodem ryb na tych samych zbiornikach wodnych na przestrzeni możliwie długiego okresu czasu.

2. Uwzględnianie tych samych wskaźników fenologicznych. Przy czym pożądana jest większa ich liczba.

3. Pożądane byłoby prowadzenie obserwacji na zbiornikach wodnych o możliwie krańcowym charakterze — wielkich i głębokich, małych i płytkich, a także położonych w różnych częściach kraju.

Autor przeprowadził obserwacje nad czasem rozrodu ryb w powiązaniu ze stadiami rozwojowymi niektórych roślin naczyniowych i zjawisk przyrody nieożywionej w okresie 1955 — 1958 r. Badaniami objęto 16 gatunków ryb w 8 jeziorach położonych w okolicy Giżycka (półn. część Pojezierza Mazurskiego).

Celem pracy jest zgromadzenie możliwie dużej liczby obserwacji fenologicznych nad rozrodem ryb. Dane te mogą być pomocne później przy opracowywaniu kalendarza przyrodniczego rozrodu ryb.

MATERIAŁ I TEREN BADAŃ

Badania nad rozrodem ryb z natury rzeczy są dość uciążliwe, gdyż prowadzenie obserwacji rozpoczyna się wczesną wiosną i z małymi przerwami trwa do pełnej zimy. Główna jednak trudność polega na uchwyceniu początku i punktu kulminacyjnego tarła. Inaczej kształtuje się to na rozlewiskach i płytkich zatokach, a inaczej w głębokiej i rozległej części tego samego jeziora. Zachodzi więc potrzeba dokładnego podawania z której części jeziora pochodzą obserwacje. Nie wystarczy posługiwać się informacjami uzyskiwanymi od rybaków, ale zachodzi potrzeba dokonywania próbnych połowów, co jest szczególne ważne dla stwierdzenia początku tarła, które bardzo łatwo jest przeoczyć. Uchwycenie momentu zakończenia tarła jest zawsze trudne, a w stosunku do niektórych gatunków (lin, karaś) prawie niemożliwe, gdyż po tarle przez długi jeszcze czas spotyka się pewną liczbę osobników nie wytartych. Często w małych i płytkich jeziorach, wskutek gwałtownego obniżenia temperatury powietrza w okresie tarła, stosunkowo mała masa wody również ochładza się i rozród ulega zahamowaniu, a w pewnych przypadkach przerwaniu. Szczególnie często dotyczy to wzdręgi. Później przez pewien czas trudno jest ustalić, czy niewytarte jeszcze osobniki przystąpią do rozrodu, czy też ikra ulegnie resorbcji. Np. w 1955 r. po silnym spadku temperatury w czasie tarła wzdręgi w jeziorze Wojsak około 10% wzdręgi nie wytarło się i resorbowało ikrę. Do czerwca 1955 roku spotykano znaczny odsetek wzdręg bez zewnętrznych objawów resorbcji, a objawy te wystąpiły dopiero później. Nie wiadomo więc, czy datę 28. VI. 1955 można przyjąć za zakończenie tarła; można przypuszczać, że zakończyło się ono nieco wcześniej.

Obserwacje nad stadiami rozwojowymi roślin pozornie proste i łatwe nasuwają jednak szereg trudności i nieprawidłowo wykonane mogą być powodem dużych błędów. Rozwój roślin, szczególnie wczesną wiosną, w dużym stopniu zależy od miejsca ich występowania. Rośliny wcześniej rozwijają się na glebach lekkich, zasłoniętych od zimnych wiatrów i w miejscach z południową wystawą niż na glebach ciężkich, podmokłych, czy też na północnych stokach pagórków. Dla uzyskania więc porównywalnych wyników obserwacji florystycznych z różnych lat zachodzi potrzeba zdecydowania, w których miejscach będą prowadzone  obserwacje i wtedy konsekwentnie tego się trzymać.

Mając na względzie przytoczone trudności i zastrzeżenia, do obserwacji nad rozrodem ryb wybrano jeziora położone w okolicy Giżycka. Kierowano się przy tym przede wszystkim dwoma względami tj. by reprezentowały one różne jeziora (wielkie i głębokie oraz małe i płytkie) i by był do nich łatwy dostęp dla prowadzenia badań.

Obserwacje nad rozrodem ryb prowadzono przy użyciu zestawu doświadczalnych sieci i częściowo posługiwano się informacjami rybaków. Obserwacje florystyczne prowadzono na terenach przyległych do jeziora Wojsak (niskie i podmokłe łąki oraz piaszczyste pola uprawne, a także na polach uprawnych (szczerk) i w ogrodach położonych na północnych krańcach Giżycka. Wyników obserwacji z obu tych miejsc w różnych latach nie mieszano ze sobą ze względu na nieporównywalność.

Obserwacjami objęto następujące gatunki ryb: szczupak (Esox lucius), okoń (Perca fluviatilis), jazgarz (Acerina cernua), jaź (Leuciscus idus), płoć (Rutilus rutilus), sandacz (Lucioperca lucioperca), ukleja (Alburnus alburnus), leszcz (Abramis brama), krąp (Blicca björkna), wzdręga (Scardinius erythrophthalmus), karaś (Carassius carassius), lin (Tina tinca), sum (Silurus glanis), sielawa (Coregonus albula), sieja (Coregonus lavaretus), miętus (Lota lota). Z wyjątkiem  jeziora Niegocińskiego, przylegającego od południa do Giżycka, pozostałe jeziora znajdują się między Giżyckiem i Węgorzewem (Kisajno, Wojsak, Dargin, Mamry Półn.), a pozostałe jeziora (Stręgiel, Krzywa Kuta i Gołdopiwo) są położone nieco na wschód od linii łączącej oba te miasta. Cechy charakterystyczne podanych jezior zestawiono w tabeli 1. Z ośmiu więc jezior cztery należą do wielkich (Niegocińskie, Kisajno, Dargin, Mamry Półn.), trzy — do średnich (Stręgiel, Krzywa Kuta, Gołdopiwo) i jedno (Wojsak) do małych. Wszystkie rozległe i średniej wielkości jeziora, z wyjątkiem Krzywej Kuty nie mają płytkich i zacisznych tarlisk. Jezioro to wskutek silnego rozczłonowania i dużej liczby wysp jest bardzo zaciszne, a liczne płytkie zatoki stanowią dogodne tarliska. Jezioro Wojsak, wskutek bardzo silnego wypłycenia (osady denne osiągnęły poziom ławicy przybrzeżnej) i zarośnięcia roślinnością naczyniową, stanowi jedno wielkie tarlisko.

Wyniki obserwacji fenologicznych nad czasem tarła ryb zestawiono w tabeli 2.

ZESTAWIENIE WYNIKÓW

Autor przeprowadził obserwacje nad fenologią rozrodu ryb w 8 jeziorach (północna część Pojezierza Mazurskiego) w ciągu czterech lat (1955 — 1958 r.). Obserwacjami objęto 16 następujących gatunków ryb: szczupak, okoń, jazgarz, jaź, płoć, sandacz, ukleja, leszcz, krąp, wzdręga, karaś, sum, lin, sielawa, sieja i miętus.

Wyniki czteroletnich obserwacji (tab. 2) w pełni potwierdzają poprzednie stwierdzenia autora (Bernatowicz 1955) o dużej zbieżności szeregu zjawisk przyrody nieożywionej i ożywionej z czasem rozrodu ryb.

1. Rozród szczupaków przy brzegach w małych i rozległych jeziorach odbywa się gdy: lód odtaje od brzegu i woda tworzy wiosenne rozlewiska, zakwita podbiał pospolity (Tusilago farfara) i jest pełne kwitnienie lepiężnika różowego (Petasites officinalis). Tarło dobiega końca, gdy w jeziorach przy dnie rozwijają się pierwsze listki grążela żółtego (Nuphar luteum), i pękają pąki liściowe olchy czarnej (Alnus glutinosa) i żaby rozpoczynają rechotanie. Podczas tarła szczupaków na płyciznach śródjeziornych rozległych jezior przekwita podbiał pospolity, zakwita i w pełni kwitnie knieć błotna (Caltha palustris), klon zwyczajny (Acer platanoides) i mniszek pospolity (Taraxacum officinale). W tym czasie liście grążela żółtego i trzciny pospolitej (Phragmites communis) wydostają się z wody na powierzchnię. W drugiej połowie tarła zakwita czeremcha zwyczajna (Padus avium) i bez pospolity (Syringa vulgaris), a pełne ich kwitnienie było zbieżne z zakończeniem tarła.

2. Tarło okoni w małych i płytkim jeziorze Wojsak rozpoczyna się w czasie pękania pąków liściowych olchy czarnej, a dobiega końca, gdy liście pałki wąskolistnej wydostają się z wody i zakwita knieć błotna. W rozległych i głębokich jeziorach rozród okonia rozpoczyna się przeważnie przy końcu tarła w małych jeziorach i zbiega się w przekwitaniem podbiału pospolitego (1955 i 1956 r.), z zakwitaniem i pełnym kwitnieniem mniszka pospolitego oraz klonu zwyczajnego. Podczas pełnego tarła w pełni kwitła knieć błotna, zakwitał i w pełni kwitł agrest (Grossularia reclinata). W drugiej połowie tarła rozkwitała śliwa domowa (Primus domestica) i czeremcha zwyczajna. Wskaźnikami zakończenia tarła może być w pewnej mierze pełne kwitnienie gruszy pospolitej (Pirus communis) podobnie jak to stwierdził Kessler (1856) i czeremchy zwyczajnej.

3. Rozród jazgarzy w jeziorze Niegocińskim rozpoczyna się po stajaniu resztek lodu spiętrzonego przez wiatr na brzegach jeziora. Podczas tarła zakwita i w pełni kwitnie knieć błotna oraz przekwita podbiał pospolity. W drugiej połowie tarła zakwita klon zwyczajny i mniszek pospolity. Druga połowa pełnego kwitnienia mniszka pospolitego wyznaczała w tym jeziorze zakończenie tarła jazgarzy.

4. Okres rozrodu jazi trwa bardzo krótko i zbiega się z zakwitaniem knieci błotnej, pełnym kwitnieniem podbiału pospolitego i początkami wykształcania się listków olchy czarnej. Sabaniejew (1892) czas tarła jazi w Centralnej Rosji wiązał ze znikaniem resztek śniegu ze szpilkowych lasów i pęcznieniem pąków brzozy.

5. W małym i silnie zarośniętym jeziorze Wojsak początek tarła płoci jest zbieżny z wykształcaniem się listków olchy czarnej i pełnym kwitnieniem podbiału pospolitego, a kończy się podczas zakwitania klonu zwyczajnego i mniszka pospolitego, a tarło dobiegało końca w czasie pełnego kwitnienia tych roślin.

6. Na początku tarła sandaczy zakwitają jabłonie domowe (Malus domestica). W czasie pełnego tarła kwitnie kasztanowiec zwyczajny (Aesculus hippocastanum) i bez pospolity, a przy końcu tarła przekwitają grusze pospolite. Obserwacje Sakowicza (1928) nad czasem tarła sandaczy w Grodzieńszczyźnie podczas kłoszenia się i kwitnienia żyta nie potwierdziły się — może to być wskutek szybszego nagrzewania się wody w jeziorze Stręgiel (mała masa wody).

7. Stwierdzono rozród leszczy w dwu okresach. Pierwszy okres rozrodu przypadł na pełne kwitnienie jabłoni domowej, kasztanowca zwyczajnego, sosny zwyczajnej (Pinus silvestris) i bzu pospolitego, a zakończenie na kłoszenie się żyta zwyczajnego (Secale cereale).

Początek rozrodu leszczy w drugim okresie jest zbieżny z zakwitaniem osoki aloesowatej (Stratiotes aloides), pełnym kwitnieniem chabra bławatka (Centaurea cyanus) i żyta zwyczajnego.

8. Tarło krąpia zbiega się z zakwitaniem osoki aloesowatej i bzu czarnego (Sambucus nigra). W tym czasie jest pełne kwitnienie chabra bławatka, żyta zwyczajnego i kaliny hordowiny (Viburnum lantana).

9. Rozród wzdręgi w małych i wielkich jeziorach odbywa się prawie jednocześnie. W tym czasie zakwita bez czarny, zakwita i w pełni kwitnie chaber bławatek i żyto zwyczajne oraz w pełni kwitnie pięciornik gęsi (Potentilla anserina) i osoka aloesowata. Zakończenie tarła w większości wypadków wyznaczał początek przekwitania bzu pospolitego.

10. W jeziorze Niegocińskim ukleja rozmnaża się w dwu okresach. Pierwszy okres przypada w czasie od kłoszenia się do zakwitania żyta zwyczajnego, zakwitania osoki aloesowatej i bzu czarnego oraz kwitnienia siedmiopalecznika błotnego (Comarum palustre).

W drugim okresie rozmnażania się uklei zakwita lipa szerokolistna (Tilia platyphyllos) i w pełni kwitnie rdestnica połyskująca (Potamogeton lucens).

11. Początek tarła karasi jest zbieżny z zakwitaniem bzu czarnego i osoki aloesowatej oraz z pełnym kwitnieniem pięciornika gęsiego, chabra bławatka i żyta zwyczajnego. W czasie pełnego tarła zakwita lipa szerokolistna. Według Kesslera (l. c.) wskaźnikiem czasu tarła karasi w Kijowszczyźnie jest kwitnienie kaliny hordowiny. Jednoroczne obserwacje autora (Bernatowicz — l. c.) potwierdziły ten wskaźnik również i dla jezior Mazurskich.

12. Tarło sumów w jeziorze Kisajno obserwowano w czasie zakwitania osoki aloesowatej i bzu czarnego oraz pełnego kwitnienia kaliny hordowiny.

13. W czasie rozpoczynającego się tarła linów zakwita i dochodzi do pełnego kwitnienia bez czarny oraz jest w pełnym kwitnieniu osoka aloesowata. Największe nasilenie tarła obserwowano podczas zakwitania lipy szerokolistnej .

14.  Rozród sielawy rozpoczyna się w tym czasie, gdy młode brzozy (Betula sp.) utraciły przeszło połowę liści, a stare brzozy są już bez liści. Największe nasilenie tarła, a zarazem i wkrótce mające nastąpić zakończenie, zbiega się z pierwszymi zjawiskami lodowymi na jeziorach ew. z początkami pierwszych opadów śniegu.

15. Tarło siei w jeziorze Gołdopiwo — największym skupisku tego gatunku na Mazurach — rozpoczyna się po utracie przez brzozy wszystkich liści, a dobiega końca, gdy zjawiska lodowe przy brzegach wód wyraźnie nasilają się.

16. Miętusy rozpoczynają tarło w jeziorze Niegocińskim w czasie ustalania się zimy z dużymi mrozami, gdy lód utrzymuje już konia z załadowanymi saniami.

LITERATURA

1. Bernatowicz S. 1955 — Stadia rozwojowe niektórych roślin naczyniowych jako wskaźnik czasu tarła ryb. R. N. R. t. 69-B-4.

2. Kessler K. 1856 — Ryby: Jestiestwiennaja istorija gubiernij Kijewskogo Uczebnogo Okruga. Kijew.

3. Kondracki J. i Rychling-Kondracka W. 1950 — Morfologia jeziora Niegocin. Przegl. Geograf. T. XXII.

4. Riabinin S. 1956 — Określenie czasu zjawisk biologicznych za pomocą kalendarza przyrodniczego. Wszechświat. Zesz. 9.

5. Riabinin S. 1955 — Uwagi o fenologii. Kosmos ser. A, zesz. I (12).

6. Riabinin S. 1958 — Wyniki obserwacji nad fenologią owadów, ptaków i roślin. Ekologia Polska. T. VI, Nr 8.

7. Riabinin S. 1958 — Zadania fenologii w zoologii. Ekol. Polska. Ser. B. T. IV, zesz. 1.

8. Sabaniejew L. P. 1892 — Ryby Rossiji. Żizń i łowla. Tom I i II. Moskwa.

9. Sakowicz S. 1928 — Sandacz.  Przegląd Rybacki.

10. Unger E. 1939 — Die Zucht des Zanders im Karpfenteichwirtschaften und in freien Gewässern. Handb. d. Binnenfischerei Mitteleur. Bd. IV, Lief 6.

