Suplement XCVIII

Sprawozdanie, oraz Materjały do fizjografji kraju, Tom 12, 1878, s. 162-164
Akademja Umiejętności w Krakowie.

Zapiski zoologiczne

Podał Prof. M. Łomnicki

Gobius¹ fluviatilis Pall. (Czopek rzeczny — biały). Bardzo liczny w obu Bystrzycach i w Woronie w okolicy Stanisławowa: Jamnica, Wołczyniec, Pasieczna, Podłuże i Podpieczary. Otrzymywałem także tę rybkę z Jezupola i Pobereża pod Maryampolem, gdzie okoliczni rybacy „hwozdem” ją nazywają, prawdopodobnie dla wyróżnienia od czopa (Aspro Zingel), którego znowu nigdzie nie ma w wodach koło Stanisławowa. W Podpieczarach i Wołczyńcu łowiłem okazy bardzo młode zaledwie na 2—3 cm. długie, z czego wnoszę, że, podobnie jak następny gatunek, stale przebywa w Dníestrze i jego dopływach. Toż samo twierdzą rybacy, zaliczający ten i następny gatunek do miejscowych rybek rzécznych; oba téż gatunki na targu w Stanisławowie należą do najpospolitszego drobiazgu, chętnie poszukiwanego przez tutejszych żydów (łakocie żydowskie).

Piérwszą wiadomość о tych rybkach podał Dr. R. KNER w rozprawach с. k. zool. bot. Tow. wiédeńskiego r. 1864, opisując prócz powyższych dwu gatunków jeszcze G. melanostomus Pall, z Dniestru na północ od Czerniowiec i Prutu. Celem łatwiejszego oznaczenia tych trzech gatunków, dołączam ich przegląd analityczny:

Naskrzele w górnéj ⅓ części i wierzchnia część głowy (ciemię) począwszy od tylnego brzegu oczu drobno ułuskowane. Górna i dolna szczęka równo długie. Odległość oczu od końca pyszczka wynosi nieco więcej nad 1 2r. a szérokość czoła między oczyma zaledwie ½ 2r. оkа.  I. D. 6.— II. D. 16.— A. 13; Sq. l. 50 — 52  …………………….. G. melanostomus Pall.

Naskrzele w górnéj ⅓ części i wierzchnia część głowy (ciemię) począwszy od tylnego brzegu oczu drobno ułuskowane. Szczęka dolna dłuższa od górnéj. Odległość oczu od końca pyszczka wynosi 1½ a szérokość czoła między oczyma mniéj niż ½ 2r. oka. I. D. 6.— II. D. 17.— A. 15—16; Sq. l. ± 60 ……………………………………………… G. fluviatilis Pall.

Naskrzele całe wraz z wierzchnią częścią głowy, a często także przód grzbietu aż blisko po I. D. nieułuskowane. Otwór pyszczkowy széroki sięga aż po pod brzęg przedni oka. Obie szczęki równo długie. Odległość oczu od końca pyszczka wynosi więcj niż 1 2r., a szérokość czoła między oczyma ½ — ⅔ 2r. oka. I. D. 5—6. II. — D. 16—17. A. 13—14. — Sq. lat ± 60  …………………………………………………………………………………………………………………….  G. gymnotrachelus Kessl.

Czopek rzéczny wyróżnia się od następującego gatunku już na piérwszy rzut oka: postacią smuklęjszą, wzrostem większym, ubarwieniem ciała bledszém (białawy), połyskiem mocnym perłowym, głową, obdłużną, otworem pyszczka nie sięgającym aż po pod brzeg przedni oczu, które bardziéj są oddalone od końca pyszczka, aniżeli w następnym gatunku. Grzbiet od tyłogłowia ku I. D łagodnie wygięty a pośrodku wpodłuż albo wcale nie, albo zaledwie nieco rowkowato zaklęsły. Głowa tuż za oczyma i górne ⅓ naskrzela (operculum) okryte są drobnemi zgrzebłowatemi łuseczkami. Wierzch głowy i policzki opatrzone są ciemnemi plamkami zlanemi w nieregularne prążki, z których szczególnie wyrazistemi są dwie zbiegające od oczu skośnie ku kątom ustowym. Po bokach ciała występują blado-brunatnawe prążki skośne, złożone równie jak na głowie z kropek drobniutkich i czarnych, pomieszanych zrzadka z kropeczkami żółtemi. Przednia płetwa grzbietowa (I. D) ma 4 prążki poprzeczne, złożone z czarnych i (bardzo rzadko) żółtych kropek, a naprzemianległe z prążkami bladomlecznemi; tylna pł. grzbiet. (II. D) jest zrzadka, a jeszcze rzadziéj pł. podogonowa czarnemi kropeczkami oprószona.

I. D. 6 — II. D. 17. — A. 15—16. — Sq. lat. ±60;
Dł. ciała 11 — 13.5 cm. (wraz z pł. C).

Gobius gymnotrachelus Kessler (Cz. nagowieczkowy, czarny), Równie pospolity, a może jeszcze zwyczajniejszy od czopka rzécznego, z którym żyje razem w głębiach namulistych (szczególnie w Woronie).

Od cz. rzecznego różni się łatwo postacią krępą (podsadkowatą), wzrostem mniejszym, ubarwieniem ciała ciemniejszém , głową ogrubną (z powodu policzków mocno wystających, przez со staje się bardzo podobnym do babek górskich), tudzież pyszczkiem széroko aż po pod przedni brzeg oczu rozciętym. Całe naskrzele wraz z wiérzchnią częścią głowy za oczyma i przód grzbietu (niekiedy aż po I. D) są nagie. Wiérzch głowy podobnie jak u czop. rzécznego ale ciemniéj (niekiedy prawie czarno) ubarwiony i nakréślony. Po bokach ciała występują wyraźne ciemno brunatne prążki skośne złożone z czarnych i żółtych kropeczek; żółte kropki zléwają się często z sobą i tym sposobem tworzą tło żółte, na którém kropki czarne mocno się uwydatniają. Na bokach głowy (policzki) znajdują się dość gęsto ustawione czarne plamki obrączkowo-gwiazdkowate. Wszystkie płetwy są ciemniéj ubarwione i mocniéj prążkowane. Pł. brzuchowa jest zwykle od nasady aż ku brzegom mocno czarniawo zaćmiona, tak, ze pozostaje zaledwie jaśniejszy jéj rąbek, (czego u poprzedniego gatunku nigdy nie widziałem). Grzbiet od tyłogłowia ku I. D mocno wypukły, pośrodku wyraźnie zagłębiony, przezco powstają dwa cechujące garbki w kierunku długości kręgosłupa; właściwością tą najmłodsze okazy na piérwszy rzut oka łatwo się wyróżniają od czop. rzécznego, nie posiadającego takichże wypukłości.

Okazy w świetném ubarwieniu tarłowém widywałem często w drugiéj połowie maja. Próbowałem żywe czopki utrzymywać w akwaryjum wraz z innym drobiazgiem, ale mimo ciągle odświeżanéj wody zaledwie pół doby wytrzymały.

I. D. 5—6. — II. D. 16—17. — A. 13—14. — Sq. lat. ± 60.
Dług. ciała: 7 — 8.5 cm. (wraz z pł. C)

__________________________
¹) Rodzaj ten odznacza się płetwami brzuchowemi w lejek zrosłemi, czém różni się od wszystkich naszych rodzajów ryb słodkowodnych. Do tego rodzaju należą przeważnie morskie gatunki. We Włoszech żyje tylko G. fluviatilis Bonelli.

2013/10/27 | Supplementum

Suplement XCVII

Sprawozdania Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, T. 9, 1954, s. 106-108

JANINA ORSKA

Wpływ temperatury na rozwój szkieletu osiowego
u ryb kostnoszkieletowych

Streszczenie*

Cechy merystyczne, jak ilość kręgów, promieni płetwowych i łusek, są w ichtiologii systematycznej ważnymi kryteriami przy wyróżnianiu gatunków, podgatunków i ras ryb. Cechy te są uważane przez ichtiologów za sztywne i ustalone genetycznie. Szereg spostrzeżeń wskazuje jednak na pewną elastyczność tych cech, na ich zależność od czynników środowiskowych, przede wszystkim od temperatury; m. in. Tåning, traktując ikrę troci w określonych stadiach rozwojowych nagłymi zmianami temperatury, uzyskał różnice w średnich liczbach kręgów o 3 i więcej. Wychował on wśród potomstwa jednej pary tarlaków dwie sztuczne rasy, odpowiadające dwu skrajnie różniącym się rasom troci: skandynawskiej i śródziemnomorskiej.

Zagadnienie jest ważne nie tylko ze względu na jego znaczenie dla systematyki ryb, ale także ze względu na jego doniosłość ogólnobiologiczną (stosunek środowiska do organizmu, ewentualna możliwość stwierdzenia pewnych okresów w rozwoju organizmu rybiego w związku z jego wrażliwością na taki lub inny czynnik środowiskowy itd.).

Doświadczenia autorki dotyczyły Salmo trutta m. fario i Salmo irideus. Polegały one na poddawaniu ikry obu gatunków w różnych stadiach rozwoju działaniu wstrząsowemu wysokiej (20°) i niskiej (2,5°) temperatury w czasie odpowiadającym 20 D° (stopniodniom). Temperatura wyjściowa (tj. temperatura stałej hodowli) wynosiła 8-10°. Po doprowadzeniu wylęgniętych rybek do odpowiedniego wieku oraz po zakonserwowaniu i zabarwieniu szkieletu przeliczano w każdej serii doświadczalnej, złożonej z 50 rybek, kręgi oraz promienie płetw grzbietowej, piersiowej i odbytowej. Wyniki są następujące:

Średnie ilości kręgów obu gatunków zmieniają się w pewnych stadiach rozwojowych o 2 lub więcej. Jest to dużo, zważywszy, że ichtiologom wystarczy różnica w średnich ilościach o 1/2 kręgu dla wyróżnienia 2 ras (np. śledzia, Schnackenbeck 1931). Zaznaczają się wyraźnie dwa stosunkowo krótko trwające okresy rozwojowe ikry, w których można zmianami temperatury wywołać takie różnice. Pierwszy okres przypada na stadia tworzenia się somitów tułowia (100-120 D° u pstrąga potokowego, a 80-100 D° u pstrąga potokowego, a 80-100 D° u tęczaka); dokładne granice tego okresu nie zostały jeszcze wyznaczone. Drugi okres silnej reakcji przypada na stadium tworzenia się somitów ogonowych (140-160 D°, u pstrąga potokowego i 125-145 D° u tęczaka).

Odpowiada on ściśle okresowi wrażliwości i wyznaczonemu przez Tåninga dla troci i nazwanemu przez niego „the supersensitive period”.

Reakcja w obu okresach jest wręcz przeciwna. W pierwszym wstrząs zimny wywołuje spadek liczby kręgów, a ciepły jej wzrost. Ten kierunek reakcji różni się od wszystkich dotychczasowych doświadczeń i spostrzeżeń. Dlatego autorka nazwała ten okres okresem reakcji paradoksalnej. W drugim okresie, nazywanym okresem reakcji normalnej, a który został wykryty wcześniej przez Tåninga u Salmo trutta, wstrząs zimny wywołuje wzrost liczby kręgów, a ciepły jej spadek.

Oba okresy są przedzielone okresem zupełnego braku reakcji oraz zmiany jej kierunku. Przypada on na ostateczne zarośnięcie czopa żółtkowego (pragęby) przez blastodermę i tworzenie się pączka ogonowego. W dalszym rozwoju (powyżej 165 D° u pstrąga potokowego, a 145 D° u tęczaka) zarodki nie reagują już na zmiany temperatury zmianą liczby kręgów.

Promienie płetwowe wykazały w niektórych stadiach bardzo znaczne odchylenia od średniej. Np. odchylenia liczby promieni płetwy odbytowej od średniej dochodzą do 2 (przy 11-12 promieniach w płetwie) u obu gatunków ogrzewanych przez 100-120 D° i 120-140 D°. Również odchylenia liczby promieni płetwy grzbietowej i piersiowej od średniej były w niektórych stadiach znaczne, bo przekraczające 1 promień. Wyniki te nie są zgodne z wynikami Tåninga, który twierdzi, że okres wrażliwości płetw leży w stadiach znacznie późniejszych.

Wybitny wpływ temperatury objawił się w tych doświadczeniach jeszcze w inny sposób. Mianowicie u obu gatunków ryb, zarówno chłodzonych jak grzanych przez 100-140 D°, wystąpiły w 80-100% przypadków zaburzenia w budowie kręgosłupa polegające na zrastaniu się kręgów, pojawianiu się łuków nadliczbowych, niesymetrycznym ułożeniu łuków prawej i lewej strony ciała itd. Anomalie te umiejscawiały się w części ogonowej kręgosłupa zawsze w tych samych 2-10 odcinkach w obrębie każdej serii i przesuwały się bardzo wyraźnie ku końcowi ogona u rybek poddawanych wstrząsom cieplnym w stadiach późniejszych. Najsilniejsze zmiany patologiczne wystąpiły u pstrąga potokowego grzanego: pstrągi grzane w stadium 100-120 D° miały strunę grzbietową przerwaną w części ogonowej na przestrzeni 2-10 odcinków w okolicy 39-50 segmentu. Odcinek końcowy struny układał się względem poprzedniego najczęściej pod kątem ku stronie grzbietowej, wskutek czego końcowa część ogona rybki była silnie zadarta do góry. Segmenty, w których struna się nie tworzyła, były silnie ściągnięte, a kręgi i łuki pozlewane tworzyły nieregularne zrosty. Płetwa odbytowa miała bardzo uszczuploną ilość promieni (do 8 w skrajnych przypadkach). U rybek grzanych w następnym stadium 120-140 D° zmiany te występowały w odcinkach końcowych obejmując urostyl; prowadziło to zmiany te występowały w odcinkach końcowych obejmując urostyl; prowadziło to do zniekształcenia i skręcenia płetwy ogonowej.

Temperatura jest więc czynnikiem, który wpływa bardzo wybitnie na cechy liczbowe szkieletu. Przeczy to genetycznemu ustaleniu się tych cech. Wpływ temperatury sięga nawet znacznie głębiej: wpływa ona nie tylko na formowanie się elementów szkieletowych, ale i bezpośrednio na tworzenie się somitów. Jest to widoczne przy stosowaniu wstrząsów cieplnych we wczesnych stadiach rozwojowych: zaburzenia W wykształcaniu kręgów przesuwają się doogonowo w następujących po sobie stadiach u rybek poddawanych wstrząsom.

Wreszcie wstrząsy temperaturowe we wczesnych stadiach rozwojowych mogą zahamować wytwarzanie się struny grzbietowej.

 ___________________
* Całość ukazała się w „Zoologica Poloniae”, 7, 1956, zeszyt 3.

2013/10/24 | Supplementum

Suplement XCVI

ZESZYTY NAUKOWE UNIWERSYTETU WROCŁAWSKIEGO IM. BOLESŁAWA BIERUTA
Seria B – Biologia, Nr 2, 1957, s. 15-26

IRENA GÓRSKA

WPŁYW PROCESÓW UTLENIANIA NA OBRAZ HISTOLOGICZNY
TARCZYCY RYB

Streszczenie

Wyjęcie ryb z wody doprowadza do obniżenia procesów utleniania, które z kolei wywołują zmiany w obrazie histologicznym gruczołu tarczykowego. Analiza histologiczna gruczołu ilustruje stopień nasilenia jego aktywności wydzielniczej. Tarczyca ryb duszonych przedstawia obraz gruczołu spoczynkowego w przeciwieństwie do gruczołu aktywnego ryb kontrolnych.

Liczne badania nad fizjologią i histofizjologią tarczycy wskazały na jej kierującą rolę w procesach podstawowej przemiany materii i w wielu procesach morfogenetycznych, a z drugiej strony podkreśliły związek między budową histologiczną tego gruczołu, a stopniem nasilenia jego aktywności wydzielniczej. (por. Hirschler [47], Sembrat [5] i [6], Skowron, Jurand, Zajączek, Fidelus [8]). Na tę zależność u ryb zwraca uwagę Hagen [3], opracowując znaczenie gruczołu tarczowego w procesach dojrzewania i przeobrażania węgorza, oraz Buchman [1] na podstawie badań nad tarczycą śledzia i Sembrat [7] opisując wpływ tarczycy na skórę ryb kostnoszkieletowych. Gruczoły dokrewne szczególnie łatwo reagują na bodźce środowiska zewnętrznego zmianami czynności, które z kolei prowadzą do zmian w metabolizmie organizmu. Analiza histologiczna gruczołu tarczykowego pozwala — jak wspomniano wyżej – do pewnego stopnia wyjaśnić stan działalności tego narządu.

Nasuwa się pytanie, jakie zmiany mogą nastąpić w obrazie tarczycy po wyjęciu ryb z ich naturalnego środowiska. Na to zjawisko zwróciła uwagę Buser [2] w swojej pracy nad Gobius capito. Autorka poddała analizie histologicznej gruczoł tarczykowy ryb kontrolnych i ryb trzymanych bez wody przez 3 — 4 godziny. Badania wykazały u ryb duszonych typowy obraz gruczołu mało aktywnego w przeciwieństwie do bardziej aktywnego gruczołu u ryb kontrolnych.

Pracując w Zakładzie Zoologii Ogólnej Instytutu Zoologicznego Uniwersytetu im. Bolesława Bieruta, podjęłam się w nawiązaniu do tej ciekawej pracy przeprowadzenia podobnego doświadczenia na Lebistes reticulatus (Peters). Używając do pracy tego materiału mogłam nie tylko sprawdzić na gatunku ryb słodkowodnych wyniki uzyskane przez Buser, ale — co ważniejsze — mogłam badać osobnika w różnych klasach wieku.

MATERIAŁ I METODY

Przedmiotem moich badań jest wpływ niedostatecznego utleniania tkanek na budowę mikroskopową tarczycy Lebistes reticulatus (Peters). Doświadczenie przeprowadziłam na 85 rybach, w tym były ryby 10-dniowe, 6-tygodniowe, 3-miesięczne i dorosłe. Wszystkie ryby trzymane były w podobnych warunkach, karmione planktonem i wazonkowcami. Temperatura wody wahała się w granicach 18 — 20°C. Ryby młode poddawane duszeniu trzymane były na mokrej bibule przez 1 albo 4 godz., dorosłe na suchej bibule przez 5, 7 albo 10 godz. Ryby kontrolne utrwalałam bezpośrednio po wyjęciu z wody. Ryby młode utrwalałam w całości, rozcinając skórę brzucha, natomiast rybom dorosłym wycinałam szczękę dolną z okolicą skrzelową. Otrzymane w ten sposób kawałki odwapniałam w 5% wodnym roztworze kwasu azotowego. Materiał utrwalałam w płynie Bouina i zatapiałam w parafinie. Skrawki 6-mikronowe barwiłam hematoksyliną Delafielda i eozyną, rzadziej azanem Heidenheina.

OPIS DOŚWIADCZEŃ

Ogółem wykonałam 4 doświadczenia.

DOŚWIADCZENIE 1

Dnia 21. V. 1953 r. stosując opisaną metodę, przeprowadziłam doświadczenie na 31 dziesięciodniowych rybach. Po czterech godzinach duszenia tylko dwie ryby żyły. Obrazy histologiczne pęcherzyków gruczołowych tych ryb wykazały niski nabłonek, jądra silnie spłaszczone; koloid niejednorodny, ściśle przylegający do pęcherzyka, po barwieniu azanem wykazywał kolor czerwony (tabl. I, rys. 2). Tarczyca ryby kontrolnej daje odmienny obraz. Dość wysoki nabłonek, jasne okrągłe jądra, koloid niejednorodny, często brzeżnie zwakuolizowany (tabl. I, rys. 1). Obraz histologiczny tego gruczołu przemawia za stanem czynnym. W tarczycy ryb duszonych przez 1 godzinę nie zauważyłam wyraźnych różnic w porównaniu z kontrolą.