11. Willer A. 1931 — Die stehenden Gewasser der Provinz Ostpreussen Berlin.

С. Бернатович

НАБЛЮДЕНИЯ ФEНОЛОГИИ РАЗМНОЖЕНИЯ РЫБ

Из Отделния Озерного Рыболовства Института Пресноводного Рыбного Хозяйства,
Ольштын

Резюме

В труде поданы результаты наблюдений по фенологии размножения рыб проведенных в 8 озерах северной части Мазурского приозерья в четырех лет (1955 – 1958 гг.).

Характеристика исследованых озер приведена в табл. 1. Hаблюдения касались следующих видов: щука, окунь, ёрш, язь, плотва, судак, уклея, лещ, густера, краснопёрка, карась, сом, линь, ряпушка, сиг и налим.

Результаты четырехлетних наблюдений полностью подтверждают выводыавтора относительно значительной сходимости целого ряда явлений в неоживленной природе, с периодом размножения рыб.

Подробные данные относительно времени нереста рыб и фенологических показателей нереста привелены в табл. 2.

S. Bernatowicz

OBSERVATIONS OF THE PHENOLOGY OF FISH SPAWNING

From the Department of Lake Fisheries, Institute of Inland Water Fisheries,
Olsztyn

Summary

The results of observations of the phenology of fish spawning made in eight lakes (in the northern part of the Mazury Lakeland) in the years 1955 — 1958 are given in the present work. The characteristics of the lakes under investigations is specified in table 1. The following 16 fish species were covered by the investigations: Esox lucius, Perca fluviatilis, Acerina cernua, Leuciscus idus, Rutilus rutilus, Lucioperca lucioperca, Albumus alburnus, Abramis brama, Blicca björkna, Scardinius erythrophthalmus, Carassius carassius, Tinca tinca, Coregonus albula, Coregonus lavaretus and Lota lota. The results of four-year experiments fully confirmed this author’s earlier findings (Bernatowicz 1955) concerning the convergence in time of a number of natural phenomena.

Detailed data on fish spawning time and of phenological indices are specified in table 2.

 

*

*                                                 *

Bernatowicz S. 1955, Stadia rozwojowe niektórych roślin naczyniowych jako wskaźnik czasu tarła ryb [Development of stages of certain vascular plants as an indication of the spawning time of fish]. 69-B-4: 547-557; tab., bibliogr., streszcz. ros., ang.

Stanisław Bernatowicz

Stadia rozwojowe niektórych roślin naczyniowych
jako wskaźnik czasu tarła ryb

WSTĘP

Możność przewidywania czasu tarła różnych gatunków ryb ma ważne znaczenie dla szeregu zagadnień naukowych i jest nieodzowna w planowej gospodarce rybackiej. Ustalenie jednak dokładnych terminów rozrodu ryb, w każdym roku napotyka na znaczne trudności. Posługiwanie się przy tym datami kalendarzowymi, jak to jest ogólnie przyjęte i zalecane przez podręczniki, jest bardzo zawodne i niepewne. Składa się na to szereg przyczyn, spośród których najważniejszymi są:

1) kalendarzowe terminy tarła różnych gatunków ryb są podawane w bardzo szerokich granicach, przeważnie z dokładnością do miesiąca, a tylko w niektórych przypadkach szczegółowiej,

2) znaczne różnice klimatyczne w położeniu wód,

3) wahania klimatyczne w różnych latach,

4) różnice między poszczególnymi jeziorami pod względem wielkości, kształtu i głębokości.

Mimo, że tarło niektórych gatunków ryb trwa stosunkowo krótko — czasami parę dni (jaź, leszcz, sandacz i inne), dane z literatury mówią o miesiącach. Np. dla jazia Staff (4) podaje okres tarła kwiecień — maj, dla leszcza maj — czerwiec, dla sandacza kwiecień — maj — połowa czerwca.

Różnice klimatyczne nawet w ramach jednego, niezbyt rozległego państwa są dość znaczne i znajdują odbicie w różnym czasie tarła ryb. W Polsce różnice te wynoszą przeszło dwa tygodnie, o ile bierze się pod uwagę jeziora zachodnie (Poznańskie) i jeziora północne (Białostockie). Ponadto wywierają tu także duży wpływ coroczne wahania klimatyczne, które w Polsce wynoszą również ponad dwa tygodnie. W rezultacie tego, kalendarzowo nie da się przewidzieć czasu tarła różnych gatunków ryb nie tylko dla wód całego kraju, ale nawet dla jednego jeziora w różnych latach. Sprawę komplikuje jeszcze bardziej ta okoliczność, że w płytkich jeziorach wskutek szybkiej zmiany temperatury wody, ryby znacznie wcześniej przystępują do tarła niż w jeziorach głębokich o dużych masach wody. Różnice te są dość znaczne i dotyczą nie tylko ryb wiosennego, ale także i jesiennego tarła.

W rezultacie stwierdzamy, że wiązanie okresu rozrodu różnych gatunków ryb ze stałymi datami kalendarzowymi nie znajduje uzasadnienia i nie pozwala na przewidywanie czasu tarła bez uciekania się do bezpośrednich obserwacji tarlaków.

Znacznym postępem w tym względzie jest kierowanie się temperaturą wody, ale i ten wskaźnik jest często zawodny, z powodu bardzo nierównomiernego nagrzewania się różnych warstw wody. Szczególnie jaskrawo występuje to w okresie wiosennym, w głębokich i zacisznych jeziorach. Mimo wysokiej często temperatury górnych warstw wody i silnego jej nagrzania na płyciznach, cała masa wody w jeziorze wykazuje jeszcze niską temperaturę. Wystarczające jest nieduże tylko wymieszanie wód powierzchniowych, by ich obraz termiczny uległ zasadniczej zmianie. Termika więc zbiornika wodnego także nie może być ścisłym kryterium dla określenia czasu tarła ryb.

Czas przystępowania różnych gatunków ryb do składania produktów płciowych jest wynikiem oddziaływania całego kompleksu czynników jak:

1) właściwości biologiczne organizmu ryby,

2) czynniki środowiska (prądy wody, temperatury, ilość soli i  gazów rozpuszczonych w wodzie, odczyn wody itp.),

3) czas konieczny dla przebiegu procesów wewnątrz organizmu tarlaka, zachodzących pod wpływem środowiska.

Ponieważ rośliny w różnych stadiach rozwojowych odzwierciedlają sumaryczny wpływ czynników meteorologicznych działających na przestrzeni pewnego czasu, można nimi posłużyć się, jako wskaźnikami czasu tarła ryb. Przy czym w rachubę mogłyby wchodzić zarówno makrofity wodne jak i lądowe. Na początku i przy końcu reku, po skończonej wegetacji zajdzie potrzeba posługiwania się obserwacjami zjawisk przyrody martwej, jak np. występowanie przymrozków, zamarzanie wód. ustalanie się pokrywy śnieżnej, zejście lodów itp.

OBSERWACJE NAD CZASEM TARŁA RYB

Jak wynika z przeglądu dostępnej literatury na temat wiązania okresowych zjawisk w życiu zwierząt z synchronicznymi przejawami otaczającej przyrody, a głównie ze stadiami rozwojowymi roślin spotykamy tylko fragmentaryczne materiały z tego zakresu i to przeważnie w piśmiennictwie starszym.

W opracowaniu Kesslera (1) o rybach Kijowszczyzny znajdujemy ciekawe wzmianki na ten temat odnośnie czterech gatunków. Autor ten, po raz pierwszy w literaturze, czas tarła ryb wiąże z określonymi stadiami rozwojowymi pewnych roślin naczyniowych. Według niego czas tarła karasia (Carassius carassius L.) na tamtych terenach przypada w czasie kwitnienia kaliny (przypuszczalnie Viburnum opulus L): okonia (Perca fluviatilis L.) — podczas kwitnienia gruszy (Pirus communis L.)  i bzu czarnego (Sambucus nigra L.). Dla leszcza (Abramis brama L.) okres rozrodu jest tam podany na czas rozwijania się pąków dębu (przypuszczalnie Quercus robur L.) i lina (Tinca tinca L.) w czasie kwitnienia kaliny (przypuszczalnie Viburnum opulus L.).

Sabaniejew (2) w  obszernym opracowaniu pt. „Ryby Rossii” czas tarła niektórych gatunków ryb oznacza także według stadiów rozwojowych roślin wyższych. Okoń w rzekach pod Moskwą odbywa tarło w okresie od rozwijania się pąków liściowych do pełnego wykształcenia liści brzozy (przypuszczalnie Betula pubescens Ehrh.). Natomiast w Centralnej Rosjii — gdy zaznacza się spadek wiosennych wód w rzekach, a jazgarz  (Acerina cernua L.) trze się nieco wcześniej — przed wielką wodą wiosenną.

Według Sabaniejewa (l. c.) czas tarła leszcza rybacy dzielą na trzy okresy. Na terenie dawnej guberni Twierskiej i częściowo Jarosławskiej do tarła przystępują w pierwszym okresie drobne leszcze¹ jednocześnie z płocią (Rutilus rutilus L.), tzw. „bierezowik” w czasie rozwijania się liści brzozy (przypuszczalnie Betula pubescens Ehrh.). Średniej wielkości leszcze trą się w czasie kwitnienia czeremchy (przypuszczalnie Padus avium Mill.), tzw. „czeremszennik” i największe sztuki pod kijowem  składają ikrę, gdy pojawią się kłosy żyta (Secale cereale L.), tzw. „kołosowikow” i zakwita kalina (przypuszczalnie Virburnum opulus L.), tzw. „kalinników”. Na Dnieprze pod Kijowem według Kesslera za Sabaniejewem (l. c.) początkowo trze się gruby leszcz w czasie kwitnienia wierzby (Salix sp.) — „wierbak”. W czasie rozwijania się pąków liściowych dębu (przypuszczalnie Quercus robur L.) — średni tzw. „dubowik” i drobny w czasie tarła krąpia (Blicca björkna L.), tzw. „gustiernyj leszcz”.

Jaź (Leuciscus idus L.) trze się w czasie pęcznienia pąków liściowych brzozy (Betula sp.), gdy prawie całkowicie zniknie śnieg, nawet ze szpilkowych lasów.

Certa ((Vimba vimba L.) w Dźwinie Zachodniej trze się w czasie kwitnienia czeremchy, pojawiania się kłosów żyta i kwitnienia maliny (przypuszczalnie Rubus idaeus L.).

Według Sakowicza (3) rybacy w Grodzieńszczyźnie wyróżniali trzy grupy sandaczy (Lucioperca lucioperca L.) w zależności od okresu czasu ich tarła. Najwcześniej przystępuje do rozrodu „sandacz hurtowy” w czasie tarła leszczy, następnie w czasie kłoszenia się żyta „sandacz wypływamy” i najpóźniej odbywa tarło „sandacz rosowalny” w czasie kwitnienia żyta. Unger (5) w pracy nad sandaczem podaje, że tarło jego w Niemczech odbywa się, gdy woda osiągnie 9°C i zakwitają morele (Armeniaca vulgaris Lam.) (tabela 1).

__________________
¹ W jednych okolicach wcześniej do tarła przystępują leszcze małe, przy końcu zaś tarła duże, a w innych miejscowościach odwrotnie.

 

Tabela 1

Stadia rozwojowe roślin jako wskaźnik czasu tarła ryb wg danych z literatury

Tabela 2

Stadia rozwojowe roślin jako wskaźnik tarła ryb na Wileńszczyźnie wg własnych obserwacji

Autor na podstawie obserwacji na Wileńszczyźnie w okresie 1940 — 1945 roku (tabela 2) i na Mazurach w latach 1947 — 1954 zebrał materiały dotyczace czasu tarła 9 gatunków ryb, w różnych jeziorach pod względem wielkości i głębokości (tabela 3).

Lin (Tinca tinca L.) w jeziorze Dziśnie (pow. około 2400 ha, maks. głęb. 6,0 m) i w obok położonym mniejszym jeziorze Dziśniszczu (pow. 573, 18 ha, maks. głęb. 6,0 m) odbywa tarło podczas zakwitania i pełni kwitnienia wcześnie sianego lnu (Linum usitatissimum L.).

Tarło leszcza (Abramis brama L.) w tych jeziorach dzieli się na dwa okresy. Gruby leszcz trze się podczas zakwitania lub pełni kwitnienia knieci błotnej (Caltha palustris L.), a drobny przeważnie w czasie zakwitania jabłoni (Malus domestica Borb.). Na Mazurach w jeziorze Kisajno (Mamry Południowe) — pow. 1.916,29 ha, maks. głęb. 24 m — tarło leszcza odbywa się nieco później, przeważnie w czasie pełni kwitnienia kasztanowca (Aesculus hyppocastanum L.) i przekwitania bzu (Syringa vulgaris L.), a w jeziorze Dargin (Mamry Środkowe — pow. 1.979,06 ha maks. głęb. 37,5 m) tarło jest jeszcze późniejsze, gdyż przebiega w czasie pełni kwitnienia derenia rozłogowego (Cornus stolonifera Michx.) Natomiast w niedaleko położonym, płytkim i ciepłym jeziorze Komp 19,93 ha, maks. głęb. 5,5 m) leszcz przystępuje do tarła znacznie wcześniej, a mianowicie podczas pełni kwitnienia knieci błotnej lub jej zakwitania, podobnie jak w jeziorach Dziśnie i Dziśniszczu.

Rozród uklei białej (Alburnus alburnus L.) w Mamrach Północnych (pow. 1.562,42 ha, maks. głęb. 57,0 m) zbiega się z zakwitaniem lub pełnią kwitnienia żyta (Secale cereale L.) i zakwitaniem lipy szerokolistnej (Tilia platyphyllos Scop.).

W niewielkim i zasłoniętym jeziorze Bimbinek (pow. 7,58 ha, maks. głęb. 17,0 m) wzdręga (Scardinius erythrophtalmus L.) odbywa tarło w czasie zakwitania głogu (Crategus sp.).

Tarło płoci (Rutilus rutilus L.) w Bimbinku przypada wczesną wiosną, gdy korony olchy czarnej (Alnus glutinosa L.) z daleka obserwowane przybierają zabarwienie czarno-fiołkowawe. Natomiast w wielkim i bardziej zimnym jeziorze Niegocińskim (pow. 2.498,73 ha, maks. głęb. 37,0 m) pod Giżyckiem płoć trze się później, gdy wyrastają pierwsze pędy manny (Glyceria sp.), pałki szerokolistnej (Typha latifolia L.) i szczawiu lancetowatego (Rumex hydrolapathum Huds.).

Czas rozrodu szczupaka (Esox lucius L.) w zasadzie trwa krótko, jednak w pewnych przypadkach niektóre tarlaki trą się bardzo późno. W niewielkim i płytkim jeziorze Wojsak (pow. 59,34 ha, maks. głęb. 2,0) szczupaki trą się podczas przekwitania leszczyny (Corylus avellana L.), a w wymienionym już wielkim jezjorze Niegocińskim największe nasilenie tarła ma miejsce podczas pełni kwitnienia lepiężnika różowego (Petasites officinalis Moench.) i zakwitania lub pełni kwitnienia podbiału pospolitego (Tussilago farfara L.). W zimne i wietrzne wiosny tarło szczupaka w tym jeziorze przewleka się tak długo, że nawet w maju podczas kwitnienia czeremchy (Padus avium Mill.) spotyka się jeszcze pojedyncze sztuki niewytartych szczupaków. Dla sprawdzenia stanu dojrzałości jaj pozyskano i zapłodniono ikrę z paru takich szczupaków i uzyskano wylęg.

Okoń (Perca fluviatilis L.) w jeziorach Trockich (jezioro Okmiany 276,48 o pow. 276,48 ha i maks. głęb. 25,0 m, jezioro Galwe o pow. 371,25 ha i maks. głęb. ponad 40 m i jezioro Skajście o pow. 307,93 ha i maks. głęb. 30,0 m (na Wileńczyźnie) odbywa tarło w czasie rozwijania się pąków liściowych olchy czarnej (Alnus glutinosa L.).