DOŚWIADCZENIE 2

Dnia 24. VIII. 1953 r. przeprowadziłam doświadczenie na 8 rybach 6-tygodniowych. Po czterech godzinach duszenia dwie ryby żyły. Obrazy tarczycy odpowiednich ryb kontrolnych, starszych niż w doświadczeniu pierwszym, oraz ryb duszonych nie przedstawiały zasadniczych różnic w porównaniu z doświadczeniem (tabl. I, rys. 3 i 4); jedynie koloid gruczołu ryb kontrolnych miał strukturę bardziej jednorodną.

DOŚWIADCZENIE 3

Dnia 25. VIII. 1953 r. przeprowadziłam badanie na 10 rybach 3-miesięcznych. Po czterech godzinach duszenia trzy ryby żyły. Po czterech godzinach duszenia trzy ryby żyły. Obrazy tarczycy ryb duszonych, podobnie jak w poprzednich doświadczeniach, przemawiały za stanem spoczynkowym gruczołu.

DOŚWIADCZENIE 4

Dnia 9. III. 1954 r. przeprowadziłam badanie na 36 dorosłych rybach (23 samicach i 13 samcach). Ponieważ wiek ryb nie był mi znany, starałam się wybierać do doświadczenia ryby mniej więcej podobnej wielkości. W tym eksperymencie ryby trzymane były na suchej bibule. Samice duszone były przez 7 godzin (większość nie żyła) lub przez 10 godzin (z 8 tylko 2 żyły). Wyniki badań histologicznych u samców i samic były identyczne. Tarczyca kontroli wykazywała obraz gruczołu aktywnego, o izopryzmatycznym (kostkowym) nabłonku z okrągłymi jądrami, często brzeżnie zwakuolizowanym, wykazującym po barwieniu azanem kolor niebieski (tabl. I, rys. 5, i tabl. II, fot. 1 i 3). Po 10 godzinach duszenia obraz gruczołu uległ zmianie. Większość pęcherzyków przedstawiała tarczycę spoczynkową, o nabłonku spłaszczonym z ciemnymi jądrami, o koloidzie niejednorodnym, ściśle przylegającym do ścian pęcherzyka, który po „azanie” wykazuje zabarwienie czerwone (tabl. I, rys. 6 i tabl. II, fot. 2 i 4). Nie zauważyłam wyraźnych różnic w obrazie histologicznym gruczołu ryb duszonych przez krótszy i dłuższy czas.

OMÓWIENIE WYNIKÓW

Wyniki moich obserwacji są zasadniczo zgodne ze spostrzeżeniami Buser [2]. Obraz histologiczny tarczycy ryb duszonych ulega zmianie przez obniżenie nabłonka i często odmienny wygląd koloidu.

W doświadczeniu uwzględniłam wiek ryb (z wyjątkiem dorosłych) i płeć, czego Buser nie podała. U samców, które ginęły szybciej aniżeli samice, różnice w obrazie tarczycy ryb kontrolnych i duszonych zaznaczały się nieco wyraźniej. Należy to tłumaczyć mniejszymi rozmiarami ciała oraz szybszą przemianą materii u samców.

Wyjęcie ryb z wody, ze środowiska do którego organizmy te są przystosowane w każdym szczególe swej budowy i we wszystkich przejawach życiowych, pociąga za sobą poważne zaburzenia w metabolizmie, kończące się śmiercią. Zawartość tlenu w wodzie ma doniosłe znaczenie dla nasilenia procesów energetycznych. W wodach ubogich w tlen przemiana materii odbywa się powoli, podstawowe funkcje fizjologiczne zostają obniżone, ryby słabo rosną i narażone są na uduszenie.

Tarczyca, jako część składowa organów regulujących stosunek środowiska zewnętrznego do środowiska wewnętrznego organizmu, reaguje na wpływy ostatniego zmianami budowy i natężeniem procesów wydzielniczych. Dlatego przy analizie histologicznej gruczołu należy przede wszystkim uwzględnić warunki środowiskowe ryb. Moment ten został ten został szczególnie podkreślony w pracy Buser. Znając rolę tarczycy w regulacji procesów utleniania, należałoby dokładniej prześledzić obraz gruczołu tarczykowego odpowiadający temu związkowi. Niemniej jednak można powiedzieć, że z obniżeniem procesu utleniania następuje zahamowanie metabolizmu, znajdujące swoje potwierdzenie i w obrazie histologicznym gruczołu tarczykowego*.

LITERATURA CYTOWANA

[1] Buchman, H., Hypophyse und Thyreoidea im Individualzyklus des Herings Zool. Jahrb., 66, (1940) 191-262.

[2] Buser, J., Remarques concernant l’importance du mode de prelevement de la glande thyreoide sur son aspect histologique. Vie et Milieu., 3, (1952). nr 1, 52-56.

[3] Hagen, F., Die wichtigsten Endokrinen des Flussaals. Zool. Jahrb. Abt. Anat. u. Ontog, d. Tiere., 61, (1936) 467-510.

[4] Hirschler, J., Gruczoły wewnętrznego wydzielania a rozwój rodowy zwierząt kręgowych. Przyroda i Technika 5, (1924) 283-292,’

[5] Sembrat, К., О roli tarczycy w organizmie kręgowców. Kosmos 1 ser. В., 53, (1928) 57-69.

[6] Sembrat, K., Morfogenetyczna rola gruczołów dokrewnych. Kosmos 2 ser. В., 3, (1954) nr 2, 145-153.

[7] Sembrat, К., Wpływ tarczycy na skórę ryb kostnoszkieletowych. Zoologica Poloniae., 7, (1956), nr 1., 1-24.

[8] Skowron, S., Jurand, A., Zajączek, S., Fidelus, J., Endokrynologia Ogólna. I Gruczoł tarczowy, Kraków 1951.

____________________
* Praca magisterska wykonana w Zakładzie Zoologii Ogólnej Instytutu Zoologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego im. Bolesława Bieruta pod kierownictwem Prof. Dr Kazimierza Sembrata.

Panu Profesorowi Kazimierzowi Sembratowi i pani mgr E. Radeckiej za zainteresowanie mnie tym tematem i cenne wskazówki w czasie pracy składam serdeczne podziękowanie.

THE INFLUENCE OF OXIDATING PROCESSES ON THE
HISTOLOGY OF THE THYROID GLAND OF FISHES

Summary

The removal of fish from water lowers the oxidating processes which in turn change the histologic picture of the thyroid gland. The histological analysis of the gland illustrates the degree of intensity of its secretive activity. The thyroid gland of suffocated fish presents the picture of a gland at rest, as opposed to the active gland of control fish.

TABLICA I

Rysunki wykonane przy pomocy aparatu Abbégo przy obiektywie imersyjnym Reicherta 100 i okularze 10 x.

Rys. 1. Tarczyca 10-dniowej ryby kontrolnej
Rys. 2. Tarczyca 10-dniowej ryby duszonej prz2z 4 godz.
Rys. 3. Tarczyca 6-dniowej ryby kontrolnej
Rys. 4. Tarczyca 6-dniowej ryby duszonej przez 4 godz.
Rys. 5. Tarczyca dorosłej ryby kontrolnej (samica)
Rys. 6. Tarczyca dorosłej ryby duszonej przez 10 godz. (samica)

Zdjęcia wykonane przy powiększeniu 150 x.

Fot. 1. Tarczyca dorosłej ryby kontrolnej (samica)
Fot. 2. Tarczyca dorosłej ryby duszonej przez 10 godz. (samica)
Fot. 3. Tarczyca dorosłej ryby duszonej przez 10 godz. (samiec)

Suplement XCV

PÓŁ WIEKU RAPANUI, Jerzy Putrament. Wydawnictwo CZYTELNIK Warszawa 1975 r. str. 320.

KIEŁBIE

Te małe, piaskowego koloru rybki, przez podręczniki wpisane między szkodniki, bo wyżerające ikrę cenniejszych gatunków, były u nas wyjątkowo szanowane. Świetne żywce, wysoko cenione przez szczupaki-smakosze, zgoła zaś jedyne w swoim rodzaju na okonie.

Ta wysoka ocena spowodowała wytrzebienie podstawowych stad kiełbi. Wiadomo, że chodzą ławicami, nawet do paruset sztuk, dobieranymi według wzrostu. Osobno duże, dziesięcio — dwunastocentymetrowe, osobno mniejsze, najlepsze na okonie. Osobno całkowite mikrusy, tak niedorosłe, że nie są w stanie połknąć robaka.

Prawdziwy sezon zaczyna się, gdy z czarnej głębi, na piaszczyste mielizny przybrzeżne zaczną wychodzić te kiełbiowe ławice. Widzi się je przy samym dnie, jako bardzo ruchliwe zgromadzenie maleńkich, grubawych kresek. Wtedy wystarczy zarzucić nad nimi wędkę ze skrawkiem robaka: zaraz spławik drga, podrywasz i już trzymasz w ręku sprężoną rybkę o pysku z parą wąsików, nadających temu pyszczkowi dumny wyraz, jednocześnie nieodparcie komiczny, ze względu na skromne wymiary całości. Coś jest swojskiego w tym zestawieniu wielkiej dumy i skromnych wymiarów.

Kiełbie chodzą na wszystkich (albo prawie) mieliznach, przy plażach, czasem dosłownie na paru centymetrach głębi. Jest to skuteczna metoda obrony. Na tej mieliźnie nie doścignie ich brzuchaty żarłok-okoń, po prostu dno zatrzyma jego brzuch.

Kiedy jest słonecznie i nie ma wiatru, nietrudno dostrzec lekko ciemniejsze od piasku cienie, które suną tak nisko nad gruntem, że same nawet nie rzucają cieni. To ważne. Jeśli zobaczysz stadko rybek tychże wymiarów, ale rzucających cienie, przyjrzyj się uważniej: rybki są w ciemniejsze paski. To już nie kiełbie, ale małe okonie. Kiełb posuwa się dostojnie, wolno i przy samym dnie.

Czasem zaś w takim stadku-przedszkolu można zobaczyć i „pasiaki”, i przyciśnięte do dna kiełbie, i maleńkie, ale gruba we już w karku płotki, i śmigłe, ale długie i czarne rybki, najszybsze, ukleje.

Chodzi takie stadko całymi dniami w pełnym spokoju i zgodzie. Razem grzebie się w dnie, szukając pożywienia. Razem czmycha na jakiś sygnał z zewnątrz. Uciekają jeden przy drugim okonki, kiełbiki, ukleje.

Ale czasem, zwykle z rana lub wieczorem, te najpłytsze części jeziora stają się terenem jakichś fontann, jakiegoś jakby cmokania,  nagłych zamieszek. To z głębiny podejdzie parę większych okoni. Te także potrafią chodzić w zgodzie z kiełbiami. Nagle jednak dostają jakiś sygnał, znienacka rzucają się na sąsiada. Czasem różnica wymiarów jest tak niewielka, że okonek chwyta kiełbia czy płotkę, ale już połknąć nie potrafi. Sam kiedyś ręką złowiłem pływającego po powierzchni okonia, któremu z pyska wystawał ogon sporej płoteczki. Przypominał swym wyglądem karykaturę bankiera, z wystającym z pyska cygarem.

Jakie sygnały rozkazywały nagłe atakowanie sąsiadów, z którymi żyło się w zgodzie i spokoju przez bardzo długie rybie dni — aby rzucać się, chwytać pyskiem wpół, przesuwać, żeby połykać od głowy? Co sprawia, że zamiast kryteriów tegoż wzrostu, więc pokoleniowych, nagle zaczynało dominować uczulenie na odmienny wygląd, wzór na łusce sąsiada, kolor, pewnie zapach. Najście tych odmiennych, zbiorowych stanów też jest pewno argumentem… Jakieś szczątki zbiorowych reakcji świadczą chyba o zarysie świadomości stada. Zresztą, ja wiem? W każdym razie im dłużej mam do czynienia z przyrodą, tym nie- chętniej traktuję zgodnie z oficjalną nauką zwierzęta jako tylko automaty.

*
*                             *

Dariusz Suska, Wszyscy nasi drodzy zakopani, Czarna Lampa, Warszawa-Wołowiec 2000, s. 43.

Dlaczego śnią mi się kiełbie

Śnią mi się kiełbie, chociaż w Młynówce nie ma już kiełbi. Wyłapaliśmy, a ja najwięcej, na bambusa za 17 i kołowrotek po 32. Nie był to spinning, zresztą trudno o spinning, kiedy płacisz 32, był to taki zwykły kołowrotek, bzyczący żałośnie, kiedy nastawić go na opór przy wyszarpywaniu żyłki, bo właśnie zrobiła się kaszana, beczący jak cielę odrywane od matki albo komarek ruszający z miejsca od razu na drugim biegu, na wysokich obrotach, jak strzała wielkiego smutku.

Spławik też nie był najlepszy, ten z kolca, pozwalający zaczaić się nawet na ostrożne karasie, tylko zwykłe gęsie pióro pociągnięte od góry czerwonym lakierem do paznokci, ale, jak wiadomo, kiełbie nie są szczególnie wrażliwe i od razu zaczynają prowadzić, więc z zacięciem w ogóle nie było problemu, a już najlepiej, gdy pozłacane ostrze wbijało się od razu w te śmieszne wąsiki a la Hitler, które po wyciągnięciu z Młynówki nadawały fizjonomiom kiełbi wyraz poczciwego smutku, łagodnej fajtłapowatości, kiedy zdejmowało się je z haczyka, próbując zrobić to tak, żeby nie popłynęła krew.

A tak nie zawsze się udawało, ponieważ trzeba było przyciąć odpowiednio szybko, trzeba było przyciąć tak, żeby rybka nie zdążyła połknąć przynęty. Inaczej nie było wyjścia, kiełbika się rozbebeszało, to był jedyny sposób na wydobycie haczyka z przewodu pokarmowego, wtykało mu się w gardło jakiś mały patyczek, wtedy oczywiście śmierć przychodziła z miejsca, zjawiała się w całej swojej obrzydliwej okazałości, natomiast jeśli zacięło się od razu, gdy spławik dopiero się przynurzył, gdy rybka zaczepiła się ledwo ledwo, można było nawet pomyśleć, że złapane kiełbie w ogóle nie umierają, w końcu najpierw przekładało się je do worka foliowego z wodą, potem do umywalki, a na patelnię trafiały tak niespodziewanie, jakby zawsze tam były, jakby nie istniał ten moment, w którym umierały, dusząc się od nadmiaru tlenu.

Złowiłem dziesięć kiełbi, dobrze pamiętam, bo kiedy potem, zdechłe, wrzucałem je do Kaczawy (zamach jak do rzutu piłeczką palantową i śliskie ciałka kiełbi, wirując jak oszalałe, niknęły z pluskiem w górskim jeszcze na tej wysokości nurcie), to nie mogłem oderwać się od liczenia. Liczyłem kiełbie tak, jakbym we śnie liczył palce u rąk i nóg, jakbym liczył i nie mógł się ich doliczyć, dziewięć palców, dziesięć kiełbi, dziesięć palców, dziewięć kiełbi, no ale czy da się policzyć kiełbie, czy da się policzyć coś, co we śnie, w zaświatach, musiało stać się niepoliczalne?

A przecież dzień zaczął się pod znakiem słońca, które waliło lepkim żarem od Jerzmanic Zdroju – z tym Zdrojem w nazwie to oczywiście była gruba przesada, tego Zdroju w nazwie to prawie się  nie używało – i jeszcze grubo przed południem parujący blask wygnał znad Młynówki nawet resztki cienia, a gorąc stał się tak wielki, jakby w międzyczasie samo piekło wypłynęło na wierzch, jakby bataliony diabłów wypełzły z nieczynnego krateru na na tępym jak przerdzewiałe ostrze wierzchołku Wilczej Góry i przelały się przez Kaczawę, przez Młynówkę, przez wszystko.

Kto żyw, szukał więc wody, żeby się w niej zanurzyć, szukał wykrotów i strumieni, szukał byle kropli i ja na chwilę, na pół godziny odszedłem od kiełbi, żeby wykąpać się w Zalewie. Bałem się zostawić je w siatce, żeby jej nie ukradli, była zielona, z gęstymi okami, które potrafiły zatrzymać nawet ślizy, moje kiełbie nie miały więc żadnych szans na wolność, zresztą nie tylko ślizy, nawet uklejki za nic w świecie by się z niej nie wydostały, żal ją było ot tak tracić, dlatego przełożyłem rybki do worka foliowego, który napełniłem wodą z Młynówki i schowałem w miejscu, brzeg topił się w łopianach i pokrzywach i gdzie trudno było dotrzeć bez wędkarskich gumiaków do pół uda.

Tam umierały kiełbie. Umierały, kiedy ja kąpałem się pod białym jak śnieg słońcem. Tam umierały kiełbie. Trzysta metrów od plaży, za torami kolejowymi, w miejscu, gdzie Młynówka rozlewała się w Zalew, gdzie nad wodą wiecznie stała para, z której jak duchy wypływały nartniki. Tam umierały kiełbie. W ciszy. W rzeczce, w której się urodziły. W worku foliowym, który wrzuciłem do wody bogatej w tlen, wody żywej.

Co jeszcze? Chyba to, że śmierć jest jak powietrze. Jeżeli zrozumiesz, jak umierają kiełbie, sam się o tym przekonasz. Dlatego śnią mi się kiełbie. Śni mi się Młynówka. I śmierć mi się śni, która jest jak powietrze.

*
*                             *

 
RZADKIE I CHRONIONE GATUNKI RYB I MINOGÓW DORZECZA NIDY (POLSKA)
Rare and protected fishes and lampreys of the Nida River drainage (Poland)
M. NOWAK, S. DEPTUŁA, B. FAŁOWSKA, A. KLACZAK,T. MIKOŁAJCZYK, J. POPEK, M. SOCHA,
P. SZCZERBIK, M. ŚMIETANA, K. TATOJ, P. ULIASZ, W. POPEK

Romanogobio vladykovi (Fang, 1943)– dunajski kiełb białopłetwy

Dunajski kiełb białopłetwy został po raz pierwszy stwierdzony w dorzeczu Nidy w 2009 roku (NOWAK et al ., in prep.). Dwa osobiki odłowiono w Nidzie w miejscowościach Chroberz oraz Pasturka. R. vladykovi nie jest w żaden sposób uwzględniony w polskim prawie ochrony przyrody. Jednak jako jeden z gatunków zaliczanych do grupy „kiełbi białopłetwych” Romanogobio albipinnatus (sensu lato) wydaje się, że powinien być traktowany jako gatunek chroniony i umieszczony w Czerwonej Księdze.

Pozycja systematyczna populacji „kiełbi białopłetwych” na terenie Polski powinno zostać w najbliższym czasie szczegółowo zrewidowane (NOWAK et al ., in prep.). Jest to pierwsze znane stanowisko R. vladykovi poza dorzeczem Dunaju.