Tarło sandacza (Lucioperca lucioperca L.) w płytkim i ciepłym jeziorze Stręgiel (pow. 420,26 ha, maks. głęb. 15,0) w jednych latach zbiega się z kwitnieniem, a w innych z pełnią kwitnienia bzu (Syringa vulgaris L.).

Na podstawie obserwacji tarła miętusa (Lota lota L.) w jeziorze Dejguny (pow. 828,26 ha, maks. głęb.  40,0 m) rozród jego odbywa się po ustaleniu mocnej pokrywy lodowej na jeziorze.

Powyższe obserwacje zostały ujęte schematycznie w tabelach 2 i 3.

LITERATURA

1. Kessler K. — Ryby. Jestiestwiennaja istorja Gubernij Kijewskowo Uczebnowo Okruga. Kijew 1856.

2. Sabaniejew L. P. — Ryby Rossii. Żizń i łowla.  T. I i II. Moskwa 1892.

3. Sakowicz S. — Sandacz. Przegl. Ryb, Warszawa. 1928.

4. Staff Fr. — Ryby słodkowodne Polski i krajów ościennych. Warszawa. 1950.

5. Unger E. — Die Zucht Zanders im Karpfenteichwirtschaften und in freien Gewässern. H-bch d. Binnenfisch. Mitteleur. Bd. IV. Lief. 6. Stuttgart. 1939.

Ст. Бернатович

Резюме

Стади развития некоторых сосудистых растений
как указатель времни нереста рыбы

Как указателя времени нереста рыбы принято считаь календарные числа и температуру воды. Критерии эти однако неоднократно являются сомнительными и ненадёжнными. Причиной этого бывает:

1) колебание в широких пределах календарных чисел нереста,

2) сушественные климатические развития в местонахождения географическом положений водоема,

3) климатические колебания в отдельные годы,

4) разница между озерми в отношении величины, формы и глубины,

5) неравномерное нагревание слоев воды.

Время приступления к нересту разных видов рыб являются результатом целого ряда факторов. И так напр.:

1) биологических особенностей организма рыбы,

2) факторов среды окружающей (течение, температура, количество солей и газов, находящихся в воде в данное время, реакция и проч.),

3) времени, неизбежного для пробега процессов происходящих внутри нерестующего организма под влиянием окружающей среды.

Так как растения являются в разных стадиях своего развития отражением комплекса метерологических факторов, влияющих на них на протяжении даного периода, можно их принять в качестве указателей времени нереста рыб.

В настоящем труде на основании литературных даных описано на фоне стадий целого ряда сосудистых растений (таб. 1) время нереста 13 видов рыб, выступающих в озерах центральной России а также киевской, гроденской и виленской области и мазурского поезёрья, а именно: карася линя, леща, уклеи, язя, краснопёрки, плотвы, сырти, щуки, окуня, ёрша, судака и налима.

Собственные наблюдения автора, проведены в таб. 2 и 3 и касаются 9 видов рыб, а именно: линя, леща, уклеи, краснопёрки, плотвы, щуки, окуня, ёрш, судака и налима.

St. Bernatowicz

Development Stages of Certain Vascular Plants as an Indication
of the Spawning Time of Fish

Summary

In order to determine the spawning time of fish it has been generally accepted to use calendar dates and water temperature as deciding factors. These factors however are for numerous reasons highly uncertain. This is due to a number of reasons from amongst which the following are the most important:

a) calendar spawning dates of fish are giving within very wide limits,

b) notable climatic differences depending upon the location of waters,

c) climatic fluctuations during various years,

d) differences  between lakes in respect to size, shape and depth,

e) uneven warming of surface waters.

The time of spawning of various species of fish is the result of the reaction of a number of complex factors such as:

1) biological properties of the organism of the fish,

2) environmental factors (water currents, temperature, ąuantity of salts and gases dissolved in the water, water reaction etc),

3) the time necessary for certain internal processes taking place within the body of the spawner and due to the influence of the environment. In as much as plants at various stages of development reflect the sum influence of meteorological factors acting within a given period of time, therefore plants can serve as an indication of the spawning time of fish.

In this work the spawning time of 13 species of fish is discussed — Carassius carassius L., Tinca tinca L., Abramis brama L., Alburnus alburnus L., Leuciscus idus L., Scardinius erythrophtalmus L., Rutilus rutilus L., Vimba vimba L., Esox lucius L., Perca fluviatilis L., Acerina cernua L., Lucioperca lucioperca L. and Lota lota L. — usually on the background of development stages of vascular plants and on the basis of observations conducted in Central Russia, the Kiev area, Vilna area, Grodno district and Mazurian lake district.

Linki:

http://www.pzw.org.pl/wody/wiadomosci/archiwum/16332/60/rzecz_o_tarle_i_nie_tylko

http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/2324

http://www.pzw.strzegom.eu/articles.php?id=83

http://www.rejbb.pl/www2/images/Zajecia_terenowe.pdf

2014/03/14 | Supplementum

Suplement CXVII

Kulamowicz, A. & Korkuć M., 1985: Biometrics and taxonomic classification of Phoxinus phoxinus (L.), Cyprinidae, Osteichthyes, from the River Peczora Poland drainage basin. Acta Hydrobiologica 25-26(3-4): 487—495.

5. Polish summary

Biometria i przynależność podgatunkowa Phoxinus phoxinus (L.) —
Cyprinidae, Osteichthyes, z dorzecza Peczory

Treścią publikacji jest morfometryczna i taksonomiczna analiza porównawcza Phoxinus phoxinus oparta na stosunkach w sześciu próbach. Trzy z tych prób zebrano w Peczorze, dwie w pośrednich dopływach Peczory, jedną w zespole jezior połączonych z Peczorą.

Omówiono proporcje ciała, ułuskowienie, morfologię i liczbę promieni w płetwach, liczbę kręgów, liczbę i rozmieszczenie wyrostków filtracyjnych oraz liczbę zębów gardłowych. W zakończeniu wykazano zmienność tego gatunku związanaą z długością geograficzną. Jako materiały porównawcze posłużyły dane odnoszące się do Phoxinus phoxinus z Zatoki Fińskiej i pięciu dorzeczy: Dźwiny Zachodniej, Wisły, Renu, Odry i Łaby.

Zęby gardłowe: (n = 156): 2,5—4,2 (76,9%), 2,5—4,1 (10,9%), 1,5—4,2 (6,6%), 2,4—4,2 (3,2%), 3,5—4,2 (1,2%), 2,5—4,3 (0,6%), 1,5—4,1 (0,6%). Cechy mierzalne i pozostałe cechy merystyczne ilustrują tabele I, II i III. Ułuskowienie ciała niepełne. Przed każdą z płetw piersiowych 7 — 10 rzędów łusek rozchodzących się wachlarzowato w kierunku isthmus, dalej brzuch nagi do wysokości szczytu płetw piersiowych. Między płetwami brzusznymi nieułuskowione pole.

Przynależność podgatunkowa określono według Berga (1949). Niepełne ułuskowienie brzucha, wysokość ciała i proporcje trzona ogona (tabela IV) pozwoliły na stwierdzenie, że wszystkie badane próby mają cechy podgatunku nominatywncgo. Od prób z niższych szerokości geograficznych różniły je większa liczba kręgów i większa liczba poprzecznych rzędów łusek, a poczynając od dorzecza Dźwiny Zachodniej także mniejsza wysokość trzona ogona.

Przy porównywaniu cech merystycznych nie stwierdzono spodziewanej zależności między liczbą kręgów a liczbą promieni w płetwach pionowych. Uwagę zwracały także przypadki występowania większej liczby promieni w płetwie odbytowej w próbach z dorzeczy geograficznie niżej położonych.

 

2014/01/22 | Supplementum

Suplement CXVI

CHROŃMY PRZYRODĘ OJCZYSTĄ, ROCZNIK XII, MAJ – CZERWIEC 1956, ZESZYT 3, s. 158—166

JÓZEF KOLOWCA

W obronie ryb łososiowatych na Dunajcu

Minęły, zdaje się, bezpowrotnie czasy wielkiego bogactwa ryb łososiowatych w naszych wodach górskich.

A przecież nie tak dawno jeszcze niektóre rzeki górskie były czymś zupełnie wyjątkowym w Europie, jeśli chodzi o ich zasobność w ryby łososiowate. Niespełna 30 lat temu Dunajec pod Nowym Targiem był w okresie tarła troci, zwanej łososiem dunajcowym, prawdziwą osobliwością przyrodniczą: na odcinku rzeki liczącym nie więcej niż 150 — 200 m, na tzw. „samorodach nowotarskich” zbierały się rokrocznie całe ławice łososi. Przebieg tarła był tam tak burzliwy, że woda w Dunajcu dosłownie kłębiła się i pieniła.

Bodaj liczniejszy jeszcze był w naszych wodach górskich pstrąg potokowy. Nie było wprost potoczka czy strugi w górach, gdzieby pstrąg nie znalazł odpowiednich warunków bytowania, docierając prawie do samych źródeł, wysoko w ostępach leśnych. Lipień zajmował w wodach górskich oddzielną krainę, leżącą poniżej krainy pstrąga. Wprawdzie obie te krainy często się z sobą krzyżowały, a nawet tu i ówdzie pokrywały — w zasadzie jednak kraina lipienia na Dunajcu dosyć wyraźnie oddzielała się od krainy pstrąga.

Tak bogaty stan ryb łososiowatych utrzymywał się w się w potokach i rzekach górskich mniej więcej do końca pierwszej wojny światowej. Dopiero liczne w tym czasie powodzie spowodowane rabunkowym wycinaniem lasów w górach, a zwłaszcza wielka powódź w roku 1934,zapoczątkowały gwałtowny spadek ryb łososiowatych we wszystkich rzekach górskich. Zaskoczone gwałtownym prądem ogromnych mas wody, ryby bywały znoszone daleko w środkowy, a nawet dolny bieg rzeki, skąd powrót na dawne siedliska — zwłaszcza wysoko w górny bieg potoków — był niezwykle utrudniony. Te zaś, które zdołały się utrzymać w pobliżu swych siedlisk, oślepione mułem obficie niesionym przez wodę, ogłuszone i poranione przez toczące się korytem potężne głazy, były wyławiane przy brzegu przez ludność bądź też po opadnięciu wody martwe zalegały przybrzeżne muliska, osadzone przez wezbrane wody. Powodzie nie tylko przetrzebiły i zdziesiątkowały ryby łososiowate w wodach górskich, ale — co jeszcze ważniejsze — spowodowały daleko idące niekorzystne zmiany w środowisku wodnym. Ogromna fala, tocząca przez wiele dni potężne  głazy i rumowisko skalne, pogłębiła znacznie koryto rzeki w górnym biegu, osadzając w środkowym i dolnym jej biegu wielkie płaszczyzny jałowych kamieńców. Wytworzyły się rozległe płycizny pozbawione miejsc głębszych i bystrzyc, szeroko zaś rozlana woda powodziowa poobrywała brzegi wraz z ich zadrzewieniem, daleko od właściwego koryta rzeki czy potoku. W tych nowych, znacznie już gorszych warunkach siedliskowych z trudem odbudowywało się pogłowie ryb.

Zamiast prowadzenia na wodach górskich gospodarki, która by zaleczyła rany zadane przez powódź, człowiek zaczął w tak rabunkowy sposób eksploatować ryby łososiowate, będące ich naturalnym bogactwem, że na wielu rzekach i potokach całkowicie zaginęły one, a na pozostałych stanowią tak mizerne resztki, że zachodzi poważna obawa, czy w ogóle uda się przedstawicieli rodziny łososiowatych utrzymać w naszych wodach górskich.

Zachłanność i chciwość ludzka w masowym tępieniu ryb przybrała takie rozmiary, że niszczyło się je wszystkimi dostępnymi środkami, nie wyłączając ognia i żelaza. Wysoka cena otrzymywana przez kłusownika za swoją zdobycz oraz łatwość i bezkarność, z jaką mógł pozbyć się złowionej ryby sprawiają, że kłusownictwo rybne nad wodami górskimi było i jest niestety nadal niezwykle rozpowszechnione.

Chociaż do wytępienia łososia w Dunajcu przyczynili się przede wszystkim kłusownicy, to jednak i sport wędkarski niezbyt chlubnie zapisał się pod tym względem. Wprawdzie wędkarze byli wtedy nieliczni, ale ich krótkowzroczność i niezrozumiała zupełnie zachłanność nie znajdują dziś żadnego uzasadnienia i usprawiedliwienia. Jak można sobie np. wytłumaczyć fakt odłowu przez jednego wędkarza w ciągu dwu dni na samorodach pod Nowym Targiem kilkunastu łososi, o wadze łącznej ponad 100 kg, który to „wspaniały połów” trzeba było aż na wozie odstawiać mu do domu! To, czego nie zdołał zrobić człowiek przy całej swej zachłanności, dokonało się ostatecznie po wybudowaniu zapory w Rożnowie. Wprawdzie zrobiono w niej nowoczesną przepławkę dla umożliwienia łososiowi wędrówek tarliskowych z Bałtyku w górę Dunajca, ale nie na wiele się to zdało, skoro łosoś — pomimo utrwalonej dziedzicznie wierności dla swej rzeki macierzystej — nie chce pokonywać tej przeszkody. Jeśli nawet zdarzy się, że nieliczne pojedyncze osobniki przejdą przez przepławki w Czchowie i Rożnowie, jest to jednak niewielki tylko odsetek w stosunku do ilości łososi, jakie dążyły tędy w górę Dunajca przed wybudowaniem zapory. Dlatego też od niedawna łosoś dunajcowy w poszukiwaniu nowych miejsc tarliskowych ciągnie na tarło do nie nawiedzanych nigdy przedtem przez niego rzek i potoków poniżej zapór, takich jak rzeka Biała, bądź też wstępuje daleko liczniej niż przedtem na tarło do Rudawy, Raby, Skawy czy Soły. Na tych rzekach jednak z reguły do tarła nie dochodzi, gdyż z powodu zbyt niskiego stanu wody na jesieni łososie bywają tam wyławiane: w roku 1953 na Rabie pod Myślenicami zebrało się pod tamą kilkaset łososi, z czego ponad 150 sztuk padło ofiara kłusowników, którzy sprzedawali je letnikom na miejscu bądź wywozili do Krakowa.

Czy zatem łosoś dunajcowy uległ doszczętnemu wytępieniu w Dunajcu i jego zlewisku powyżej zapory w Rożnowie?

Pomimo wieloletniej akcji zarybiania górnego biegu Dunajca wyhodowanym sztucznie narybkiem, łosoś dunajcowy jest w przededniu całkowitego wyginięcia. Wprawdzie zdarza się jeszcze, że ten czy ów wędkarz odłowi 2 — 4 kg łososia, jednakże takich przypadków jest zaledwie kilka rocznie. Dzisiaj każdy najmniejszy nawet łosoś, jaki pojawi się jeszcze na wodach Dunajca po pokonaniu zapór, jest dopóty tropiony i ścigany przez wędkarzy i kłusowników, dopóki nie dostanie się w ich chciwe ręce.

Podobne były koleje pstrąga. Odławiany masowo na Dunajcu za pomocą sieci i wędzisk, wybierany w czasie niskiego stanu wody rękami spod kamieni oraz tępiony masowo na tarliskach, pstrąg stopniowo zanika w Dunajcu. Równocześnie, na skutek niekorzystnych zmian środowiska wodnego po wielkiej powodzi, zostaje on wypierany ze swoich w siedlisk przez gatunki bardziej do nowych warunków przystosowane, tj. przez klenia i jelca. Te bezwartościowe z widzenia gospodarczego ryby stają się dzisiaj gatunkami przewodnimi w środkowym i górnym biegu Dunajca.