Linki:
 
 http://spotkaniazpoezja4.blox.pl/2012/02/Sylwetki-autorow-6.html

 http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Putrament

 http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=232443&from=FBC

 http://www.infish.com.pl/wydawnictwo/KR/KR_numer/KR2010/Praca_2010_06_01.pdf

 http://www.oskarplucinski.pl/wedkarstwo/?ukleja-kielb-oraz-inne-rybki-dla-adeptow-i-mistrzow,25

 http://siedliska.gios.gov.pl/pdf/przewodniki_metodyczne/przewodnik_metodyczny_6144.pdf

http://www.gios.gov.pl/siedliska/pdf/przewodnik_metodyczny_romanogobio_kessleri.pdf

http://siedliska.gios.gov.pl/pdf/siedliska/2009-2011/wyniki_monitoringu_zwierzat_2511.pdf

http://siedliska.gios.gov.pl/pdf/siedliska/2009-2011/wyniki_monitoringu_zwierzat_1124.pdf

http://www.gios.gov.pl/siedliska/pdf/wyniki_monitoringu_zwierzat_2010_gobio_albipinnatus.pdf

http://rybarstvi.eu/dok%20rybari/sbornik%20rybari%202009.pdf

http://www.fishbase.us/summary/Romanogobio-vladykovi.html

http://www.iop.krakow.pl/zhp/Content/abstrakty%2022zhp%20EN.pdf

http://bg.szczecin.pl/publiform/fu_php/files_/PTzool-publikacje.pdf

http://www.zin.ru/animalia/pisces/eng/taxbase_e/species_e/albipinnatus.pdf

http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/1395/cms/szablony/11204/pliki/02_radtkedruk.pdf

http://www.fishbase.org/summary/62485

 

2013/10/03 | Supplementum

Suplement XCIV

Roczniki Nauk Rol. i Leśn. Tom XVIII, 1927, s. 85-98
Edward Schechtel

Pokarm powietrzny u pstrąga
(Trutta fario L.)

Z Zakładu rybactwa i łowiectwa Wydz. Roln.-Leśnego Uniw. Poznańskiego

(Wpłynęło: 27. VII. 1927).

Właściwość pstrągowatych, a zwłaszcza pstrąga strumiennego (T. fario L.), pobierania t. z. pokarmu powietrznego, t. z. chwytania owadów  spadłych z powietrza na powierzchnię wody, albo wprost w lot z powietrza nad wodą, jest oddawna znana i na niej zasadza się tak szeroko stosowana, sportowa metoda łowienia na wędkę, na t. z. sztuczna muchę.

Jeżeli też bada się zawartość przewodu pokarmowego u pstrąga, to stale znajduje się albo sam pokarm powietrzny, albo zmięszany z pewną ilością zwykłego pstrągowi pokarmu dennego (jak kiełże, larwy chróścików, jętek, dwuskrzydłych, robaki, mięczaki i t. d.  i t. d.). n. b. w tym czasie, kiedy pokarm powietrzny się pojawia. Jeżeli go nie ma znajdujemy tylko pokarm wodny denny. Zależnie od okoliczności, składa się pokarm powietrzny zwykle u tego samego okazu z przedstawicieli rozmaitych grup owadów, a mianowicie z chrząszczów, motyli, dwuskrzydłych, siatkoskrzydłych i t. d. Widać z tego, ze jakikolwiek owad wpadnie do wody, jest przedmiotem ataku ze strony pstrąga.

Ten pokarm powietrzny, dostępny rybom poza wodą, stanowi pewien dodatek, który podnosi wydajność wody w rybach, dzięki właśnie tym gatunkom ryb, które go umieją wyzyskiwać. Ilość jego, dostępna rybom, zależy niejednokrotnie w pierwszej linji od bogactwa w owady danej wody, z której ulatują  po przeobrażeniu się, a następnie od bogactwa fauny owadów lądowych danej miejscowości, względnie ściślej biorąc, zwykle od bogactwa najbliższego otoczenia wody, a wreszcie od takich czynników, jak wielkość lustra wody, stopień  zarośnięcia, wiatry panujące, temperatura i t. p. Owady, jako naogół słabi lotnicy, zapędziwszy się, albo zapędzone wiatrami nad wody, zwłaszcza nad wody o większem lustrze, wpadają do nich nieraz masowo. Stąd widzimy na brzegach jezior, w czasie masowego pojawu pewnych gatunków, nieraz duże ilości potopionych owadów, które mogą służyć za pokarm dla ryb.

Nie posiadamy dat, jaki przybór w przyroście naturalnym może powodować pokarm powietrzny, czyli jakie znaczenie posiada on zarówno w ogólnym przyroście naturalnym, jak i dla wzrostu sztuki, ale mam wrażenie, że znaczenie jego jest o wiele niedoceniane. Można zaś z góry przypuszczać, że jego współczynnik skarmienia, jako pokarmu składającego się głównie z białka i tłuszczów, będzie wysoki, zbliżony do współczynnika rozmaitych karm mięsnych u karpia, który się waha około wartości 2. Podkreślić zwłaszcza należy, znaczna zwykle u owadów, zawartość tłuszczu. Jest to zatem niewątpliwie pokarm bardzo cenny. Niestety nie posiadamy i z natury rzeczy w każdym razie nie prędko będziemy mieli metodę, choć przybliżonego ilościowego oznaczania pokarmu powietrznego, bezpośrednio. Nie posiadamy dziś dokładnej metody do oznaczania ilości pokarmu przybrzeżnego czy dennego, mimo toczących się od szeregu lat prac, a tem mniej można spodziewać się tego со do pokarmu powietrznego, który jest tak nieuchwytny i którego znaczeniu dotąd mało uwagi poświęcano. Sprawa będzie tem trudniejszą, że napewno podlega on daleko większym wahaniom i zmianom, niż inne rodzaje pokarmu rybiego, jak przybrzeżny, denny i plankton, ponieważ jest ściśle sezonowym i zawisłym od wielu czynników, nie mających wpływu na wymienione rodzaje pokarmu wodnego i dość przypadkowych.

Willer w swej pięknej syntetycznej pracy nad pokarmem ryb daje (10 str. 158) następujacy pogląd na kwestję pokarmu powietrznego: „Es ist oben bereits darauf hingewiesen worden, dass wir Fische, die allein und ausschliesslich auf Luftnahrung angewiesen sind, nich kennen. Wir können nur von solchen Arten sprechen, die entweder jederzeit, wenn ihnen Luftnahrung in genügender Menge zur Verfügung steht, sich vorwiegend von ihr nähren oder sich nur gelegentlich an diese halten, wenn sie bequem für sie erreichbar ist oder sie etwa an Nahrungsmangel leiden” i nieco ponizej: „Zu denjenigen Fischen, deren zeitweilige Hauptnahrung die Luftnahrung ist, gehören neben dem schon behandelten Uklei, die Bachforelle…”

Otóż mam wrażenie, że powyższy pogląd Willera da się jeszcze nieco rozszerzyć i chciałbym dlatego w niniejszej notatce zwrócić uwagę na parę faktów, w których znaczenie pokarmu powietrznego szczególnie wyraźnie, przepięknie się zaznacza i rzuca na odżywianie pstrąga nieco nowego światła.

Pokarm powietrzny może występować w pełnem świetle w takich wypadkach, gdzie ilość innego pokarmu, poza powietrznym, jest minimalna, względnie minimalnie przez pstrągi może być i bywa wyzyskiwana i przez porównanie wzrostu pstrągów w takich wodach, z normalnym wzrostem pstrągów w ich wodach ojczystych, t. z. górskich strumieniach, można dojść do odpowiednich wniosków, со do znaczenia pokarmu powietrznego. Takiemi wodami są n. p. w Polsce ubogie jeziora typu alpejskiego w Tatrach i zbadawszy kilka pstrągów z tych wód, oraz szereg pstrągów z rozmaitych naszych wód bieżących pochodzących, chcę przedstawić tu wyniki tych badań i rzucić na tej podstawie parę uwag.

Miałem możność zbadania 5 pstrągów z Morskiego Oka i 1 z Czarnego Stawu Gąsienicowego pod Kościelcem w Tatrach, oraz 15 pstrągów z Dunajca, 1 ze Skawy i 1 z Czeremosza. Nie wszystkie okazy mogłem w jednym czasie i jednakowo  zbadać i materjał ten nie jest też со do wszystkich szczegółów współmierny. Podaję go w tej formie, w jakiej zachował się w mej tece.

Zanim przystąpię do opisania zbadanych pstrągów, chciałbym, jako tło, naszkicować warunki życiowe w obu wspomnianych jeziorach tatrzańskich. Dzięki licznym badaniom polskich uczonych, mamy o nich dane dość dokładne. Przedstawiają się one bardzo niegościnnie. Wysoko położone (Morskie Оkо 1404 m п. p. т., Czarny Staw pod Kościelcem 1628 m n. p. m.), głębokie (Morskie Оkо 53,5 m, Czarny Staw 50,4 m), posiadają wodę bardzo przezroczystą (Sawiсki 7 zmierzył krążkiem Seechiego w Morskiem Oku przezroczystość 12,5 — 14 m, w Czarnym Stawie 12 m), jałową, niewiele różniącą się od destylowanej (Olszewski 6). Przeważną część roku zamarznięte (według Lityńskiego 2 Morskie Оkо przez 6 ½ miesięcy, Czarny Staw przez 7 miesięcy), o wodzie zimnej, lodowatej, w najupalniejsze miesiące letnie (lipiec, sierpień wykazują na powierzchni tylko około 11° С, a w głębi 4 — 5° С (Birkenmayer, Dziewulski, Lityński). Posiadając dno kamieniste i pozbawione mułu, który występuje dopiero w znacznych głębokościach (według Wierzejskiegо 9 w Morskiem Oku w głębi 40 m, według Dziewulskiego 1 w Czarnym Stawie w głębi 30 m) i w cienkiej warstwie liczącej się na cm zaledwie, pozbawione wyższych roślin zupełnie, o faunie nadzwyczaj ubogiej i ograniczonej prawie wyłącznie do drobnych skorupiaków (Wierzejski 9, Minkiewiсz 4) nie zawierają pokarmu dennego prawie zupełnie a nader zresztą skąpy plankton może mieć znaczenie jedynie dla całkiem młodych rybek w pierwszym roku ich życia, a pozatem, jak wiemy, plankton jako pokarm służy rybom, poza rybami planktonowemi, tylko w ostateczności i nie może być podstawą ich bytu a tem mniej wzrostu. U pstrąga poza 1-ym rokiem życia występuje też przypadkowo (рог. Wierzejski 9, str. 121) со przytaczam poniżej. Oto warunki życiowe rzeczywiście niezwykle trudne.

Zobaczmy, jak wyglądają okazy pstrągów wydobyte z tych jezior, со jadły i jak wyrosły, w porównaniu z pstrągami rzecznymi.

Pstrągi z Morskiego Oka

Złowione na wędkę 17 lipca 1900 przez prof. Rozwadowskiego, a zachowane w zbiorach Kraj. Tow. Rybackiego w Krakowie, słoje nr.  312 i 313.

Okaz Nr. 1. ♂ dług. ciała (do końca płetwy ogonowej) 32,5 cm, najw. wysokość 9,5 cm, najw. grubość 4,5 cm, najw. obwód 23 cm, średnica oka 1,3 cm, waga 640 g. Uzębienie (licząc zęby i zębodoły puste): intermax. po 8 z każdej strony, max. po 30, mand. po 18, vomer na płytce w rzędzie poprzecznym 4, w 2 szeregach podłużnych 20, entogl. po 5 w 2 rzędach. Wiek: łuski wykazywały 4 pełne pola roczne, zatem okaz wchodził w 5-ty sezon. Przewód pokarmowy i inne organy wewnątrz, za wyjątkiem jąder, były zgniłe z powodu złego zachowania i żadnych śladów pokarmu nie mogłem rozpoznać. Przypuszczam, że okaz ten nie miał wogóle pokarmu w jelicie, gdyż inaczej byłyby się ślady chitynowe mimoto zachowały. Jądra były wykształcone w kształcie pasków około 10 cm dł. i 1 cm szer.

Ze względu na kwestjonowaną przynależność gatunkową tego okazu, uważam za wskazane dodać parę uwag, ponieważ uważam ten okaz za pstrąga zwyczajnego (T. fario L.).

Okaz ten opisał Niezabitowski (5) dla jego ciemnej barwy i niezwykle szerokiej, przypominającej karpia formy jako T. nigra. Staff (8) zaś przypuszcza, że jest on „skarłowaciała formą alpejskiego pstrąga jeziornego (T. lacustris) przesiedlonego do Morskiego Oka w latach 80-tych przez Krajowe Towarzystwo Rybackie w Krakowie”. Sądzę jednak, że nie ma potrzeby wyróżniania tego okazu ani jako stałą odmianę, ani jako inny gatunek, ponieważ żadnych takich cech nie wykazuje, któreby na to wskazywały. Ciemne ubarwienie nie jest taką cechą, gdyż barwa ciała u ryb wogóle, a u pstrągów szczególnie, łatwo ulega zmianom, zależnie od rodzaju wód, w których żyją.  Przypominam sobie, że gdy w październiku 1912 r. sprowadzono z kraju pstrągi na wystawę rybacką we Lwowie, w ich wspaniałej szacie godowej i umieszczono w basenach na biało pomalowanych, na 2 dni przed otwarciem wystawy, to sprawiły one organizatorom wystawy przykry zawód, gdyż w ciągu tych 2 dni przystosowały się do barwy ścian basenów i zbielały prawie zupełnie, zatracając swą wspaniałą skalę barw. Ciemna barwa zatem u tego okazu bardzo niewiele mówi i jest tylko wyrazem stosunków świetlnych w Morskiem Oku. Niezabitowski wspomina też tamże, że „w tem samem miejscu i czasie złowił prof. Rozwadowski jeszcze znaczną ilość drobnych pstrągów. Między niemi wyróżniały się również niektóre nadzwyczaj ciemnem ubarwieniem”. Nie był to zatem także i jedyny w ten sposób ubarwiony okaz.

Szeroka, krępa forma, której u innych pstrągów z Morskiego Oka nie znalazłem, może być wynikiem patologicznych zmian kręgosłupa — którego nie badałem — i wypadki takie są znane, ale równie można przypuszczać, że jest to tylko okaz szczególnie dobrze wyrośnięty i utuczony. Wskazuje na to długość ciała i wiek, które sobie odpowiadają w normalnym stosunku. Długość bowiem 32,5 cm leży w granicach długości osiąganych przez pstrąga normalnie w 5-ym roku. Niezwykłą formę łatwo wytłumaczyć szybkim wzrostem. Jest to okaz wspaniale rozwinięty, a ponieważ u ryb ze szybkim wzrostem powiększa się przedewszystkiem masa mięsa, która właśnie stanowi głównie o zarysie ciała (porównać rasowego i dzikiego!) a natomiast kręgosłup w stosunku do wieku wykazuje pewną stałość (również oko!), więc nic dziwnego, że przy osadzeniu większych mas mięsa na tej samej długości kręgosłupa, ryba przybrała kształt krępy, szeroki, niezwykły u pstrągów z wód rodzimych bieżących, które dla ich wzrostu nie są wcale najlepszemi. Powrócę jeszcze do tej sprawy poniżej. Nie widzę też podstaw do uznania tej formy za skarłowaciałego pstrąga jeziornego (T. lacustris) tembardziej, że sprawa tego gatunku przedstawia się  — mojem zdaniem — obecnie jeszcze bardzo niejasno i powinna bye poddana gruntownej rewizji. To co można było zbadać na tym okazie, a więc ubarwienie, wielkość, waga, wzrost etc, świadczy tylko o tern, że mamy do czynienia z pstrągiem strumiennym (T. fario L).

Okaz Nr. 2. ♀ dług. ciała 17 cm, średnica oka 0,9 cm, waga 46 g.  Uzębienie: interm. po 8, max. po 26, palat. po 14, mand. po 18, vomer 4 + 19 (ustawione jak wyżej) entogl. po 5. Po bokach ciała znać — mimo ubiegu szeregu lat — ślady zwykłych, poprzecznych plam ciemnych, występujących u narybku pstrągowatych. Wiek podług łusek: u poczatku 3-go roku. Jajniki nitkowate. Żołądek pełny: komary, bielotki, chrząszczyki, 1 Gordius. Jelito taksamo. Planktonu brak zupełnie.

Okaz Nr. 3. ♂ dług. 16,5 cm, średnica oka 0,87 cm, waga 43 g. Uzębienie: interm. po 8, max. po 24, palat. po 11, mand. po 18, vomer 4 + 16, entogl. po 5. Ślady plam poprzecznych po bokach. Wiek: u początku 3-go roku. Jądra 4 — 5 cm dł., 0,5 cm. szer. Pylorus 26 wypustek. Żołądek, jelito j. w., bez Gordiusa. Planktonu brak.

Okaz Nr. 4 ♂ dług. 16,7 cm, średnica oka 1,0 cm, waga 41 g. Uzębienie: interm. po 8, max. po 26, palat. po 13, mand. po 17, vomer 4 + 19, entogl. po 5. Plamy boczne ledwo widoczne. Wiek: u początku 3-go roku. Jądra nitkowate 1 cm dł., 0,1 — 0,2 cm szer. Pylorus 31 wypustek. Żołądek i jelito pełne. Zawartość: chrząszczyki, rozmaite dwuskrzydłe. Planktonu brak W jelicie Cestodae.

Okaz Nr. 5. ♀ dług. 15,5 cm, średnica oka 0,9 cm, waga 38 g. Uzębienie: interm. po 8, max. po 24, palat. po 13, mand po 19, vomer 4 + 18, entogl. 5 i 6 (z jednej strony ząb nadliczbowy). Ślady plam bocznych bardzo wyraźne. Wiek: u początku 3-go roku. Jajniki: prawy: dł. 2,5 cm, szer. 0,5 cm, waga 0,2 g, lewy: dł. 5,0 cm, szer. 0,7 cm, waga 0,56 g. Jajniki nawpół dojrzałe, średnica jajek, które byłyby prawdopodobnie w tym roku już dojrzałe, wynosiła około 2 mm. Pylorus 31 wypustek. Żołądek i jelito pełne. W żołądku 1 duży chróścik, w jelicie chrząszczyki, chróściki i Cestodae. Planktonu ani śladu.

 Pstrąg z Czarnego Stawu pod Kościelcem

„Pstrąg z Czarnego Stawu pod Kościelcem w Tatrach, złowiony 9. IX. 1916, ♀ dług. 40 cm, waga 600 g, wiek 4 ½”. — Fotogr. Schechtel.
Forelle aus dem „Czarny Staw”-see bei Kościelec im Tatragebirge, gefangen im 9. IX. 1916, ♀ Lange 40 cm, Gewicht 600 g, Alter 4 1/2 Jahre. Photogr. Schechtel.

♀ złowiony 9. IX. 1916 na wędkę, na sztuczną muchę przez p. Rudnickiego, kupca i członka Klubu Miłosników Sportu Wędkarskiego w Krakowie. Długość 40 cm, największy obwód ciała, pomiędzy płetwą piersiową a brzuszną 19,7 cm, średnica oka 1,2 cm, waga 600 g. Uzębienie: interm. po 8, max. po 24, palat. po 20, mand. po 21, vomer 4+15, entogl. po 5. Ubarwienie grzbietem bardzo ciemne, po bokach na jaśniejszem tle wiele centek ciemnych, plamek czerwonych niewiele i to kilka dokładnie na linji nabocznej a pojedynczo, ale rzadko, pośrodku niektórych centek ciemnych. Wiek: u początku 5-go sezonu. Samica ta była już bez ikry, a brzuch zwiotczały. Wypuklony i na fotografji dobrze widoczny „odbyt”, był zaczerwieniony jak zwykle u samic w porze tarła. Pstrągi w tem jeziorze widocznie odbywają tarło wcześniej niż w potokach, z powoduniskiej temperatury wody. Wypustek pylorusa 27. Żołądek przeładowany zawierał sam pokarm powietrzny a mianowicie: 41 Eristalis sp., 17 Calliphora sp. i inne Muscidae, 3 większe komary z rodz. Culicidae i 1 ćma mała. Mięso miało kolor ceglasto-czerwony (mimo tarła!), jak łososia i było nadzwyczaj smaczne.

P. Rudnicki widział w jeziorze tem setki podobnych pstrągów a nadto sztuki wielkie, około metra długie, lecz nie mógł ich złowić. Nad wodą uwijało się wiele rozmaitych owadów.