W ostatnim czasie zaobserwowano, że podczas każdego większego przyboru wody niedobitki pstrągów z Dunajca zdążają do potoków, gdzie zastają pomyślniejsze warunki bytowania, tj. zimniejszą i czystszą wodę. Pstrągi te, po opadnięciu wody, nie schodzą z reguły na dawne swe leże. Tak jest na Porońcu, Rogoźniku oraz większych potokach wpadających do Dunajca, co łatwo spostrzec, gdyż pstrągi dunajcowe różnią się barwą i rozmiarami od populacji miejscowych, które są wyraźnie ciemniejsze i drobniejsze. Skoro nie stało pstrąga w Dunajcu, a ściganie resztek było zbyt żmudne i mało owocne, wyruszyli wędkarze i kłusownicy na liczne potoki zlewisk: Dunajca, Raby, Skawy i górnej Wisły. Tam, gdzie do niedawna nigdy jeszcze nie widziano wędkarza, tam obecnie dzień w dzień dociera na samochodach i motocyklach po kilka partii wędkarzy. Gdy zaś opustoszeje po nich woda w jesieni, ruszają kłusownicy, aby dokonać wyniszczenia resztek pstrąga na tarle.

Jedyną z ryb łososiowatych, zamieszkujących nasze wody górskie, która zdołała uchronić się na razie przed pozbawioną wszelkich hamulców chciwością ludzką i przetrwała w niektórych wodach w niezłym stosunkowo stanie, jest lipień. Lipień, jako ryba spokojnego żeru, mająca swe siedliska na głębokich bystrzycach głównego nurtu rzeki, jest daleko trudniejszy do złowienia przez wędkarzy niż pstrąg czy łosoś, a zupełnie prawie niemożliwy do schwytania przez kłusowników. Dlatego też, dopóki w wodach górskich była obfitość bardziej cenionego i poszukiwanego pstrąga czy łososia, pozostawiano lipienia w spokoju.

Jeśli pomimo tego większość rzek górskich od dawna przestała być krainą lipienia, przyczyny tego należy szukać przede wszystkim w ogromnych zmianach środowiska wodnego na tych rzekach. Ogałacanie z lasów zlewisk górnego Sanu, Raby i Wisły, wycinanie zadrzewień nadrzecznych oraz posuwanie się z uprawą roli niemal po sam brzeg rzeki, powodują tak katastrofalne wahania w stanie wody oraz takie spłycenie i nagrzewanie się rzeki w okresie letnich upałów i jesienią, że lipień nie mając w tym czasie możności schronienia się do miejsc głębszych i zacienionych musiał wyginąć. Całkowicie wyginął lipień w Sanie, Wisłoku i górnej Wiśle, w Rabie zaś, Skawie i Sole uchowały się gdzieniegdzie tylko jego resztki. Ze względu na aktualne dziś projekty regulacji górnego biegu wielu rzek i potoków górskich, warto tu podkreślić, iż bezpośrednią przyczyną zaniku lipienia w górnej Wiśle była wzorowa regulacja progowa rzeki.

Jedyną dziś rzeką górską o względnie zadowalającym stanie lipienia, jest Dunajec. Wprawdzie i na Dunajcu środowisko wodne uległo wielkim zmianom, ale zmiany te w stosunku do lipienia nie były aż tak doniosłe, aby go z tej rzeki mogły wyprzeć. Zatem gdy środowisko wodne w środkowym biegu Dunajca stanowiącym od dawna krainę lipienia stawało się dla niego coraz bardziej nieodpowiednie, gatunek ten zaczął podchodzić w górny jego bieg. Ekspansja lipienia i zajmowanie przez ten gatunek dawnej krainy pstrąga jest tak szybkie, że obecnie lipień, po opanowaniu górnego Dunajca i Białki, wdziera się również do niewielkich i dawniej wyłącznie pstrągowych potoków. Obserwacja życia lipienia w przełomie pienińskim oraz między Szczawnicą a Tylmanową nasuwa przypuszczenie, że na skutek zmiany środowiska życiowego lipienia na tym odcinku Dunajca (znaczne spłycenie wody oraz nadmierne nagrzewanie się podczas upałów letnich) ryba ta zwolna przystosowuje się do nowych warunków środowiskowych. Pomiary temperatury wody na Dunajcu w roku 1954 wykazały, ze w czerwcu woda nagrzewała się do 17° — 19°C, a podczas upałów lipcowych i sierpniowych osiągała przy brzegu i warstwach powierzchniowych na prądach temperaturę 22°— 23°C. W tym czasie lipień schodził z miejsc płytszych na głębiny, trzymając się stale dolnych warstw wody — mniej nagrzanych, a przez to i bardziej natlenionych — bądź też podejmował dosyć odległe wędrówki w górę rzeki na wody o niższej temperaturze. Nagromadzanie się lipienia w przełomie Dunajca oraz wyraźny ubytek tej ryby na wodach bardziej nagrzewających się wskazują, że populacja dunajcowa nie znosi zbyt wysokiej temperatury wody. Czy jednak lipień ginie w temperaturze 20°C, a przy 19°C całkowicie przestaje pobierać pokarm, tak jak to podają niektóre prace, wydaje się wątpliwe. Te bowiem lipienie, które pozostały na swoich dawnych miejscach, zniosły bez szkody dla siebie tę rzekomo zabójczą temperaturę wody.

Zaobserwowano dalej, że w okresie nadmiernego nagrzewania się wody lipień zupełnie nie korzysta z a pokarmu powietrznego, poprzestając tylko na pokarmie dennym. Obecny stan lipienia na Dunajcu dowodzi, że aktualne dziś środowisko wodne na tej rzece jest dla jego życia i naturalnego rozrodu znacznie odpowiedniejsze aniżeli dla pstrąga czy łososia. Tam zaś, gdzie środowisko wodne uległo niekorzystnym zmianom, tam lipień najprawdopodobniej przystosowuje się do nowych warunków życiowych. Ostatnio jednak zaszły wypadki, które wskazują, że lipień w niedługim czasie może podzielić los łososia i pstrąga. To bowiem, co „zaaplikowano” lipieniowi w kilku ostatnich latach podczas tarła, spowodowało, że ten najważniejszy biologicznie moment w jego życiu nie odbył się w sposób naturalny.

W mylnie pojętym interesie ochrony lipienia na tarliskach zagradza się lipieniowi drogę w czasie jego wędrówek do naturalnych tarlisk położonych wysoko w górnym biegu potoku. Na potokach: Leśnicy, Grajcarku, Krośnicy i Kowańcu umieszczono w poprzek potoku płotki, które całkowicie zamknęły lipieniowi drogę do jego tarlisk. Płotki te zostały przy tym tak niefortunnie ustawione, że na pozostawionym lipieniowi do tarła odcinku albo do tarła nie dochodziło, albo też umożliwiono kłusownikom wyłowienie tarlaków, zanim zdążyły się one wytrzeć. Na Krośnicy pozostawiono do tarła około 30 m szutrowisk, od mostu drogowego aż do ujścia Krośnicy do Dunajca: płoszone przez ustawiczny ruch pieszy i kołowy, niepokojone przez licznych gapiów, a nawet rozpędzane kamieniami przez wyrostków, lipienie po bezowocnych próbach sforsowania przeszkody, wracały do Dunajca, nie wycierając się na przeznaczonym im przez człowieka miejscu.

Z konieczności zatem lipienie ciągnące na wspaniałe miejsce tarliskowe w górnym biegu Krośnicy, zmuszone zostały do wytarcia się na garbach i szutrowiskach Dunajca. W latach zaś poprzednich lipień masowo wstępował na tarło wysoko w górę Krośnicy: zwykle tarło nie skupiało się na jakimś odcinku potoku, lecz tarlaki wchodziły w całe jego zlewisko, docierając na Czarną Krośnicę pod Lubań, potok Glinkę powyżej Grywałdu czy też nawet w małe potoczki, które mają swoje źródła w Pieninach.

Przy obserwowaniu zachowania się lipienia w czasie tarła rzucało się w oczy, że jest on niewiele mniej płochliwy niż w zwykłym okresie swego życia, kiedy to błyskawicznie reaguje na bodźce zewnętrzne. Jedynie podczas właściwego tarła lipień, podobnie jak inne ryby, zatraca zwykłą płochliwość i stosunkowo łatwo daje się podejść. Nigdy jednak, nawet w stanie ogromnego podniecenia, podczas ocierania się par o siebie, lipień nie daje się podejść ani też schwytać do ręki, tak jak pstrąg. Dlatego też sporo jest przesady w opisach masowego tępienia lipienia na tarliskach przez ludność, która drągami i łańcuchami ogłusza trące się ryby.

Znacznie większych klęsk doznaje lipień na tarle, gdy zajdą podobne okoliczności jak w roku 1954 na potoku Grajcarku w Szczawnicy Niżniej. Aby nie dopuścić do tarła w górnym i środkowym biegu potoku, zagrodzono Grajcarek drucianą siatką. Wstawiono ją jednak w zupełnie nieodpowiednim miejscu, gdyż lipień nie mogąc tędy przedostać się w górę potoku wstępował masowo w dwie wpadające nieco poniżej młynówki, skąd został przez miejscowych kłusowników doszczętnie wybrany sakiem. Poza tym siatka została ustawiona zbyt późno, wobec czego wiele tarlaków przedostało się wcześniej w górę potoku. Tarlaki te wracając gromadnie stały przy siatce, która odcinała im powrót do Dunajca: te również padły ofiarą kłusowników.

Poszukując w maju i czerwcu na tych potokach wylęgniętego narybku lipienia — który łatwy jest do rozpoznania, gdyż jest bardzo drobny i trzyma się stadami w postaci charakterystycznych chmurek — stwierdzono jedynie na Grajcarku kilka takich miejsc, na przestrzeni 500 — 600 m, jaką pozostawiono lipieniowi na odbycie tarła. Wynika z tego, że tarło lipienia w tym rejonie odbyło się prawie w całości na Dunajcu. Czy będzie to jednak z korzyścią dla lipienia rocznika 1954, wydaje się wątpliwe.

Chociaż wędrówki tarliskowe lipienia z Dunajca do potoków są bez porównania krótsze niż tysiąckilometrowa wędrówka łososia Wisłą w górę Dunajca, zachodzi pytanie, czy ten właśnie moment ma decydujące znaczenie dla rozwoju potomstwa.

Wszystkie ryby wybierają miejsce na tarło w ten sposób, aby zapewnić jak najlepsze warunki swemu potomstwu. U łososiowatych miejsce tarła wyznaczają następujące warunki ekologiczne: temperatura i natlenienie wody oraz ochrona ikry i narybku przed wrogami. Fakt zatem kierowania się lipienia na tarło w górę potoków ma swe biologiczne uzasadnienie. Właśnie tam wysoko w górze na niewielkich potoczkach jego ikra i wylęgnięty z niej narybek mają najlepsze możliwości rozwoju: temperatura wody jej natlenienie zapewniają optymalne warunki rozwoju zapłodnionej ikry ikrze, niski zaś stan wody chroni ją dostatecznie przed takimi wrogami, jak pstrąg i kleń, które ciągną na tarliska lipienia, w zamiarze pożarcia jego ikry. Natomiast na otwartych wodach Dunajca możliwości rozwoju potomstwa są bez porównania mniejsze. Ustawiczne wahania stanu wody w tym czasie i częste znaczne zmętnienie wody mogą być powodem masowego wyniszczenia ikry bądź przez wynurzenie  się jej z wody (lipień składa ikrę płytko na szutrowiskach i garbach, przylepiając ją do kamieni), bądź przez zamulenie. Całe zaś pogłowie ryb na Dunajcu, nie mające  w tym czasie pokarmu i wygłodniałe po zimie, może spowodować prawdziwe spustoszenie.

Z obserwacji biologii lipienia wynika, że największe możliwości pomyślnego rozwoju (największa płodność gatunkowa) ma potomstwo lipienia wtedy gdy tarło tych ryb odbywa się w tych miejscach i w taki sposób, jak to w aktualnym momencie instynkt każe czynić tarlakom. Natomiast zmuszanie lipienia do postępowania  wbrew swym naturalnym, dziedzicznie utrwalonym instynktom z reguły kończy się niepowodzeniem.

Dalszym faktem, który świadczy o zupełnym ignorowaniu podstawowych zasad gospodarowania na wodach górskich, jest odłów na Dunajcu tzw. „białej ryby” w kwietniu w czasie największego nasilenia tarła lipienia. Obserwując kiedyś przebieg tarła  — w tym rejonie trwało ono od 25.III. do 30.IV. — zauważyłem, że w dół rzeki zjeżdżało kilka łodzi, które zarzucały sieci. Jedną z sieci zarzucano przy ujściu Krośnicy do Dunajca, drugą — nieco niżej, naprzeciw bindugi Centrali Drzewnej, tam gdzie Dunajec osadza szerokie szutrowiska. Sieci zapuszczono tam właśnie, gdzie odbywało się tarło lipienia po odcięciu mu drogi na Krośnicę. Jeśli więc odłowy gospodarcze na Dunajcu są konieczne, niechajże nie odbywają się one przynajmniej podczas tarła lipienia: rozpędzanie  ryb z najdogodniejszych do tego celu miejsc oraz niepokojenie ich wpływa bowiem wyraźnie ujemnie na przebieg, a tym samym i na wynik tarła.

Prowadzona od kilku lat akcja wzmocnienia pogłowia lipienia na Rabie i jej dopływach jest ze wszech miar słuszna i uzasadniona ze względu na zupełny prawie zanik tej cennej ryby. Czy jednakże metody, jakie przy wykonywaniu tego zadania stosuje okręg krakowski Polskiego Związku Wędkarskiego, są słuszne, wydaje się wątpliwe. Z uwagi na niewielką płodność osobniczą lipienia — samica o wadze 500 g składa zaledwie około 2500 jaj — dla produkcji sztucznego narybku trzeba odławiać co roku w Dunajcu po kilkaset tarlaków. Otóż tarlaki takie odławia się za pomocą elektrycznego agregatu. Obserwując tego rodzaju odłowy, łatwo jest dojść do przekonania, że posługiwanie się przy tym elektrycznością jest najzupełniej niepotrzebne. Odłowy tarlaków można bowiem przeprowadzić znacznie szybciej i bez porównania taniej tymi metodami, jakie stosują kłusownicy: wystarczy zrobić na potoku, którym ciągną lipienie na tarło, kilka prowizorycznych zastawek, aby skierować je na boczne odnogi czy młynówki, gdzie już odłowienie ich sakiem nie nastręcza żadnych trudności. Jeśli w ciągu dnia potrafi kilku kłusowników odłowić w ten sposób worek lipieni, to nie wiadomo dlaczego P.Z.W. musi się aż uciekać do prądu elektrycznego. Tym bardziej, że nigdy nie można mieć pewności, czy wtórne skutki porażenia prądem o tak wysokim napięciu nie działają na lipienie albo nawet na całą biocenozę wodną! Ostatnie badania czeskie i niemieckie wykazały, że prąd elektryczny nie wpływa szkodliwie na rozrodczość ryb, na rozwój ikry i narybku oraz na drobne zwierzęta wodne, wszelako pod warunkiem, że użyty agregat działa należycie, a jego obsługa jest fachowa i wykwalifikowana. W przeciwnym razie wpływ prądu elektrycznego na biocenozę wodną może być katastrofalny. Toteż nic dziwnego, że w roku ubiegłym znajdowano u nas na brzegu potoków, nazajutrz po przejściu agregatu, martwy narybek pstrąga i lipienia. Ponieważ spostrzeżenia te zostały dokonane na kilku różnych potokach, może to dowodzić, że sposób w jaki posługiwano się prądem elektrycznym do odłowu ryb, nie jest jeszcze bez zarzutu. Może jednak najbardziej zagraża lipieniowi zagłada ze strony wędkarzy, którzy niestety w ogromnej większości grzeszą brakiem elementarnych zasad etyki sportowej i łowieckiej. W jesieni ubiegłego roku wypadki odłowu przez wędkarzy 15 — 17 cm młodzi lipieniowej były tak powszechne i masowe, że po zakończeniu sezonu łowieckiego można było zauważyć wyraźny jego ubytek. Wobec tego, że straż rybacką zniesiono, grasują dziś bezkarnie na wszystkich wodach górskich, a zwłaszcza na Dunajcu, zaopatrzeni w legitymacje P.Z.W. rozzuchwaleni kłusownicy, którzy za pomocą wszystkich dostępnych sobie środków wyławiają każdą, najmniejszą nawet rybkę!

Z uwagi na obecny stosunkowo niezły stan ilościowy lipienia w Dunajcu należy osądzić, że ten najbardziej żywotny i ekspansywny gatunek spośród łososiowatych da się w tej rzece jedynie wtedy utrzymać i na stałe zabezpieczyć, jeśli człowiek będzie respektował te jego te jego naturalne potrzeby (odbywanie nieskrępowanych wędrówek tarliskowych, należytą ochronę miejsc w czasie tarła, stopniową poprawę środowiska wodnego, niedopuszczanie do nadmiernych odłowów naruszających równowagę biologiczną), dzięki którym mógł przetrwać ten bardzo krytyczny  dla niego czas, w ciągu ostatnich lat.

Niezbędne jest znalezienie jakiegoś rozsądnego, popartego szerokimi badaniami naukowymi wyjścia z tej krytycznej sytuacji, jaka w naszych wodach górskich nęka od dawna łososia dunajcowego i pstrąga, a ostatnio również lipienia. Trzeba koniecznie Uchronić od grożącej ze strony człowieka zagłady wspaniałego lipienia dunajcowego — jedyną bodaj rasę na świecie, jeśli chodzi o takie jego cechy odróżniające go korzystnie od ras innych, jak: barwa, wielkość i żywotność.

PIŚMIENNICTWO

Ring K. (1953). Lipień — mało znana i zanikająca ryba wód karpackich. Chrońmy przyrodę ojczystą nr 4.

Siedlecki M. (1932). Ochrona ryb. Warszawa 1932.

Starmach K. (1950). Życie ryb słodkowodnych. PWRiL.

Szmidt P. (1950). Wędrowki ryb. Książka i Wiedza. Warszawa.

2014/01/18 | Supplementum

Suplement CXV

Żarnecki S., Rychlicki Z., Płaza T. 1961, Wstępne obserwacje nad zachowaniem się karpi w czasie tarła [Preliminary observations of carps behaviour during the spawning]. 77-B-3 : 941-948; rys., bibliogr., streszcz. ros., ang.

S. Żarnecki, T. Rychlicki i T. Płaza

WSTĘPNE OBSERWACJE NAD ZACHOWANIEM

SIĘ KARPI

W CZASIE TARŁA

 Вступительные наблюдения карпов в период нереста
 
Preliminary Observations of Carps Behaviour During the Spawning

Instytut Zootechniki w Zatorze

(Wpłynęło do Redakcji dn. 20. IV. 1960 r.)

Dotychczasowe obserwacje tarła karpia dokonywane były z reguły z brzegu stawu, a czasami ze stanowisk specjalnie skonstruowanych w obrębie tarliska. Ostatnio obserwacje w tej dziedzinie przeprowadził J. Starmach (1957).

Największą przeszkodą w dotychczas podejmowanych obserwacjach tarła karpia była niemożność rozpoznania jego przebiegu we wszystkich szczegółach, ponieważ przy patrzeniu z góry w skotłowanej oraz zmąconej wodzie następowało ograniczenie widoczności. W tych warunkach wymykała się spod obserwacji część ruchów względnie postawy ryb, cechująca ich zachowanie przy składaniu ikry i wydalaniu plemników, zachowanie się osobników obu płci wobec siebie, zachowanie się samców wobec siebie, udział w tarle drugiego samca i wiele innych.

Z ostatnią okolicznością wiąże się istotna dla praktyki hodowlanej sprawa stosunku liczbowego, w jakim obie płci mogą być dopuszczone do tarła. Ciągle aktualne jest pytanie, czy obecna praktyka operująca zazwyczaj tzw. kompletami trójkowymi, składającymi się z 1 samicy i 2 samców¹ rzeczywiście zapewnia najlepsze wyniki hodowlane i jak dalece dostosowana jest do biologii rozrodu tej ryby.

Szwedzcy badacze E. Fabricius i K. J. Gustafson stwierdzili, że w zapłodnieniu jednej samicy okonia może brać udział równocześnie  7 — 8 samców, które w chwili wydalania przez nią ikry ustawiają się momentalnie wokół niej w pozycji nazwanej przez autorów „gwiaździstą”. Nie wiadomo, ile samców przypada w tarle naturalnym karpia dzikiego na jedną samicę i jakie jest zachowanie tarlaków względem siebie.

¹ Poniżej podany przegląd historyczny pozwala stwierdzić, że wśród hodowców karpia na terenie Europy od kilkuset lat nurtowały wątpliwości, jaki powinien być właściwy stosunek liczbowy tarlaków obu płci. W największym w Europie kompleksie gospodarstw stawowych w Trzeboni (Wittingau) w Czechosłowacji zachowały się w miejscowym archiwum zapiski dotyczące gospodarki stawowej za okres pięciu wieków. Opracował je i opublikował z końcem XIX wieku Šusta (1898). Z jego pracy wynika, że w XV wieku wyodrębniano duże stawy z wyłącznym przeznaczeniem na tarliska i wychów wycieru i wpuszczano do nich na tarło znaczną ilość samych tarlaków bez dodatku ryb młodych. Stosunków obu płci ówczesne zapiski nie podają. W pierwszych dziesiątkach XVI wieku we wszystkich stawach tarliskowych spotyka się już dodatek znacznej ilości młodych ryb, wśród których zapewne były też selekty wpuszczane, jak Šusta przypuszcza, z myślą o pobudzaniu aktywności dużych tarlaków (Anhetzer). W ostatnich dziesięcioleciach XVI wieku przekonano się, że duża ilość młodszych roczników nie daje dobrych wyników i coraz bardziej ograniczano się do obsady złożonej z samych tarlaków, wśród których przeważały samice w stosunku dwie samice na jednego samca. Już wtedy wyłaniało się pytanie czy stosunek ten jest wystarczający do zaplemienia całej ilości ikry. Toteż z początkiem XVII wieku spotyka się równą ilość osobników obu płci (1 : 1) obsadzaną na tarło, przy czym wrócono do dawnej praktyki dodawania młodych mleczaków, tylko że nie w tak wielkich ilościach jak z początkiem XVI wieku. Od XIX wieku po wprowadzeniu przez Dubisza małych stawków tarliskowych, wpuszcza się z reguły 2 samce na 1 samicę. Ta praktyka jest — jak wiadomo — stosowana dzisiaj powszechnie.

Dla przeprowadzenia obserwacji koniecznych dla badań w tej dziedzinie zbudowano w Instytucie  Zootechniki w Zatorze na terenie Zakładu Bugaj tarlisko obserwacyjne w postaci specjalnego zbiornika betonowego o jednej ścianie zaopatrzonej z boku w oszklone okienka oraz pomieszczenie dla obserwatora wg projektu opracowanego przez mgr. Zbigniewa Rychlickiego (rys. 1) a zbudowanego z dużym nakładem pracy przez inż. T. Płazę (rys. 2 i 3).  Zastosowano tu w zasadzie rozwiązanie zbliżone do tego, którymi dla obserwacji innych gatunków ryb posłużyli się autorzy szwedcy: Lindroth (1954), Fabricius i Gustafson (1954, 1955) w Hölle na rzece Indals w płn. Szwecji.

Rys. 1. Tarlisko obserwacyjne

a — okna 80 X 60 cm    W — właz do kabiny obserwacyjnej
b — doprowadzenie wody    A — kabina obserwacyjna 6,00 X 0,90 X 1,70
c — odprowadzenie wody    B — tarlisko 3 X 6 m lub 0,60 X 6,00 m
d — ścianka zmniejszająca tarlisko z pow. 18 m² na 3,6 m²

Fot. 1. Postawa często przybierana przez samicę (której z tyłu towarzyszą dwa samce) przy często wielogodzinnym opływaniu terytorium, na którym ma być złożona ikra

Obserwacyjne tarlisko w Zatorze Bugaju ma kształt prostokąta o bokach 6 X 3 X 1,2 m i maksymalnej głębokości zalewu 0,6 m (p. ryc). Z jednego krótszego boku w górnej części ścianki umieszczono dopływ w postaci dwóch rur o Ø 20 cm. Odpływ usytuowano na przeciwległym krótszym boku również w dolnej części ścianki. Woda odpływa górą przez mnich. W ten sposób woda przechodzi przez tarlisko wzdłuż jego dłuższych boków. Ilość wody przepływającej była zmienna i wynosiła od 46 do 192 l/min. Cały kompleks stawów na Bugaju zaopatrywany jest w stosunkowo zimną wodę z Wieprzówki, dużego potoku o podgórskim charakterze, będącego lewobrzeżnym dopływem Skawy. Woda do tarliska pobierana była bezpośrednio z donośnika bez przejścia przez podgrzewacz, osadnik, względnie filter. Woda z tego samego donośnika zaopatruje szereg wyżej położonych stawów w związku z czym poziom jej w donośniku oraz tarlisku podlegał częstym wahaniom.

  Fot. 2. Dwa samce zgodnie płynące za samicą (opływanie tarliska może rozciągać się na kilka godzin).

Fot. 3. Tarlisko obserwacyjne zalane wodą

W przeciwstawieniu do gatunków ryb wycierających się w klarownej wodzie a obserwowanych przez wspomnianych autorów szwedzkich, tarło karpi odbywa się z reguły w zbiornikach o dnie mulistym, w których w czasie tarła następuje zmącenie wody, uniemożliwiające obserwacje. Była to trudność o istotnym znaczeniu. Dla jej przezwyciężenia zastosowano w zatorskim „obserwatorium” dno wyłożone przemytym gruboziarnistym piaskiem, a zamiast roślinności, cechującej dobre tarlisko karpiowe ułożono na piaszczystym dnie gałęzie jałowca, który niejednokrotnie w dawnej praktyce chowu karpia był do tego celu używany. Mimo tych środków okazało się po wpuszczeniu tarlaków na pierwsze tarło, że przezroczystość wody wpływającej z donośnika jest tak mała, iż tylko ta część zbiornika, która przylegała do okienek obserwacyjnych na odległość 30 — 40 cm (kontury ryb do 90 — 100 cm) mogła być widoczna. Wskutek tego przy obserwacji drugiego tarła zwężono pole obserwacyjne przez przegrodzenie wnętrza tarliska podłużną ścianką z żerdzi (o odstępach 5 cm) stwarzając basen o wymiarach 0,6 X 6 m.

Fot. 4. Tarlisko obserwacyjne z opuszczoną wodą

Przebieg obserwacji

W ciągu dwóch tygodni poprzedzających okres tarła tarlaki żywiono skiełkowanym jęczmieniem, przenosząc tutaj zabieg dający korzystne rezultaty w chowie niektórych zwierząt ssących i ptaków. Na marginesie należy podać, że spostrzeżenia poczynione w praktyce Zatorskiej wskazują, że tego rodzaju żywienie tarlaków skiełkowaną pszenicą i jęczmieniem korzystnie wpływa na udanie się tarła. Dalsze próby w tym kierunku byłyby pożądane. Poza wspomnianym żywieniem tarlaki tuż przed ich wpuszczeniem do tarliska poddano hypofizacji, używając do tego celu świeżej przysadki mózgowej karpia.

Obserwacje pierwszego tarła w r. 1958

Do tego tarła użyto trójkowego kompletu tarlaków lustrzeni o następujących ciężarach ciała:

samica — 7,0 kg
samiec większy — 5,5 kg
samiec mniejszy — 4,0 kg

Hypofizację tych tarlaków przeprowadzono 31. V. 1958 r. o godz. 20.15, po czym wpuszczono je do tarliska dnia 1 czerwca 1958 r. o godz. 6.15. Temperatura wody w donośniku i tarlisku wynosiła równo 15° C. Woda przepływała cały czas przez tarlisko. W okresie obserwacyjnym stwierdzono wahania jej  poziomu w granicach 7,5 cm. Obserwacje trwały bez żadnej przerwy tegoż dnia do godz. 19.15, tj. do czasu, gdy natężenie światła dziennego pozwalało jeszcze na wystarczającą widoczność. Obserwacje kolejno prowadzili mgr W. Karbowski, mgr Z. Rychlicki i J. Rychlicka oraz inż. T. Płaza. Dotychczasowe spostrzeżenia jakkolwiek nieliczne i fragmentaryczne, pozwalają na podanie niektórych szczegółów, cechujących zachowanie się karpia w okresie tarła

1. Właściwy akt tarła poprzedza zawsze wielogodzinne krążenie samicy w różnych partiach zbiornika. Robi ono wrażenie badania przez rybę przestrzeni przydatnej dla złożenia ikry. Jest to potwierdzenie faktów znanych doświadczonym w tym względzie hodowcom.

2. Samce płyną zasadniczo stale tuż za samicą obok siebie względnie jeden za drugim.

3. Nie zauważono jakichkolwiek prób odpędzania jednego samca przez drugiego. Wręcz przeciwnie między obu samcami panują stosunki „zgodne”.

4. Samiec mniejszy brał cały czas aktywny udział w „zabiegach” o samicę, jakkolwiek chwilami odnosiło się wrażenie, iż pozostaje on na drugim planie wobec samca większego.

5. Jak dotychczas zaobserwowano do pobudzania samicy służą dwa rodzaje ruchów samca:
a) zupełnie wyraźne obejmowanie lub dotykanie przez samca pyszczkiem płetw piersiowych, wzgl. okolicy płetw piersiowych samicy,
b) lekkie uderzanie przez samca pyszczkiem otworu płciowego wzgl. płetwy odbytowej lub okolicy płetwy odbytowej samicy.

6. Przed zapadnięciem zmierzchu zaobserwowano gwałtowne ruchy samców i w pewnym momencie przyciśnięcie przez oba samce samicy do jednego z okienek obserwacyjnych. Bezpośrednio potem zauważono właśnie pierwszą ikrę w wodzie. Następnego ranka stwierdzono, że w ciągu nocy nastąpiło zupełne wytarcie się ryb, przy czym największe ożywienie panowało w tarlisku o godz. 2.30 nad ranem.

7. Tarło odbyło się w temperaturze 15° C — przy przepływie wody przez przez tarlisko.

Obserwacje drugiego tarła w r. 1958

Na drugie tarło wpuszczono w dniu 2 czerwca 1958 r. o godz. 6.00 komplet tarlaków tak samo przygotowanych (uprzednie dwutygodniowe karmienie skiełkowanym jęczmieniem i hypofizacja). Ciężary tarlaków przedstawiały się następująco:

samica —  5,0 kg
samiec większy — 6,5 kg
samiec mniejszy —  3,5 kg

Istotnym zagadnieniem było stwierdzenie, czy tarło w ogóle może dojść do skutku w tarlisku, które — jak już wspomniano na wstępie — zostało przegrodzone tak, iż ryby mogły się poruszać w obrębie przestrzeni wynoszącej tylko 6 X 0,6 m. Obserwacje były wyrywkowe a nie ciągłe, jak przy pierwszym tarle. Do czasu zapadnięcia zmroku we wodzie nie zaobserwowano złożenia ikry. Nie zauważono też żadnych nieprzyjaznych ruchów między samcami, mimo celowo dobranej jeszcze większej różnicy ich wielkości.

Ponadto wspomniane obserwacje potwierdziły zachowanie się tarlaków podane już w opisie pierwszego tarła w punktach 1 do 5. Wytarcie ryb nastąpiło w nocy, przy czym największe ożywienie podobnie jak w poprzedniej serii obserwacji stwierdzono przed godz. 3 nad ranem. Na podkreślenie zasługuje fakt, że ikra została złożona tylko w części zbiornika przylegającej do dopływu wody. Nawet rura doprowadzająca wodę była oblepiona ikrą, natomiast nie stwierdzono ikry przy odpływie. Wreszcie udanie się tarła karpi w zbiorniku tak małym o 60 cm szerokości, rokuje nadzieję na należytą widoczność w dalszych  obserwacjach, a nawet na możliwości sfilmowania jego przebiegu.

Ograniczona widoczność, brak sztucznego oświetlenia w nocy, niemożność stwierdzenia momentów wydalania ikry i mlecza itd., wymagają dalszych obserwacji. Pozwolą one też osądzić, które z stwierdzonych przejawów w zachowaniu się ryb są typowe i stale się powtarzają.