Pstrągi z Dunajca

N-ry 1 — 14 złowione 15. VII. 1925 przez prof. Ludwika Sitowskiego na VIII rewirze rybackim Dunajca, Tylmanowa, pow. Nowy Targ. Nad woda tego dnia, jak mogłem osobiście stwierdzić, mało pokarmu powietrznego.

Okaz nr. 1. ♂ dług. 28 cm. Wiek: w połowie 4-go sezonu. Jądra niedojrzałe. W żołądku 3 okazy dwuskrzydłych.

Okaz nr. 2. ♂ dług. 21 cm, zresztą jak wyżej.

Okaz nr. 3. ♀ dług. 24,5 cm, zresztą j. w.

Okaz nr. 4. ♂ dług. 23,5 cm. Wiek: w połowie 4-go sezonu, jądra dojrzewające.

Okaz nr. 5. ♂ dług. 22 cm. zresztą j. w.

Okaz nr. 6. ♂ dług. 21 cm, zresztą j. w.

Okaz nr. 7. ♀ dług. 16,5 cm. Wiek: w połowie 3-go sezonu, żołądku skrzydlata mrówka.

Okaz nr. 8. ♀ dług. 21,5 cm. Wiek: w połowie 4-go sezonu, w żołądku 3 mrówki, 2 muchy, 1 chrząszcz.

Okaz nr. 9. ♂ dług. 21,5 cm, wiek: w połowie 4-go sezonu, jądra dojrzewające.

Okaz nr. 10. ♂ dług. 21 cm, wiek: w połowie 4-go sezonu, jądra niedojrzałe, w żołądku kilka mrówek.

Okaz nr. 11. ♂ dług. 20,5 cm, wiek: w połowie 3-go sezonu, w żołądku larwa Oligoneuria rehnana.

Okaz nr. 12. ♂ dług. 21 cm, wiek: w połowie 4-go sezonu, jądra niedojrzałe, w żołądku kilka larw Oligoneuria rehnana.

Okaz nr. 13. ♂ dług. 20,5 cm, wiek: w połowie 4-go sezonu, w żołądku j. w., jadra dojrzewające.

Okaz nr. 14. ♂ dług. 19,5 cm, wiek: w połowie 3-go sezonu, w żołądku j. w., jądra niedojrzałe.

Okaz nr. 15, złowiony przez przez a. p. dr. Wacława Damskiego 21. VI. 1914 r. na sztuczną muchę, na II rewirze Dunajca, pow. Nowy Targ. Śp. dr. Damski podał mi dług. 40 cm, wagę 800 g. Według otrzymanych łusek wiek: w połowie 6-go sezonu.

 Pstrąg ze Skawy

♀ złowiony na sztuczną muchę przez śp. dr. W. Damskiego 19. V. 1917 r. bardzo wychudzony, dług. 32 cm, największa wysokość (tuż za głową!) 4,8 cm, największa szerokość (u głowy!) 2,8 cm. Waga 200 g, średnica oka 1,12 cm. Przewód pokarmowy pusty. Wypustek pylorusa 39. Wiek: w połowie 5-go sezonu. Okaz ten nie wykazywał żadnych cech chorobowych, był tylko ogromnie wychudzony, jak i wiele innych złowionych na tym samym rewirze i w tym samym czasie. Przypisuję to ubóstwu Skawy wogóle, do którego jeszcze powrócę, następnie wczesnej wiosnie oraz bardzo niskiemu stanowi wody podówczas. We wszystkich sąsiednich rzekach, jak Dunajec, Skawa i Raba, tak woda opadła, jak dawno nie notowano. Z powodu tak niskiego stanu, n. p. w Rabie woda ledwie się sączyła, żerowiska ogromnie się zmniejszyły, a pokarmu powietrznego w tym czasie też prawie niema.

 Pstrąg z Czeremosza

Złowiony na wędkę na robaka przez p. Kazimierza Uhmę, notarjusza w Żabiem, 7. V. 1925 r.

♀ dług. 31 cm. Po bokach ciała znać jeszcze, choć bardzo słabo, ślady poprzecznych ciemnych plam, występujących u narybku. Wiek: u początku 5-go sezonu. Żołądek szczelnie wypchany larwami chróścików, razem z ich pochwami z twardego żwirku, tak, że twarda kiszkę żołądka można było wyczuć już trzymając rybkę w ręku. Pozatem w żołądku kilka okazów Asellus i ziarenka ikry zółtej 2 — 3 mm średnicy.

*                              *
*

Na podstawie powyższego materjału danych, nasuwają mi się następujące uwagi:

1) Pokarm powietrzny jest ulubionym, głównym pokarmem pstrąga, któremu daje pierwszeństwo nad pokarmem dennym. Zanim pokarm powietrzny zacznie się pojawiać nad wodą, a więc zima, i wczesną wiosną pstrąg (może z konieczności?)  pobiera wprawdzie pokarm denny wodny, a więc rozmaite larwy siatkoskrzydlych, Asellus, Gammerus itp. ale na „muchę” wędkarza idzie wiosną gwałtownie — według zdania wędkarzy najlepiej w maju i czerwcu — znak, że może nietylko głód gra tu rolę, gdyż ma w tym czasie już dostateczną ilość pokarmu wodnego, ale wybitna skłonność do pokarmu powietrznego. Skoro pokarm powietrzny w miesiącach letnich i jesiennych, zjawia się nad wodą, pstrąg bierze go chciwie, nie przebierając i nieraz w przewodzie pokarmowym znajdujemy małe muzea najrozmaitszych owadów. Jeżeli pokarmu powietrznego  jest dostatecznie wiele, to widzimy, że ryby biorą go prawie wyłącznie (pstrągi z Morskiego Oka i Czarnego Stawu) a jeżeli ilość jego niedostateczna to w każdym razie tyle, ile mogą pochwycić (pstrągi z Dunajca) i tylko niedobór pokrywają pokarmem wodnym. Pozwolę tu sobie powołać się też na zdanie tak znakomitego badacza jak Wierzejskiego (9 str. 121), który, choć nie specjalista-rybak, bardzo trafnie rzecz osądził: „Chcąc się przekonać, czem żyją pstrągi w Rybiem (= Morskie Oko) badałem przewód pokarmowy kilku okazów i przekonałem się, że główny pokarm takowych stanowią zwierzęta latające nisko nad powierzchnią jeziora lub topiące się w niem. W żołądku były motyle, chrząszcze, błonkówki, komary, jętki i po kilka mikroskopowych raczków. Na ostatnie poluje pstrąg tylko mimochodem lub w braku pierwszych, które mu prawdopodobnie zupełnie wystarczają na pokarm. Z tego wynika, że we wszystkich stawach mogłyby się ryby utrzymać, bez względu na ilość gatunków skorupiaków, zamieszkujących stale poszczególne jeziora”. Przypuszczam, że plankton dostał się do żołądka tych pstrągów tylko przypadkowo, podobnie jak i w wypadkach, o których wspomina Thienemann, w stawach zaporowych (Willer 10 str. 121).

2. Pokarm powietrzny, jeżeli pojawia się we większych ilościach, chociażby przez krótki przeciąg czasu 2 — 3 miesięcy, dostarcza pstrągowi tyle i tak dobrego pożywienia, że przyrost jego, nawet w najuboższych wodach, gdzie inny pokarm w znikomych ilościach występuje, (n. p. w wymienionych jeziorach tatrzańskich), dorównuje albo przewyższa dobry przyrost normalny w ojczystych wodach bieżących.

Jeżeli pstrągi z Dunajca, jak pouczają spostrzeżenia, jednej z najbogatszych rzek naszych w krainie pstrągowej, osiągają w trzecim roku 16,5 — 20,5 cm dług., to w Morskiem Oku osiągają 15,5 — 17 cm w tym samym czasie, mimo że sezon, a więc czas wzrostu, zaczyna się w tych jeziorach o miesiąc conajmniej później, jeżeli weźmiemy pod uwagę czas tajania lodów, a jeszcze później, jeżeli weźmiemy pod uwagę czas pojawiania się pokarmu powietrznego (a innego tam prawie niema). Pstrągi w piątym roku wykazują: ze Skawy 32 cm dług. i 200 g wagi, z Czeremosza 31 cm dług., z Morskiego Oka 32,5 cm dług. i 640 g, z Czarnego Stawu 40 cm dług. i 600 g — bezpośrednio po złożeniu ikry czyli z ikrą ważyłby około 800 g — waga jaką wykazuje pstrąg z Dunajca, wyjątkowo dobrze wyrośnięty w  6-tym roku. Co do Skawy rzecz ciekawa, ale nietylko pstrągi tak licho w niej przyrastają. Również tyczy sic to i świnki. W Dunajcu dorasta ona nawet do 1,5 kg, przeciętna przy połowach wynosi często 1 kg, w Skawie 0,25 kg. Wszystko to wskazuje na to, że Skawa jest rzeka uboga. Jeżeli się nawet uwzględni, że pstrąg ma w wodach stojących lepsze warunki wzrostu, ceteris paribus, ponieważ nie zużywa energji, a więc i materji na walkę z prądem, jak w wodach bieżących, to w każdym razie należy stwierdzić z naciskiem, że sam pokarm powietrzny może zabezpieczyć pstrągowi warunki wzrostu nie ustępujące najlepszym w tych wodach, gdzie pstrąg oprócz niego pobiera i pokarm denny, w rozmaitym stosunku i w znacznie dłuższym sezonie.