Obserwacje w roku 1959

Wskutek zakażenia Ichtiophtiriusem tarlaków w innych kompleksach zespołu Zatorskiego, pragnąc uniknąć rozwleczenia pasożyta nie wprowadzano do tarliska w obrębie Zakładu bugajskiego tarlaków z zewnątrz, a miejscowy komplet nie wytarł się,  mimo że z początkowego jego zachowania można było sądzić, iż tarło dojdzie do skutku.

Poprzestano zatem na wypróbowaniu sposobów sztucznego oświetlania tarliska, które by pozwoliło na fotografowanie ryb w czasie przyszłych obserwacji. W toku tych prób wykonujący je mgr Szczepański zrobił zdjęcia tarlaków, charakteryzujące ich postawę przed tarłem. Dwa z nich reprodukuje się powyżej. Zdjęcie nr 2 przedstawia dwa, samce płynące obok siebie w ślad za wyprzedzającą je samicą. Zdjęcie nr 1 przedstawia samicę w postawie, którą często przybiera w okresie gdy towarzyszące samce płyną za nią.

Wstępne wnioski

Najważniejszym momentem w dotychczasowych obserwacjach jest stwierdzenie, że dwa samce zabiegające o jedną samicę nie przeszkadzają sobie wzajemnie. Stąd też wydaje się, że obsadzanie tarlisk w stosunku: dwa samce na jedną samicę nie jest sprzeczne z biologią karpia. Nasuwa się przypuszczenie, wymagające zbadania w dalszych obserwacjach, czy jeszcze szerszy stosunek samców do samic nie będzie zapewniał lepszych wyników tarła.

LITERATURA

1. Fabricius E. and Gustafson K. J. — Further aquarium observations of the spawning behaviour of the char, Salmo alpinus L. — Report Institute of Freshwater Research Drottningholm — Lund 1954. No 35.

2. Fabricius K and Gustafson K. J. — Observations on the spawning behaviour of the grayling, Thymallus thymallus L. — Report Institute of Freshwater Research Drottningholm — Lung 1955. No 36.

3. Lindroth A. —  A stream tank of the Hölle laboratory — Report Institute of Freshwater Research Drottningholm — Lund 1954. No 35.

4. Starmach J. — Obserwacje nad tarłem i rozwojem ikry karpia — Biuletyn Zakładu Biologii Stawów PAN nr 5, Kraków 1957.

5. Šusta J. — Fünf Jahrhunderte d. Teichwirtschaft zu Wittingen. Ein Beitrag zur Geschichte d. Fischzucht — Stettin 1898.

*

*                                                        *

Żarnecki, S., Rychlicki, Z. 1961. Badania nad zachowaniem się karpia (Cyprinus carpio L.) w czasie tarła w roku 1960, Ekologia Polska, Seria B, Zeszyt 3, s. 227-231.

STANISŁAW ŻARNECKI I ZBIGNIEW RYCHLICKI

Zakłady Doświadczalne w Zatorze
Instytut Zootechniki

Badania nad zachowaniem się karpia (Cyprinus carpio L.)
w czasie tarła w roku 1960

W roku 1960 kontynuowano obserwacje nad przebiegiem tarła karpia, rozpoczęte w latach 1958 i 1959 i opisane w pracy Żarneckiego, Rychlickiego i Płazy (1961). W tejże pracy podano opis i konstrukcję tarliska obserwacyjnego, zbudowanego w Zatorze na terenie Zakładu Doświadczalnego Bugaj. Tarlisko to zaopatrzono jeszcze w roku 1960 dodatkowo w filtr koksowy, dla zapewnienia możliwie maksymalnej przezroczystości wody, koniecznej dla podejmowanych obserwacji. Wewnątrz tarliska obserwacyjnego o powierzchni 3X6 m wydzielono 2 komory, co uwidocznione jest na schematycznym rysunku (fig. 1). Jedna komora (a), o powierzchni 2 X 0,6 m, powstała przez przedzielenie basenu listwami, wyłożonymi od wewnątrz płótnem, które pokrywało również dno, z wyjątkiem ściany czołowej, która umożliwiała swobodne krążenie wody.

Fig. 1. Schemat tarliska obserwacyjnego A — tarlisko obserwacyjne; B — pomieszczenie dla obserwatora; a, b — komory obserwacyjne
Diagram of spawning tank A — spawning tank adapted for observation; B — place for observer; a, b — cabins for spawners

Druga komora (b), o powierzchni 2 X 0,6 m, zbudowana została wewnątrz tego samego basenu z desek heblowanych, polakierowanych na biało, ułożonych dachówkowato, bez pokrycia płótnem i zapewniających swobodny przepływ wody przez tylną ścianę komory.

Na dnie obu komór przymocowano do listew względnie desek uschnięte gałązki jałowca. W odległości 10 cm od zwierciadła wody zawieszono w obu komorach sieć rybacką, aby zapobiec wyskakiwaniu tarlaków. Nad tą siecią, w odległości w odległości 20 cm, położono szyby szklane, nad którymi zawieszone były żarówki.

Przebieg obserwacji

Dnia 24.VI.1960 r. o 10 godz. obsadzono w komorze a komplet trójkowy tarlaków, składający się z jednej samicy o ciężarze około 4 kg i dwóch samców, o ciężarze około 2 kg każdy. W komorze b umieszczono dwójkowy komplet tarlaków, składający się z samicy, o ciężarze około 3,5 kg i samca o ciężarze około 1,5 kg. Samce miały 4 lata, samice 5 lat. Obie samice były tuż przed obsadą hypofizowane, przy czym każdej sztuce zastrzyknięto jedną przysadkę mózgową.

W komorze a samica pomimo tej hypofizacji zachowywała się obojętnie aż do zakończenia obserwacji, samce natomiast wykazywały duże ożywienie i aktywność. W komorze tej do tarła w ogóle nie doszło.

W komorze b sytuacja była odwrotna. Samica wykazywała od początku obserwacji, tj. od godziny 10, znaczną aktywność, podczas gdy samiec zaczął się nią interesować dopiero po około dwunastu godzinach, a więc około 22 godz.

Od tego momentu rozpoczęła się faza, którą przez analogię z opisami tarła, podawanymi przez Fabriciusa i Gustafsona (1954a i 1954b) nazwać można „fazą zalotów”. Zaloty przejawiały się w następujący sposób: samiec, który do tego momentu nie wykazywał ruchliwości, rozpoczął okrążanie samicy, przepływając obok niej z różnych stron i często się o nią ocierając, przy czym — co było bardzo charakterystyczne i rzucające się w oczy — dotykał pyszczkiem płetw piersiowych bądź okolicy płetw piersiowych, następnie okolicy odbytu. Co pewien czas, ale raczej rzadko, samiec naciskał samicę głową, przypierając ją do ściany zbiornika.

Zaloty te trwały, z pewnymi przerwami, do 2 godz. w nocy. O tej godzinie samica wypuściła z odbytu brodawkę, wielkością, kształtem i barwą przypominającą owoc dużej maliny, nakrapiany białymi kropkami. Z chwilą wypuszczenia tej brodawki samiec wykazał dużą nerwowość i zwiększenie zainteresowania samicą.

Punktualnie o 2.05 godz. samica zeszła na dno tarliska wraz z towarzyszącym jej samcem i jak gdyby badała podłoże przed złożeniem ikry, po czym ustawiła się ukośnie do dna, dotykając go pyszczkiem i jednocześnie mając ogon uniesiony do góry. Samiec podówczas intensywnie ją opływał, zwiększając znacznie ruchliwość w opisanych poprzednio zalotach.

Następnie samica przeszła z „postawy ukośnej” do „postawy poziomej”, układając się tuż przy dnie. Samiec błyskawicznie przybrał wtedy pozycję równoległą do samicy, po jej prawym boku, również poziomo przy dnie. Pyszczki obu osobników, leżących przy dnie w postawie poziomej, znajdowały się na tej samej linii.

Natychmiast po przyjęciu przez obie ryby postawy poziomej rozpoczęły się zarówno u samca, jak i samicy kurczowe drgania, przebiegające sinusoidalnie wzdłuż całego ciała. W ciągu tych gwałtownych, skurczowych ruchów następowało nagle wyrzucenie dużej ilości ikry, z taką siłą, że ikra ta, odbijając się od dna, wznosiła się w górę w postaci jasnego obłoku sięgającego prawie pod powierzchnię wody, po czym dopiero opadała na dno i przedmioty zanurzone w wodzie (np. gałązki jałowca). Chmura wytworzona w wodzie przez ten „wytrysk” ikry przypominała zjawisko, jakie obserwować można w czasie zamieci śnieżnej. Zaznaczyć należy, że ikrę widać było bardzo dobrze, podczas gdy wydalenia mleczka można się było raczej domyślać.

Po tym pierwszym akcie składania ikry, w sekundowych odstępach czasu następowało dalsze „wybuchowe” wyrzucanie ikry, przy czym ilość aktów była niejednolita i wynosiła od jednego do czterech.

Przy każdym wyrzuceniu ikry oba osobniki, w opisanych poprzednio drgających ruchach posuwały się nieco do przodu, wzdłuż ścian. Po zakończeniu każdej serii, złożonej z jednego do czterech aktów składania ikry, samica zawsze wypływała w górę pod samą powierzchnię wody, a samiec podążał za nią, kontynuując ze wzmożoną intensywnością swoje zaloty. Zaloty te nie ograniczały się zresztą do dotykania samicy. Samiec obejmował na przykład w pewnych momentach pyszczkiem fałdy skórne wieczka skrzelowego, jak również wystające ruchome części pyszczka samicy. Przesuwając się samiec ujmował kolejno wspomniane partie ciała samicy. Wracając do opisu jak gdyby wypoczynku samicy tuż pod powierzchnią wody, przy trwających w dalszym ciągu intensywnych zalotach samca, to okres ten kończył się dość szybko, w ciągu 1 — 5 minut w sposób nagły, przez raptowne spłynięcie samicy na dno, gdzie znowu za każdym razem samica przyjmowała  „postawę ukośną” i cały akt składania ikry powtarzał się wiernie w ten sam sposób jak uprzednio.

Przez okres pierwszych 2 godzin każdorazowe składanie ikry było — na oko rzecz oceniając — równie obfite. Dopiero dalsze, po 2 godzinach następujące akty składania ikry wykazywały zmniejszenie jej ilości. W czasie tarła uderzające stało się ubarwienie karpi, które nabrało świeżych i żywych kolorów.

Opisywane tarło zakończyło się o godzinie 6.15, a więc trwało 4 godziny i 10 minut. Przez cały ten okres zachowanie się ryb składało się niezmiennie z tych samych faz: a) zaloty samca, okrążającego spokojnie pływającą samicę; b) spływanie samicy na dno; c) przyjmowanie postawy ukośnej; d) opływanie samicy przez zalecającego się samca: e) przyjmowanie przez samicę postawy poziomej; f) błyskawiczne ustawienie się samca z boku samicy, równolegle do niej, w postawie również poziomej, przy czym pyszczki obu ryb znajdowały się na tej samej linii; g) „wybuchowe” wydalanie produktów płciowych, przy kurczowych drganiach ciała obu ryb, powtarzających się w odstępach sekundowych 1 — 4 razy; h) wypływanie samicy pod powierzchnię zbiornika w postawie jak gdyby wypoczywającej, przy zwiększeniu intensywności zalotów samca, trwające od 1 — 5 minut: i) gwałtowne spłynięcie na dół i powtarzanie od początku, niezmiennie w ten sam sposób, tej samej serii aktów.

Pod koniec tarła wspomniana uprzednio brodawka, o budowie pęcherzykowatej, uległa jak gdyby rozerwaniu, a w miejscu pęcherzyków widoczne były białe strzępki. Cały ten brodawkowaty utwór nie został wciągnięty z powrotem do odbytu nawet po 48 godzinach dalszej obserwacji, co przemawia za tym, że zjawisko to nie jest typowe dla tarła i, być może, miało charakter patologiczny.

Po zakończeniu tarła, co nastąpiło, jak wspomniano, o godzinie 6.15, samiec i samica, z wyraźnie już zapadniętymi bokami ciała świadczącymi o wydaleniu produktów płciowych, spłynęły na dno, przyjmując postawę nieruchomą, wypoczynkową.

O godzinie 7.30 tarlaki odłowiono, przy czym po położeniu samicy na białym płótnie wypłynęła z niej jeszcze samorzutnie niewielka ilość rozsypanej w pojedynczych ziarenkach ikry.

Dalsze obserwacje, przewidziane w następnych latach, pozwolą osądzić, czy zachowanie się opisanej pary jest typowe dla Cyprinus carpio, bądź też, czy i jakie odchylenia będą spotykane.

PIŚMIENNICTWO

1. Fabricius, E., Gustafson, K. J. 1954a — Further aquarium observations of the spawning behaviour of the char, Salmo alpinus L. — Inst. Freshwater Research, Drottningholm — Lund Rep. 35.

2. Fabricius, E., Gustafson, K. J. 1954b — Observations on the spawning behaviour of the grayling, Thymallus thymallus L. — Inst. Freshwater Research, Drottningholm — Lund 35.

3. Żarnecki, S., Rychlicki, Z., Płaza, J. 1961 — Wstępne obserwacje nad zachowaniem się karpi w czasie tarła — Roczn. Nauk. Roln. B, 77.

 STUDIES ON THE BEHAVIOUR OF CARP (CYPRINUS CARPIO L.)
 DURING SPAWNING IN 1960

 Summary

These studies formed a continuation of the observations madę in 1958 and 1959 (Żarnecki, Rychlicki and Płaza 1961). A thank 2 m. long X 0.6 m. wide and 0.6 m. deep, was separated off by means of  planed boards arranged like roofing tiles from the rest of an artificial spawning concrete pond which had a side with glas windows. A female of carp weighing 3.5 kg., 5-year old, and a male weighing about 1.5 kg., 4-year old, were placed in this observation tank, and the w spawning act was observed from start to finish (after sunset by artificial light).

During spawning activities following behaviour of carp was stated:

Observations were begun, at 10 a.m. The female displayed distinct activity from the beginning, while the male did not begin to take an interest in her until about 12 hours later, i.e. about 10 p.m. The phase known as „courtship”, during which the małe swims round the female, rubs against her, catches the ventral and pectorail fins, and also the skin folds of the gillcover and the mobile part of the mouth of the female with its own mouth, lasted from 10 p.m. to 2.05 a.m., and consisted of the following phases:

a) the female swims to the bottom;
b) the female takes up a diagonal position, i.e. head at the bottom, tail raised;
c) the male, intensively courting the female, continually swims round her;
d) the female takes up a horizontal position closely on the bottom;
e) in a flash, the male places itself on the bottom parallel to the female’s side (mouths of both fish in one line);
f) „explosive” discharge of sex products, forming a sort of cloud in the water and reaching to the surface of the water, while spasmodic quivers pass along the bodies of both fish; this discharge was repeated from once to four times at intervals of about a second. Each time the fish discharged roe and milt, both spawners move slightly forward;
g) the female swims up to just below the surface of the water and takes up a motionless, resting position, lasting from 1 — 6 minutes, while the activity of the male, as it continues its courtship, is increased;
h) the female suddenly swims to the bottom and the same series of acts is repeated, in the same manner until 6.15 a.m.

Spawning lasted 4 hours and 10 minutes (from 2.05 a.m. to 6.15 a.m.). For the first two hours the amount of roe deposited was equally abundant each time, while later deposits during the next 2 hours consisted of smaller amounts of roe.

During the actual process of spawning, the colouring of the carp became strikingly fresh and vivid.

The above observations were followed up by a check on the hatching and normal development of larvae and later on, of fry.

 

Suplement CXIV

PRZEGLĄD ZOOLOGICZNY VII, 2, 1963, s. 162-170

AKWARIUM i TERRARIUM — AQUARIUM and TERRARIUM

Kirysek spiżowy, Corydoras aeneus (Gill) 1858*

Remarks on Corydoras aeneus (Gill) 1858

ZYGMUNT LOREC

* Synonimy: Haplosoma aeneum Gill; Callichthys aeneus Günther; Corydoras microps Eigenmann et Kennedy

Sumik pancerny z rodziny Callichthyidae (podrząd Siluroidei) ma szerokie rozmieszczenie geograficzne obejmujące słodkie wody Południowej Ameryki: na północy we wschodniej Wenezueli i na Trinidadzie, ku południowi do Sao Paulo, ku zachodowi do Boliwii.

Po raz pierwszy został sprowadzony do Europy (Niemiec) w 1933 r. przez firmę  „Aquarium Hamburg” i później po 1945 r. był również przywożony (podczas wojny wyginął). Do USA został także importowany z Południowej Ameryki w 1933 r., a do Polski w nielicznych okazach około 1937 r.  (w czasie wojny 1939-1945 całkowicie wyginął). Dopiero w 1956 r. został znów sprowadzony dwukrotnie z NRD przez Spółdzielnię „Akwarium” w Warszawie. W 1961 roku Ogrody Zoologiczne we Wrocławiu, Łodzi i w Warszawie również sprowadziły niewielką ich ilość.

Kirysek spiżowy dorasta do 6-7.5 cm długości, ale już okazy 5 cm są zdolne do rozmnażania. Corydoras aeneus ma ciało krępe, ku tyłowi z boków nieco ścieśnione, na bokach opancerzone dwoma szeregami tarczek kostnych (21-23 tarczek w górnym i 19-21 tarczek w dolnym podłużnym rzędzie). Przed płetewką tłuszczową znajduje się 3-5 środkowych małych płytek skórnokostnego pancerza. Tępo zakończona głowa jest również opancerzona. Strona brzuszna jest pokryta pewnego rodzaju grubą, mocną skórą. Płetwa grzbietowa (D) duża z mocnym kolcem (cierniem) 1/7-8 promieni: płetwa odbytowa (A) 1/6-7 promieni; płetwy piersiowe (P) po 1/8 promieni; płetwy brzuszne (V) po 1/5 promieni; płetwa ogonowa (C) 12 promieni; płetewka tłuszczowa wsparta na mocnym ruchomym cierniu. Pierwszy promień płetw piersiowych jest mocno rozszerzony i z przodu zaostrzony. W razie niebezpieczeństwa sumiki te ustawiają płetwy piersiowe poziomo odsunięte od ciała, jest to odruch obronny, jaki znamy u ciernika (kolce grzbietowe i brzuszne). Usta ma dolne, wysuwalne ku przodowi, z dwoma parami dłuższych wąsów w górnej wardze i jedną parą krótkich w dolnej wardze. Oczy są stosunkowo małe i ruchome.

Ryc 1. Kirysek spiżowy, Corydoras aeneus (Gill); u góry samica z wysuniętym ryjkiem, u dołu samiec

W związku z szerokim rozmieszczeniem geograficznym formy lokalne tego gatunku są często różnie ubarwione. Ogólne ubarwienie kiryska spiżowego może być oliwkowozielone, zielonawobrunatne, delikatnie czerwonawobrunatine lub żółtawobrunatne, ciemniejsze od góry, jaśniejsze na bokach, przechodzące na stronie brzusznej w żółtawe do prawie białawego. Na bokach tułowia i głowy ubarwienie to posiada mocny metaliczny połysk i zależnie od kąta, pod jakim padają promienie światła na rybę, połysk ten ma odcień od zielonego do miedzianoczerwonawego lub mosiężnożółtego. Od karku do miejsca poniżej płetewki tłuszczowej biegnie krzywa złocista smuga. Pod nią na bokach ciała znajduje się ciemna, zaczynająca się pod płetwą grzbietową, zwężająca się ku tyłowi strefa barwy od ciemnobrunatnej do czarniawej. Strefa ta zależnie od samopoczucia ryby jest ciemna lub prawie zanika. Płetwy bez rysunku, jedynie płetwa grzbietowa jest u nasady ciemniejsza. Często oferowany Corydoras auratus, wg prof. dr G. Sterby, nie jest oddzielnym gatunkiem, lecz prawdopodobnie szczególnie piękną odmianą barwną Corydoras aeneus.

Jeżeli chodzi o różnice między samcem i samicą, to ubarwienie nie daje żadnej wskazówki. Wielu autorów, gdy mowa o rozróżnianiu płci u tego gatunku, podaje, że samiec ma wierzchołek płetwy grzbietowej zaostrzony, a samica zaokrąglony, tak rzeczywiście jest u wielu gatunków rodzaju Corydoras, ale u C. aeneus cecha ta całkowicie zawodzi. Z posiadanych przeze mnie kilkudziesięciu sztuk zarówno samce, jak i samice miały płetwę grzbietową zaokrągloną. Axelrod i Vorderwinkler podają, że mieli możność oglądania samic z nieznacznie zaostrzoną, a także wielu samców z tępą płetwą grzbietową. Jedynie wyższe i pełniejsze ciało zwykle większej samicy oraz smuklejsze ciało i mniejszy wzrost samca mogą pozwolić odróżnić płeć u tych ryb (ryc. 1 i 2).

Ryc. 2. Samiec i samica kiryska spiżowego, Corydoras aeneus (Gill) widziane od strony grzbietowej

Tak jak i pozostałe gatunki kirysków kirysek spiżowy obok oddychania skrzelami może oddychać również za pomocą jelita. W tym celu podpływa od czasu do czasu do powierzchni wody i pobiera powietrze atmosferyczne, wtłacza je do jelita, gdzie w końcowej jego części, obficie unaczynionej, zostaje wchłonięta część zawartego w nim tlenu, po czym zużyte powietrze zostaje wydalone przez otwór odbytowy. Dzięki temu dodatkowemu sposobowi oddychania kiryski mogą przebywać w wodach o mniejszej zawartości rozpuszczonego w nich tlenu. Ta właściwość również pozwala im przebywać, przy wilgotnym powietrzu, stosunkowo spore odległości na lądzie, gdzie do poruszania się służą im także mocne kolce płetw piersiowych, które mogą być użyte na podobieństwo szczudeł. Nadają się do trzymania w ogólnych akwariach, gdyż w stosunku do innych ryb, nawet bardzo małych, są pokojowo usposobione, a spożywając leżące na dnie, nie zjedzone przez inne ryby pożywienie, spełniają rolę policji sanitarnej. Najlepiej jednak trzymać je w oddzielnych akwariach, dla nich tylko przeznaczonych, szczególnie, gdy są w większej gromadce, ze względu na ciekawy sposób ich życia i rozmnażania.

Akwarium przeznaczone dla nich powinno być raczej większe niż za małe, niezbyt wysokie, gdyż w macierzystych wodach przebywają w bardziej płytkich miejscach o powolnym przepływie, zespolone w małe gromadki, gdzie na mulistych lub piaskowych mieliznach szukają pożywienia. Akwarium dla nich należy napełnić do wysokości 20-30 cm świeżą, nieco przestałą wodą wodociągową o temperaturze 21-26°C, choć i niższa, np. 18°C, nie działa ujemnie. Natomiast należy unikać zbyt kwaśnej wody, która im szkodzi. Dno akwarium trzeba pokryć dość grubą warstwą czysto przemytego, niezbyt jasnego piasku, z kamieniami tak ułożonymi, by tworzyły pewnego rodzaju kryjówki. Rośliny wodne lepiej zasadzać w odosobnionych grupach, by mieć lepszą możność obserwowania kirysków. Powierzchnię wody należy miejscami pokryć paprocią wodną Ceratopteris thalictroides forma cornuta (o pełnych liściach nieco powcinanych, jest to forma pływająca), by trochę zacienić akwarium, gdyż kiryski spiżowe, tak jak i inne, unikają miejsc zbyt jasno oświetlonych.  Zasadzone rośliny powinny być w dobrym stanie. W związku z dodatkowym sposobem oddychania nasycanie wody powietrzem jest całkowicie zbyteczne. Trzymane w gromadce do kilkunastu i więcej sztuk są bardziej ruchliwe niż trzymane pojedynczo lub w 1 parze. Wąsy kiryska są wrażliwe na dotyk, jest to najlepiej rozwinięty zmysł, pozwalający tej rybie na znalezienie pożywienia nawet w kompletnej ciemności.

Kirysek spiżowy jest trochę bojaźliwy i chętnie przebywa na drugim planie na dnie akwarium między gęściej rosnącymi roślinami lub w kryjówkach utworzonych z kamieni. W 1956 r. zakupiłem 5 sztuk młodych C. aeneus, 25 mm długości, ze sprowadzonych z NRD w ilości około 30 sztuk przez spółdzielnię „Akwarium” w Warszawie. Ten świeży nabytek umieściłem w akwarium 50X30X30 cm, dość obficie zasadzonym roślinami wodnymi (Vallisneria spiralis, Sagittaria subulata natans, Elodea densa, Cryptocoryne haerteliana), na powierzchni wody umieściłem paproć wodną Ceratrpteris thalictroides forma cornuta, a na piasku dna leżało kilka otoczaków. Akwarium stało przy oknie, do którego zaglądało na krótko słońce, ale przed akwarium stały donice z roślinami, zacieniając je znakomicie. Temperatura wody wynosiła 22-26°C. Młode te sumiki były dobrze karmione urozmaiconym żywym pokarmem, toteż po roku osiągnęły wzrost: samce 5 cm, a samice 6 cm długości. Akwarium z tymi sumikami stało na korytarzu w pobliżu windy i każde trzaśnięcie drzwiami windy wzbudzało wśród nich wielki popłoch, podobnie jak i najlżejszy wstrząs akwarium. Szybkie podejście do akwarium, gdy przebywały w pobliżu jego przedniej ścianki, wywoływało natychmiastową ucieczkę w głąb akwarium. Należy wiec unikać hałasu i zbyt energicznych ruchów, by kirysków zbytnio nie płoszyć.

Corydoras aeneus, tak jak i inne gatunki tego rodzaju, są wszystkożerne, toteż obok żywego pokarmu wszelkiego rodzaju, złożonego szczególnie z organizmów dennych, spożywane są także martwe resztki zwierzęcego pochodzenia oraz butwiejące części roślin wodnych. Wobec tego w akwariach żywić się je powinno: ze skąposzczetów — rurecznikami (Tubifex), doniczkowcami (Enchytraeus) — z larw owadów wodnych — larwami ochotki (Tendipes); ze skorupiaków — rozwielitkami (Daphnia) i innymi wioślarkami oraz widłonogami (Cyclops i Diaptomus). Spożywają również martwe rozwielitki (w tym wypadku trzeba postępować ostrożnie, by nie zakazić wody). Podczas chwilowego braku żywego pokarmu można dawać również delikatnie skrobane surowe mięso wołowe (bez tłuszczu).

Akwarium przeznaczone do rozmnażania kirysków spiżowych powinno być raczej większe i stosunkowo niskie, np. 80X30X30 cm (chodzi o dużą powierzchnię dna), gdyż wtedy, przy odpowiednim karmieniu, narybek ma lepsze warunki rozwoju. Autorzy amerykańscy Axelrod, Vorderwinkler i Schultz twierdzą, że w akwarium zawierającym mniej niż 15 gallonów (= 68 litrów) wody kiryski nie wykazują chęci rozmnażania się. Po raz pierwszy rozmnożyłem je w akwarium 50X30X30 cm i wynikiem było wychowanie 40 sztuk młodych, a więc osobnikom rozpłodowym nie przeszkadzały mniejsze wymiary akwarium, natomiast odbiło się to na ilości wychowanych młodych Corydoras aeneus.

Akwarium tarliskowe przed jego urządzeniem powinno być bardzo starannie wymyte. Na dnie jego należy ułożyć 5-6 cm warstwę bardzo czysto przemytego, dość miałkiego piasku (1-1,5 mm średnicy). Z roślin wodnych najlepiej nadają się:  nurzaniec śrubowy, Vallisneria spiralis, gatunki kryptokoryn: Cryptocoryne griffithi, C. ciliata, C. cordata i inne o szerokich liściach; podwodne formy strzałek wodnych, jak: szerokolistna strzałka wodna, Sagittaria platyphylla, meksykańska strzałka wodna, S. macrophylla; podwodne formy żabienic: żabienica wąskolistna, Echinodorus brevipedicellatus, żabienica duża, E. paniculatus, żabienica długooponkowa, E. lonaistylus, żabienica sercowata, E. rostratus. Na powierzchni wody w tym akwarium powinna się znaleźć zarówno wgłębka wodna, Riccia fluitans, jak i kilka pływających paproci wodnych Ceratopteris thalictroides forma cornuta, by nieco akwarium zacienić, co wzmaga poczucie bezpieczeństwa przed wrogiem atakującym z góry. Poza tym rośliny należy starannie obejrzeć i opłukać, by nie zawlec z nimi jakichś młodych ślimaków wodnych oraz wirków zarówno większych (Planaria, Dugesia itp.), jak i mniejszych (Microstomum, Stenostomum itp.). Te drobne wirki wraz ze ślimakami i oczlikami (Cyclops) zniszczyły mi w 1961 r. całkowicie złożoną ikrę w akwarium, w którym odbyło się tarło Corydoras aeneus.

Twardość wody nie odgrywa specjalnej roli. Jedni autorzy polecają jedynie dodatek około XII części świeżej wody, inni natomiast napełnienie akwarium tarliskowego świeżą wodą. U mnie sumiki te odbyły tarło w tym samym akwarium, w którym zostały umieszczone po nabyciu, jedynie wymieniona została połowa wody na świeżą. Również wartość pH nie odgrywa zbyt wielkiej roli, lepiej jednak utrzymywać ją w pobliżu punktu neutralnego. Temperaturę wody należy zachować w granicach 22-26°C. Natomiast periodyczne wahania temperatur w granicach 18-25°C mają dodatni wpływ na wywołanie tarła, gdy mimo zmiany części wody na świeżą kiryski spiżowe ociągają się z tarłem. Do tarła trzeba wybrać samicę posiadającą wyraźny zapas dojrzałej ikry, a więc z ciałem bardziej zaokrąglonym (pełnym), poza tym im samica jest większa, tym więcej złoży ikry. Z jedną samicą, oczywiście, o ile się ma więcej niż jednego samca, umieszcza się 2 lub 3 samce, gdyż wtedy ma się gwarancję zapłodnienia prawie całkowitej ilości złożonej ikry. Wobec tego, że może upłynąć dużo czasu, zanim odbędzie się tarło kirysków spiżowych, trzeba je normalnie karmić również w akwarium tarliskowym. Najlepiej karmić je wtedy doniczkowcami (Enchytraeus) lub czysto przemytymi rurecznikami (Tubifex), gdyż przy karmieniu wioślarkami (Daphnia i inne) łatwo zawlec oczliki (Cyclops), które mogą zniszczyć część złożonej ikry, jak o tym już poprzednio była mowa. Przebieg tarła dotychczas rozmnażanych w akwariach takich gatunków kirysków. jak: Corydoras paleatus (Jenyns), C. hastatus R. S. Eigenmann et C. H. Eigenmann, C. aeneus (Gill), C. schultzei Holly, C. reticulatus Fraser-Brunner, C. nattereri Steindachner nie różni się zupełnie. Najpierw o przebiegu tarła u C. paleatus, od kilkudziesięciu lat trzymanego i rozmnażanego w akwariach, podawane były wprost fantastyczne opisy. Autorzy tych opisów twierdzili, że samica przysysa się do otworu płciowego samca, wsysa wydzielane przez niego plemniki. Następnie wtłacza je do przewodu pokarmowego, a plemniki przedostawszy się przez jelito i odbyt zapładniają jaja znajdujące się w „kieszonce” utworzonej ze złożonych płetw brzusznych. Opis drogi, jaką miałyby przebyć plemniki do żołądka, był zupełnie nierealny, gdyż musiałyby one zginąć. W 1925 r. obserwując przebieg tarła kirysków pstrokatych C. paleatus, u Romana Mathii w Warszawie doszedłem do wniosku, że również wysysanie plemników z otworu płciowego samca jest błędną informacją. Sądziłem wówczas że samica nie „przysysa się” do otworu płciowego samca, lecz raczej do boku ciała ponad płetwą brzuszną leżącego przed nią łukowato wygiętego samca, drgającego całym ciałem.