Jestem przekonany, że i w wodach bieżących, gdyby się tylko pojawiała na nich dostateczna ilość dostępnego pokarmu powietrznego, to pstrągi brałyby go taksamo prawie wyłącznie, jak w tych omawianych jeziorach tatrzańskich. Takie wypadki i nad rzekami muszą czasami zachodzić i należałoby takie momenty uchwycić i zbadać wówczas pokarm. Możnaby bowiem zarzucić, że pstrąg w jeziorach tatrzańskich dlatego odżywia się prawie wyłącznie pokarmem powietrznym, ponieważ nie ma tam pokarmu dennego, względnie występuje on w minimalnej, niewystarczającej ilości. Schiemenz rozróżnia 3 rodzaje pokarmu: 1. pokarm główny („Hauptnahrung”) tj. taki, który ryby pobierajq w warunkach naturalnych i dogodnych i przy którym dobrze wyrastają, 2. pokarm uboczny („Gelegenheitsnahrung”) tj. taki, który z reguły nie stanowi istotnego składu pokarmu, ale chętnie bywa pobierany, jeżeli się nadarzy wygodna sposobność i który posiada dlatego również poważne znaczenie i wreszcie 3. pokarm głodowy („Notnahrung”) pobierany w zastępstwie zwykłego pożywienia, w razie jego braku lub przy niedostatecznej ilości. Otóż oczywiście inna rzecz, co pstrągi brałyby, gdyby miały poddostatkiem pokarmu powietrznego i dennego, a co biorą mając np. tylko powietrzny, albo tylko denny, albo oba w niedostatecznej ilości. Jeżeli chodzi o to, jak sklasyfikować pokarm powietrzny u pstrąga, to oznaczyłbym go, na podstawie moich spostrzeżeń i na podstawie widocznej szczególnej skłonności do pobierania jego, jako pokarm główny a pokarm wodny denny jako oboczny a może nawet częściowo koniecznościowy, gdyż wszelkie spostrzeżenia nad biologją pstrąga pouczają, że jest to ryba, która lubi chwytać pokarm w żywym ruchu, zjawiający się z góry, a nie lubi szukać go i zbierać z ziemi. Jeżeli zaś chodzi o rzeczywisty stosunek, jaki przeciętnie zachodzi w pobieraniu obu tych pokarmów w naturze, w rozmaitych wodach — z powodu tego, że zwykle nie ma tyle pokarmu powietrznego, któryby mógł w zupełności zaspokoić głód ryb — to oba te rodzaje pokarmu stoją mniej więcej na równi.

3. Ponieważ pstrąg (a także inne ryby pstrągowate), prawie jedyne z ryb hodowlanych cennych i w tak doskonały sposób wyzyskują pokarm powietrzny, nawet w najcięższych warunkach, tam gdzie niema prawie żadnego innego pokarmu, przeto należy go planowo używać do zarybiania takich właśnie wód i w ten sposób wyciągnąć z nich rentę mięsną, a następnie należy w każdej, odpowiedniej dla pstrąga wodzie zaprowadzać go ze względu na wykorzystywanie pokarmu powietrznego, przyczem nie robi on, obsadzony w odpowiednim stosunku, żadnej konkurencji innym gatunkom ryb. Zwłaszcza mam tu na myśli jeziora — gdyż zasada ta co do rzek już z innych względów (ryba stanowiskowa itd.) i dawno jest słusznie podnoszona i stosowana — i uważam, że należy w jeziorze obok elementów czy stref: przybrzeżnej, dennej, głębinowej i planktonowej, wyróżnić i strefę powietrzną, nad zwierciadłem wody leżącą i pamiętać o tem, aby w każdem jeziorze była odpowiednia ilość pstrągów, przynajmniej taka, aby pokarm powietrzny mogła należycie wyzyskiwać. Pozwoliłoby to wyzyskać takie wartości, które w inny sposób mogłyby się zmarnować.

Jeżeli wprowadza się do systemu zagospodarowania jezior zasadę utrzymywania gatunków ryb roślino-żernych, mimo ze w jeziorach naszych nie posiadamy gatunków wyłącznie roślinożernych, a to dlatego, że one przerabiają pokarm roślinny bezpośrednio w swe mięso, z ominięciem jednego ogniwa łańcucha przemiany materji t. z. fauny stanowiącej pokarm ryb i uważamy to za oszczędność w przemianie, to tembardziej należy wprowadzić w system i wyzyskanie pokarmu powietrznego. Jaskrawy dowód na poparcie tych zdań mamy właśnie w omawianych jeziorach tatrzańskich. Warunki życiowe mają one wyjątkowo trudne, ale ponieważ pojawia się na nich stosunkowo wiele pokarmu powietrznego w porze letniej (wspomina o tem też i Minkiewicz 7 strona 23: „Pstrągi chciwie polują na wszelkie wpadające do wody owady skrzydlate, jak gatunki Phryganeidae, motyle itp. których znaczna ilość wpada do wody. Będąc przy Morskiem Oku miałem możność zauważyć, jak setki rzucanych przez wiatr i mgłę białych motyli znikały momentalnie, stając się zdobyczą pstrągów. W parę dni potem byłem przy Czarnym Stawie nad Morskiem Okiem; jezioro w niektórych miejscach upstrzone było białemi plamami ginących motyli a kamienie przy brzegach gęsto były nimi pokryte. W Morskiem Oku stałyby się motyle te zdobyczą pstrągów”), mogą się w nich utrzymywać i pięknie wyrastać w wielkiej ilości pstrągi. Wiemy też, że w obu tych jeziorach tz. Morskiem Oku i Czarnym Stawie pod Kościelcem, pstrąg jest liczny, со wynika z zapodań p. Rudnickiego i Minkiewicza (porównaj także korespondencję w „Okólniku Rybackim” 11). Te kosze pstrągów, to jest właśnie renta mięsna z pokarmu powietrznego!

Uważam za swój miły obowiązek złożenia podziękowania tym osobom, które mi ułatwiły zebranie materjału przez dostarczenie okazów a mianowicie: Krajowemu Towarzystwu Rybackiemu w Krakowie, oraz pp. Prof. Sitowskiemu, Rudnickiemu i К. Uhmie.

Piśmiennictwo:

1. E. Dziewulski: „Czarny staw gąsienicowy (pod Kościelcem)”. „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego” Kraków T, VII 1882 strona 81—86.

2. A. Lityński: „Revision der Cladocerenfauna der Tatrasen. I Teil. Daphnidae”. Biuletyn Akad. Umiej, w Krakowie r. 1913 str. 566—623.

3. S. Minkiewiczs „Die Winterfauna dreier Tatraseen”. Tamże r. 1912 str. 833—854.

4. S. Minkiewicz: „Skorupiaki jezior tatrzańskich”. „Rozprawy Akad. Umiej. w Krakowie” r. 1917 str. 1—61.

5.  E. L. Niezabitowski: „Kilka stów o pstrągu z Morskiego Oka” Okólnik Rybacki” Kraków nr. 61 listopad 1902.

6. K. Olszewski: „Rozbiór chemiczny wody tatrzańskiej”. „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego” Kraków T. VIII rok 1883, strona 93—94.

7. L. Sawicki i S. Minkiewicz: „Tymczasowe sprawozdanie z badań jezior tatrzańskich” Okólnik Rybacki” Kraków Nr. 108 r. 1909 str. 1—24.

8. F. Staff: „O wprowadzeniu nowych gatunków ryb”. „Okólnik rybacki” Kraków Nr. 114 r. 1910 str. 242.

9. A. Wierzejski: „Zarys fauny stawów tatrzańskich”. „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzanskiego” Krakow T. VIII r. 1883 str. 95—123.

10. A. Willer: „Die Nahrungstiehre der Fische”. Handbuch der Binnenfischerei Mitteleuropas Bd. 1, str. 145—228.

11. „Z teki przyrodnika”. „Okólnik Rybacki” Kraków Nr. 91 r. 1907 str. 43. Edward Schechtel. Die Luftnahrung bei der Forelle (Trutta fario L.).

Zusammenfassung

Nach allgemeinen Betrachtungen über die Luftnahrung, ihr Wesen, Wert und Auftreten, weist der Verfasser darauf hin, dass man ihrer Bedeutung bisher zu wenig Achtung schenkte und sie doch unterschatzte. Da man bisher iiber keine Methoden der quantitativen Bestimmung der Luftnahrung und ihrer Ausnutzung durch die Fische verfiigt, will der Verfasser versuchen, an Grund einiger Tatsachen, das Problem in vollerem Lichte zu stellen. Er führt einige Untersuchungen von Forellen an, aus zwei iiberaus armen, hochgelegenen und kalten Tatraseen, welche fast nur Planktonnahrung in spärlichen Mengen enthalten und aus manchen polnischen Flüssen aus der Forellenregion, und weist darauf hin, dass: 1) die Luftnahrung eine speziell beliebte, Hauptnahrung der Forelle darstellt, welche unter anderen bevorzugt wird und zum mindesten ebenso gerne genommen wird, als ihre bekannte Bodennahrung. Wenn die Menge der Luftnahrung genügend ist, dann verzichtet die Forelle beinahe auf jede andere, 2) die Fälle, wo die Forelle, wie in den besprochenen Tatraseen, sich nur von der Luftnahrung ernährt, beweisen, dass ihr Wachstum dort, dem normalen Wachstum in ihren Stammwässern, in guten Gebirgsbächen — wo sie auch Bodenfauna neben der Luftnahrung in beträchtlichen Mengen nehmen müssen — nicht nachsteht, bzw. es übertrifft, 3) die Forellen (und auch andere Salmoniden) von den wertvollen Zuchtfischen die einzigen sind, welche die Luftnahrung in vorzüglicher Weise ausnützen, und sich zur Besetzung solcher Gewässer eignen, wo andere Nahrung keine Existenz anderen Zuchtfischen gewähren kann, wie z. B. die kalten Tatraseen und sollen bedingungslos auch in allen anderen, der Forelle zusagenden Gewässern, vorzugsweise Seen, eingeführt werden, weil nur sie im Stande sind, die vorhandene Luftnahrung in wervolles Fischfleisch umzusetzen. Auch von allen anderen dafür sprechenden Umständen abgesehen, soll die Forelle ihren Rang im System der Bewirtschaftung der natürlichen Gewässer, schon wegen der Ausnützung der Luftnahrung haben und der Verfasser schlägt vor, in den Seen besonders, neben der Ufer-, Boden-, Tiefen- und Freiwasserregion, auch die Luftregion zu unterscheiden und ihre Ausnützung planmässig in der Wirtschaft zu betrachten.

Linki:

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=260256&from=&dirids=1&tab=1lp=1QI=A161C3F7ED76457DFAA7B141528A788F-3

2013/09/26 | Supplementum