Ryc. 3. Objaśnienie w tekście: według Knaacka, rysunek nieco zmieniony

Ryc. 4. płetwą piersiową do swego boku w czasie parzenia się. A. widok z boku – samica zaznaczona czarno; B. widok z góry. Według fot. Hafnera

Ryc. 5. Samica kiryska spiżowego, Corydoras aeneus wego spoczywająca na dnie w czasie tarła, gdy w „kie- (Gill) z ikrą w „kieszonce” utworzonej z płetw szonce” utworzonej z płetw brzusznych znajdują się brzusznych jaja. Według fot. Nieuwenhuizena

Wydzielane przez samca plemniki poruszając się żywo w wodzie dostają się do „kieszonki” utworzonej z płetw brzusznych samicy, zawierającej kilka jaj, które zostają wtedy zapłodnione. Później gdy rozmnażałem C. paleatus w 1939 r., miałem możność obserwowania kilkadziesiąt razy przebiegu ich parzenia się i zauważyłem, że samica przyciskała się („przysysała” się) w różnych miejscach, raz wyżej, raz niżej, do boku samca […]. Bardzo wielu, nawet skądinąd dobrych obserwatorów było przekonanych o przysysaniu się samicy do boku samca, więc i ja z Mathią nie byliśmy wyjątkami. Przekonanie to zdawało się potwierdzać bardzo aktywne zbliżanie się samicy do samca i trwanie z mocno przyciśniętym do niego pyskiem. Według rozpowszechnionego do niedawna mniemania jednych autorów, samica miała przysysać się do otworu płciowego samca i wysysać plemniki, które potem wraz z prądem wody przy oddychaniu wydostawały się na zewnątrz przez szpary skrzelowe. Następnie najkrótszą drogą, wzdłuż boków ciała samicy, dostawały się do jaj w „kieszonce” utworzonej z płetw brzusznych. Według innych autorów samica miała przysysać się do boku samca między płetwami piersiowymi i brzusznymi. Przyssanie się samicy miało działać pobudzająco na wydzielanie plemników. Ruchy samca płetwą ogonową oraz przyspieszone ruchy pokryw skrzelowych obydwu ryb sprzyjały rozmieszczeniu plemników w wodzie otaczającej samicę i w ten sposób dostawaniu się ich do jaj w „kieszonce” powstałej z płetw brzusznych. Obydwa te mniemania zostały obalone dopiero w 1955 r. przez J. Knaacka po przeprowadzeniu doświadczeń popartych zdjęciami fotograficznymi,  które wykazały, że w rzeczywistości samiec przy zbliżeniu się do niego samicy przychwytuje jej wąsy płetwą piersiową i mocno przyciska je do swego boku. Potwierdził to M. Hafner w 1958 r. opisując rozmnażanie Corydoras schultzei Holly — załączając zdjęcie fotograficzne. Knaack również dowiódł za pomocą użycia barwnika wpuszczanego pipetą tuż przed otworem ustnym samicy, że prąd wody wypływający ze szpar skrzelowych nie kieruje się ku tyłowi wzdłuż boków ciała (ryc. 3 — u góry). Stwierdził on także, że plemniki kirysków, przeciwnie niż u większości innych ryb, zachowują swą żywotność do 15 minut, i stosując ten sam barwnik dowiódł, że woda wokół trących się ryb zawiera dostateczną ilość plemników do zapłodnienia ikry (ryc. 3 — u dołu).

Zazwyczaj przed tarłem kiryski spiżowe (Corydoras aeneus), jak zresztą i inne gatunki należące do rodzaju Corydoras, są bardzo ożywione. Samce skupiają się w pobliżu samicy i pływają wokół niej lub uganiają się za nią. Jak tylko samica spocznie na dnie, samce kierują się ku niej. Wkrótce zaczynają ją dotykać wąsami i płetwami piersiowymi. To jakby głaskanie zaczyna się zazwyczaj przy płetwie ogonowej, a kończy się u głowy. Wreszcie jeden z samców ustawia się, najczęściej na dnie, bokiem przed samicą lub samica podpływa do niego z boku. Często także inne samce starają się zająć jego miejsce. Samica zbliżywszy się do samca dotyka pyskiem jego boku za głową i samiec przyciska mocno jej wąsy płetwą piersiową, zaopatrzoną w mocny kolec, do dolnej części swego boku. Wówczas samiec jest łukowato wygięty, nieco przechylony na przeciwny bok (ryc. 4 i 5). Samica w dojściu do skutku tej dość skomplikowanej pozycji przy parzeniu się bierze również czynny udział, jak świadczą o tym jej usiłowania odnalezienia samca, które można zaobserwować, gdy z jakichś powodów nie dojdzie do parzenia się. […] Pogląd ten uzasadnia jeszcze to, że kiryski często odbywają także tarło w warunkach świetlnych, a nawet przy całkowitej ciemności, a zatem nie mogą wtedy posługiwać się wzrokiem. Samiec przy parzeniu się szybko porusza płetwą ogonową, a obydwie ryby mocno drżą (samiec bardziej) i wykonują przyspieszone ruchy oddechowe. W tym czasie (około 10 sekund*) samiec wydziela plemniki, samica zaś składa pewną ilość jaj (5-7, niekiedy mniej) do „kieszonki” utworzonej ze złożonych płetw brzusznych (ryc. 6), gdzie zostają zapłodnione. Po pewnym czasie samiec zwalnia przytrzymywaną za wąsy samicę i odpływa na krótki czas lub zostaje w pobliżu. Samica pozostaje jeszcze na dnie, często kładąc się na bok, jak gdyby w stanie odrętwienia. Po upływie krótkiego czasu** stan ten mija i samica również odpływa z miejsca parzenia się. Następnie pływa 5-20 sekund, a niekiedy nawet kilka minut poszukując odpowiedniego miejsca na szerszym liściu rośliny wodnej (np. kryptokoryny). Czasem jest to wierzchnia, niekiedy spodnia strona liścia lub szklana ścianka akwarium. Gdy samica mając w „kieszonce” jaja spocznie na dnie, nie czyni tego tak, jak zazwyczaj, tj. nie przylega stroną brzuszną do podłoża (ryc. 7 A), lecz opiera się na naprężonych płetwach jak na szczudłach, z uniesioną nad podłożem partią brzuszną (ryc. 7 B).  Wybrane miejsce oczyszcza ustami i przylega do niego brzuszną stroną ciała, rozchyla płetwy brzuszne, a zawarte w „kieszonce” jaja przy przesuwaniu się samicy po podłożu, dzięki ich łatwemu przylepianiu się, pozostają na tym miejscu [ryc. 8 (1 i 2) i ryc. 9 (1 i 2)]. Na tym wybranym miejscu samica składa ikrę przeważnie z 5-8 kopulacji. Taki przebieg tarła powtarza się wielokrotnie aż do wyczerpania zapasu dojrzałej ikry.

* Akt parzenia się np. u C. schultzei trwa każdorazowo 10-15 sekund.
** U C. schultzei stan ten trwa około 15-20 sekund lub nawet znacznie dłużej.

Po skończonym tarle całkowita ilość złożonej przez jedną samicę ikry wynosi 125-300 jaj, zależnie od wielkości samicy. Jaja są najpierw jasne, białawe do żółtawych (kolor jaj jest, jak u wielu innych ryb, zależny od pożywienia). Po upływie dwóch dni można wyraźnie odróżnić ciemniejsze jądro. Złożona ikra o średnicy około 2 mm jest doskonale widoczna przez szklane ścianki akwarium.

Ryc. 7. A. Samica kiryska spiżowego Corydoras aeneus (Gill) a utworzoną z płetw brzusznych „kieszonką” zawierajacą kilka jaj – widok od strony brzusznej. B. Ta sama samica po rozchyleniu „kieszonki” umocowuje na ściance akwarium lepką ikrę, przyciskając się do szkła

Po skończonym tarle najlepiej usunąć parę ewentualnie liczniejszych osobników rozpłodowych. Ikra z biegiem czasu nie ciemnieje, jak to się dzieje u C. paleatus. W akwarium tarliskowym należy unikać obecności ślimaków (nawet maleńkich przytulików Acroloxus lacustris L. lub innych zawleczonych z roślinami wodnymi), widłonogów (Cyclops i inne) oraz wirków (Planaria i innych, nawet najdrobniejszych gatunków), gdyż niszczą ikrę. Przy temperaturze 24-25°C rozwój ikry jest krótki i trwa 4 doby. Piątego dnia świeżo wylęgnięty narybek jest bezbarwny, lekko mętny, lecz wkrótce zaczyna ciemnieć (ryc. 9, u góry). Z jaja najpierw rozerwanego wystaje ogonek, a później kulista reszta ciała, wyczerpany po wylęgu narybek przylega do ikry (ryc. 8, 3). Następnego dnia po wylęgnięciu się narybek zaopatrzony w duży pęcherzyk żółtkowy zaczyna poruszać się na dnie akwarium tarliskowego. Puste błony jaj po wylęgniętym narybku pozostają jeszcze przez kilka dni na miejscu przylepienia ikry. Wylęgnięty narybek wisi na roślinach wodnych, na ściance akwarium lub leży na dnie 1 dzień. Wychowanie go przy odpowiednim karmieniu nie sprawia trudności.

 

Ryc. 8. 1. Ikra kiryska spiżowego, Corydoras aeneus (Gill) na liściu kryptokoryny. 2. Ikra C. aeneus (Gill) na szklanej ściance akwarium. 3. 6 jaj C. aeneus (Gill) z jednego pozostała po wylęgnięciu narybku pusta błona jajowa. Pośrodku 1 sztuka wylęgniętego narybku. Według Nieuwenhuizena
 

 Ryc. 9. Świeżo wylęgnięty narybek kiryska spiżowego, Corydoras aeneus (Gill), pow. ok. 20X (widok z góry). U dołu narybek ok. 3-tygodniowy, pow. 2X.

Gdy narybek zaczął tracić pęcherzyk żółtkowy, umieściłem w akwarium rozproszkowaną tabletkę „Infusylu”*, rozmieszczając ów proszek równomiernie po całym dnie. Gdy narybek zaczął swobodnie  pływać (po pięciu dniach), co dzień dawałem „Mikro” (zebrane pędzelkiem ze ścianek weków hodowane nicienie Anguillula silusiae de Man). Codziennie też dodawałem niewielkie ilości posiekanych i roztartych na miazgę doniczkowców (Enchytraeus albidus). Miazgę tę rozbełtaną z wodą rozlewałem po całej powierzchni wody w akwarium, by opadając na dno pożywienie było mniej więcej równomiernie rozmieszczone na powierzchni dna. Nicieniami i miazgą z doniczkowców trzeba karmić często, ale jednak nie zanieczyszczając wody. W ten sposób karmiłem młode kiryski tak długo, aż były zdolne spożywać oczliki (Cyclops), drobne gatunki wioślarek (Bosmina, Chydorus i Daphnia) oraz drobniutko siekane doniczkowce. Później w miarę wzrostu młodych kirysków przechodziłem na karmienie pożywieniem dorosłych. Narybek rośnie (ryc. 10, u dołu), raczej powoli i dopiero po upływie roku staje się dorosły. Różni autorzy z krajów zachodnich polecają w pierwszym tygodniu karmienie narybku „Mikro”  i naupliusami solowca (Artemia salina), którego jaja wraz z przepisem, jak należy z nimi postępować są do nabycia w sklepach, w których sprzedawane są ryby egzotyczne w krajach zachodniej Europy; w drugim tygodniu polecają karmienie drobniutkimi suchymi pokarmami i „robakami Grindal” — Enchytraeus buchholzi (Veidovsky), których zaczątkowe hodowle można nabyć w tych samych sklepach, o których poprzednio już wypomniałem.

* „Infusyl” — tabletki zawierające encystowane różne orzęski (wymoczki) oraz drobne gatunki wrotków.

Summary

The author describes the habits and breeding of Corydoras aeneus Gill.

Literatura

Ahnert, A., 1958: Der Goldsteifen-Panzerwels Corydoras schultzei Holly 1940. Aquarien und Terrarien. Leipzig-Jena 186-188.

Arnold, JP, 1936: Fremdlandischen Süsswasserfische. Braunschweig, 262-263.

Arnold, JP.: Alphabetisches Verzeichnis bisher eingeführten fremdlandischen Süsswasserfische. Braunschweig, 32.

Axerold, H.R., Schultz, L.P., 1955: Handbook of Tropical Aquarium Fishes. New York, Toronto, London, 353-354.

Axelrod, H. R., Vorderwinkler, W., 1958: Encyklopedia of Tropical Fisches. Second Ed., New York, 151-153.

Bogenschütz, H., 1961: Corydoras schultzei Holly, Goldstreifen-Panzerwels (Ein Beitrag zur Frage des Fortpflanzungsverhaltens der Panzerwelse (Corydorinae-Callichthyidae). Die Aquarien- und Terrarien Zeitschr., Stuttgart, 68-69.

Brymer, J. H. P., 1954: Guide to Tropical Fishkeeping. London, 174-175.

Franke, H. J.: Corydoras aeneus (Gill). Die tropischen Zierfische. Jena, Merkbl. 136.

Frey, H., 1957: Das Aquarium von A bis Z. Radebeul, 159-160.

Hafner, M., 1958: Meine Corydoras schultzei Holly leichen. Die Aquarien- und Terrarien Zeitschrift, Stuttgart, 77-78.

Hervey, G. F., Hems, E. J., 1953: Freshwater Tropical Aquarium Fishes. London, 221.

Holly, M.: Corydoras aeneus (Gill). Die Aquarienfische in Wort und Bild, Stuttgart, Bl. 570.

Innes, W. T., 1956: Exotic Aquarium Fishes. 19 Ed., Philadelphia, 275.

Knaack, J., 1955: Corydoras paleatus (Jenyns). Aquarien und Terrarien. Leipzig-Jena, 161-167.

Knaack, J., 1956: Corydoras hastatus Eigenmann und Eigenmann. Aquarien und Terrarien, Leipzig-Jena, 97-102.

Kramer, K., Weise, H., 1952: Aquarienkunde. Zweite Aufl., Braunschweig, 195

Langel-Kretchmar, L., 1956: Aquariums d’eau douce et d’eau de mer. Paris-Neuchâtel, 139.

Lorec, Z., 1954: Srokaty pancerny sumik, Corydoras paleatus (Jenyns). Gospodarka Rybna, rubryka „Aquarium”, Warszawa, 5, 26-27.

Mathia, R., 1925: Pstrokaty pancerny sumik, Corydoras paleatus Steindachner (Callichthys fasciatus Cuv., C. punctatus D’Orb.). Akwarium i Terrarium, Warszawa, 2, 5-8.

Mclnerny, D., Gerard, G., 1958: All About Tropical Fish. London, 329.

Nieuwenhuizen, van den, A., 1955: Corydoras paleatus en Corydoras aeneus. Het Aquarium, Haag, 32-37.

Nigg, A., Stettler, P. H., 1955: Erst-Zucht von Corydoras reticulatus Gill. 1858. Die Aquarien- und Terrarien Zeitschr., Stuttgart, 115-119.

Pinter, H., 1955: Zuchtbeobachtungen bei Corydoras aeneus Gill 1858. Die Aquarien- und Terrarien Zeitschr., Stuttgart, 63-64.

Schneider, E., Whitney, L. F., 1957: Complete Guide to Tropical Fishes. New York, Edinburgh, Toronto, 376-379.

Sterba, G., 1959. Süsswasserfische aus aller Welt. Leipzig-Jena, 316-321.

Vogt, D., 1956: Taschenbuch der tropischen Zierfische. Bd. I. Leipzig-Jena, 88.

Vogt, D., 1958: Panzerwelse. Die Aquarien- und Terrarien Zeitschr., Stuttgart, 225-226.

„Water Life”. London, 1953, 8; 1, 23. Scavengers for the Aquarium.

Instytut Zoologiczny PAN
Warszawa

Linki:

http://akwariat.pl/czasopisma/akwarjum-i-terrarjum/akwarjum-i-terrarjum-21925/

http://www.akwa-mania.mud.pl/archiwum/a29/a29,2.html

 

2014/01/09 | Supplementum